Krzysztof Nagrodzki - Pamieć o Powstaniu Warszawskim musi trwać
Witamy serdecznie na stronie internetowej Oddziału Łódzkiego
Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy.

Mamy nadzieję, że ułatwimy Państwu docieranie do rzetelnej informacji. Tutaj chcemy prezentować wielkość oraz problemy naszego Kościoła, zagadnienia społeczne, cywilizacyjne, publikacje członków Stowarzyszenia, stanowiska w ważnych kwestiach. Nie będziemy konkurować w informacjach bieżących z innymi portalami (niektóre z nich wskazujemy w odnośnikach), natomiast gorąco zapraszamy do lektury wszystkich tekstów - ich aktualność znacznie przekracza czas prezentacji na stronie głównej. Zachęcamy do korzystania z odnośników: "Publikacje" i "Polecane". Mamy nadzieję na stały rozwój strony dzięki aktywnej współpracy użytkowników. Z góry dziękujemy za materiały, uwagi, propozycje.
Prosimy kierować je na adres: lodz@katolickie.media.pl

Publikacje członków OŁ KSD

Krzysztof Nagrodzki - Pamieć o Powstaniu Warszawskim musi trwać

Kolejna rocznica rozpoczęcia bohaterskich a w efekcie tragicznych zmagań Polaków z niemieckim najeźdźcą przyniesie niewątpliwie następną porcję ocen sensu decyzji o podjęciu walki w Warszawie 1 sierpnia 1944 roku. W tym również takich, które jakby nie chciały przyjąć do wiadomości fundamentalnych dla dalszych konstrukcji  faktów.

Spróbujmy zatem raz i my jeszcze powrócić do nich, przywołując oprócz pamiętników premiera Stanisława Mikołajczyka i generała Władysława Andersa (na które powoływałem się ongiś) książki również niepolskich autorów – szczególnie ambasadora  Stanów Zjednoczonych w Polsce Arthura Bliss Lane – bezpośredniego świadka wielu wydarzeń wojennych i powojennych, dwojga rzetelnych amerykańskich pisarzy i dziennikarzy – małżeństwa: Lynn Olson i Stanleya Cloud, czy angielskiego historyka Normana Daviesa, opierających swe monumentalne opracowania na dużej ilości źródeł dokumentujących.


Powstanie Warszawskie nie mogło nie wybuchnąć, ponieważ....


Zacznijmy może jednak ab ovo, a przynajmniej zarejestrujmy niektóre istotne fakty od momentu, kiedy skorupa owego „jajka” po 123 – letniej niewoli I Rzeczpospolitej pękła. Być może, pozwolą one na pełniejsze zrozumienia dramatu II Rzeczpospolitej, którego warszawska tragiczna odsłona zwiastował rodzaj zakończenia.

*

Niezwykły splot wydarzeń na europejskiej bitewnej arenie I Wojny Światowej – klęska militarna dwu zaborców, a następnie rozkład trzeciego – Rosji i przejęcie władzy przez bolszewików, doprowadziły do szansy na odrodzenie Polski. Polski - wymyślanej twardą do bólu analizą Dmowskiego i dźwiganej surowym czynem zbrojnym Piłsudskiego, Hallera, Korfantego, poświęceniem, zapałem, ofiarnością setek tysięcy znanych z imienia i bezimiennych żołnierzy; Polski - powstającej z miłości Paderewskiego i przywiązania Witosa; Polski - przechowywanej w księgach, wierszach, pieśniach, w pamięci i sercach, utrwalanej przez wiarę naszego Kościoła, przez codzienną pracę szlachetnych, dumnych, ofiarnych kobiet - „Matka Polka” to pojęcie mające konkretne odniesienie do kształtowania postaw dzieci, a nieraz i... mężów; Polski – o której suwerenność upominały się pokolenia rodaków, płacąc daninę krwi, ale również umiejących walczyć na polu ekonomicznym, gospodarczym.

Listopad 1918 roku został zapisany w annałach jako symboliczna data powrotu naszego kraju do rodziny wolnych narodów, mimo, że o jego kształt przyszło jeszcze dalej walczyć na dyplomatycznych salonach z niechętnymi nam europejczykami (np. Loyd Georg), czy wydzierać zawłaszczone ziemie opierającym się jeszcze Niemcom (Powstania: Wielkopolskie, Śląskie). A Sowiecka Rosja szykowała już rękę do zadania ciosu „pańskiej Polsce”.


