Witamy serdecznie na stronie internetowej Oddziału Łódzkiego
Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy.

Mamy nadzieję, że ułatwimy Państwu docieranie do rzetelnej informacji. Tutaj chcemy prezentować wielkość oraz problemy naszego Kościoła, zagadnienia społeczne, cywilizacyjne, publikacje członków Stowarzyszenia, stanowiska w ważnych kwestiach. Nie będziemy konkurować w informacjach bieżących z innymi portalami (niektóre z nich wskazujemy w odnośnikach), natomiast gorąco zapraszamy do lektury wszystkich tekstów - ich aktualność znacznie przekracza czas prezentacji na stronie głównej. Zachęcamy do korzystania z odnośników: "Publikacje" i "Polecane". Mamy nadzieję na stały rozwój strony dzięki aktywnej współpracy użytkowników. Z góry dziękujemy za materiały, uwagi, propozycje.
Prosimy kierować je na adres: lodz@katolickie.media.pl

Igrzyska absurdów. Identyfikuje się jako mężczyzna, wciąż walczy z kobietami


Reprezentantka Filipin w boksie, Hergie Bacyadan konsekwentnie uważa, że jest mężczyzną, choć urodziła się jako biologiczna kobieta. W ringu woli mierzyć się jednak z przedstawicielkami „słabej płci”.


Hergie Bacyadan urodziła się kobietą i ma żeńskie narządy płciowe. W wywiadzie dla magazynu „Preview” podkreśliła jednak niedawno, że „w sercu i umyśle” jest mężczyzną. 29-latka zadebiutuje w olimpijskim ringu, w najcięższej kategorii (75 kg).

Bacyadan, mimo identyfikowania się jako „trans-mężczyzna”, nie zdecydowała się jednak na procedurę tranzycji, polegającej na bombardowaniu hormonami i chirurgicznym okaleczaniu miejsc intymnych. Wciąż woli również rywalizować z przedstawicelkami płci żeńskiej.

W 2022 r. wstąpiła w homozwiązek z kobietą. Jako, że na Filipinach tzw. małżeństwa osób tej samej płci są nielegalne, ceremonia odbyła się w Utah (USA). Para prowadzi również regularnie swoje media społecznościowe: TikToka, Instagram czy Facebooka.

za:pch24.pl/

***

Transigrzyska w Paryżu. Mężczyźni leją kobiety na ringu - czy pokonają także Polki?

Pięściarki Imane Khelif z Algierii i Lin Yu-Ting z Tajwanu nie powinny brać udziału w Igrzyskach Olimpijskich w Paryżu, ponieważ są mężczyznami, a startują w zawodach dla kobiet. Decyzja Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego oburzyła szczególnie Włochów, bo Khelif zmierzy się dziś w pojedynku z Angelą Carini. Bokserzy udający panie mogą trafić w drabince na polskie zawodniczki.

W ubiegłym roku Imane Khelif oraz Lin Yu-Ting zostali zdyskwalifikowani przez Międzynarodową Organizację Boksu (IBA). Szef IBA Umar Kremlow przekazał w kontekście wymienionych, że "na podstawie badań DNA zidentyfikowaliśmy szereg sportowców, którzy próbowali oszukać, udając kobiety. Wyniki badań wykazały, że mają chromosomy XY. Tacy sportowcy zostali wykluczeni z zawodów". MKOI nie uznaje jednak dyskwalifikacji nałożonej przez IBA. Khelif w kategorii 66 kg debiutował już w 2020 roku w Tokio. Wówczas dotarł do ćwierćfinału i przegrał walkę z Kellie Harrington z Irlandii. Dotychczas bokser z Algierii wygrał 9 pojedynków i zanotował pięć porażek, rywalizując z kobietami. Gdy transseksualista został wykluczony z mistrzostw świata w boksie, algierska federacja i otoczenie pięściarza podnosiło larum, że to celowa nagonka, by pozbawić kraj szans na medal.

