Ograniczenie finansowania polskich mediów na Wschodzie może doprowadzić do zamknięcia części redakcji i osłabienia odporności polskich społeczności za granicą na rosyjską propagandę – ostrzegła Maria Przełomiec w Poranku Radia Wnet. Dziennikarka wskazała na trudną sytuację Wilnoteki oraz wielojęzycznej telewizji prowadzonej na Litwie przez potomka Adama Mickiewicza. Skrytykowała również priorytety finansowe Senatu, który
przeznaczył miliony złotych na organizację Polonia Camp. Problem ma być jednym z głównych tematów odbywającego się we wtorek w Sejmie XII Zjazdu Federacji Mediów Polskich na Wschodzie.
Polskie media na Wschodzie walczą o przetrwanie
W rozmowie z Krzysztofem Skowrońskim Maria Przełomiec poinformowała, że przedstawiciele polskich redakcji działających poza wschodnimi granicami kraju spotkają się w Sejmie, aby omówić skutki tegorocznego podziału środków na działalność polonijną. Według dziennikarki decyzje finansowe Senatu zagrażają istnieniu instytucji, które od wielu lat zapewniają Polakom dostęp do informacji w ojczystym języku.
– I spotkamy się dlatego, że w tym roku Senat w sposób drastyczny przyciął finansowanie polskich mediów na Wschodzie. Do tego stopnia, że część z nich po prostu będzie musiała zaprzestać swojej działalności – powiedziała.
Dziennikarka zaznaczyła, że problem dotyczy redakcji działających w państwach o szczególnym znaczeniu dla polskiej polityki wschodniej, m.in. na Litwie, Ukrainie i Białorusi. W jej ocenie obecna sytuacja międzynarodowa powinna skłaniać państwo polskie do wzmacniania, a nie ograniczania, obecności informacyjnej w regionie.
Zapowiedziane spotkanie w Sejmie ma być również okazją do uzyskania wyjaśnień od przedstawicieli Kancelarii Senatu, odpowiedzialnych za podział środków w konkursach polonijnych.
– Spotkamy się po to, żeby zapytać osoby odpowiedzialne – a będą tam przedstawiciele biura Senatu, bo to Senat przejął od MSZ-u kwestie fundowania polskich mediów na Wschodzie – dlaczego to zrobili – zapowiedziała.
Wilnoteka i telewizja potomka Mickiewicza bez wystarczającego wsparcia
Jako szczególnie niepokojący przykład Przełomiec wskazała sytuację polskich mediów na Litwie. Wśród zagrożonych przedsięwzięć wymieniła BM TV, wielojęzyczną telewizję internetową prowadzoną przez Romana Goreckiego-Mickiewicza, praprawnuka Adama Mickiewicza.
Dziennikarka przypomniała, że Gorecki-Mickiewicz, wychowany poza Polską i Litwą, nauczył się języka polskiego i litewskiego, a następnie zaangażował się w działalność na rzecz polskiej społeczności na Wileńszczyźnie. Założona przez niego telewizja publikuje materiały w czterech językach: polskim, litewskim, ukraińskim i białoruskim.
– W zeszłym roku państwo polskie wsparło tę telewizję sumą ponad 300 tysięcy złoty. W tym roku pan Mickiewicz-Gorecki nie dostał nic. Zero – relacjonowała.
Przełomiec wskazała również na sytuację Wilnoteki, jednego z najbardziej rozpoznawalnych polskich mediów na Litwie. Redakcja, tworzona przez Edytę Maksymowicz i Walentego Wojniłłę, od kilkunastu lat przygotowuje reportaże, materiały informacyjne i programy poświęcone życiu polskiej społeczności.
Dziennikarka powiązała problemy finansowe Wilnoteki ze zmianami kadrowymi w TVP Wilno, gdzie pracowali jej twórcy.
– Wilnoteka nie dostała ani grosza. Oni robią filmy bardzo ciekawe, robili reportaże z Litwy. A co więcej, pan Wojniło i pani Maksymowicz zostali zwolnieni również z TVP Wilno – mówiła.
W ocenie Przełomiec utrata finansowania przez takie redakcje oznacza nie tylko ograniczenie liczby polskojęzycznych programów, lecz także zaprzepaszczenie dorobku dziennikarzy od lat związanych z lokalnymi społecznościami.
