Dantejskie sceny przed TK. Doszło do starć z policją, są poszkodowani

Gorąco przed siedzibą Trybunału Konstytucyjnego w Warszawie. Po ślubowaniu Macieja Berka w Sejmie przed budynkiem TK doszło do przepychanek między policją a osobami protestującymi przeciwko sposobowi przeprowadzenia uroczystości. 
Według medialnych relacji w starciu z funkcjonariuszami ucierpiał Adam Borowski. 
Na miejscu pojawili się politycy PiS i przedstawiciele Ruchu Obrony Granic. 


Policji udało się ostatecznie odblokować wjazd na teren Trybunału.

W środę, 14 października, przed siedzibą Trybunału Konstytucyjnego przy al. Szucha w Warszawie doszło do gwałtownych przepychanek między policjantami a protestującymi. Demonstracja była związana ze ślubowaniem Macieja Berka, które odbyło się wcześniej w Sejmie bez udziału prezydenta Karola Nawrockiego.

Po uroczystości grupa sędziów udała się dwoma samochodami w kierunku Trybunału Konstytucyjnego. Przed budynkiem zgromadzili się przeciwnicy sposobu przeprowadzenia ślubowania, którzy blokowali wjazd na teren instytucji. Na miejscu pojawili się funkcjonariusze policji, a sytuacja szybko stała się napięta.

Jak wynika z relacji Telewizji Republika, przy ogrodzeniu doszło do przepychanek. Policjanci kolejno wyprowadzali protestujących blokujących przejazd. W trakcie zamieszania kilka osób upadło na ziemię. Według doniesień w starciu z funkcjonariuszami ucierpiał również Adam Borowski. Nie podano jednak szczegółowych informacji o jego stanie zdrowia.

Uczestnicy protestu trzymali transparenty, śpiewali pieśni patriotyczne i skandowali hasła "Tu jest Polska!" oraz "Precz z komuną!". 
Wśród obecnych znaleźli się m.in. posłowie PiS Antoni Macierewicz i Mariusz Gosek, a także Robert Bąkiewicz. 
W tłumie widoczne były również osoby w kamizelkach z napisem Ruch Obrony Granic.

Przed bramę Trybunału wyszedł również jego prezes Bogdan Święczkowski. 
Podejmowano próby uspokojenia sytuacji. 
Ostatecznie policji udało się sforsować wjazd na teren TK.

Do napiętej sytuacji doszło wcześniej także w Sejmie. Poseł PiS Mariusz Gosek próbował przejść korytarzem prowadzącym do gabinetu marszałka Sejmu, jednak drogę zagrodzili mu funkcjonariusze Straży Marszałkowskiej. Polityk usłyszał, że korytarz został wyłączony z użytkowania.

"Jestem posłem polskiego parlamentu, chcę wejść do gabinetu marszałka" - mówił Gosek, domagając się umożliwienia przejścia. Następnie zarzucił funkcjonariuszom naruszanie prawa. "Tam dojdzie do przestępca, pan łamie prawo. Proszę mnie przepuścić. Kolejny raz zwracam panom uwagę, proszę mnie przepuścić" - powiedział poseł.

Bezpośrednią przyczyną środowego protestu była ceremonia ślubowania Macieja Berka na sędziego Trybunału Konstytucyjnego. 
Były minister w rządzie Donalda Tuska został wybrany przez Sejm 4 września, jednak prezydent Karol Nawrocki nie odebrał od niego ślubowania. 
Pałac Prezydencki zgłaszał wcześniej zastrzeżenia dotyczące udokumentowania przez Berka wymaganego doświadczenia zawodowego jako radcy prawnego. 
Mimo tego w środę polityk odczytał rotę ślubowania w Sejmie, bez osobistego udziału głowy państwa.

Po ceremonii Berek przekonywał, że wybrana przez niego forma ślubowania jest zgodna z prawem. "Bardzo dziękuję koleżankom i kolegom sędziom Trybunału Konstytucyjnego, że są dzisiaj ze mną. Złożyłem ślubowanie sędziego TK w formie prawnie dopuszczalnej i takiej, która faktycznie była możliwa do zrealizowania. Moje ślubowanie jest kierowane do prezydenta. A jego zorganizowanie w przestrzeni Sejmu wynika z uprzejmości Marszałka" - mówił Maciej Berek.

Były minister odniósł się również do braku odpowiedzi ze strony Pałacu Prezydenckiego. "W sytuacji, w której od dnia mojego wyboru i od dnia, w którym powinna się rozpocząć moja kadencja jako sędziego TK, upływają kolejne tygodnie, ja do dziś nie otrzymałem żadnej odpowiedzi ze strony prezydenta, na pismo, które zostało do niego skierowane" - stwierdził.

Środowe wydarzenia ponownie zaostrzyły spór wokół Trybunału Konstytucyjnego. Przeciwnicy sposobu przeprowadzenia ślubowania zgromadzili się przed jego siedzibą, a policyjna interwencja doprowadziła do przepychanek. Kwestia skuteczności prawnej ślubowania Berka bez udziału prezydenta pozostaje przedmiotem sporu.