Włosi boją się o swoją pięściarkę

Głos w tej sprawie zabrał Matteo Salvini, szef Ligi Północnej. - Obelgi i groźby z powodu wyrażenia opinii, która moim zdaniem jest szeroko rozpowszechniona wśród Włochów: rywalizacja kobiety na igrzyskach olimpijskich z trans-bokserem to niedopuszczalne szaleństwo, będące skutkiem hipokryzji poprawności politycznej - ocenił.

Zwolennicy udziału Khelif w igrzyskach podnoszą, że Algierczyk urodził się jako kobieta i nie ma żadnego dowodu na to, że jest mężczyzną. Nie odnoszą się jednak do testów DNA, przeprowadzonych przez IBA. Federacja wyraźnie potwierdziła, że zarówno Khelif, jak i Lin Yu-Ting mają męskie chromosomy. MKOI ma do powiedzenia w komunikacie tylko tyle: "Wszyscy sportowcy biorący udział w turnieju bokserskim w Paryżu przestrzegają zasad kwalifikacyjnych do zawodów, a także wszystkich obowiązujących przepisów medycznych".

Dlaczego to skandaliczne, gdy angażuje do rozgrywek kobiecych biologicznych mężczyzn? Z prostego powodu - to nieuczciwe, nie ma związku z duchem fair-play. Gdyby taki proceder nie stanowił żadnej różnicy, to nie byłoby od zarania sportu podziału na rywalizację względem płci.

Kobieta bije się z mężczyznami

Khelif i Lin Yu-Ting to nie jedyni sportowcy, którzy niszczą sport przez genderowe szaleństwo. Stanąć na ringu naprzeciwko płci pięknej zapragnęła w Paryżu Hergie Bacyadan z Filipin. Co ciekawe, bokserka zapewnia od lat, że jest mężczyzną, choć urodziła się jako kobieta z damskimi narządami rozrodczymi. Bacyadan nie zdecydowała się przejść zabiegu tranzycji. Ma 29 lat i wystartuje w najcięższej kategorii 77 kg. O tyle dobrze, że tym razem to biologiczna kobieta chce rywalizować z teoretycznie silniejszymi mężczyznami, niż na odwrót.

Najwięcej kontrowersji podczas poprzednich Igrzysk Olimpijskich w Tokio wywołała Laurel Hubbard - 43-latek, podający się za kobietę w podnoszeniu ciężarów. Ostatecznie Hubbard nie zdobyła olimpijskiego krążka, choć z racji tego, że urodziła się mężczyzną, była jednym z głównych faworytów w kategorii 87 kg. Warto przypomnieć, że sztangistka dokonała korekty płci w 2013 roku. W kategorii juniorów Laurel startowała jako Gavin. Już po zmianie płci osiągała sukcesy w mistrzostwach świata, na co miała niebagatelny wpływ rywalizacja z kobietami.

za:niezalezna.pl


***

Damski bokser idzie dalej. Włoszka zalana łzami i ciosami w nierównej walce

Włoska pięściarka 26-letnia Angela Carini w obawie o własne zdrowie po zaledwie kilkudziesięciu sekundach zrezygnowała z dalszej walki z algierskim pięściarzem o nazwisku Imane Khelif w 1/8 finału turnieju olimpijskiego w wadze półśredniej.

Po zaledwie 45 sekundach walki Carini musiała pożegnać się z marzeniami o olimpijskim medalu i zapewne w obawie o własne zdrowie w starciu z silnie bijącym, o czym przekonała się w poprzedniej rundzie niemiłosiernie poobijana meksykańska zawodniczka - pięściarzem z Algierii uczestniczącym na Igrzyskach Olimpijskich w Paryżu w turnieju kobiet, Włoszka poddała pojedynek rezygnując z dalszego udziału w nierównej walce.

