W Toruniu odbyły się obchody Narodowego Dnia Pamięci Polaków ratujących Żydów pod okupacją niemiecką z udziałem prezydenta Karola Nawrockiego .
Obecni byli także m.in. były prezydent Andrzej Duda,przedstawiciele ambasady Izraela i Wielkiej Brytanii. Narodowy Dzień Pamięci Polaków ratujących Żydów pod okupacją niemiecką przypomina nam o tych, którzy nie wahali się pomagać mimo grożącej im śmierci. Data dzisiejszego święta nie jest przypadkowa. 24 marca 1944 r. w Markowej na Podkarpaciu Niemcy zamordowali rodzinę Ulmów oraz ukrywanych przez nich Żydów.Dzisiejsze wspomnienie ma jednak szerszy wymiar. Obejmuje pamięć o tysiącach ludzi, którzy w realiach systemowego terroru podejmowali decyzje przekraczające zwykły odruch solidarności. Wymagały one nie tylko współczucia, ale także gotowości poniesienia śmierci za ukrywanych.
W obliczu nieustannych prób zakłamywania historii, musimy z całą mocą przypominać o tysiącletnim dziedzictwie Polski i bohaterstwie naszych rodaków. Podczas uroczystości w Toruniu, w otoczeniu Parku Pamięci Narodowej oraz kaplicy polskich męczenników, wybrzmiały ważne słowa o tym, czym naprawdę była II Rzeczpospolita i jak polscy bohaterowie zdali egzamin z człowieczeństwa w czasie II wojny światowej - powiedział w Toruniu prezydent Karol Nawrocki
- Przez ponad tysiąc lat naród polski budował swoją tożsamość na fundamencie chrześcijańskim i słowach Ewangelii. To właśnie te wartości – chrześcijańska miłość i miłosierdzie – sprawiły, że I i II Rzeczpospolita stały się bezpieczną przystanią i miejscem do życia dla milionów Żydów, którzy nie mogli znaleźć dla siebie miejsca w innych częściach Europy. Polska, choć niepozbawiona napięć, była dla nich po prostu dobrym domem - przypomniał prezydent.
Dowodem na to jest postawa samych polskich Żydów, którzy w 1939 roku ramię w ramię z Polakami stanęli do walki z niemieckim najeźdźcą, a później szli szlakiem nadziei z armią generała Andersa, spoczywając dziś m.in. na cmentarzu pod Monte Cassino
Bili się o wolną Polskę, ponieważ była ona ich ojczyzną.
Ten dobry dom legł w gruzach po 1 września 1939 roku, zamieniając się za sprawą niemieckich narodowych socjalistów w miejsce metodycznej kaźni.
- Musimy głośno przypominać, że zanim Niemcy rozpoczęli masową zagładę Żydów, od pierwszych dni wojny mordowali polskie elity: duchownych katolickich, urzędników, a także bezbronne kobiety i dzieci. Amerykański historyk Richard Lukas słusznie nazwał te wydarzenia "zapomnianym holokaustem. Zgodnie z barbarzyńskim Generalnym Planem Wschód, Niemcy planowali wymordowanie nie tylko Żydów i Romów, ale aż 50 milionów Słowian, w tym aż 85 procent populacji Polaków - wyjaśnił Karol Nawrocki.
Chrześcijański kod genetyczny polskiego narodu
Głowa państwa zauważyła, że w tym rozpętanym przez Niemców pandemonium, gdzie za samą próbę podania chleba lub ukrycia Żyda groziła bezwzględna śmierć, Polacy nie stracili ducha. Bohaterowie tacy jak Józef i Wiktoria Ulmowie czy rodzina Pochwatków ryzykowali wszystko, kierując się chrześcijańskim sercem, miłosierdziem oraz miłością do bliźniego.
- Ten duch chrześcijaństwa, zapisany w naszym narodowym kodzie genetycznym, pozwolił przezwyciężyć niemieckie okrucieństwo. Dzisiejsza Polska jest z nich głęboko dumna i wdzięczna za to, że stali się żywym świadectwem naszej otwartej, ale i zdeterminowanej do obrony swoich wartości wspólnoty Musimy mówić jeszcze głośniej! Niestety, jak trafnie zauważono w Toruniu, nawiązując do słów Chrystusa z rozmowy z Nikodemem: dajemy świadectwo prawdzie, ale świat, a czasem nawet część naszej własnej wspólnoty, nie chce tego świadectwa słuchać. Dlatego zasada jest prosta: im mniej nas słuchają, tym głośniej i wyraźniej powinniśmy głosić prawdę o niemieckich oprawcach i polskich bohaterach - podsumował prezydent.