 Borowski o możliwych scenariuszach

– Z pewnością nie dopuści go do orzekania – oświadczył na antenie Radia Wnet Adam Borowski, komentując zapowiedzi wejścia Macieja Berka do gmachu Trybunału Konstytucyjnego. Legendarny działacz opozycji antykomunistycznej i szef protestu ujawnia kulisy wielogodzinnej nocnej wizyty Jarosława Kaczyńskiego oraz alarmuje, że rząd może rozważać aresztowanie prezesa Bogdana Święczkowskiego.

– Panu Berkowi nie będziemy zamykać tutaj drzwi do wejścia. Pewnie jak wejdzie, to pan Święczkowski, prezes, pozwoli mu wejść do biblioteki, żeby korzystał z biblioteki Trybunału Konstytucyjnego – stwierdził na antenie Radia Wnet Adam Borowski.

– Natomiast z pewnością nie dopuści go do orzekania, tak jak to się stało z tą czwórką sędziów zaprzysiężonych przez pana Czarzastego. Przychodzili, przychodzili, znudziło im się i poszli – przypomniał działacz opozycji antykomunistycznej.

Protestujący nieustannie konsultują sytuację z ekspertami od prawa ustrojowego. W obozie obrońców TK krążą informacje o skrajnych rozwiązaniach, po jakie może sięgnąć koalicja rządowa.

Borowski wprost wskazuje na scenariusz siłowego sparaliżowania instytucji. Jego zdaniem utworzenie alternatywnego organu wymagałoby bezpośredniego ataku na kierownictwo sądu konstytucyjnego.

– Co oni planują? Czy otworzenie niezależnego, drugiego Trybunału? Czy aresztowanie pana Święczkowskiego? – pytał retorycznie gość Poranka Wnet.

– Powołanie drugiego Trybunału bez aresztowania pana Święczkowskiego nie ma najmniejszego sensu. Różne scenariusze tu się tworzą, spotykamy się z prawnikami i konstytucjonalistami, ale tak naprawdę gramy na boisku wroga Polski – dodał Adam Borowski.

Apel o nieposłuszeństwo obywatelskie

Działacz nie gryzł się w język, oceniając działania rządu pod wodzą Donalda Tuska. Zapowiedział uruchomienie mechanizmów masowego oporu społecznego w całym kraju.

Szczególne miejsce w narracji protestujących zajmuje postać prezydenta Karola Nawrockiego. Obrońcy TK traktują ochronę jego prerogatyw jako swój nadrzędny obowiązek polityczny.

– Nie będziemy biernie patrzeć na to, co wyprawia Donald Tusk i jego dyktatorska ekipa. Będziemy wzywać ludzi do nieposłuszeństwa obywatelskiego, do oporu, do obrony Trybunału Konstytucyjnego i prerogatyw pana prezydenta – zapowiedział Adam Borowski.

– Wyborcy pana prezydenta Nawrockiego chcą wziąć odpowiedzialność za swój wybór. Pan prezydent nie kandydował po to, żeby pilnować żyrandola, tylko miał świadomość, na jaką wojnę idzie z tym rządem – dopowiedział gość Radia Wnet.

 KPRP ostro reaguje na ślubowanie Berka. “Polityczny łom, a nie twarde prawo”

Używają politycznego łomu, wybiegów, wytrychów, a nie twardego prawa - ocenił szef Kancelarii Prezydenta Zbigniew Bogucki, w reakcji na środowe ślubowanie wybranego na sędziego TK Macieja Berka.

Berek złożył ślubowanie w gabinecie marszałka Sejmu, w obecności m.in. członków Prezydium Sejmu. Przekonywał, że to jego prawny obowiązek.

“To nie ma nic wspólnego z państwem prawa, nic wspólnego z demokracją” - ocenił szef KPRP. Jak dodał, Berek "bardzo źle zapisze się w historii polskiego wymiaru sprawiedliwości i Trybunału Konstytucyjnego”.

W ocenie Boguckiego, “z urzędnika, który miał sznyt państwowca” Berek stał się "symbolem politycznego działania”. “Tam, gdzie polityki nie powinno być, czyli w Trybunale Konstytucyjnym” - dodał.

"Smutny to dzień dla Trybunału, smutny dzień dla polskiej demokracji, dlatego potwierdzam, że od trzech lat mamy do czynienia z ludźmi, którzy zamiast konstytucji, zamiast ustaw, zamiast polskiego prawa używają politycznego łomu, różnego rodzaju wybiegów, wytrychów w postaci opinii, uchwał, stanowisk, a nie twardego prawa” - mówił prezydencki minister. 

