Polonia traci Dom Kombatanta w Paryżu. MSZ i ambasada nie reagują na apele

„Codziennie czekamy na komornika” – mówią działacze z Paryża. Konflikt o Dom Kombatanta budzi coraz większe emocje.

Groźba eksmisji w Domu Kombatanta

Polskie organizacje działające w Domu Kombatanta w Paryżu znalazły się w dramatycznej sytuacji.

Jak relacjonuje dyrektor szkoły działającej w budynku, Danuta Bukrzyńska-Lemuan, placówka funkcjonuje, ale jej przyszłość jest niepewna.

Czuwamy i z niepokojem oczekujemy przyjścia komornika, który ma dokonać eksmisji. 18 marca otrzymaliśmy decyzję i mieliśmy osiem dni na opuszczenie lokalu – mówi.

Mimo to szkoła i organizacje nadal działają, jednocześnie podejmując kroki prawne.

Spór o własność i decyzje sądu

Sednem konfliktu jest kwestia własności budynku. Jak podkreśla Bukrzyńska-Lemuan, Dom Kombatanta powstał jako miejsce dla polskich żołnierzy na emigracji.

Dom został zakupiony z inicjatywy generała Andersa dla kombatantów, którzy nie mogli wrócić do kraju. To było centrum polskiej wspólnoty od 1948 roku – przypomina.

W listopadzie sąd przyznał jednak prawo własności innej organizacji. Decyzja ta jest obecnie zaskarżana.

Problemy finansowe i ryzyko sprzedaży

Dodatkowym problemem są kwestie finansowe. Wcześniej budynek utrzymywał się sam dzięki wynajmowi części pomieszczeń.

Dwa piętra stały się puste, a sąd nakazał zapłatę 240 tys. euro. To dla nas niezrozumiałe, bo remont kosztował 5 mln euro – wskazuje dyrektor.

Działacze obawiają się, że zadłużenie może doprowadzić do sprzedaży nieruchomości. W grę wchodzi także prawo pierwokupu przez miasto Paryż.

Brak wsparcia ze strony instytucji

Przedstawiciele organizacji podkreślają, że nie otrzymali realnej pomocy ze strony polskich instytucji.

Usłyszeliśmy, że mamy egzekwować decyzję sądu i udać się do mera dzielnicy – relacjonuje Bukrzyńska-Lemuan.

Jej zdaniem kluczowe byłyby mediacje, które mogłyby doprowadzić do kompromisu.

Działacze: „To walka o pamięć historyczną”

Jeszcze ostrzej sytuację opisuje Maria Dębińska, działaczka polonijna.

Jesteśmy jedyną instytucją, która aktywnie uczestniczy w uroczystościach upamiętniających polskich żołnierzy. Jeździmy do Normandii, organizujemy wydarzenia z Francuzami

Dodaje, że mimo tej działalności organizacje spotykają się z zarzutami i brakiem wsparcia.

Nie mamy żadnej pomocy. Jesteśmy traktowani, jakbyśmy byli grupą przypadkowych osób, a to jest walka o pamięć historyczną

Działacze ostrzegają, że Dom Kombatanta może podzielić los podobnych obiektów w innych krajach.

W samej Anglii sprzedano już 28 takich domów. Obawiamy się, że ten również zostanie sprzedany – mówi Dębińska.

Krzysztof Walendzik: To jest pomnik naszych bohaterów, a pomnikami się nie kupczy

Zakupiony w 1947 r. budynek sygnowany imieniem gen. Andersa miał służyć dzieciom, wnukom i dalszym pokoleniom rodzin polskich kombatantów. Dziś istnieje ryzyko, że pojawi się tam komornik.

Krzysztof Tadeusz Walendzik, dziennikarz, działacz polonijny, a także członek Komisji Rewizyjnej Stowarzyszenia Polskich Kombatantów naświetla słuchaczom Radia Wnet historię Instytucji. Jak zaznacza, dzieje paryskiego Domu Kombatanta są skomplikowane i burzliwe, ale kluczową kwestią do zrozumienia obecnej sytuacji jest przypomnienie faktu, że w momencie kiedy budynek został zakupiony, prawo francuskie nie przewidywało posiadania własności przez stowarzyszenia zagraniczne. W związku z tym, obiekt został powierzony powiernikom, czyli osobom fizycznym, które założyły Stowarzyszenie Powierników.

    Zaznaczyć trzeba, że akt notarialny nie mówi, że ten dom jest własnością powierników. W momencie zakupu było zaznaczone, że to jest dom polskich kombatantów dla przyszłych polskich pokoleń mieszkających we Francji - podkreśla Krzysztof Walendzik.

Impas

W późniejszych latach, Dom Kombatanta został wydzierżawiony przez Stowarzyszenie Concord podlegające pod Polską Misję Katolicką, której ówczesnym rektorem był ks. Infułat Stanisław Jeż. Wówczas kamienica została wyremontowana za 200 tys. ówczesnych franków i przez lata służyła kilkudziesięciu polskim stowarzyszeniom. Jednak po zmianie na stanowisku rektora PMK w 2015 r., sytuacja ponownie uległa zmianie:

    Powstała nowa idea i dom miał być wydzierżawiony komercyjnej firmie, która za 300 tysięcy euro miała ten dom wyremontować, zrobić sale biurowo-konferencyjne i wydzierżawiać oraz wynajmować te sale w celach zarobkowych. Natomiast Stowarzyszenia Polskie, które istnieją na terenie Paryża i Francji, w wolnych chwilach miały tam na godzinę mieć możliwość funkcjonowania. Wtedy powstało Stowarzyszenie Obrony Domu Kombatanta.

