W miarę upływu czasu widać, że ta wielka tragedia, która nas zaskoczyła, zaczyna obracać się ku dobremu. To dobro widzę w tym, że w Polakach odezwał się patriotyzm, miłość Ojczyzny. Odżyło to, co było codziennością w życiu Narodu, państwa, a co nie było dobre - kłótnie, spory, podczas których nie przebierano w środkach - naraz się uspokoiło. Ta tragedia jakby je zdmuchnęła, sięgnęliśmy do głębi. Poczuliśmy naszą Ojczyznę, miłość do niej. Poczuliśmy solidarność. Wszystkich, którzy zginęli, objęliśmy uczuciem żalu. Jesteśmy znowu razem.
Niektórzy mówią, że po raz drugi narodziła się solidarność.
Wielu uprzytomniło sobie także nagle, że nie można żyć bez Boga. W tych dniach modlitwa stała się tym, co odejmowało nam nasze łzy i wyrażało nasz ból. Człowiekowi nie wystarczają tylko słowa i pytania. Potrzebuje modlitwy, a modlitwa to zwrócenie się do Boga. A teraz wszyscy się modlimy i to znowu jest wielkie dobro, bo w ostatnim czasie Bóg usuwany był z naszego życia. Mówiono nam, że owszem, możemy się modlić, możemy wierzyć, ale tylko prywatnie - a tak nie może być. Człowiek musi wyrażać swoją wiarę w Boga. Teraz widać obecność Boga w Polsce i to jest bardzo dobre. Bo przecież bez Boga nie da się wytłumaczyć świata, Jego praw, a cóż mówić o sensie istnienia człowieka, o jego celu ostatecznym? Czym jest wolność bez Boga? Jakie uzasadnienie mają normy moralne? Powiedzmy to szczerze: bez Boga są tylko słowa, ale nie mają one obiektywnej wartości. Bez Boga wolność staje się samowolą i trzeba bać się człowieka, który żyje samowolą. Wolność odarta z odpowiedzialności i prawdy staje się wynaturzeniem i zagrożeniem. Widzimy to choćby w historii.
To bolesne wydarzenie, jakim była katastrofa prezydenckiego samolotu, zaczyna wydawać owoce, wskazywać kierunek ku odnowie. Każe nam zmartwychwstawać. To jakby apel o rozpoczęcie na nowo, o to, byśmy zmartwychwstali w łasce miłosierdzia Bożego.
not. MP
za: NDz z 19.4.10 (kn)
Niektórzy mówią, że po raz drugi narodziła się solidarność.
Wielu uprzytomniło sobie także nagle, że nie można żyć bez Boga. W tych dniach modlitwa stała się tym, co odejmowało nam nasze łzy i wyrażało nasz ból. Człowiekowi nie wystarczają tylko słowa i pytania. Potrzebuje modlitwy, a modlitwa to zwrócenie się do Boga. A teraz wszyscy się modlimy i to znowu jest wielkie dobro, bo w ostatnim czasie Bóg usuwany był z naszego życia. Mówiono nam, że owszem, możemy się modlić, możemy wierzyć, ale tylko prywatnie - a tak nie może być. Człowiek musi wyrażać swoją wiarę w Boga. Teraz widać obecność Boga w Polsce i to jest bardzo dobre. Bo przecież bez Boga nie da się wytłumaczyć świata, Jego praw, a cóż mówić o sensie istnienia człowieka, o jego celu ostatecznym? Czym jest wolność bez Boga? Jakie uzasadnienie mają normy moralne? Powiedzmy to szczerze: bez Boga są tylko słowa, ale nie mają one obiektywnej wartości. Bez Boga wolność staje się samowolą i trzeba bać się człowieka, który żyje samowolą. Wolność odarta z odpowiedzialności i prawdy staje się wynaturzeniem i zagrożeniem. Widzimy to choćby w historii.
To bolesne wydarzenie, jakim była katastrofa prezydenckiego samolotu, zaczyna wydawać owoce, wskazywać kierunek ku odnowie. Każe nam zmartwychwstawać. To jakby apel o rozpoczęcie na nowo, o to, byśmy zmartwychwstali w łasce miłosierdzia Bożego.
not. MP
za: NDz z 19.4.10 (kn)