"Miasteczko Gniewu" przed KPRM. "Odcięto nas od jedzenia i wody"

Przed KPRM powstało "Miasteczko Gniewu". Organizatorzy skarżą się na działania policji, która ma blokować dostęp do protestujących. 

 W poniedziałek przed Kancelarią Premiera Rady Ministrów (KPRM) w Warszawie rozpoczął się protest przeciwko polityce rządu Donalda Tuska. Wydarzenie zorganizowały środowiska skupione wokół Ruchu Obrony Granic, Klubów "Gazety Polskiej" i Solidarności Rolników Indywidualnych.

W nocy na alejach Ujazdowskich przedstawiciele władz Warszawy ustawili barierki, zabezpieczające teren. Według organizatorów, miało to utrudnić kolejnym osobom dołączenie do demonstracji. Na miejscu cały czas są kordony policji. 

"Miasteczko Gniewu". "Odcięto nas od jedzenia i wody"

"ODCIĘTO NAS OD JEDZENIA I WODY! Dlaczego? Policja mówi, że wszystkie pytania trzeba kierować do SOP – służby podległej bezpośrednio Kierwińskiemu! Tak wygląda demokracja w Polsce Tuska! Uruchamiamy pilną zbiórkę na najpotrzebniejsze rzeczy do Miasteczka Gniewu (wodę, chleb, papier toaletowy). Stójcie z nami! Każda wpłata to cios w ich blokadę. Nie złamią nas!" – oświadczył za pomocą mediów społecznościowych lider Ruchu Obrony Granic Robert Bąkiewicz. 

"Policja zakazuje podchodzenia do MiasteczkoGniewu, a nawet przekazywania żywności i wody" – zwrócił uwagę redaktor naczelny serwisu Tysol.pl Cezary Krysztopa. 

Gliński: Typowe metody komuny

– Pan Tusk, jak rozumiem, zażądał, żeby nikt mu nie przeszkadzał i próbuje blokować demokratyczne, moim zdaniem legalne, zgromadzenie, które – jak rozumiem – ma w tej chwili charakter spontaniczny, w związku z tym, że urzędnicy przeszkadzają w ekspresji podstawowych praw obywatelskich. Władza, która się boi, która sprowadza tutaj policjantów, jest władzą, która po prostu się kończy. Pycha kroczy przed upadkiem, a to jest taki rodzaj pychy Tuska – skomentował w rozmowie z telewizją wPolsce24 były wicepremier, a obecnie poseł PiS Piotr Gliński.

Odnosząc się do działań służb, które blokują dostęp do "Miasteczka Gniewu", stwierdził, że "są to typowe metody komuny, hybrydowej dyktatury, która uniemożliwia obywatelom realizację ich praw". 

Władze stolicy rozwiązały „Miasteczko Gniewu”. Bąkiewicz: nie odpuszczamy

We wczesnych godzinach popołudniowych organizatorzy „Miasteczka Gniewu”, które zlokalizowane jest przed siedzibą premiera, poinformowani zostali, że protest został rozwiązany decyzją władz Warszawy. Protestujący nie zamierzają opuścić okolic KPRM. 

Wcześniej funkcjonariusze policji nie pozwolili przekazać uczestnikom pakunków zawierających jedzenie.

Robert Bąkiewicz z Ruchu Obrony Granic poinformował zgromadzonych i urzędników miejskich, że próba rozwiązania protestu, formalnie zgłoszonego do 31 maja, jest nielegalna i niezgodna z konstytucją. To przestępstwo – mówił Bąkiewicz. 

    Bez względu na to, kto podejmuje takie decyzje, SOP wymyślił sytuację, o której mówi, że tutaj są bomby, zagrożenie pirotechniczne i zagrożenie terrorystyczne. Takiego zagrożenia nie ma. (…) Mamy prawo do manifestowania – oświadczył przed KPRM Robert Bąkiewicz i dodał, że zamiary protestujących są pokojowe.

Paweł Kryszczak z ROG powiedział, że działania protestujących są legalne, ale spodziewają się oni wejścia siłowego do „Miasteczka Gniewu”. 

Robert Bąkiewicz pytany przez Michała Gwardyńskiego co dalej z „Miasteczkiem” powiedział, że nikt z protestujących nie zamierza go zamykać. Dodał, że spodziewa się siłowego rozwiązania protestu, ale wyraził jednocześnie nadzieję, że policja nie podejmie żadnych „głupich” działań w celu likwidacji protestu. 

za:dorzeczy.pl