Wiceminister sprawiedliwości Arkadiusz Myrcha przyznał, że różańce wysłane w paczce do więzionych w sprawie ks. Olszewskiego urzędniczek zostały „aresztowane” na ponad dwa miesiące! Zastępca Adama Bodnara zaprzecza jednak, aby odebranie głęboko wierzącym kobietom różańców było atakiem na wolność religijną...
- Czy to jest normalne? Czy ci ludzie mają jakąś ukrywaną satysfakcję, że gnębili księdza i dwie głęboko wierzące kobiety? – napisał na X poseł PiS Dariusz Matecki. Parlamentarzysta skomentował w ten sposób odpowiedź rządu na interpelację w głośnej sprawie „aresztowania różańców”, wysłanych do więzienia przetrzymywanym tam w związku ze sprawą Funduszu Sprawiedliwości urzędniczkom.
Przypomnijmy: o skandalu poinformował adwokat Michał Skwarzyński. Panie Urszula i Karolina to głęboko wierzące katoliczki. Niepełnosprawna mama jednej z nich zrobiła własnoręcznie różańce, które jednak nie dotarły do adresatek, przebywających wówczas w areszcie śledczym. Wyjaśnienia sprawy domagała się grupa posłów PiS. Parlamentarzyści, m.in. Dariusz Matecki, Anita Czerwińska i Michał Woś, złożyli interpelację do Adama Bodnara.
Atak na wolność religijną
- Docierają do nas niepokojące informacje o przypadkach ograniczania dostępu do przedmiotów kultu religijnego, takich jak różańce, co jest sprzeczne z fundamentalnym prawem do wolności wyznania. Przykładem takiej praktyki jest odmowa zgody na przekazanie różańca tymczasowo aresztowanym byłym urzędniczkom Ministerstwa Sprawiedliwości w sprawie prowadzonej przez Prokuraturę Krajową przeciwko ks. Michałowi Olszewskiemu – pisali posłowie.
- Takie represyjne zachowania, niemające nic wspólnego z zabezpieczeniem toku śledztwa, to kolejny dowód na stosowanie praktyki aresztów wydobywczych – podkreślili. - Odmowa przekazania różańca jako przedmiotu kultu religijnego może zostać odebrana jako atak na wolność religijną oraz prawa osadzonych, które są zagwarantowane zarówno przez Konstytucję RP, jak i międzynarodowe konwencje. Wolność religijna jest jednym z podstawowych praw człowieka i jej ograniczanie stanowi zagrożenie dla demokratycznych wartości i szacunku dla godności jednostki – dodawali.
Bez zgody organu
Z opublikowanej w piątek przez Dariusza Mateckiego odpowiedzi ministerstwa wynika, że śledczy rzeczywiście nie pozwolili kobietom odebrać różańców. Dlaczego? Bo znalazły się one w paczce do więzienia „bez wiedzy i zgody organu dysponującego”. Różańce zatrzymano 25 kwietnia zeszłego roku a wydano dopiero 9 lipca.
- Z uzyskanych informacji wynika, iż osadzona, o której mowa w przedmiotowej interpelacji, została w dniu 25 kwietnia 2024 r. doprowadzona do magazynu depozytowego w celu odbioru paczki z książkami. Po otwarciu przesyłki i sprawdzeniu zawartości okazało się, że dodatkowo – bez wiedzy i zgody organu dysponującego, znalazły się tam dwa różańce. Po napisaniu prośby o wydanie rzeczonych przedmiotów wskazane różańce zostały wydane osadzonej dnia 9 lipca 2024 r. – napisał w odpowiedzi na interpelację posłów PiS wiceminister sprawiedliwości Arkadiusz Myrcha.
To jakiś „wybrak”. Mec. Wąsowski mocno o akcie oskarżenia ks. Olszewskiego
Do sądu trafił pierwszy akt oskarżenia w sprawie Funduszu Sprawiedliwości. Dotyczy on sześciu osób związanych z Fundacją Profeto. „To jakiś wybrak” – komentuje sprawę na antenie Radia Maryja mec. Krzysztof Wąsowski, obrońca ks. Michała Olszewskiego. A jak zauważa, nikt jeszcze aktu oskarżenia nie widział, a obrońcy dowiadują się o nim z mediów.
– Sytuacja jest zupełnie kuriozalna. Może zacznę od tego, że prokuratura dopiero ogłosiła, że 4 lutego wysłała akt oskarżenia do Sądu Okręgowego w Warszawie. Nikt jeszcze nie widział (…) tego aktu oskarżenia. Na pewno nie widzieli tego aktu oskarżenia obrońcy (dowiadujemy się o wszystkim z mediów). Prawdopodobnie nie zobaczył tego aktu oskarżenia jeszcze nawet sąd – mówił mec. Krzysztof Wąsowski.
