Ostatnie tygodnie i dni przynoszą szereg niepokojących informacji o Kościele. Obradujący w Watykanie Synod Amazoński dotyczy bardzo egzotycznego rejonu świata, ale dotyczy tego samego w naturze człowieka, który jest powołany do wiary i wspólnoty z Bogiem. To Bóg jest Autorem koncepcji tej wspólnoty, do której
zaprasza, której na imię Kościół. Momentami wydaje się, jakby presja czasów, w których myślimy kategoriami firmy, marketingu, reklamy, strategii kryzysowej przeważała nad prawdą, że Kościół jest tworem Boga, nie ludzi.
I oto w tym czasie niepewności dane nam zostają ze strony hierarchii Kościoła trzy znaki.
Jeden to kanonizacja wielkiego angielskiego świętego – kard. Jana Henryka Newmana.
Drugi – to zapowiedź beatyfikacji Prymasa Tysiąclecia Stefana Wyszyńskiego.
Trzeci to petycja episkopatu Polski dotycząca św. Jana Pawła II.
Kard. Newman najbardziej chyba znany jest ze swojego traktatu o sumieniu, wyrażonego w niewielkim objętościowo dziele „List do księcia Norfolk”, gdzie zapisał bardzo frapujące zdanie: „Gdybym miał, co zresztą mało prawdopodobne, wznieść toast za religię, piłbym go za papieża, ale najpierw za sumienie, a dopiero potem za papieża”.
Właśnie tak: … najpierw za sumienie, a dopiero potem za papieża… - to bardzo ważne dla nas, właśnie dla nas ludzi szukających prawdy i pewności wiary. To zdanie wbrew pozorom niczego nie konfliktuje, ono ukazuje rolę sumienia, które odczytuje prawdę zawartą w Bogu, a pośrednikiem i pomocą w tej lekturze jest i ma być urząd papieski. Papież jest w pewnym sensie pedagogiem prowadzącym ludzkie sumienia na spotkanie z głosem Boga. To ważne i bardzo inspirujące refleksje.
Kard. Stefan Wyszyński pozostaje niezapomniany choćby z racji swojego „Non possumus”:
Rzeczy Bożych na ołtarzu cesarza składać nam nie wolno. Non possumus! (Nie możemy).
To słowa z jego memoriału do ówczesnego władcy Polski Ludowej. Te słowa wyrastały z przekonania Prymasa, iż Boga bardziej trzeba słuchać niż ludzi. Były zatem wyrazem nie tylko odwagi, ale i posłuszeństwa Bogu, płynącego z wiary. Były też- tak je można odczytać – wyrazem prawdziwego i pewnego sumienia, które szło za głosem prawdy.
Przewodniczący episkopatu Polski zwrócił się natomiast w imieniu księży biskupów, ale i nas wszystkich o nadanie Janowi Pawłowi II tytułu „Doktora Kościoła” i ustanowienie go patronem Europy.
Ktoś w rozmowie zwrócił mi uwagę, że może bardziej adekwatne byłoby nadanie Świętemu Papieżowi przydomka „Wielki”. Myślę jednak, że tytuł „Doktora Kościoła” jest w tej chwili bardziej nam potrzebny. Bowiem, nie można tego ukryć, wkrada się chaos myślenia, wartościowania, oceniania. Potrzebna jest jasność myśli, klarowna wykładnia. A tej dostarcza nam Jan Paweł II w sposób wręcz znakomity.
Sumienie – to słowo przekazuje nam św. kard. Newman.
Posłuszeństwo Bogu bardziej niż człowiekowi, niż władzy – tę prawdę przekazuje kard. Wyszyński.
Wykład blasku prawdy – to dzieło św. Jana Pawła II.
I to właśnie przyjmuję jako dar mojego Kościoła.