>16 listopada 1918 r., wydany został w Moskwie rozkaz rządu bolszewickiego (Rady Komisarzy Ludowych), który nakazywał sformowanie w ramach Armii Czerwonej specjalnych mobilnych formacji o nazwie Armia Zachodnia. Ta milionowa formacja stanowiła w swej istocie główną sowiecką siłę uderzeniową, która miała zrealizować strategiczne cele polityczne Kremla.


Cele te w specjalnym rozkazie z 29 listopada 1918 r. osobiście nakreślił Lenin, a miały być nimi, po kolei: Białoruś, Polska, a potem już cała Europa. Według słów Lenina, Europa była "chora, zdemoralizowana, w chaosie, syta, zasobna i gnuśna". Premier Rosji i bolszewicki dyktator nakazywał Armii Czerwonej, aby przeniosła idee rewolucji komunistycznej na Zachód, tak aby "...zatopić bagnet Armii Czerwonej w Europie".


Wykonawcami rozkazu Lenina byli nieomal wszyscy przywódcy rewolucji bolszewickiej, w tym Józef Stalin. To ten właśnie zbrodniarz, bandyta i morderca milionów ludzi, nazwał wtedy, w listopadzie 1918 r., odradzającą się niepodległą Rzeczpospolitą "polskim przepierzeniem między Rosją a Europą". Według Stalina, to "polskie przepierzenie" należy zniszczyć, ponieważ oddziela ono rewolucję rosyjską od rewolucji europejskiej.


Już 12 stycznia 1919 r. dowództwo Armii Czerwonej - Lew Trocki oraz Siergiej Kamieniew - wydało strategiczny rozkaz rozpoczęcia "czerwonego marszu na Zachód", a tym samym wykonania planu "Operacja Wisła". Oznaczało to przejście przez Polskę do Niemiec i rozpoczęcie tam rewolucji komunistycznej. 5 lutego 1919 r. Rosjanie zdobyli Kijów, a 14 lutego doszło do pierwszego starcia młodego Wojska Polskiego z Armią Czerwoną. Była to bitwa o miasteczko Mosty nad Niemnem. Tak rozpoczęła się wojna polsko-sowiecka, która z miesiąca na miesiąc stawała się wojną o Europę.
Józef Piłsudski, jak nikt w Polsce i Europie, zdawał sobie sprawę z zagrożenia ze strony Rosji sowieckiej. Był jedynym politykiem, który wiedział, że Armia Czerwona szykuje milionowe wojska, aby uderzyć na Polskę i Europę. Miał znakomicie zorganizowany wywiad, otrzymał szczegółowe informacje zarówno polityczne, jak i militarne. Nie było wątpliwości, że lada dzień Rosjanie uderzą. Wcale się z tym nie kryli! Dlatego Piłsudski zdecydował się na wojnę prewencyjną z Rosją sowiecką. Niezależnie bowiem od planów politycznych, którymi była idea tzw. federacyjna albo prometejska - Piłsudski miał plan wojny prewencyjnej z Rosją.