W opinii szefa Kancelarii Prezydenta, Berek do tej pory nie potwierdził swojego stażu pracy jako radca prawny. "Czy ktokolwiek w ogóle weryfikował tę kandydaturę? Jeżeli weryfikowały służby marszałka, to muszą mieć odpowiednie dokumenty. Pan Prezydent poprosił o te dokumenty i nie dostał tych dokumentów” - zaznaczył. 

Kancelaria Prezydenta złożyła wniosek do TK o rozstrzygnięcie sporu kompetencyjnego między prezydentem a Sejmem. "Prezydent oczekuje na decyzję Trybunału Konstytucyjnego, bo jest spór kompetencyjny. Jeżeli jest spór kompetencyjny, kwestia ślubowania podlega zawieszeniu, to wynika wprost z przepisów prawa” - argumentował Bogucki. 

Adam Bielan: To próba zamachu stanu; chodzi o usunięcie prezydenta 

To jest próba zamachu stanu organizowana przez – jak sądzę – Romana Giertycha, bo wystarczy spojrzeć na jego tweet z wczoraj, w którym pisze” »panie Nawrocki albo pan zabierze do roboty albo uznamy, że nie jesteś zdolny wypełniać obowiązków prezydenckich. I żaden Donald Tramp po wyborach w listopadzie już pana nie obroni tak, jak w 2025. Wybór należy do pana«. Wprost przyznaje, że dąży do tego, żeby nie uznać demokratycznego wyboru Polaków, a do tego potrzebny jest Tuskowi Trybunał Konstytucyjny” – powiedział poseł do Parlamentu Europejskiego Adam Bielan. 

Europarlamentarzysta PiS przypomniał, że zgodnie z konstytucją można odsunąć prezydenta, który czasowo jest niezdolny do sprawowania urzędu.

    I myślę, że o to chodzi obecnemu reżimowi, żeby unieważnić wybór Polaków z ubiegłego roku, unieważnić wybór w wyborach prezydenckich. I w tym planie to Czarzasty ma być pełniący obowiązki głowy państwa, i do tego potrzebny jest Trybunał Konstytucyjny.

– mówił Adam Bielan.

Podkreślił, że nie jest to pierwsza próba, ponieważ już w ubiegłym roku ówczesny marszałek Sejmu Szymon Hołowinia powiedział o tym, że był planowany zamach stanu.

    Szymon Hołownia użył tych słów, twierdził, że był namawiany – w domyśle przez Donalda Tuska i Romana Giertycha – do przeprowadzenia zamachu stanu. Ponieważ odrzucił tę propozycję i doprowadził do zaprzysiężenia Karola Nawrockiego, to stracił później stanowisko. A dzisiaj na stanowisku marszałka Sejmu jest ktoś, kto się nie zawaha, bo to jest stary „porządny” komunista – dodał polityk Prawa i Sprawiedliwości.

Przewodniczący Europejskich Konserwatystów i Reformatorów zaapelował, by wspierać obrońców Trybunału Konstytucyjnego.

Co po TK? Zagrożone wybory? Pawełczyk-Woicka alarmuje!

Była przewodnicząca Krajowej Rady Sądownictwa Dagmara Pawełczyk-Woicka opublikowała w serwisie X dramatyczne ostrzeżenie przed działaniami koalicji 13 grudnia wobec Trybunału Konstytucyjnego. Była szefowa KRS alarmuje, że siłowe działania ekipy Donalda Tuska zniszczą fundamenty państwa i uniemożliwią przeprowadzenie wolnych wyborów.

Dagmara Pawełczyk-Woicka zwróciła uwagę na skrajne konsekwencje, jakie pociągnie za sobą próba siłowego podporządkowania Trybunału Konstytucyjnego przez obóz rządzący. Wskazała na zagrożenie dla konstytucyjnych prerogatyw Prezydenta RP. Jej zdaniem przejęcie TK i publikowanie orzeczeń ograniczających te uprawnienia może oznaczać, że władza nie będzie mogła już pozwolić sobie na normalne, wolne wybory.

    Jeśli serio rząd przejmie siłą Trybunał Konstytucyjny, zacznie publikować "wyroki" tego ciała, których celem będzie między innymi okrojenie konstytucyjnych uprawnień Prezydenta RP, to nie będzie mógł już sobie pozwolić na przeprowadzenie normalnych, wolnych wyborów - podkreśliła Pawełczyk-Woicka.

Była szefowa KRS podsumowała swój wpis krótkim, alarmującym ostrzeżeniem. Koalicja 13 grudnia powinna potraktować je poważnie, ponieważ stawką jest bezpieczeństwo państwa i zaufanie do demokratycznych reguł.

Podpalą Polskę! Żywię nadzieję, że to nie nastąpi - dodała.

Czarnek ostrzega funkcjonariuszy: „Będziemy was sądzić”

Sytuację w ostrych słowach skomentował poseł PiS Przemysław Czarnek, nazywając działania rządzących bezprawnym gwałtem na praworządności.