Rosyjska propaganda może wypełnić lukę po polskich redakcjach
Zdaniem Przełomiec znaczenie polskich mediów na Wschodzie wykracza poza podtrzymywanie języka i tradycji narodowej. Dziennikarka zwróciła uwagę na ich rolę w przeciwdziałaniu rosyjskim operacjom informacyjnym, szczególnie w państwach, w których rosyjskojęzyczne media mają silną pozycję.
– Propagują polską myśl strategiczną, są dla nas bardzo ważne także ze strategicznego punktu widzenia, to one najskuteczniej przeciwdziałają rosyjskiej dezinformacji – podkreśliła.
Przełomiec skrytykowała także ograniczenie finansowania TVP Wilno i zmiany w ofercie informacyjnej stacji. W jej ocenie zmniejszenie dostępności lokalnych programów polskojęzycznych może spowodować, że odbiorcy zaczną korzystać z alternatywnych źródeł informacji, także rosyjskich.
– Ci ludzie nie zwrócą się do litewskiej telewizji. Nie, oni zaczną szukać informacji w rosyjskiej telewizji. Więc, przepraszam, ale nie rozumiem. Po prostu działania państwa polskiego w tym wypadku nie rozumiem, bo to są działania na szkodę najjaśniejszej Rzeczpospolitej – oceniła.
Problemy polskich mediów na Wschodzie były już wcześniej przedmiotem publicznych interwencji. W maju „Rzeczpospolita” opisała zagrożenia dla redakcji na Litwie, Białorusi i Ukrainie, wskazując m.in. na cięcia dofinansowania dla wydawnictw i programów działających w trudnych warunkach politycznych.
W czerwcu przewodnicząca Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji Agnieszka Glapiak wystosowała apel dotyczący przyszłości mediów polonijnych. Wskazała w nim na zagrożenie likwidacją części redakcji, podkreślając ich znaczenie dla utrzymania polskiej tożsamości oraz dostępu do informacji.
Senat finansuje Polonia Camp. Przełomiec kwestionuje priorytety
Dziennikarka zestawiła sytuację zagrożonych redakcji z wydatkami Kancelarii Senatu na Polonia Camp – kilkudniowe spotkanie młodych przedstawicieli Polonii z całego świata, organizowane w Warszawie.
Przełomiec zaznaczyła, że nie kwestionuje samej idei spotkań młodej Polonii, ale podaje w wątpliwość proporcje między finansowaniem wydarzenia a środkami przeznaczanymi na codzienną działalność mediów na Wschodzie.
– W zeszłym roku kosztował 8 milionów złotych. Ja obliczyłam, dlatego że zostały podane oficjalne informacje na temat zwrotu kosztów biletów i obliczyłam, ponieważ w tym roku miało być 4500 osób z całego świata, że sam zwrot kosztów biletu to było około 2,5 miliona złotych. Media na wschodzie dostały w sumie około 5 milionów złotych – powiedziała.
Przełomiec zapowiedziała, że podczas zjazdu będzie domagała się od przedstawicieli Senatu szczegółowych informacji o kosztach wydarzenia i przesłankach stojących za podziałem środków.
Interwencje i pomoc sponsorów
Dziennikarka przyznała, że nagłośnienie problemu oraz interwencje podejmowane w obronie zagrożonych redakcji przyniosły w niektórych przypadkach rezultaty.
Przywołała m.in. zaangażowanie Andrzeja Poczobuta oraz działania sponsorów prywatnych, fundacji i spółek Skarbu Państwa, dzięki którym udało się utrzymać działalność części mediów.
– Mieliśmy nadzieję, że on zadziała. Okazuje się, że do pewnego stopnia zadziałało, bo znaleźli się prywatni sponsorzy albo sponsorzy różnych fundacji, a także tych spółek Skarbu Państwa, którzy na nazwisko Poczobut dołożyli trochę pieniędzy. Dzięki temu na przykład uratowali internetową rozgłośnie na Łotwie, która też miała nie dostać żadnych pieniędzy – mówiła.
Przełomiec podtrzymała jednak opinię, że pomoc doraźna nie rozwiązuje problemu systemowego finansowania redakcji na Wschodzie. Według niej polskie państwo powinno traktować ich działalność jako jeden z instrumentów długofalowego przeciwdziałania rosyjskiej propagandzie oraz utrzymywania więzi z Polakami mieszkającymi poza granicami kraju.
za:wnet.fm