27 stycznia 1920 r. podczas wspólnego posiedzenia rządu i politbiura na Kremlu pod przewodnictwem Włodzimierza Lenina naczelny dowódca Armii Czerwonej Siergiej Kamieniew przedstawił władzom politycznym Rosji sowieckiej ostateczny i szczegółowy strategiczny plan szeroko zakrojonej ofensywy przeciwko Polsce, przygotowany przez szefa sztabu polowego Armii Czerwonej Borysa Szaposznikowa (późniejszy marszałek i szef sztabu generalnego Armii Sowieckiej; w 1939 r. razem ze Stalinem i Mołotowem brał udział w pertraktacjach na Kremlu z von Ribbentropem 23 sierpnia; to właśnie on przygotował plan agresji na Polskę 17 września)./.../ Wyprzedzając atak sowiecki, 25 kwietnia 1920 r. ruszyła ofensywa polska.< Niestety mimo zdobycia Kijowa, ani cel militarny ani polityczny - stworzeniu wolnego państwa ukraińskiego – nie został zrealizowany. >Przeciwko walczącym samotnie o wolność Polakom byli nie tylko żądni zwycięstwa bolszewicy, ale też otumanieni sowiecką propagandą politycy Europy Zachodniej, gdzie na organizowanych przez agentów Moskwy ogromnych wiecach wznoszono hasła: "Ręce precz od Rosji". Było to wymierzone nie tylko w Polskę, ale było również samobójcze dla samej Europy. Podobnie jak pół wieku później podobnej treści hasło: "Lepiej być czerwonym niż martwym", głoszone w tej samej Europie Zachodniej przez "pożytecznych idiotów", po dziś dzień skutecznie wykorzystywane jest przez Moskwę.
Czołowi politycy Francji, Wielkiej Brytanii, Niemiec i innych państw nie zdawali sobie sprawy z zagrożenia, jakim byłaby dla całej Europy klęska Polski. Latem 1920 r. w całej Europie nie rozumiano albo nie chciano zrozumieć, o co w rzeczywistości toczy się wojna Polaków z agresją Rosji. Europejscy politycy mieli zupełnie błędne, infantylne spojrzenie na Moskwę. Wyjątkowa była przenikliwość słynnego brytyjskiego dyplomaty, lorda Edgara d'Abernona, który zanotował w swym dzienniku: "Pośród błędnych zapatrywań zachodnich mocarstw najniebezpieczniejszym było mniemanie, że istnieje możliwość zawarcia pokoju z Sowietami".< (za: Józef Szaniawski – Victoria Polska 1920 roku; Nasz Dziennik z 14-16 sierpnia 2009 r. zob. też: Praca zbiorowa – W cieniu czerwonej gwiazdy / wyd. Kluszczyński Kraków /, wstęp prof. Andrzeja Nowaka – Pamięć zbrodni) Nawała 1920, która runęła ze Wschodu na młodziutką II Rzeczpospolitę, „po trupie białej Polski” miała nieść rewolucję światową do Berlina i dalej w Europę. Samotny bój Polaków, to była walka nie o granice, o przyjazne sąsiedztwo czy nawet o suwerenność, ale o istnienie cywilizacyjne, o duszę narodu, a nawet o kształt świata,  zakończyła się - z Bożą pomocą - wygraną oraz przepędzeniem bolszewików. A Traktat Ryski dał szansę na oddech i odbudowę kraju, jego administracji, sił zbrojnych, gospodarki, na krzepienie ducha w odbudowie łacińskiej cywilizacji, której Polska od stuleci była wierna i która była jej siłą.

Patrząc z perspektywy lat, dwudziestolecie II Rzeczpospolitej nie było czasem źle wykorzystanym. Polskie życie intelektualne i polska  nauka miały okres eksplozji twórczej – jak ocenia również Norman Davies. Mimo niechęci międzynarodowego kapitału, dywersji niektórych sąsiadów, napięć wewnętrznych związanych z działalnością organizacji komunistycznych czy mniejszości narodowych (co czasami wychodziło na jedno – np. Komunistyczna Partia Polski), ustabilizowano ekonomię, rozruszano gospodarkę, wybudowano od podstawa nowe miejsca pracy – np. Gdynię, Centralny Okręg Przemysłowy, zastosowano akcjonariat pracowniczy (Gazolina), wprowadzono do szkół programy patriotycznego nauczania, mniejszości narodowe – przede wszystkim żydowska (ok. 10 % obywateli) - uzyskały sporą autonomię, mimo że nie zawsze wykazywały – delikatnie mówią - lojalność wobec kraju zamieszkania (np. KPP kwestionowała sens bytu niepodległej Polski).

Oczywiście Polska tamtych lat nie była rajem – bo być nie mogła – ale próbowała budować swój niepodległy byt, ze świadomością powinności wobec obywateli i z kolei ich obowiązków wobec Ojczyzny. Kościół katolicki odgrywał tu - jak zwykle – niebagatelną rolę.

