Dobroczynność nie tylko od święta. Rozmowa z ks. Kazimierzem Kurkiem SDB, duszpasterzem NZOZ PROMIEŃ w Mariówce
Witamy serdecznie na stronie internetowej Oddziału Łódzkiego
Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy.

Mamy nadzieję, że ułatwimy Państwu docieranie do rzetelnej informacji. Tutaj chcemy prezentować wielkość oraz problemy naszego Kościoła, zagadnienia społeczne, cywilizacyjne, publikacje członków Stowarzyszenia, stanowiska w ważnych kwestiach. Nie będziemy konkurować w informacjach bieżących z innymi portalami (niektóre z nich wskazujemy w odnośnikach), natomiast gorąco zapraszamy do lektury wszystkich tekstów - ich aktualność znacznie przekracza czas prezentacji na stronie głównej. Zachęcamy do korzystania z odnośników: "Publikacje" i "Polecane". Mamy nadzieję na stały rozwój strony dzięki aktywnej współpracy użytkowników. Z góry dziękujemy za materiały, uwagi, propozycje.
Prosimy kierować je na adres: lodz@katolickie.media.pl

Publikacje członków OŁ KSD

Dobroczynność nie tylko od święta. Rozmowa z ks. Kazimierzem Kurkiem SDB, duszpasterzem NZOZ PROMIEŃ w Mariówce

Dlaczego właśnie w okresie bezpośrednio przed świętami Bożego Narodzenia ludzie szczególnie chętnie uczestniczą w akcjach o charakterze charytatywnym?

Okres świąteczny sprzyja refleksji na temat: kim jest człowiek? I ta refleksja wyzwala w nas odpowiedź na to pytanie, a jesteśmy przecież stworzeni po to, by być dobrymi. Cały okres przedświąteczny, rekolekcje adwentowe, czas przygotowań, obraz Najświętszej Rodziny, która szuka pomocy – to wszystko wyzwala w nas w tym szczególnym okresie mocniejszą nutę zaangażowania się. Natomiast, gdyby tak się głębiej zastanowić, okazuje się, że ludzie angażują się jednak w rozmaite akcje pomocowe przez cały rok.

A więc to nie jest do końca tak, że po Bożym Narodzeniu ludzie „zapominają” o konieczności niesienia pomocy innym?

Na pewno takie akcje – często całoroczne – powinny być odpowiednio nagłaśniane. Widać to choćby na przykładzie magazynu TVP „Sprawa dla reportera”: jeśli rozmaite ludzkie dramaty są dobrze ukazane, to dostrzec można, jak wielu ludzi się angażuje w pomoc innym, nieznanym sobie bliźnim. Inną sprawą jest, by faktycznie sprawić, by ta nuta szczególnego zaangażowania w akcje pomocy nie wygasała po zakończeniu okresu Bożego Narodzenia.

A zatem jak sprawić, by tak faktycznie było?

Jako wolny naród powinniśmy postawić sobie przynajmniej kilka wiodących celów. Jedną z podstawowych to zbudowanie wspólnoty: na poziomie od sołectwa po metropolię. Powinna ona mieć możliwość regularnych i częstych spotkań. Mieliśmy np. w mojej wspólnocie parafialnej możność odbycia takiego spotkania w związku z przygotowaniami do zorganizowania orszaku Trzech Króli. Uważam, że w ramach takich spotkań trzeba umieć dostrzec siebie nawzajem. W idei pomagania chodzi przecież nie tylko o pomaganie osobom ekonomicznie słabszym. Mnie np. leży na sercu pomoc zdolnym dzieciom. Idąc dalej tym tropem zorientowałem się, że w Polsce nie ma fabryki instrumentów dętych. Tymczasem w rękaw sutanny wypłakuje się tyle dzieci, które chcą uczyć się grać, ale nie wiedzą, gdzie kupić tanio trąbkę?

Jak podobnym problemom zaradzić?

Otóż jako wolny naród powinniśmy wypracować takie programy budowania wspólnoty, do czego moim zdaniem doskonałą okazją jest zbliżający się okres obchodów 100-lecia Niepodległości. To powinna być wręcz cała polityka wyzwolenia budowania wspólnoty – a buduje się ją właśnie wokół kultury i poprzez nią. Akurat okres świąt Bożego Narodzenia, sprzyja pogłębieniu naszego rozumienia samych siebie, tego kim naprawdę jesteśmy i uświadomienia sobie, że jako posiadający naturę społeczną, nie możemy stronić od wspólnoty, tylko uczestniczyć w życiu społecznym.

I to przez cały rok?

Wszystko zależy więc od celów, jakie sobie stawiamy jako wspólnota. Wówczas każdy z nas może przecież znaleźć sobie jakąś aktywność i to realizowaną przez cały rok…
Oczywiście. Istotnym takim obszarem jest np. tworzenie wspólnoty ludzi starszych. Dane mi było np. stworzyć im pracownię komputerową im. Sługi Bożej Matki Małgorzaty w Płocku. Ci starsi ludzie poczuli się naprawdę szczęśliwi, że mogą tu przyjść, nauczyć się czegoś nowego, a może przede wszystkim pobyć razem we wspólnocie. To wyzwoliło w nich chęć uczestnictwa w akcjach pomocowych, np. „Makulatura na misje – pomagamy budować studnie w Afryce”.

Jak wyglądają akcje pomocowe w innych krajach, np. misyjnych?

 Przede wszystkim potrzebujemy szerszego nagłaśniania – nie tylko w mediach katolickich –  akcji podejmowanych przez polskich misjonarzy. Jeżeli ponad 2 tys. z nich pracuje w krajach misyjnych – stanowi to niezwykły korpus ambasadorów polskości. Media powinny informować o konkretnych potrzebach pojawiających się tam, na miejscu. Np. o zapotrzebowaniu na specjalistów, który przyjechaliby na pół roku, by pomóc zbudować tam dom z suszonej cegły, kopać studnie czy założyć hodowlę pszczół. Tak właśnie postrzegam budowanie wspólnoty wokół Polski i pobudzanie ludzi do działania. Niedawno w Mariówce gdzie duszpasterzuję, były siostry misjonarki z Kamerunu. Miały konkretną prośbę, by polscy kibice przysłali dzieciom afrykańskim kontener piłek. Ile byśmy dali im radości!  Potrzebne są tam także np. narzędzia rolnicze. Jak mówił papież o wyobraźni miłosierdzia: trzeba pokazać to, co jest potrzebne, a ludzie chętnie to zbierają i przekazują potrzebującym.

Pierwsza publikacja: GP 49/2017

Copyright © 2017. All Rights Reserved.