We wtorek prokuratura poinformowała, że do Sądu Okręgowego w Warszawie skierowała akt oskarżenia w sprawie Funduszu Sprawiedliwości. Miał on dotyczyć sześciu osób, w tym ks. Olszewskiego i dwóch urzędniczek resortu sprawiedliwości. Akt miał dotyczyć tylko jednego z trzech wątków prowadzonego śledztwa.
Według mec. Wąsowskiego, akt oskarżenia ma dotyczyć czterech zarzutów stawianych ks. Olszewskiemu i urzędniczkom, ale z komunikatu prokuratury wynika, że nie uwzględniono tu Tomasza M, który występuje w zarzutach całej trójki oskarżonych, nie ma posła Marcina Romanowskiego – także występującego w kontekście całej trójki oraz nie ma Piotra W., który pojawia się w zarzutach wobec ks. Olszewskiego.
– Ten akt oskarżenia to jakiś wybrak – ocenił obrońca, wskazując, że takie standardy pracy prokuratury mogą łamać elementarne zasady dotyczące postępowania. Jak wskazał, „nie można dać aktu oskarżenia bez głównych współsprawców”.
– Jeżeli się stawia zarzut zorganizowanej grupy przestępczej i tę grupę się jakoś tnie na kawałki, no to nie wiem, czy nie będzie kilku aktów oskarżenia. Przecież to jest bezprawie. Nie można dać kilku aktów oskarżenia w tej samej sprawie. Sprawa ma być jedna, musi ją rozstrzygnąć sąd. Jest tak zwana powaga rzeczy osądzonej, więc to, co czyni prokuratura, to jest jakaś zupełna prowokacja – skomentował mec. Wąsowski.
W jego ocenie, działania prokuratury wyglądają tak, jakby otrzymała polecenie z góry, by akt oskarżenia wyszedł, bo miał być na koniec stycznia.
Akt oskarżenia przeciwko m. in. ks. Michałowi Olszewskiemu
Prokuratura skierowała do Sądu Okręgowego w Warszawie akt oskarżenia wobec sześciu osób, m.in. księdza Michała Olszewskiego, w związku ze sprawą Fundacji Profeto. Jak poinformowała we wtorek rzeczniczka PG, prok. Anna Adamiak, to jeden z wątków dotyczących nieprawidłowości w Funduszu Sprawiedliwości.
Prokuratura skierowała do Sądu Okręgowego w Warszawie akt oskarżenia wobec sześciu osób; są to: Urszula D., Karolina K., Marcin M., Wojciech Z., Monika G. i ksiądz Michał Olszewski, prezes Fundacji Profeto.
Adamiak podkreśliła, że tym sześciu osobom prokurator łącznie zarzuca popełnienie 15 czynów. "Przy czym trzy osoby - Karolina K., Urszula D., i Michał O. mają zarzut udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, przekraczanie uprawnień i niedopełnianie obowiązków, a także poświadczanie nieprawdy - to oczywiście dotyczy pań Urszuli D. i Karoliny K." - zaznaczyła prokurator.
Natomiast - jak dodała - "Michał O. z tymi oskarżonymi współdziałał w popełnianiu tych przestępstw, aby uzyskać dotacje dla fundacji niespełniającej kryteriów przewidzianych dla podmiotów uprawnionych do uzyskania takiej dotacji".
Adamiak zaznaczyła, że pozostałe trzy osoby to funkcjonariusze publiczni zatrudnieni w Ministerstwie Sprawiedliwości w okresie objętym treścią zarzutów. "To dyrektor i zastępca dyrektora departamentu ds. Funduszu Sprawiedliwości, a także urzędnicy, członkowie komisji konkursowych" - powiedziała rzeczniczka PG.
Prok. Adamiak poinformowała na wtorkowej konferencji prasowej, że do sądu przekazano 360 tomów akt, a akt oskarżenia zawarto na 377 stronach. Dodała, że prokurator "zawnioskował, aby Sąd Okręgowy w Warszawie rozpoznający tę sprawę ujawnił dowody". Jest to ponad 2 tys. dowodów, które - jak mówiła - "w ocenie prokuratora popierają tezę oskarżenia, że te osoby dopuściły się popełnienia zarzucanych im czynów".