***


Tymczasem wytrwali Niemcy i zapamiętali Sowieci nie zarzucili swych imperialnych ambicji. Niemcy układem w Locarno (16 X 1925 r.), gwarantują nienaruszalność granic z Francją i Belgią, czego nie uczyniły w stosunku do granicy z Polską i Czechosłowacją. Mimo tego zostają przyjęte do Ligi Narodów. W kwietniu 1922 zawarto w Rapallo układ, który wbrew zakazowi zapisanemu w  traktacie wersalskim, dał Niemcom możliwość rozwijania potencjału militarnego przez udostępnienie baz i poligonów w ZSRR, zaś dla Rosji Sowieckiej stworzył możliwości dostępu do nowych technologii przemysłowych. Pod koniec lat dwudziestych, po krwawej, bezwzględnej i stałej eliminacji rzeczywistych bądź urojonych konkurentów, dyktatorskie panowanie w Rosji przeszło w ręce Józefa Stalina. W 1933 roku kanclerzem Niemiec zostaje mianowany przywódca lewicowej NSDAP (Nationalsozialistische Deutsche Arbeiterpartei - Narodowosocjalistyczna Niemiecka Partia Robotników ) Adolf Hitler, który po śmierci prezydenta von Hindenburga w sierpniu 1934 przejmuje również jego prerogatywy, a naród w referendum to zatwierdza. Hitler zdobywa władzę absolutną. Rzeczpospolita ma u swych granic dwa, wciąż potężniejące, totalitaryzmy. Co prawda istnieje formalne zabezpieczenie od Wschodu i Zachodu poprzez podpisany traktat ze Związkiem Radziecki z lipca 1932 roku ( a obowiązującą do końca 1945 roku !)  i deklaracja o nieagresji z Niemcami ze stycznia 1934 r.( zerwana przez Niemcy w kwietniu 1939 r.), ale jak pokaże dalszy rozwój wypadków, traktaty podpisywane z wiarołomcami są tylko kawałkiem papieru, jeżeli nie stoją za nimi argumenty siły.
Idea budowania pogańskiej „wspólnej Europy” pod germańskim przywództwem  i z rasowymi kryteriami struktur społecznych napędzała militaryzację nazistowskich już Niemiec, a podobne wizje, z oficjalnymi założeniami stworzenia globalnego, antyteistycznego „społeczeństwa bezklasowego”, budowały złowrogą potęgę Rosji. Między tymi dwoma drapieżcami znajdowała się „ziemia buforowa do zagospodarowania” - Polska.


W marcu 1936 łamiąc bezczelnie podpisany wspólnie w 1925 r. traktat reński o demilitaryzacji Nadrenii, Hitler – przy zupełnej bierności Francji i Anglii wprowadza tam swoje bataliony. „Bądź co bądź Niemcy jedynie weszli na swoje podwórko” oznajmia czołowy brytyjski liberał lord Lothian. Dwa lata później – w marcu 1938 r. Niemcy dokonują przyłączenia Austrii (Anschluss). A na konferencji w Monachium z udziałem Włoch, Francji i Wielkiej Brytanii (wrzesień 1938 r.) hitlerowska III Rzesza zmusza Czechosłowację do odstąpienia Sudetów, aby już w marcu 1939 r. zająć ją całą, a niedługo potem wymusić na Litwie odstąpienie Kłajpedy.


Wobec braku szans na podobnie „bezbolesne” uzyskanie ustępstw od Polski (eksterytorialny „korytarz” komunikacyjny do Prus Wschodnich, zawarcie Paktu Antykominternowskiego), po porozumieniu rozbiorowym z ZSRR (Pakt Ribbentrop-Mołotow, sierpień 1939), licząc na brak wypełnienia przez Anglię i Francję zobowiązań sojuszniczych wobec naszego kraju (Polsko-brytyjski układ sojuszniczy i polsko-francuski układ wojskowy), siły zbrojne III Rzeszy, zdradziecko, bez wypowiedzenia wojny, 1 września 1939 roku z zachodu, południa i północy atakują Polskę, a wojska sowieckie 17 września czynią to samo od wschodu. W tych okolicznościach, bez wsparcia Sojuszników, po ponad miesięcznych walkach, osamotniona, masakrowana Polska upada. Sowieci i Niemcy dzielą się – jak to już bywało w historii – naszymi  ziemiami. Następuje IV Rozbiór Polski. Naród podany jest celowej i skoordynowanej ludobójczej eksterminacji – szczególnie warstw inteligenckich - która ma zapobiec odrodzeniu się państwowości polskiej ze zdrową tkanka społeczną.

