Piąta fala celebryckiej emigracji

Maciej Stuhr, tym razem na łamach „Wprost”, oświadczył, że rozważa wyniesienie się z Polski. To bodaj piąta fala wyjazdów celebrytów, którzy jednak ostatecznie zostają, by za chwilę raczyć nas podobnymi zapowiedziami.

Fakty są bowiem takie, że to właśnie w Polsce (czyli jak mawiają, „w tenkraju”) żyją sobie jak pączki w maśle, a ich głos w ogóle kogokolwiek obchodzi. No, ale świat stoi otworem. Możliwe, że ktoś np. w Bhutanie będzie z żartów Stuhra o katastrofie smoleńskiej rżeć jak Kinga Preis, ale szczerze powiedziawszy, wątpię. Nie wierzę też w to, że aktorzy mający wybór: wskoczyć w miejsce Toma Hanksa lub zostać w Polsce, wybraliby patriotyzm. Te ich zapowiedzi brzmią śmiesznie jak marzenia trzeciego bramkarza Stali Mielec o kontrakcie w Barcelonie.

Nie przypadkiem wspominam Bhutan – według serwisu Migracje.gov.pl w Polsce zamieszkał jeden obywatel tego kraju. Mamy też po jednym mieszkańcu: Tonga, Makau, Saint Vincent i Grenadyn, Monako, Fidżi, Sudanu Południowego, Saint Luci i Vanuatu. Z jakiegoś powodu ci ludzie zechcieli w Polsce zamieszkać.

Panu Maciejowi radzę z nimi porozmawiać i dowiedzieć się dlaczego. Dowie się, że na świecie bywają gorsze rzeczy niż PiS i minister kultury Piotr Gliński.


Jacek Liziniewicz


za:niezalezna.pl

***
Te "rozważania" są jak z opery,kiedy bohater tragiczny przez godzinę wyśpiewuję iż już, już wydaje ostatnie tchnienie.
A p. Maciej rozważa i rozważa...
Widać to trudny proces...myślenia.  
Samodzielnego myślenia.
Bez suflera?...
kn