W rozmowie na antenie wPolsce24 Przemysław Czarnek jednoznacznie ocenił wydarzenia rozgrywające się przed siedzibą Trybunału Konstytucyjnego. Zdaniem byłego ministra, próba siłowego przejęcia instytucji oraz wprowadzanie sędziów bez ślubowania przed Prezydentem RP stanowi złamanie ustawy zasadniczej.

- Szanowni państwo, jeśli nawet już na pomoc wzywa się jakieś pozbawione kompetencji organy zagraniczne, jak Komisja Wenecka, które wydają opinię zupełnie w oderwaniu od rzeczywistości prawnej konstytucyjnej i ustawowej Rzeczypospolitej Polskiej, to znaczy, że zamach stanu właśnie się dokonuje na naszych oczach – oświadczył Przemysław Czarnek.

Polityk przypomniał treść artykułu 126 Konstytucji RP, wskazując, że to Prezydent RP jest strażnikiem praworządności i ma pełne prawo weryfikować poprawność wyboru sędziów. Wskazał, że interpretowanie zwrotu „wobec prezydenta” jako procedury bez jego osobistego udziału jest absurdalną aberracją językową.

Czarnek odniósł się bezpośrednio do postaci Macieja Berka, który złożył „pseudoślubowanie” w gabinecie marszałka Włodzimierza Czarzastego, przypominając, że Berek przez lata blokował publikację wyroków Trybunału, twierdząc, iż ta instytucja nie istnieje. Jak podkreślił Czarnek, sędzia bez ślubowania złożonego przed Prezydentem RP nie ma prawa orzekać, a prezes Bogdan Święczkowski nie może dopuścić takich osób do orzekania.

Jednym z najbardziej wstrząsających momentów transmisji był widok przed wejściem do budynku, gdzie na ziemi leżał poturbowany mężczyzna. Obok niego znajdowało się kilka osób oraz funkcjonariusze policji. Następnie na miejscu pojawiła się karetka pogotowia, która zabrała dwie osoby.

Odnosząc się bezpośrednio do tej sytuacji, Przemysław Czarnek napomniał interweniujących policjantów i złożył jasną deklarację.

- Tego pana, którego widzimy chociażby położonego na twarz przed Trybunałem, sponiewieranego przez policję, możemy nazwać śmiało bohaterem. A tych policjantów, którzy dokonali tej bezczelnej czynności pobicia tego pana, na pewno będziemy sądzili w niedalekiej przyszłości. Wszyscy funkcjonariusze policji muszą mieć świadomość tego, że wykonując rozkazy niezgodne z prawem, będą podlegali odpowiedzialności prawnokarnej – przypomniał poseł.

Kaczyński: obrona TK jest uzasadniona, policja popełnia przestępstwo. To jest zamach stanu 

Tak jak powiedział pan prezydent, obrona Trybunału Konstytucyjnego jest w pełni uzasadniona i nieważne kto jaki nosi mundur, ale jeżeli atakuje obrońców to popełnia przestępstwo - mówił dziś do zebranych przed Trybunałem Konstytucyjnym prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński. 

Ten atak był całkowicie bezprawny, a obrona jest usprawiedliwiona. Mamy prawo tutaj być i bronić Trybunału Konstytucyjnego. To, co w tej chwili jest czynione jest poza jakimkolwiek porządkiem konstytucyjnym, prawnym i są to działania o charakterze przestępczym  - wskazywał Kaczyński.

Prezes PiS podkreślił, że demonstracja jest całkowicie legalna i nie ma żadnych podstaw do tego, aby ją rozwiązywać.

    Atak siłą na Trybunał Konstytucyjny to jest element czegoś, co można uznać za próbę do prowadzenia do zmiany ustroju siłą, a więc zamach stanu i tak powinien być traktowany. Głęboko wierzę, że za rok te wszystkie działania zostaną rozliczone, a prawo wróci na swoje miejsce - podkreślał prezes PiS.

Prezes PiS nie zostawił suchej nitki na działaniach podejmowanych przez obecną większość parlamentarną oraz podległe jej resorty. Jego zdaniem wydarzenia wokół Trybunału przekroczyły granice sporu politycznego i weszły w sferę przestępstw przeciwko państwu.

– To, co w tej chwili jest czynione, jest poza jakimkolwiek porządkiem konstytucyjnym, prawnym i są to po prostu działania o charakterze przestępczym. I niezależnie od tego, jaki kto mundur nosi, to jeżeli się w to angażuje, to dopuszcza się przestępstwa – oświadczył stanowczo Jarosław Kaczyński.

Polityk dodał, że próba sparaliżowania TK stanowi próbę gwałtownego przemodelowania porządku prawnego w kraju.

– Atak siłą na Trybunał Konstytucyjny to jest element czegoś, co można uznać za próbę doprowadzenia do zmiany ustroju siłą. A więc zamach stanu. To jest zamach stanu i tak powinien być traktowany – dodał prezes PiS, deklarując, że wymiar sprawiedliwości podejmie odpowiednie kroki w ciągu roku lub niewiele dłuższego czasu.