                                                                                 ***

Liczni polscy żołnierze przedzierają się do Francji, z nadzieją na możliwość dalszej walki zbrojnej (co staje się faktem – np. Narwik, kampania we Francji), a w kraju natychmiast organizowany jest podziemny ruch oporu. Niemcy i Sowieci sycą się sukcesem na wspólnej defiladzie w Brześciu, a ich służby specjalne spotykają ( październik 1939 r. Lwów, listopad Brześć n. Bugiem i Przemyśl, luty Zakopane, marzec 1940 Kraków,), aby skutecznie skoordynować akcje przeciw „polskim bandytom”. I nie tylko „bandytom”. Obaj wrogowie rozwijają bezlitosne, programowe, totalne podporządkowanie i wyniszczanie naszego narodu. Następuje eksterminacja polskiej inteligencji i warstwy przywódczej: Niemiecka akcja AB - np. Sonderaktion Krakau, mordy w Palmirach, Piaśnicy na Pomorzu i dziesiątkach innych miejsc. Sowieckie zbrodnie na tysiącach jeńców wojennych  z Kozielska – w Katyniu, ze Starobielska – w Charkowie, z Ostaszkowa – w Miednoje; wykańczanie morderczą pracą w kopalniach ołowiu, wycinkach tajgi, na Kołymie, Magadanie i wielu innych miejsc zesłania do „Archipelagu gułag”. Masowe, w morderczych warunkach przeprowadzane, deportacje ludności cywilnej z Kresów na „nieludzką ziemię” w głąb imperium rosyjskiego ( luty 1940, kwiecień 1940, czerwiec 1940, czerwiec 1941).
Niewielkiej części z tych około dwu milionów aresztowanych i deportowanych dane było powrócić do miejsc ojczystych. A ratunkiem dla kilkudziesięciu tysięcy z nich była tzw. amnestia z 1941 roku w wyniku lipcowego układu Sikorski-Stalin (po niemieckim ataku na ZSRR) i możliwość stworzenie Wojska Polskiego. Część żołnierzy – pod dowództwem gen. Władysława Andersa, zwolnionego z enkadwudowskiej  tiurmy na Łubiance  - udało się uratować od głodowego wyniszczenia w Rosji ewakuując (wraz z wieloma cywilami),  poprzez Persję (Iran) na Zachód.


Polskie oddziały i dywizje  wsławiły się walkami m.in. w Tobruku, pod Monte Cassino, w Holandii; inne, wykrwawiona pod Lenino, mogły dotrzeć do kraju wraz z Armią Czerwoną, a tysiące Polaków, którym się to nie udało, musiało czekać na możliwość ratunku w ramach powojennej repatriacji. (Możliwość powrotu wszystkich rodaków, pozostającym na dawnych miejscach zsyłek do dzisiaj, to wstydliwy i bolesny problem również III Rzeczpospolitej.)


Regularne jednostki Wojska Polskiego w pewnym momencie stanowiły czwartą, ok. półmilionową, siłę aliantów - po ZSRR, Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii - uczestnicząc w zmaganiach na niemal wszystkich frontach II Wojny Światowej: na lądzie, morzu i powietrzu. A rozwijający się i konsolidujący Ruch Oporu w podbitej i zalanej przez dwie okrutne potęgi Polsce nie ustał, rzec można, ani na dzień. Walki oddziału partyzanckiego majora Henryka Dobrzańskiego – „Hubala” trwały do maja 1940 r.- do śmierci dowódcy, samorzutnie zorganizowani „Jędrusie” podjęli akcję dywersyjno-bojowe w sandomierskim; powstawały spontaniczne podziemne organizacje. Pierwszą „regularną” wojskową strukturę - Służba Zwycięstwu Polski (SZP), przemianowaną niebawem na Związek Walki Zbrojnej (ZWZ) - zaczęto tworzyć już we wrześniu 1939 roku (gen. Michał Tokarzewski, następnie płk Stefan Rowecki pod formalnym zwierzchnictwem gen. Kazimierza Sosnkowskiego z rządu na emigracji w Paryżu). W lutym 1942 roku premier rządu na emigracji w Londynie a zarazem wódz naczelny - gen. Władysław Sikorski  przekształcił ZWZ w Armię Krajową (AK) z dowódcą gen. Roweckim, którego po aresztowaniu w 1943 roku zastąpił gen. Tadeusz Komorowski – „Bór”. Działały również Narodowe Siły Zbrojne (NSZ), Bataliony Chłopskie (BCh), marginalna, powiązana z Moskwą Gwardia Ludowa ( GL), następnie przekształcona w Armię ludową (AL) i inne – jak np. Związek Jaszczurczy (ZJ)                