„Włoszka Carini po serii ciosów poprosiła o przerwę i było po wszystkim. Włoszka po walce zalała się łzami i ważne odnotowania - nie podała ręki rywalce. Wymowne” – napisał w mediach społecznościowych ekspert związany ze sportami walki Maciej Turski.

„Wielkie brawa dla Włoszki, że postanowiła nie uczestniczyć w tym cyrku. Hańba ludziom, którzy do tego dopuścili” – skomentował jeden z internautów.

„Mężczyźni po zmianie płci w sporcie to nadal są genetycznie mężczyźni. Na Igrzyskach poprawność wygrywa ze zdrowym rozsądkiem i... zdrowiem zawodniczek” – podkreślił w jednym ze swoich wcześniejszych wpisów Turski.

Jak przypomniał ekspert związany ze sztukami walki, wspomniany Khelif, który obija zawodniczki na trwających Igrzyskach Olimpijskich w Paryżu jeszcze w ubiegłym roku nie został dopuszczony do kobiecych mistrzostw świata ze względu na „zbyt wysoki poziom testosteronu, złe wyniki testów płciowych”.

„A gdzie zdrowie KOBIET?” – dopytywał Maciej Turski.

za:www.fronda.pl
***

"Genderowa paranoja", "degrengolada". W sieci wrze po skandalu w Paryżu

Wycofanie się z walki włoskiej zawodniczki, która mierzyła się z biologicznym mężczyzną, wywołało poruszenie wśród internautów na całym świecie.

 Włoska bokserka Angela Carini poddała się po 46 sekundach walki z biologicznym mężczyzną Imane Khelifem z Algierii, po otrzymaniu potężnego ciosu sierpowego. Po walce zawodniczka nie kryła frustracji i wściekłości z faktu, że musiała rywalizować z zawodnikiem, który rok temu został zdyskwalifikowany w trakcie kobiecych mistrzostw świata.

W sieci wrze

Przegrana 25-letniej Włoszki wywołała falę oburzenia wśród komentatorów nie tylko z Polski, ale także ze świata. Wielu podkreśla, że dopuszczenie biologicznych mężczyzn do rywalizacji z kobietami jest niesprawiedliwe i przeczy zasadom fair play.

"Powinni tę Włoszkę, która się poddała, bo nie chciała dostać wp... od faceta ukarać za transofobię" – napisał dziennikarz Wiktor Świetlik.

"Kolejny żenujący pokaz na olimpiadzie, który nie ma nic wspólnego z duchem sportu i fair play" – stwierdził były premier Mateusz Morawiecki.

 "Dopuszczenie mężczyzn do walki z kobietami jest obrzydliwe, nie ma nic wspólnego ze sportem i uczciwą rywalizacją. Trzeba być zaczadzonym lewacką ideologią, żeby uważać to za normalne" – ocenił polityk Konfederacji Sławomir Mentzen.

"Kolejna scena z genderowej paranoi, byczek podający się, a może i czujący się kobietą, dopuszczony do żeńskiej konkurencji. Niech się uważa za kogo chce, ale tylko opętani tą paranoją mogli tak skrzywdzić tę kobiecą kobietę na korzyść fizycznego mężczyzny" – napisał Waldemar Kuczyński, były minister przekształceń własnościowych.

 "Igrzyska, na których widać zgniłe owoce panoszących się ideologii. Te zaś poważają świat biologii/natury, ale także niszczą fundamenty chrześcijańskiej kultury. Cóż, za późno. Od lat postępuje degrengolada. Na olimpiadzie widzimy tego niewielki odprysk, a i tak wielu ślepych" – stwierdził ks. Daniel Wachowiak.

"Którą zawodniczkę, jej otoczenie, związek sportowy w danej dyscyplinie, stać będzie na to, żeby wyjść przed rozpoczęciem starcia z zawodniczką z jajami i powiedzieć «dosyć tej genderowej paranoi»?" – zapytał Marcin Palade.