Kaczyński kategorycznie wykluczył scenariusz, w którym politycy obecnej koalicji mieliby po ewentualnej zmianie władzy odpowiadać przed Trybunałem Stanu. Instytucję tę nazwał fasadową i nieskuteczną.

– Trybunał Stanu to instytucja w gruncie rzeczy o charakterze abolicyjnym. Ona przez te kilkadziesiąt lat swojego istnienia tak naprawdę nikomu nic nie uczyniła. To musi zrobić po prostu Sprawiedliwy Sąd – podkreślił szef Prawa i Sprawiedliwości.

W ocenie Kaczyńskiego obóz władzy dąży do ustanowienia rządów absolutnych, gdzie prawo zastępuje jednostkowa wola polityczna.

– Oni nie chcą prawa, nie chcą sprawiedliwości. Dla nich ich wola jest prawem. To jest system dyktatorski, absolutystyczny. (…) To jest po prostu barbarzyńska dzicz – grzmiał ze sceny polityk.

Nawiązując do wyborów z października 2023 roku, Kaczyński stwierdził, że część obywateli została wprowadzona w błąd, wierząc w poprawę sytuacji po zmianie sterów w państwie. Prezes PiS powiązał bieżące spory ustrojowe z sytuacją materialną Polaków, wskazując na rosnące bezrobocie oraz spadek siły nabywczej wynagrodzeń.

– Kiedyś były plakaty „PiS to drożyzna”, a dziś można powiedzieć, że Tusk to drożyzna – zauważył Kaczyński, formułując natychmiast nowy, polityczny apel do wszystkich ugrupowań sprzeciwiających się obecnemu rządowi.

– Trzeba jeszcze raz jasno powiedzieć wszystkim politykom opozycji: Byle nie Tusk! Byle nie Tusk! Byle nie Tusk! Byle nie Tusk! I każdy, kto nie chce działać według tej zasady, tylko wedle swoich partykularnych interesów, po prostu zdradza Polskę i zdradza Polaków – mówił prezes PiS.

Najostrzejsze słowa padły w samym finale wystąpienia lidera Prawa i Sprawiedliwości. Kaczyński w bezprecedensowy sposób zwrócił się bezpośrednio do osób wykonujących polecenia rządu – zarówno polityków, jak i urzędników czy funkcjonariuszy służb.

– Ci, którzy sądzą, że nie poniosą odpowiedzialności za to, co robią, bardzo, ale to bardzo głęboko się mylą i radzę im, żeby brali to pod uwagę – przestrzegł.

Kaczyński zaznaczył, że historia pobłażliwości wobec łamania reguł w polskim życiu publicznym definitywnie się kończy i nie ma mowy o grubej kresce.

– Nie zawsze jest tak, że się, jak to się mówi, rozejdzie po kościach. U nas to było niestety bardzo częste w naszej historii, ale tym razem tak nie będzie – zapowiedział twardo szef PiS.

– Tym razem, wszystko jedno, co tutaj się stanie, my zwyciężymy i wyciągniemy konsekwencje. Wobec każdego, który choćby małym palcem się do tego wszystkiego przyczynił. I warto, żeby mnie tutaj wszyscy w okolicy słuchali i żeby to dobrze zapamiętali – zakończył Jarosław Kaczyński.

 "Wiecie, dlaczego chcą przejąć Trybunał?". Jaki podał cztery powody

Dlatego musimy bronić Trybunału Konstytucyjnego - apelował w Alei Szucha Patryk Jaki, wymieniając cztery powody, dla których - jego zdaniem - władza zamierza przejąć TK.

Przed Trybunałem Konstytucyjnym zjawili się dziś czołowi politycy Prawa i Sprawiedliwości. Głos zabrał m.in. wiceprezes partii Patryk Jaki. Mówił o powodach, dla których TK ma zostać przejęty.

- Moim zdaniem są cztery główne powody - wskazał.

Pierwszy jest taki – Trybunał podjął wyrok likwidujący ETS. Oni bardzo się boją, żę jak dojdziemy do władzy to opublikujemy ten wyrok. A to będzie oznaczało obniżenie cen energii dla wszystkich Polaków. Stąd – na polecenie Unii Europejskiej – oni chcą zmienić ten wyrok – rozpoczął.

Jako drugi powód wymienił „legalizację małżeństw homoseksualnych i legalizację adopcji przez nie dzieci”. - Widzicie, że już próbują to zrobić. Potrzebują Trybunału, by do końca zniszczyć rodzinę - wskazał.

 - Trzeci powód – chcą ograniczyć uprawnienia prezydenta. Już widać, że ciągle mówią, że zbyt dużo wetuje. Dlatego taki szturm - mówił dalej. 