***


Stalinowska totalitarna maszyna zniewalania, wspomagana częstokroć przez niechętne Polakom mniejszości narodowe, była skuteczniejsza od hitlerowskiej, dlatego pod czujnym okiem NKWD struktury oporu zostały szybko zlikwidowane. Natomiast na terenach zagarniętych przez Niemców, gdzie szalało Gestapo oraz inne tajne i jawne służby okupanta tudzież ich przeróżne agentury, (Norman Davis – Powstanie `44, wyd. Znak, Kraków 2004 s.143,159) struktury państwa podziemnego rozwijały się i krzepły. AK liczyła ok. 350 tysięcy żołnierzy (Lynne Olson, Stanley Cloud – Sprawa honoru, wyd. Andrzej Findensein/A.M.F. Group Sp. Z  o.o., Warszawa 2004  s.269) ze sprawną służbą wywiadu i kontrwywiadu, funkcjonowały podziemne urzędy, sądy, tajne nauczanie, również swego rodzaju „parlament” jakim był Polityczny Komitet Porozumiewawczy a następnie Rada Jedności Narodowej, oraz delegatura londyńskiego rządu na  uchodźstwie. Funkcjonowała łączność radiowa i kurierska z rządem polskim (we Francji a potem w Anglii). Wydawano i rozprowadzano pisma podziemne. Ferowano wyroki na przestępców, likwidowano żołnierzy i funkcjonariuszy okupanta, groźnych konfidentów i „szmalcowników”, szczególnie okrutnych funkcjonariuszy niemieckiej machiny terroru (aż po zgładzenie w brawurowej akcji wyższego dowódcę SS i Policji w Dystrykcie Warszawskim Franza Kutscherę). Prowadzano akcje informacyjne i propagandowe, podtrzymujące ducha narodu. Wykonywano akcje „małego” i dużego sabotażu, spowalniając i powstrzymując transporty wojsk niemieckich i frontowego zaopatrzenia   (Włodzimierz Borodziej, Andrzej Chmielarz, Andrzej Friszke, Andrzej K. Kunert – Polska Podziemna 1939-1945 s.259, 312; Sprawa honoru  op.cit. s.270) tak, aby minimalizować akcje odwetowe okupanta, który stosował zasadę zbiorowej odpowiedzialności i bez wahania mordował niewinnych cywilów, burzył domy, palił całe wsie. Chroniono w miarę możliwości ludność na prowincji przed grabieżami i mordami, również ze strony band różnej proweniencji (szczególnie Ziemia Wileńska, Wołyń. Podole, Polesie, ale przecie nie tylko). Podejmowano działania dla uwolnienia uwięzionych (np. więzienie Pińsk, akcja pod Arsenałem czy pociąg pod Celestynowem). Dostarczano aliantom rozpracowane plany niemieckich zamierzeń, umocnień, urządzeń, broni (np. dostarczenie do Anglii rozmontowanego V2!). Prowadzono akcje dezinformacyjne (np. fałszywe miejsce lądowania aliantów we Francji w czerwcu `44 ) (William B. Breur – Polscy patrioci którzy pomogli uratować Europę przed Hitlerem, wyd. Amber,  2004 s.135,153,157-8,175, 177, 200-201, 232-3) Przekazywano dramatyczną wiedzę o metodach i zakresie eksterminacji Żydów oraz wyniszczania Polaków i ludzi innych narodowości kierowanych do obozów które Niemcy założyli na ziemiach Polski: Obozów Koncentracyjnych (KL - Konzentrationslager) - Stutthof  (sierpień 1939), Oświęcim/Auschwitz ( wiosna 1940),  Majdanek (październik 1941), oraz Zagłady -      (VL- Vernichtungslager): Treblinka II (lipiec 1942), Sobibór (marzec 1942), Bełżec (marzec 1942), oraz przystosowany do tego celu obóz Brzezinka /Birkenau (w kompleksie Auschwitz). Bohaterski rotmistrz Witold Pilecki w celu spenetrowania KL Auschwitz dał się nawet w nim uwięzić, a Jan Karski przedostał się do warszawskiego getta. Wiedza aliantów w tym zakresie była jasna. (np. Powstanie `44 op.cit. s.145, 149)    Jak to wpłynęło na ich decyzje i działania – wiemy.


Polska Podziemna prowadziła różnorakie działania, ale przede wszystkim przygotowywano się do powszechnej akcji zbrojnej przeciw okupantowi, w stosownym ze względów strategicznych i politycznych momencie (Akcja „Burza”).