Podkreśliła, że skierowany do sądu akt oskarżenia wobec sześciu osób dotyczy tylko jednego wątku - Fundacji Profeto i w niewielkim zakresie Fundacji Instytut Prawa Ustrojowego. Zaznaczyła, że w tej części materiał jest w ocenie prokuratorów kompletny.
Prok. Adamiak powiedziała, że postępowanie jest kontynuowane, a wątków jest bardzo dużo. "Celem jest pociągnięcie do odpowiedzialności wszystkich osób, które wykorzystały Fundusz Sprawiedliwości dla celów niezgodnych z prawem i czyniły to w sposób naruszający prawo" – podkreśliła.
Akt oskarżenia w sprawie oszustw - wśród podejrzanych tata ks. Michała Olszewskiego
Prokuratura Okręgowa w Radomiu skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko pięciu osobom podejrzanym o oszustwa podatkowe i wystawienie nierzetelnych faktur VAT na kwotę znacznej wartości. Wśród osób z zarzutami jest Jan O., tata ks. Michała Olszewskiego.
W przypadku Jana O. śledztwo zostało w ub. roku podjęte na nowo po tym, jak w październiku 2023 r. umorzono je na mocy postanowienia prokuratora regionalnego w Lublinie Jerzego Ziarkiewicza. Śledczy uzasadnili wówczas umorzenie "brakiem znamion czynu zabronionego".
Rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Radomiu Aneta Góźdź poinformowała, że akt oskarżenia dotyczy przestępstw popełnionych od 2017 r. do 2019 r. w Radomiu, Warszawie, Otwocku i w innych miejscowościach woj. mazowieckiego.
"Ryszardowi G. i Olesi M. postawiono zarzuty działania wspólnie i w porozumieniu w ramach prowadzonej działalności gospodarczej w formie spółki prawa handlowego i posłużenie się szeregiem nierzetelnych poświadczających nieprawdę faktur VAT wykorzystanych do obniżenia zobowiązań w rozliczeniach podatkowych ze Skarbem Państwa" – przekazała rzeczniczka.
Według śledczych podejrzani swoim postępowaniem narazili Skarb Państwa na uszczuplenie należności publicznoprawnej w łącznej kwocie przekraczającej 3,2 mln zł.
Z kolei Piotr W., Jan O. i Grzegorz L. oskarżeni zostali o przestępstwa, w tym skarbowe, polegające na wystawieniu w ramach prowadzonych przez siebie działalności gospodarczych nierzetelnych faktur VAT dokumentujących rzekomo wykonanie usług na rzecz spółki zarządzanej przez Ryszarda G. i Olesię M., które posłużyły tym ostatnim do obniżenia podatku należnego VAT.
"Podejrzani wystawili faktury, które nie odzwierciedlały rzeczywistych zdarzeń gospodarczych, a ich działanie ukierunkowane było na dokonanie oszustw podatkowych" – powiedziała prok. Góźdź.
Podejrzani, z wyjątkiem Grzegorza L., nie przyznali się do popełnienia zarzuconych im czynów. Grozi im kara od 3 do 15 lat pozbawienia wolności.
Prokurator zastosował wobec Ryszarda G. i Olesi M. wolnościowe środki zapobiegawcze i dokonał zabezpieczeń majątkowych na mieniu wszystkich podejrzanych.
Śledztwo w tej sprawie Prokuratura Okręgowa w Radomiu wszczęła pod koniec marca 2020 r. na podstawie wyników kontroli organów podatkowych. W połowie września 2022 r. prokurator wydał postanowienie o przedstawieniu zarzutów.
Jak informowała PAP prok. Góźdź, na mocy postanowienia prokuratora regionalnego w Lublinie Jerzego Ziarkiewicza z 23 października 2023 r. śledztwo zostało umorzone, ale tylko wobec podejrzanego Jana O. Śledczy uzasadnili umorzenie "brakiem znamion czynu zabronionego".
Pod koniec kwietnia 2024 r. nowy już prokurator regionalny w Lublinie skierował do Prokuratury Krajowej wniosek o uchylenie w trybie art. 328 par. 1 kpk prawomocnego postanowienia o częściowym umorzeniu śledztwa wobec podejrzanego Jana O.
Decyzję pozytywną w tym zakresie podjął 10 czerwca 2024 r. prokurator generalny Adam Bodnar, wskutek czego zaktualizowały się podstawy do prowadzenia śledztwa przeciwko Janowi O. Z końcem 2024 r. prokuratura skierowała akt oskarżenia do Sądu Okręgowego w Radomiu.
za:wpolsce24.tv