Igrzyska absurdów. Identyfikuje się jako mężczyzna, wciąż walczy z kobietami


Reprezentantka Filipin w boksie, Hergie Bacyadan konsekwentnie uważa, że jest mężczyzną, choć urodziła się jako biologiczna kobieta. W ringu woli mierzyć się jednak z przedstawicielkami „słabej płci”.


Hergie Bacyadan urodziła się kobietą i ma żeńskie narządy płciowe. W wywiadzie dla magazynu „Preview” podkreśliła jednak niedawno, że „w sercu i umyśle” jest mężczyzną. 29-latka zadebiutuje w olimpijskim ringu, w najcięższej kategorii (75 kg).

Bacyadan, mimo identyfikowania się jako „trans-mężczyzna”, nie zdecydowała się jednak na procedurę tranzycji, polegającej na bombardowaniu hormonami i chirurgicznym okaleczaniu miejsc intymnych. Wciąż woli również rywalizować z przedstawicelkami płci żeńskiej.

W 2022 r. wstąpiła w homozwiązek z kobietą. Jako, że na Filipinach tzw. małżeństwa osób tej samej płci są nielegalne, ceremonia odbyła się w Utah (USA). Para prowadzi również regularnie swoje media społecznościowe: TikToka, Instagram czy Facebooka.

za:pch24.pl/

***

Transigrzyska w Paryżu. Mężczyźni leją kobiety na ringu - czy pokonają także Polki?

Pięściarki Imane Khelif z Algierii i Lin Yu-Ting z Tajwanu nie powinny brać udziału w Igrzyskach Olimpijskich w Paryżu, ponieważ są mężczyznami, a startują w zawodach dla kobiet. Decyzja Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego oburzyła szczególnie Włochów, bo Khelif zmierzy się dziś w pojedynku z Angelą Carini. Bokserzy udający panie mogą trafić w drabince na polskie zawodniczki.

W ubiegłym roku Imane Khelif oraz Lin Yu-Ting zostali zdyskwalifikowani przez Międzynarodową Organizację Boksu (IBA). Szef IBA Umar Kremlow przekazał w kontekście wymienionych, że "na podstawie badań DNA zidentyfikowaliśmy szereg sportowców, którzy próbowali oszukać, udając kobiety. Wyniki badań wykazały, że mają chromosomy XY. Tacy sportowcy zostali wykluczeni z zawodów". MKOI nie uznaje jednak dyskwalifikacji nałożonej przez IBA. Khelif w kategorii 66 kg debiutował już w 2020 roku w Tokio. Wówczas dotarł do ćwierćfinału i przegrał walkę z Kellie Harrington z Irlandii. Dotychczas bokser z Algierii wygrał 9 pojedynków i zanotował pięć porażek, rywalizując z kobietami. Gdy transseksualista został wykluczony z mistrzostw świata w boksie, algierska federacja i otoczenie pięściarza podnosiło larum, że to celowa nagonka, by pozbawić kraj szans na medal.

Włosi boją się o swoją pięściarkę

Głos w tej sprawie zabrał Matteo Salvini, szef Ligi Północnej. - Obelgi i groźby z powodu wyrażenia opinii, która moim zdaniem jest szeroko rozpowszechniona wśród Włochów: rywalizacja kobiety na igrzyskach olimpijskich z trans-bokserem to niedopuszczalne szaleństwo, będące skutkiem hipokryzji poprawności politycznej - ocenił.

Zwolennicy udziału Khelif w igrzyskach podnoszą, że Algierczyk urodził się jako kobieta i nie ma żadnego dowodu na to, że jest mężczyzną. Nie odnoszą się jednak do testów DNA, przeprowadzonych przez IBA. Federacja wyraźnie potwierdziła, że zarówno Khelif, jak i Lin Yu-Ting mają męskie chromosomy. MKOI ma do powiedzenia w komunikacie tylko tyle: "Wszyscy sportowcy biorący udział w turnieju bokserskim w Paryżu przestrzegają zasad kwalifikacyjnych do zawodów, a także wszystkich obowiązujących przepisów medycznych".

Dlaczego to skandaliczne, gdy angażuje do rozgrywek kobiecych biologicznych mężczyzn? Z prostego powodu - to nieuczciwe, nie ma związku z duchem fair-play. Gdyby taki proceder nie stanowił żadnej różnicy, to nie byłoby od zarania sportu podziału na rywalizację względem płci.

Kobieta bije się z mężczyznami

Khelif i Lin Yu-Ting to nie jedyni sportowcy, którzy niszczą sport przez genderowe szaleństwo. Stanąć na ringu naprzeciwko płci pięknej zapragnęła w Paryżu Hergie Bacyadan z Filipin. Co ciekawe, bokserka zapewnia od lat, że jest mężczyzną, choć urodziła się jako kobieta z damskimi narządami rozrodczymi. Bacyadan nie zdecydowała się przejść zabiegu tranzycji. Ma 29 lat i wystartuje w najcięższej kategorii 77 kg. O tyle dobrze, że tym razem to biologiczna kobieta chce rywalizować z teoretycznie silniejszymi mężczyznami, niż na odwrót.