***


Po dwu latach, świtaniem 22 czerwca 1941 roku, związek bratni dwu totalitaryzmów skończył się nagle i żelazne zagony sprawnej niemieckiej machiny wojennej uderzyły na Wschód. I mimo tego, iż jeszcze tej zimy Wehrmacht mógł oglądać z dala kremlowskie kopuły, mimo tego, że w 1942 roku sięgał Kaukazu i Wołgi, sowieckiej obrony nie przemogli. Po odwrocie spod Moskwy, po klęsce Stalingradzkiej (luty 1943) i  przegranej na Łuku Kurskim (sierpień 1943), stawało się coraz bardziej jasne, że Stalin będzie tryumfatorem tych zmagań. Stawało się również wyraźne, że trzeba będzie na nowo wykreślać fragmenty granic nowego kształtu Europy, uwzględniające „uzyski” Kremla, kosztem Finlandii (1939r.), oraz Rumunii, Litwy, Łotwy, Estonii (1940). No i oczywiście Polski. Zagadnienie sprowadzało się jedynie do wielkości owych „uzysków” i problemu suwerenności państw przez które przetaczały się radzieckie czołgi.

                                                                                       *

Kiedy w lipcu rozpaczliwego dla Rosji 1941 roku podpisano sowiecko-polski układ dyplomatyczny i militarny (Sikorski-Stalin), Związek Radziecki m.in. zgodził się na anulowanie zaborczych ustaleń paktu Ribbentrop-Mołotow, uznając iż: „traktaty radziecko-niemieckie z roku 1939, dotyczące zmian terytorialnych w Polsce utraciły swa moc”, co Polacy rozumieli jako oczywisty powrót do wschodnich granic przedwojennych, a w czym podtrzymywały ich mniej bądź  bardziej oficjalne deklaracje czy oświadczenia przywódców Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych, zapewniających o „nieuznawaniu żadnych zmian terytorialnych w Polsce począwszy od sierpnia 1939 roku” oraz braku zgody na „wszelkie formy ekspansji w wyniku podboju militarnego”. (Powstanie `44 op.cit.s. 70-71)
Nie okazało się to jednak być wiążącym dla Stalina. W miarę jak rosła potęga sowieckiej armii, kruszącej - mimo ogromu strat w ludziach i sprzęcie – zmieniała się również postawa dyktatora oraz jego zamiary wobec zagarniętych w 1939 i 40 roku obszarów.  I jak się miało okazać, nie tylko tych... 
                                                                                       *

Rok 1943 to rok znamiennych dat. Styczeń – Casablanca, Roosevelt i Churchill (Stalin nie przyjechał) omawiają strategię wobec Niemiec, m.in. przyjmując zasadę bezwzględnej kapitulacji wroga. Luty – zwycięstwo stalingradzkie. Marzec – powołanie w Moskwie Związku Patriotów Polskich (pod przewodnictwem Wandy Wasilewskiej). Kwiecień – Niemcy ogłaszają o odkryciu masowych grobów polskich oficerów koło Katynia, zamordowanych przez Sowietów wiosną 1940 roku. Kwiecień – Moskwa zrywa stosunki dyplomatyczne z rządem polskim na emigracji w Londynie. Lipiec – tragiczna, zagadkowa śmierć polskiego premiera i naczelnego wodza Władysława Sikorskiego. Lipiec - inwazja aliantów we Włoszech. Sierpień – klęska Niemców na Łuku Kurskim. Koniec grudnia – powołanie w Warszawie konspiracyjnej Krajowej Rady Narodowej (pod przewodnictwem agenta NKWD Bolesława Bieruta)
No i listopad – grudzień Teheran, poprzedzony październikowym spotkaniem ministrów spraw zagranicznych w Moskwie. (Sprawa honoru op.cit. s.280)

***


Spotkanie w Teheranie nie było protokołowane. Znamy je z późniejszych publikacji, dokonywanych na podstawie notatek każdej ze stron. Z sugestii czy nawet propozycji jakie kierowali do premiera Mikołajczyka premier Churchill   ( Artur Bliss Lane – Widziałem Polskę zdradzoną, wyd. Fronda, Warszawa 2008 s.70) oraz prezydent Roosevelt należało wysnuwać wniosek, że sprawa przesunięcia granic Polski została tam ustalona. A Stalin w rozmowie z Mikołajczykiem 3 sierpnia dawał wyraźnie do zrozumienia, że Polacy w rekompensacie otrzymają ziemie po Odrę i Nysę. Potwierdził to zresztą w październiku `44 Wieczesław Mołotow, który w obecności Churchilla, Edena i Harrimana o ustaleniach z Teheranu zawiadomił brutalnie i jednoznacznie szefa polskiego rządu. (Widziałem ...  op.cit.s.87) Zatem sprawa utraty Kresów aż po linię wyznaczoną przez „sowiecko-niemiecką granicę pokoju” z `39 roku - zwaną też dla zatarcia niemiłej pamięci linią Curzona - była przesądzona. Natomiast Polacy nadal byli utwierdzani przez zachodnich sojuszników o zachowaniu suwerenności państwowej.