Na koniec zasugerował czwarty powód: „chcą skręcić swoje kryminalne sprawy, żeby dalej móc kraść pieniądze dla powodzian, z KPO, ze szpitala. Dlatego chcą w taki sposób „zalegalizować” nielegalne przejęcie prokuratury. Po to jest im to potrzebne, żeby wszystkie szwindle schować pod dywan”.

 Mocne oświadczenie Zastępców Prokuratora Generalnego po ataku na TK. "Tu nie ma miejsca na kompromis"

Przypominamy, że odpowiedzialność za naruszenie konstytucyjnych gwarancji niezależności organu władzy trybunalskiej nie ulega przedawnieniu moralnemu, ani historycznemu. Jako prokuratorzy, którzy przez lata pełnili najwyższe funkcje w polskiej prokuraturze, oświadczamy z całą stanowczością – nie ma i nie może być zgody na użycie siły państwa przeciwko jego własnemu Trybunałowi Konstytucyjnemu

O godz. 9 w gabinecie Prezydium Sejmu Maciej Berek podpisał dokumenty i bez złożonego legalnie ślubowania udał się do budynku Trybunału Konstytucyjnego. Wcześniej na miejsce udała się policja. Mundurowi siłowo usunęli stamtąd pokojowo protestujących.

Berek, wraz z sędziami, którzy nie złożyli ślubowania wobec prezydenta, wszedł do budynku Trybunału. Nie zostali przez prezesa TK dopuszczeni do części wyłącznej dla sędziów. Po niedługim czasie Berek i pozostali anty-sędziowie opuścili budynek Trybunału.

W związku z tymi zdarzeniami, wspólne oświadczenie wydali legalni Zastępcy Prokuratora Generalnego - Robert Hernand, Tomasz Janeczek, Michał Ostrowski i Krzysztof Sierak.

"Wyrażamy stanowczy, nieodwołalny i kategoryczny sprzeciw wobec wszelkich działań, które – niezależnie od ich formalnego lub faktycznego charakteru – godzą w niezależność, ciągłość funkcjonowania i ustrojową pozycję Trybunału Konstytucyjnego" - wskazali prokuratorzy.

Podkreślili, że w sposób szczególny potępiają "wykorzystanie oraz bezprecedensową ingerencję służb mundurowych w ustrój i funkcjonowanie tego konstytucyjnego organu państwa".

W oświadczeniu, Zastępcy PG wskazali, że niezależność i niezawisłość sędziów TK gwarantuje konstytucja RP."Wszelkie działania organów władzy wykonawczej, w tym wszelkich formacji mundurowych, które wkraczają do siedziby Trybunału, wpływają na przebieg jego zgromadzeń, kształtują warunki orzekania lub w jakikolwiek sposób wywierają nacisk na sędziów i organy Trybunału, stanowią naruszenie zasady trójpodziału i równowagi władz w rozumieniu art. 10 Konstytucji RP oraz zasady legalizmu wynikającej wprost z art. 7 Konstytucji RP" - przekazano.

Prokuratorzy podkreślili, że wkroczenie prokuratora i policjantów 14 lipca 2026 r. do siedziby TK i późniejsze, trwające aż do chwili obecnie "działania służb mundurowych wokół siedziby Trybunału, niezależnie od ich fasadowego uzasadnienia, noszą znamiona niedopuszczalnej, pozbawionej podstaw prawnych ingerencji władzy wykonawczej w autonomię organu konstytucyjnego".

"Historia Rzeczypospolitej Polskiej uczy, że każda próba podporządkowania organów kontroli konstytucyjności władzy politycznej prowadzi do erozji państwa prawnego. Niezależność Trybunału Konstytucyjnego nie jest przywilejem sędziów, a stanowi gwarancję wolności obywateli i trwałości ustroju"- czytamy w oświadczeniu.

Zastępcy PG zaapelowali do "wszystkich funkcjonariuszy publicznych" o poszanowanie niezależności TK.

"Żądamy natychmiastowego zaprzestania wszelkich działań, które – bezpośrednio lub pośrednio – godzą w swobodę jego funkcjonowania. Przypominamy, że odpowiedzialność za naruszenie konstytucyjnych gwarancji niezależności organu władzy trybunalskiej nie ulega przedawnieniu moralnemu, ani historycznemu. Jako prokuratorzy, którzy przez lata pełnili najwyższe funkcje w polskiej prokuraturze, oświadczamy z całą stanowczością – nie ma i nie może być zgody na użycie siły państwa przeciwko jego własnemu Trybunałowi Konstytucyjnemu. Obrona niezależności polskiego Trybunału Konstytucyjnego jest dziś obroną samej Konstytucji. W tej sprawie nie ma miejsca na kompromis" - napisano.

Żurek grozi obrońcom Trybunału Konstytucyjnego!

Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek poinformował, że polecił Kornelukowi podjęcie czynności procesowych wobec Roberta Bąkiewicza wz. z sytuacją pod Trybunałem Konstytucyjnym. Zaatakował także jego prezesa Bogdana Święczkowskiego.