Najwięcej kontrowersji podczas poprzednich Igrzysk Olimpijskich w Tokio wywołała Laurel Hubbard - 43-latek, podający się za kobietę w podnoszeniu ciężarów. Ostatecznie Hubbard nie zdobyła olimpijskiego krążka, choć z racji tego, że urodziła się mężczyzną, była jednym z głównych faworytów w kategorii 87 kg. Warto przypomnieć, że sztangistka dokonała korekty płci w 2013 roku. W kategorii juniorów Laurel startowała jako Gavin. Już po zmianie płci osiągała sukcesy w mistrzostwach świata, na co miała niebagatelny wpływ rywalizacja z kobietami.

za:niezalezna.pl


***

Damski bokser idzie dalej. Włoszka zalana łzami i ciosami w nierównej walce

Włoska pięściarka 26-letnia Angela Carini w obawie o własne zdrowie po zaledwie kilkudziesięciu sekundach zrezygnowała z dalszej walki z algierskim pięściarzem o nazwisku Imane Khelif w 1/8 finału turnieju olimpijskiego w wadze półśredniej.

Po zaledwie 45 sekundach walki Carini musiała pożegnać się z marzeniami o olimpijskim medalu i zapewne w obawie o własne zdrowie w starciu z silnie bijącym, o czym przekonała się w poprzedniej rundzie niemiłosiernie poobijana meksykańska zawodniczka - pięściarzem z Algierii uczestniczącym na Igrzyskach Olimpijskich w Paryżu w turnieju kobiet, Włoszka poddała pojedynek rezygnując z dalszego udziału w nierównej walce.

„Włoszka Carini po serii ciosów poprosiła o przerwę i było po wszystkim. Włoszka po walce zalała się łzami i ważne odnotowania - nie podała ręki rywalce. Wymowne” – napisał w mediach społecznościowych ekspert związany ze sportami walki Maciej Turski.

„Wielkie brawa dla Włoszki, że postanowiła nie uczestniczyć w tym cyrku. Hańba ludziom, którzy do tego dopuścili” – skomentował jeden z internautów.

„Mężczyźni po zmianie płci w sporcie to nadal są genetycznie mężczyźni. Na Igrzyskach poprawność wygrywa ze zdrowym rozsądkiem i... zdrowiem zawodniczek” – podkreślił w jednym ze swoich wcześniejszych wpisów Turski.

Jak przypomniał ekspert związany ze sztukami walki, wspomniany Khelif, który obija zawodniczki na trwających Igrzyskach Olimpijskich w Paryżu jeszcze w ubiegłym roku nie został dopuszczony do kobiecych mistrzostw świata ze względu na „zbyt wysoki poziom testosteronu, złe wyniki testów płciowych”.

„A gdzie zdrowie KOBIET?” – dopytywał Maciej Turski.

za:www.fronda.pl
***

"Genderowa paranoja", "degrengolada". W sieci wrze po skandalu w Paryżu

Wycofanie się z walki włoskiej zawodniczki, która mierzyła się z biologicznym mężczyzną, wywołało poruszenie wśród internautów na całym świecie.

 Włoska bokserka Angela Carini poddała się po 46 sekundach walki z biologicznym mężczyzną Imane Khelifem z Algierii, po otrzymaniu potężnego ciosu sierpowego. Po walce zawodniczka nie kryła frustracji i wściekłości z faktu, że musiała rywalizować z zawodnikiem, który rok temu został zdyskwalifikowany w trakcie kobiecych mistrzostw świata.

W sieci wrze

Przegrana 25-letniej Włoszki wywołała falę oburzenia wśród komentatorów nie tylko z Polski, ale także ze świata. Wielu podkreśla, że dopuszczenie biologicznych mężczyzn do rywalizacji z kobietami jest niesprawiedliwe i przeczy zasadom fair play.

"Powinni tę Włoszkę, która się poddała, bo nie chciała dostać wp... od faceta ukarać za transofobię" – napisał dziennikarz Wiktor Świetlik.

"Kolejny żenujący pokaz na olimpiadzie, który nie ma nic wspólnego z duchem sportu i fair play" – stwierdził były premier Mateusz Morawiecki.

 "Dopuszczenie mężczyzn do walki z kobietami jest obrzydliwe, nie ma nic wspólnego ze sportem i uczciwą rywalizacją. Trzeba być zaczadzonym lewacką ideologią, żeby uważać to za normalne" – ocenił polityk Konfederacji Sławomir Mentzen.