"Prawdziwa kobieta, Angela Carini, która przez lata trenowała boks, na igrzyskach olimpijskich zostaje «pokonana» przez prawdziwego mężczyznę udającego kobietę. ON jest oszustem i kłamcą. Wstyd dla KAŻDEGO, kto pozwala mężczyznom konkurować z kobietami. Demokraci to popierają" – napisała republikańska senator Marjorie Taylor Greene.

za:dorzeczy.pl

***

Kim jest Thomas Jolly, dyrektor odpowiedzialny za bluźnierczą inscenizację podczas otwarcia Igrzysk Olimpijskich Paryż 2024?

Ceremonia otwarcia tegorocznych Igrzysk, które miały być wielkim świętem sportu, wzbudziła powszechne i słuszne oburzenie z powodu profanacji Ostatniej Wieczerzy, jaka miała miejsce podczas widowiska. Jak podaje portal https://www.sportskeeda.com/, odpowiedzialnym za to wydarzenie jest Thomas Jolly, francuski aktor i dyrektor artystyczny ceremonii otwarcia.

Życiorys Thomasa Jolly

42-letni Jolly urodził się we francuskim Rouen w 1982r. jako syn drukarza i pielęgniarki. Swoją karierę aktorską rozpoczął jako 11-latek, kiedy w 1993 roku dołączył do dziecięcej grupy teatralnej. Od 1999 roku występował na festiwalach regionalnych z uniwersytecką trupą teatralną; wykształcenie w zawodzie zdobył na Uniwersytecie w Caen. Już po studiach, w 2006 roku, założył własną grupę teatralną La Piccola Familia. We Francji Jolly jest postacią znaną w środowiskach artystycznych.

Olimpiada i kontrowersje

W 2020 roku został dyrektorem teatru Le Quai d’Angers i zrezygnował z tej posady w 2022 roku, żeby objąć stanowisko dyrektora artystycznego ceremonii otwarcia IO.

Już po kontrowersyjnym otwarciu decyzji o mianowaniu na to stanowisko bronił szef całego przedsięwzięcia, Tony Estanguet, który powiedział, że zaufanie Jollemu było odważną decyzją, jednak spójną z wizją organizatorów olimpiady.

za:bialykruk.pl/

***

Niebezpieczne precedensy

Tzw. ceremonia otwarcia igrzysk w Paryżu, która w większości była polityczno-lewacką hucpą, i zawieszenie redaktora Przemysława Babiarza za mówienie prawdy na antenie, skutecznie zniechęciły mnie do szczegółowego śledzenia olimpijskich zmagań.

Oczywiście  jak każdy z nas cieszę się z medali naszych reprezentantów. Oby było ich jak najwięcej, zwłaszcza że dziś startuje królowa sportu – lekkoatletyka. Poza tym o toczących się igrzyskach trudno powiedzieć coś dobrego. Okradzeni sportowcy, brudna Sekwana, która wymusiła przełożenie części rywalizacji. To jednak nic wobec transseksualnego szaleństwa w boksie. Dopuszczenie do zmagań pań dwóch mężczyzn, identyfikujących się jako kobiety, zabija ideę sprawiedliwej rywalizacji.

W tej sytuacji Międzynarodowy Komitet Olimpijski ewidentnie postawił na swoim, bo obie „pięściarki” nie zostały dopuszczone do niedawnych mistrzostw świata z powodu zbyt wysokiego poziomu testosteronu. Szefowie MKOl zaczynają stosować niebezpieczne precedensy, jak z dopuszczeniem do igrzysk sportowców z Rosji i Białorusi, którzy mieli nie wspierać wojny Putina, a okazało się, że wspierali. Potwierdza to, że ideologia i kasa wypychają z igrzysk wyższe ideały, o ile w ogóle można o nich jeszcze mówić w kontekście zawodowego sportu.

Konrad Wysocki

za:niezalezna.pl

Copyright © 2017. All Rights Reserved.