Przypomnijmy: w środę rano Maciej Berek, wobec braku zaproszenia ze strony prezydenta Karola Nawrockiego, złożył „ślubowanie” w Sejmie, a następnie udał się do kancelarii prezydenta, gdzie złożył je na piśmie. Później udał się do budynku Trybunału Konstytucyjnego. Jego prezes Bogdan Święczkowski, po odbyciu z nim rozmowy, poinformował, że nie zostanie dopuszczony do orzekania w TK do czasu uzyskania odpowiedzi od prezydenta, że uznaje on, że to ślubowanie zostało złożone w jego obecności.

Równocześnie przed budynkiem TK trwa protest obrońców tej instytucji. Żurek w rozmowie z Onetem nie ukrywał swojego negatywnego nastawienia wobec ich uczestników.

    Widzieliśmy dziś przed Trybunałem sceny bardzo smutne. Praworządność według PiS ma dziś twarz Bąkiewicza. Oto "pierwszy zadymiarz Rzeczpospolitej" w otoczeniu polityków, którzy kiedyś mówili o sobie, że są poważni, wdziera się na teren TK i próbuje prowokować policję. Policja zachowała się wzorowo, za co dziękuję -powiedział.

Żurek poinformował też w mediach społecznościowych, że chce wyciągnięcia konsekwencji wobec Bąkiewicza i innych obrońców TK.

    Dzisiejsza próba sparaliżowania pracy Trybunału Konstytucyjnego przez Roberta Bąkiewicza i jego ludzi spotka się ze zdecydowaną odpowiedzią. Na mocy art. 13 Prawa o prokuraturze poleciłem Prokuratorowi Krajowemu Dariuszowi Kornelukowi bezzwłoczne podjęcie czynności procesowych z urzędu i karną ocenę tych bezprawnych działań -napisał na portalu społecznościowym X.

Wcześniej sędzia TK Anna Korwin-Piotrowska powiedziała Onetowi, że prezes TK Bogdan Święczkowski miał rzekomo szarpać Berka, by nie wpuścić go do zamkniętej, dostępnej za okazaniem przepustki części TK. Żurek powiedział Onetowi, że jest już postępowanie dotyczące postępowania prezesa Święczkowskiego, ale jeśli pojawiły się takie oskarżenia, to prokuratura będzie musiała rozbudować postępowanie dowodowe.

    Nikt nie może naruszać niczyjej nietykalności cielesnej. Pan Święczkowski od dawna czuje się właścicielem tego folwarku, który nazywa Trybunałem. To musi się skończyć - powiedział Onetowi.

 ROG: Zatrzymania przed Trybunałem Konstytucyjnym. "Chodzi o trzy osoby"

Trzy osoby zatrzymane za obronę TK! Legenda opozycji Adam Borowski poturbowany, trafił do szpitala. Tak władza walczy z obywatelami - przekazał w mediach społecznościowych lider Ruchu Obrony Granic, Robert Bąkiewicz.

Około godziny 16.30 Robert Bąkiewicz, lider ROG, jeden z uczestników obywatelskiego miasteczka namiotowego przed Trybunałem Konstytucyjnym poinformował o trzech osobach zatrzymanych w związku z dzisiejszą akcją przed TK wywołaną atakiem policji.

Wcześniej ROG przekazał informację o zatrzymaniach przed TK.

"Dwie osoby stające w obronie TK zostały zatrzymane przez policję. Nie zostawimy ich samych – natychmiast organizujemy pomoc prawną i wsparcie adwokatów" - przekazano.

Policja znów atakuje. Chce zlikwidować miasteczko przed trybunałem 

Trwa policyjna pacyfikacja przed Trybunałem Konstytucyjnym. Obecnie policja przystąpiła do rozbierania barierek i likwidacji miasteczka oporu przed TK.

Obecnie kilkudziesięciu policjantów nie zważając na kobiety i znajdujących się w tłumie dziennikarzy brutalnie rozprawia się z protestującymi.

Sprzed trybunału usuwane są barierki i namioty.

Warszawski garnizon policji odmówił wykonania rozkazu pacyfikacji demonstracji przed TK! 

Po próbie ataku na demonstrantów policjanci pospiecznie wsiedli do aut i odjechali sprzed bramy TK. 

Ściągają dodatkowe siły prewencji? Niepokojące doniesienia!

Rząd koalicji 13 grudnia ściąga do Warszawy policyjne posiłki? Niepokojącymi doniesieniami podzielił się mecenas Bartosz Lewandowski. Prawnik zwrócił się również do policji z pytaniami.

Od samego rana przed Trybunałem Konstytucyjnym dochodzi do próby bezprawia ze strony koalicji 13 grudnia Donalda Tuska. Maciej Berek złożył "ślubowanie" na sędziego TK, zrobił to w... gabinecie Marszałka Sejmu. Następnie udał się do siedziby TK, gdzie wszedł do środka. 