Ponad dwa tysiące polskich sióstr zakonnych ratowały ludność żydowską w czasie wojny
Za ukrywanie Żydów w okupowanej przez Niemców Polsce w czasie II wojny światowej groziła śmierć z rąk hitlerowców. Mimo to kilka tysięcy sióstr zakonnych w całym kraju, a także księża i ojcowie zakonni, ukrywały tysiące dzieci i dorosłych, podejmując decyzje wymagające odwagi, roztropności i głębokiej wiary.
Zakonnice wobec realiów okupacji
Mimo zagrożenia życia wiele zgromadzeń żeńskich włączało się w działania ratunkowe ludności żydowskiej.
Siostry wykorzystywały codzienną działalność swoich domów zakonnych jako przestrzeń pomocy. Sierocińce, internaty i ochronki stawały się miejscami ukrycia, w których można było zapewnić minimum bezpieczeństwa. Pomoc wymagała nie tylko odwagi,
lecz także umiejętności organizacyjnych, dyscypliny i absolutnej dyskrecji. Każdy błąd mógł oznaczać dekonspirację, a co za tym idzie – wyrok śmierci.
Świadectwo nazaretanek
Siostry Najświętszej Rodziny z Nazaretu w Warszawie, w domu przy ulicy Czerniakowskiej ukrywały żydowskie dziewczęta oraz prowadziły tajne nauczanie. Edukacja również była zakazana przez okupantów.
Wspólnotą kierowała siostra Eutalia Jadwiga Wismont, odpowiedzialna za funkcjonowanie placówki w warunkach okupacji. Jej decyzje dotyczyły nie tylko przyjęcia osób potrzebujących, ale także organizacji życia wspólnoty w taki sposób, aby nie wzbudzać podejrzeń.
Za ratowanie Żydów została pośmiertnie uhonorowana tytułem Sprawiedliwej wśród Narodów Świata przez Instytut Yad Vashem. W 2024 roku na budynku klasztoru odsłonięto tablicę upamiętniającą działalność sióstr w czasie wojny, przywracając pamięć o tej historii w przestrzeni miasta.
Matylda Getter i system wsparcia
Szeroką działalność prowadziło Zgromadzenie Sióstr Franciszkanek Rodziny Maryi.
Pod kierunkiem matki Matyldy Getter organizowano pomoc dla 750 osób a w tym ponad 500 dzieci żydowskich w Warszawie oraz w podwarszawskich miejscowościach.
Siostry tworzyły system wsparcia obejmujący nie tylko schronienie, lecz także zabezpieczenie tożsamości i długofalową opiekę. Wymagało to współpracy między placówkami oraz stałego przemieszczania dzieci w sytuacjach zagrożenia.
Matka Getter, również uhonorowana tytułem Sprawiedliwej wśród Narodów Świata, pozostaje jedną z najważniejszych postaci symbolizujących zaangażowanie zgromadzeń zakonnych w ratowanie Żydów.
Pomoc w całej okupowanej Polsce
Działania podejmowane w Warszawie były częścią szerszego zjawiska obejmującego cały kraj. W pomoc angażowały się także inne zgromadzenia, w tym Siostry Miłosierdzia, urszulanki, albertynki, sercanki i felicjanki.
W wielu miastach i mniejszych miejscowościach klasztory stawały się punktami schronienia oraz miejscami, gdzie można było uzyskać pomoc materialną i organizacyjną. Skala tej działalności była zróżnicowana, ale wspólnym mianownikiem pozostawała gotowość do działania mimo ryzyka.
Dwa tysiące sióstr
Według ustaleń badaczy w pomoc Żydom było zaangażowanych ponad dwa tysiące sióstr zakonnych z kilkudziesięciu zgromadzeń. Ich działalność miała charakter rozproszony, co utrudniało jej pełne udokumentowanie po wojnie.
Tworzona w ten sposób sieć ratunku nie miała jednej struktury, ale była oparta na zaufaniu, współpracy i szybkim reagowaniu na zmieniającą się sytuację. Dzięki temu możliwe było ukrywanie osób, które w innych warunkach nie miałyby szans na przeżycie.
Świadectwo, które pozostaje
Dzisiejsze upamiętnienie nie ogranicza się do przypomnienia faktów historycznych. Wskazuje na postawy, które rodziły się w sytuacjach granicznych i wymagały konsekwencji w działaniu.
Historia sióstr zakonnych pokazuje, jak miłość bliźniego może przyjmować formę konkretnych decyzji podejmowanych bez rozgłosu. To właśnie w takich wyborach ujawnia się jej najbardziej wymagający, a zarazem najpełniejszy wymiar.
za:naszdziennik.pl