Akt wandalizmu w Trzebini. Elewacja kościoła zniszczona sprejem
Nieznany sprawca zdewastował ścianę kościoła w Trzebini, nanosząc na nią liczne napisy farbą w sprayu. Sprawa wywołała poruszenie wśród mieszkańców i trafiła już do organów ścigania.
W nocy z 18 na 19 kwietnia pojawiły się na ścianie kościoła parafialnego pw. Niepokalanego Serca NMP w Trzebini liczne napisy namalowane farbą w sprayu.
Jak relacjonują mieszkańcy, treść większości napisów jest chaotyczna i trudna do zinterpretowania. Zwracają oni również uwagę, że w ostatnim czasie podobne graffiti pojawiło się na kilku z pobliskich budynków mieszkalnych. Sprawą zajmują się służby.
W reakcji na ten incydent głos zabrał poseł Filip Kaczyński, który zapowiedział złożenie zawiadomienia do Prokuratury Rejonowej w Chrzanowie.
Smutny weekend w sercu Krakowa
Kraków po raz kolejny stało się areną bezmyślnego wandalizmu. Ostatni weekend przyniósł falę zniszczeń, która dotknęła wiele historycznych obiektów, w tym miejsca szczególne dla wiernych i miłośników sztuki sakralnej.Jak informuje w oficjalnym komunikacie Wojewódzki Urząd Ochrony Zabytków w Krakowie, sprawca przeszedł z puszką sprayu głównymi traktami miasta: ulicami Grodzką, Stradomską i Krakowską. Skala strat jest porażająca. Ofiarą wandalizmu padły m.in.:
• niedawno odnowiona elewacja klasztoru Klarysek,
• elewacja dawnego Arsenału Królewskiego,
• zabytkowe kamienice przy ul. Grodzkiej 42, św. Gertrudy 25 oraz liczne obiekty przy Stradomskiej i Krakowskiej,
• modernistyczna brama przy ul. Krakowskiej 21 oraz witryna w odrestaurowanej kamienicy przy Grodzkiej 62.
Zniszczenia nie ominęły także infrastruktury miejskiej oraz mienia prywatnego mieszkańców Kazimierza.
Praca wielu rąk zniszczona w minutę
Wandalizm ten boli szczególnie, gdy uświadomimy sobie, jak wielki wysiłek włożono w przywrócenie tym miejscom dawnego blasku. Odnowienie elewacji klasztoru Klarysek nie było – jak podkreślają konserwatorzy – zwykłym malowaniem ścian.
Praca wielu rąk zniszczona w minutę
Wandalizm ten boli szczególnie, gdy uświadomimy sobie, jak wielki wysiłek włożono w przywrócenie tym miejscom dawnego blasku. Odnowienie elewacji klasztoru Klarysek nie było – jak podkreślają konserwatorzy – zwykłym malowaniem ścian.
„To były tygodnie pracy na rusztowaniach. Podobnie odnowienie przedwojennej, metalowej bramy przy Krakowskiej to były dziesiątki roboczogodzin, które trzeba było poświęcić, by ten zabytek wymontować, rozebrać na części, usunąć korozję, uzupełnić brakujące części, wyklepać wgniecenia, nałożyć podkłady, pomalować, złożyć w całość i znów zamontować” – czytamy w relacji krakowskiego urzędu.
Wszystko to zostało zniszczone w zaledwie kilka chwil.
Moralny wymiar wandalizmu
Uszkodzenie zabytku wpisanego do rejestru to w świetle prawa przestępstwo. Jednak poza literą prawa pozostaje kwestia sumienia. Jak zauważa Wojewódzki Urząd Ochrony Zabytków:
„Grafficiarzowi zapewne dopisuje teraz doskonałe samopoczucie, a my jako zbiorowość zostajemy z problemem”.
To 18-latek zniszczył elewacje klasztoru i zabytkowych kamienic w Krakowie; został zatrzymany na gorącym uczynku
Policjanci zatrzymali na gorącym uczynku 18-latka podejrzanego o nanoszenie pseudograffiti na zabytkowe kamienice w Krakowie - w obrębie Starego Miasta, w tym Rynku. Mężczyzna usłyszał siedem zarzutów, a prokuratura objęła go dozorem policyjnym. Grozi mu do 8 lat więzienia – przekazała małopolska policja.