Na zewnątrz znajdują się patrioci, którzy przybyli tłumnie, żeby protestować przed kolejną odsłoną łamania praworządności przez ekipę Tuska. Znajduje się tam także wielu funkcjonariuszy policji, którzy jednak nie zdecydowali się na siłowe przejęcie TK.

Do siedziby TK przybył również prezydent Karol Nawrocki, który spotkał się z prezesem Bogdanem Święczkowskim.

"Halo policja"

Niepokojącymi doniesieniami podzielił się mecenas Bartosz Lewandowski, może mieć to związek ze ściąganiem służb do Warszawy. Zwrócił się z zapytaniem do polskiej policji.

    Halo policja, czy to prawda, że właśnie na S8 Żabia Wola w kierunku do Warszawy (15 km do granicy miasta, 30 km do centrum) zmierza około 60 samochodów wypchanych oddziałami prewencji, ale nie w standardowych busach, ale samochodach Kia ceed oraz Opel Corsa? Chcecie jakoś maskować przybycie zwartych oddziałów prewencji do stolicy, czy zabrakło busów? Jaki jest cel gromadzenia tak dużych sił? - czytamy we wpisie na portalu X.

Prezydent pojechał do Trybunału Konstytucyjnego. Protest przed TK nie kończy się 

„Prezydent wybrał się do Trybunału Konstytucyjnego, żeby spotkać się z sędziami obecnymi w tym czasie w Trybunale” – powiedział szef Kancelarii Prezydenta RP Zbigniew Bogucki. Wcześniej do TK wszedł Maciej Berek, który złożył przysięgę bez obecności prezydenta. Przed budynkiem TK trwa protest. Pojawiają się nieoficjalne doniesienia o policji spoza Warszawy, która ma spacyfikować demonstrację. 

Rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz potwierdził, że Karol Nawrocki przybył do siedziby Trybunału Konstytucyjnego, przed którą trwa protest. Z kolei minister Bogucki w środę wieczorem na konferencji prasowej w Pałacu Prezydenckim przekazał, że prezydent wybrał się do siedziby TK, żeby „spotkać się z sędziami Trybunału Konstytucyjnego, którzy byli tam obecni w tym czasie”.

Z tego powodu Karol Nawrocki odwołał swój udział w spotkaniu prezydentów państw Unii Europejskiej w Słowenii.

    Bogucki podkreślił, że „głęboko niepokojące jest, że służby, można powiedzieć siłowe, podległe MSWiA były użyte, czy są używane do tego, żeby do konstytucyjnego organu państwa wprowadzać osoby, które nie dopełniły całej procedury związanej z objęciem urzędu funkcji sędziego Trybunału Konstytucyjnego”.

Jak wyjaśnił szef KPRP, są to „osoby, które nie złożyły ślubowania wobec prezydenta Rzeczypospolitej, a więc w obecności prezydenta Rzeczypospolitej, tak jak działo się to przez wiele lat zgodnie z utrwaloną praktyką i doktryną”.

„Nikt nie miał wątpliwości, że ślubowanie musi być złożone w obecności Prezydenta i tak to się odbywało aż do tych ostatnich wydarzeń” – podkreślił Bogucki.

W środę rano w Sejmie wybrany we wrześniu na sędziego TK Maciej Berek złożył ślubowanie z formułą „wobec prezydenta”, choć prezydent był wtedy w Czarnogórze. Następnie spisane ślubowanie złożył w Kancelarii Prezydenta RP. 

Później Berek – wraz z innymi sędziami, którzy zostali wybrani w tej kadencji przez Sejm i złożyli przysięgę bez udziału prezydenta – udał się do siedziby Trybunału. Nie został jednak dopuszczony do orzekania przez prezesa TK Bogdana Święczkowskiego. Święczkowski wyjaśnił, że Berek nie nawiązał stosunku służbowego.

Prezydent Karol Nawrocki jednoznacznie stwierdził, że Maciej Berek nie jest sędzią Trybunału.

    „Nie wiem, przed kim przysięgał minister Berek, ale na pewno nie przed prezydentem, a jeżeli nie dokonał tej formalności oczywistej dla studentów pierwszego roku (...) to z całą pewnością nie jest sędzią Trybunału Konstytucyjnego” – stwierdził prezydent.

Kiedy Maciej Berek wjeżdżał do siedziby TK, przed gmachem trwała demonstracja obrońców Trybunału. Manifestanci rozstawili przed wejściem do budynku TK bramki. Policja zdemontowała je. Wyciągnęła też z tłumu niektórych protestujących, w tym Adama Borowskiego, szefa warszawskiego klubu Gazety Polskiej i dawnego antykomunistycznego opozycjonistę. Borowski stracił przytomność, prawdopodobnie z powodu ataku serca.

Nieoficjalnie wiadomo jednak, że warszawska policja odmówiła rozpędzenia protestu. W mediach społecznościowych pojawiły się doniesienia o tym, że do stolicy ściągane są siły policyjne z innych miejscowości.

 za:tysol.pl