"Kolejna scena z genderowej paranoi, byczek podający się, a może i czujący się kobietą, dopuszczony do żeńskiej konkurencji. Niech się uważa za kogo chce, ale tylko opętani tą paranoją mogli tak skrzywdzić tę kobiecą kobietę na korzyść fizycznego mężczyzny" – napisał Waldemar Kuczyński, były minister przekształceń własnościowych.

 "Igrzyska, na których widać zgniłe owoce panoszących się ideologii. Te zaś poważają świat biologii/natury, ale także niszczą fundamenty chrześcijańskiej kultury. Cóż, za późno. Od lat postępuje degrengolada. Na olimpiadzie widzimy tego niewielki odprysk, a i tak wielu ślepych" – stwierdził ks. Daniel Wachowiak.

"Którą zawodniczkę, jej otoczenie, związek sportowy w danej dyscyplinie, stać będzie na to, żeby wyjść przed rozpoczęciem starcia z zawodniczką z jajami i powiedzieć «dosyć tej genderowej paranoi»?" – zapytał Marcin Palade.

"Prawdziwa kobieta, Angela Carini, która przez lata trenowała boks, na igrzyskach olimpijskich zostaje «pokonana» przez prawdziwego mężczyznę udającego kobietę. ON jest oszustem i kłamcą. Wstyd dla KAŻDEGO, kto pozwala mężczyznom konkurować z kobietami. Demokraci to popierają" – napisała republikańska senator Marjorie Taylor Greene.

za:dorzeczy.pl

***

Kim jest Thomas Jolly, dyrektor odpowiedzialny za bluźnierczą inscenizację podczas otwarcia Igrzysk Olimpijskich Paryż 2024?

Ceremonia otwarcia tegorocznych Igrzysk, które miały być wielkim świętem sportu, wzbudziła powszechne i słuszne oburzenie z powodu profanacji Ostatniej Wieczerzy, jaka miała miejsce podczas widowiska. Jak podaje portal https://www.sportskeeda.com/, odpowiedzialnym za to wydarzenie jest Thomas Jolly, francuski aktor i dyrektor artystyczny ceremonii otwarcia.

Życiorys Thomasa Jolly

42-letni Jolly urodził się we francuskim Rouen w 1982r. jako syn drukarza i pielęgniarki. Swoją karierę aktorską rozpoczął jako 11-latek, kiedy w 1993 roku dołączył do dziecięcej grupy teatralnej. Od 1999 roku występował na festiwalach regionalnych z uniwersytecką trupą teatralną; wykształcenie w zawodzie zdobył na Uniwersytecie w Caen. Już po studiach, w 2006 roku, założył własną grupę teatralną La Piccola Familia. We Francji Jolly jest postacią znaną w środowiskach artystycznych.

Olimpiada i kontrowersje

W 2020 roku został dyrektorem teatru Le Quai d’Angers i zrezygnował z tej posady w 2022 roku, żeby objąć stanowisko dyrektora artystycznego ceremonii otwarcia IO.

Już po kontrowersyjnym otwarciu decyzji o mianowaniu na to stanowisko bronił szef całego przedsięwzięcia, Tony Estanguet, który powiedział, że zaufanie Jollemu było odważną decyzją, jednak spójną z wizją organizatorów olimpiady.

za:bialykruk.pl/

***

Niebezpieczne precedensy

Tzw. ceremonia otwarcia igrzysk w Paryżu, która w większości była polityczno-lewacką hucpą, i zawieszenie redaktora Przemysława Babiarza za mówienie prawdy na antenie, skutecznie zniechęciły mnie do szczegółowego śledzenia olimpijskich zmagań.

Oczywiście  jak każdy z nas cieszę się z medali naszych reprezentantów. Oby było ich jak najwięcej, zwłaszcza że dziś startuje królowa sportu – lekkoatletyka. Poza tym o toczących się igrzyskach trudno powiedzieć coś dobrego. Okradzeni sportowcy, brudna Sekwana, która wymusiła przełożenie części rywalizacji. To jednak nic wobec transseksualnego szaleństwa w boksie. Dopuszczenie do zmagań pań dwóch mężczyzn, identyfikujących się jako kobiety, zabija ideę sprawiedliwej rywalizacji.

W tej sytuacji Międzynarodowy Komitet Olimpijski ewidentnie postawił na swoim, bo obie „pięściarki” nie zostały dopuszczone do niedawnych mistrzostw świata z powodu zbyt wysokiego poziomu testosteronu. Szefowie MKOl zaczynają stosować niebezpieczne precedensy, jak z dopuszczeniem do igrzysk sportowców z Rosji i Białorusi, którzy mieli nie wspierać wojny Putina, a okazało się, że wspierali. Potwierdza to, że ideologia i kasa wypychają z igrzysk wyższe ideały, o ile w ogóle można o nich jeszcze mówić w kontekście zawodowego sportu.

Konrad Wysocki

za:niezalezna.pl