~ mówi Krzysztof Walendzik i dodaje, że w odpowiedzi na tę sytuację powstało Stowarzyszenie Obrony Domu Kombatanta, które działa już od 6 lat. Obecnie trwa impas — administratorzy budynku wnieśli pozew, zarzucając polskim organizacjom nielegalne zajmowanie kamienicy. Jak wskazuje nasz rozmówca, sprawa jest bardzo poważna:

    Na tę chwilę jesteśmy w takim miejscu, że w każdej chwili może przyjść komornik i od momentu, kiedy przyjdzie i ogłosi nam eksmisję, w przeciągu miesiąca będziemy musieli się, miesiąca czasu, będziemy musieli się wyprowadzić. No i wiadomo, że jeżeli już raz się wyprowadzimy, to już więcej nikt nas tam nie wpuści.

I dodaje:

    Trzeba podkreślić, że w 1972 roku to Stowarzyszenie Pokierników przekształciło się w Stowarzyszenie Przyjaźni Polsko-Francuskiej i oni uzurpują sobie prawo do czucia się właścicielami tego domu, co jest absurdem. Sytuacja jest naprawdę podbramkowa, patowa.

Niewzruszenie władzy

Nasz rozmówca zaznacza, że od momentu powstania Stowarzyszenia, jego członkowie podejmowali liczne działania w celu zatrzymania kamienicy w rękach jej prawowitych właścicieli:

    Pisaliśmy listy wszędzie, gdzie się tylko dało, do marszałka Sejmu, Senatu, do premiera, do konserwacji prezydenta, do ministrów Kasprzyka, do Dziedziczaka. Wszędzie, gdzie tylko można było prosić o pomoc. Prosiliśmy o tę pomoc do Episkopatu, do ówczesnego delegata do spraw Polonii, księdza biskupa Lechowicza — żadnej odpowiedzi.

~ mówi Krzysztof Walendzik i dodaje, że jedynym przedstawicielem władz, jaki spotkał się z nimi był minister Kasprzyk.

    Mam nadzieję, że wreszcie Warszawa i strona polska zainteresuje się naszym problemem, dlatego że to jest pomnik, to jest pomnik naszych bohaterów, a pomnikami się nie kupczy. I ten dom jest nam potrzebny, dlatego że w momencie, kiedy już ten dom przestanie być naszą własnością, to po prostu polskie stowarzyszenie nie będą mogły się gdzie spotykać i organizować imprez i działać po prostu na rzecz wspólnoty i na rzecz Polski również ~ stwierdza nasz rozmówca i dodaje:

    Zastanawiające i zadziwiające jest to, że przez 8 lat poprzednich rządów nie było żadnego zainteresowania i żadnej chęci spotkania się z nami, porozmawiania, wsparcia nas moralnie i prawnie. Przecież są w Polsce polsko-francuskie kancelarie prawne, które mogłyby nam udzielić jakiegoś wsparcia.

Obecnie w paryskim Domu Kombatantów działa 12 Stowarzyszeń. Ich przedstawiciele organizują tam liczne wydarzenia historyczne, wieczory poetyckie, pokazy filmów. Reprezentanci paryskiego koła Stowarzyszenia Polskich Kombatantów aktywnie uczestniczą w uroczystościach, na które są zapraszani, niosąc polskie sztandary. Koło utrzymuje współpracę z instytucjami francuskimi i angielskimi, dzięki czemu regularnie bierze udział w wydarzeniach w Pałacu Inwalidów, przy Łuku Triumfalnym oraz w obchodach najważniejszych rocznic, w tym 11 listopada i 13 grudnia. Jak zaznacza Krzysztof Walendzik, misją członków Stowarzyszenia jest bycie ambasadorami polskiego oręża we Francji.

Danuta Lemoyne o Domu Kombatantów w Paryżu: Nasza organizacja dąży do tego, by obronić ten ostatni przyczółek polskości
Jeśli zabraknie tego miejsca, nie będzie już gdzie kultywować polskich tradycji.

Ten budynek został zakupiony w 1948 r. z inicjatywy oficerów z armii gen. Andersa, w dużej część ze środków żołnierzy. Został kupiony przez powierników, ponieważ wówczas obcokrajowcy nie mogli nabywać francuskich nieruchomości. Na piśmie oficerowie ze względów formalnych zrzekli się roszczeń majątkowych wobec nieruchomości.  W ciągu następnych dziesięcioleci polscy weterani zaczęli wymierać. O dobre funkcjonowanie domu miało się troszczyć powiernictwo. Z czasem jednak ta grupa kilku osób, które powinny dbać o dobro domu, zaczęła podejmować decyzje bardzo subiektywne, niesłużące przyszłym pokoleniom.

    Ten dom powinien służyć przyszłym pokoleniom, a stał się czymś w rodzaju złotego słonia, wokół którego utworzył się mit, że ten dom przeszkadza.

Podczas wakacji w 2019 r. większość wyposażenia domu została wyniesiona. Władze francuskie twierdziły, że chcą przeprowadzić remont, którego koszt jest bardzo wysoki. Wynosi on aż 300 tys. euro.

    Nasza organizacja dąży do tego, by obronić ten ostatni przyczółek polskości.

W tej sprawie zwróciła się ona z listem otwartym do prezydenta Emmanuela Macrona.

za:wnet.fm