Jak wskazał Społeczny Komitet Odnowy Zabytków Krakowa, zniszczone zostały m.in. niedawno odnowiona elewacja klasztoru Klarysek oraz elewacje zabytkowych kamienic.
Jak przekazał w środę zespół prasowy małopolskiej policji, do zdarzenia doszło w nocy z 19 na 20 kwietnia. Policjanci pełniący służbę patrolową otrzymali informację o osobie malującej napisy na budynkach w rejonie Kazimierza. Podczas sprawdzania okolicy natrafili najpierw na porzucony spray, a następnie zauważyli mężczyznę nanoszącego napis na tablicy. Na widok policjantów 18-latek podjął próbę ucieczki, jednak po krótkim pościgu został zatrzymany.
Jak ustalili funkcjonariusze, zatrzymany mieszkaniec Krakowa miał dłonie zabrudzone czerwoną farbą. W trakcie kontroli znaleziono przy nim pojemnik z farbą oraz biały marker. Policjanci potwierdzili, że w okolicy doszło do licznych zniszczeń – na pobliskich ulicach ujawniono łącznie 25 miejsc z naniesionymi napisami. Zdewastowane zostały m.in. elewacje, drzwi i okna budynków, w tym zabytkowych kamienic w rejonie Rynku.
Zgromadzony materiał dowodowy pozwolił na przedstawienie mężczyźnie siedmiu zarzutów uszkodzenia mienia poprzez naniesienie pseudograffiti, w tym sześciu dotyczących obiektów zabytkowych oraz jednego związanego z uszkodzeniem samochodu dostawczego. Trwa szacowanie strat.
Decyzją prokuratora z Prokuratury Rejonowej Kraków Śródmieście-Zachód wobec podejrzanego zastosowano środek zapobiegawczy w postaci dozoru policji. Zgodnie z przepisami ustawy o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami za niszczenie lub uszkadzanie obiektów o takim statusie grozi kara do 8 lat pozbawienia wolności. Sprawa ma charakter rozwojowy.
Sprawę skomentował Społeczny Komitet Odnowy Zabytków Krakowa (SKOZK), który wskazał na skalę zniszczeń i ich dotkliwe skutki. „To był dla zabytków Krakowa bardzo smutny weekend. Ktoś przeszedł się z puszką sprayu głównymi ulicami – Grodzką, Stradomską i Krakowską. Uszkodził niedawno odnowioną z pomocą SKOZK elewację klasztoru Klarysek, elewację dawnego Arsenału Królewskiego, elewacje zabytkowych kamienic przy Grodzkiej 42, św. Gertrudy 25, Stradomskiej 5a, 13 i 19, Meiselsa 10, Krakowskiej 29 i 31, wyremontowaną w zeszłym roku modernistyczną bramę przy Krakowskiej 21, witrynę sklepową w odnowionej kamienicy przy Grodzkiej 62, a także przystanek MPK przy placu Wolnica, namiot Krakowskiego Biura Festiwalowego oraz samochód mieszkańca Kazimierza” – wskazano w komunikacie.
Komitet podkreślił, że zniszczenia dotknęły obiektów odnawianych często przez wiele tygodni pracy specjalistów. „Tu już nawet nie chodzi o pieniądze. Przygnębiające jest to, że ktoś z przerośniętym ego może tak łatwo zniszczyć efekty wielomiesięcznej pracy dziesiątków ludzi. Tak – wielomiesięcznej, bo odnowienie elewacji klasztoru Klarysek to nie było zwykłe wzięcie wałka i pomalowanie ściany. To były tygodnie pracy na rusztowaniach. (…) W ciągu minuty albo dwóch cały efekt pracy poszedł w przysłowiowy piach” – zaznaczono.
SKOZK zwrócił również uwagę na konsekwencje prawne takich czynów, przypominając, że uszkodzenie obiektu wpisanego do rejestru zabytków stanowi przestępstwo.
za:www.niedziela.pl