Publikacje członków OŁ KSD

Jan Gać - ŚMIERĆ JEZUSA W OPINII APOSTOŁÓW

Upłynęło niewiele czasu od krzyżowej śmierci Jezusa, a w Piotra jakby wstąpił nowy duch, duch odwagi. To już nie ten sam Piotr, który na dziedzińcu arcykapłana ratował swoją skórę zaprzaństwem: „Nie znam tego człowieka” (Łk 26,74). W dzień Pięćdziesiątnicy, gdy zgromadził się tłum Żydów wokół domu Wieczernika,

zaciekawionych niezwykłym szumem, który przeszedł nad Jerozolimą na podobieństwo gwałtownego wichru, z mową, o co chodzi, wystąpił nie kto inny, ale właśnie Piotr. Po raz pierwszy otwarcie, głośno i publicznie wobec zgromadzonych Żydów wyraził swe zdanie co do odpowiedzialności za śmierć Jezusa: „tego Męża, który z woli, postanowienia i przewidzenia Bożego został wydany, przybiliście rękami bezbożnych do krzyża i zabiliście” (Dz 2,23). I nieco dalej w tym samym wywodzie: „Niech więc cały dom Izraela wie z niewzruszoną pewnością, że tego Jezusa, którego wyście ukrzyżowali, uczynił Bóg i Panem, i Mesjaszem” (Dz 2,36).
Po raz drugi Piotr wystąpił z mową publiczną do Żydów w kontekście uzdrowienia  żebraka chromego od urodzenia, który od lat zbierał datki przy Bramie Pięknej, prowadzącej na plac świątynny. Mowę miał pod wieczór w krużgankach Salomona, a więc tuż pod bokiem żydowskiej elity świątynnej. Długa i kompetentna mowa nie mogła zakończyć się inaczej, aniżeli aresztowaniem Piotra i towarzyszącego mu Jana. Ale zanim trafili do więzienia, zgromadzeni Żydzi mogli usłyszeć jakże mocne i gorzkie słowa wyrzutu odnośnie sprawy Jezusa: „wy jednak wydaliście Go i zaparliście się Go przed Piłatem, gdy postanowił Go uwolnić. Zaparliście się świętego i sprawiedliwego, a wyprosiliście ułaskawienia dla zabójcy. Zabiliście dawcę życia, ale Bóg wskrzesił Go z martwych” (Dz 3,13-14). 
Następnego dnia z rana, kiedy zebrali się przedstawiciele żydowskiego establishmentu dla przesłuchania uwięzionych,  właśnie oni, uczeni w prawie mojżeszowym i starsi ludu, w tym wymienieni z imienia arcykapłani Annasz, Kajfasz, Jan i Aleksander, mogli usłyszeć oskarżenie o spowodowanie śmierci Jezusa. Człowiek chromy od urodzenia został uzdrowiony mocą imienia Jezusa Chrystusa, „którego wy ukrzyżowaliście, a którego Bóg wskrzesił z martwych” (Dz 4, 10).  Tym razem udało się jeszcze apostołom wyjść z więzienia bez szwanku. Pogrożono im jedynie, by już więcej nie przemawiali do ludu i nie nauczali w imię Jezusa. Na odchodnym Piotr zdążył jeszcze pożegnać się z szacownym zgromadzeniem słowami: „My nie możemy nie mówić tego, co widzieliśmy i co słyszeliśmy” (Dz 4,20).
Nie dało się już wyciszyć sprawy Jezusa. Rozpowiadała o Jego śmierci cała Jerozolima. Wygłaszane mowy apostołów ściągały tłumy do krużganków Salomona, gdzie zwyczajowo lud się gromadził. Nauczaniu towarzyszyły uzdrowienia nagłe i tak liczne, iż chorych znoszono z daleka, nawet spoza Jerozolimy. Musieli na to zareagować arcykapłani. Straż świątynna została zobowiązana do zrobienia porządku ze zwolennikami Jezusa, nawet przy użyciu siły, zaś apostołów, jako wichrzycieli, rozkazano wtrącić do więzienia. I tak się też stało.