7 czerwca `44 Mikołajczyk przyjacielsko przyjęty w Białym Domu, usłyszał od prezydenta Stanów Zjednoczonych, iż „Polska odrodzi się znów silna i niepodległa” (Widziałem ...  op.cit s.73), a sam Roosevelt  wierzył – jak oświadczył – całkowicie słowom Stalina, który zapewniał, że nie zamierza narzucać Polakom swojej dominacji. „Stalin nie zamierza pozbawić Polski wolności. Nie ośmieliłby się tego zrobić, gdyż wie, iż rząd Stanów Zjednoczonych udziela wam zdecydowanego poparcia. Czuwać będę - dodał Roosevelt - aby Polska nie doznała  krzywd w wyniku wojny”. (Powstanie `44 op.cit.s.104 i 7 s.85)
W tej materii Mikołajczyk miał również twarde poręczenie Churchilla, „Armie rosyjskie stoją obecnie u wrót Warszawy. Przynoszą one sobą oswobodzenie Polski. Ofiarowują Polsce wolność, suwerenność i niepodległość”  - twierdził brytyjski premier jeszcze 2 sierpnia `44 roku. (Powstanie `44 op.cit.s.360) Zatem rząd polski w Londynie miał prawo rozumieć, że o ile sprawa granic wschodnich nie wygląda dobrze, to Polska może odrodzić w rodzinie wolnych narodów. Należało uparcie demonstrować taką wolę – również na polu militarnym. Przecież za wolna Polskę oddało życie ponad 200 tys. uczestników ruchu oporu – w walce, w więzieniach, obozach koncentracyjnych i egzekucjach. (Polska Podziemna 1939-1945 op.cit. s.312)

***

Potężne uderzenia Armii Czerwonej, doprowadziły w lipcu 1944 roku wojska I Frontu Białoruskiego, którym dowodził marszałek Konstanty Rokossowski, oraz I Armię Wojska Polskiego pod dowództwem gen. Zygmunta Berlinga na przedpola Warszawy. Na południe od stolicy, pod Magnuszewem, Rosjanom udało się utworzyć przyczółek. Radzieckie czołgi doszły do prawobrzeżnej dzielnicy – Pragi, zwiastując dalszy atak (co potwierdziły po 50 latach archiwa rosyjskie). (Powstanie `44 op.cit.s. 312)   Już od 2 czerwca nadawana po polsku z Moskwy radiostacja „Kościuszko”  audycje, w których jednoznacznie nawoływano do działania (Powstanie `44 op.cit.s. 407) a 29 lipca o godz. 20,15 usłyszano w Warszawie nadawaną w języku polskim audycję z Moskwy: „„Nie ma wątpliwości, że Warszawa już słyszy salwy dział uczestniczących w bitwie, która przyniesie jej wyzwolenie. /.../ Dla Warszawy, która się nie poddała , lecz walczy, wreszcie wybiła godzina szturmu. /.../ Polacy! Czas wyzwolenia jest bliski! Polacy do broni! Niech każdy Polak stanie do walki przeciw najeźdźcy! Nie ma chwili do stracenia!” (Polscy patrioci op.cit. s.209; p. 8 s.52 i 5; p.14 s.41)  30 lipca w Londynie zarejestrowano z Moskwy apel do wszystkich Polaków, ale szczególnie do warszawiaków, aby udzielali pomocy Armii Czerwonej przy forsowaniu Wisły i wkraczaniu do miasta. „Nie było sensu wzywania ludności do akcji, która gdyby nie została wsparta z zewnątrz, zakończyłaby się masakrą, nie ułatwiającą w żaden sposób Rosjanom natarcia.” – tak konstatował ten fakt gen. Bór - Komorowski. - Naiwnie?... Jak pisał Arthur Bliss Lane: „Być może generał Bór był naiwny, lecz kto mógłby przypuszczać, że znajdą się ludzie, którzy z zimną krwią zastawią pułapkę skazując tym samym na zagładę 250 tysięcy mężczyzn, kobiet i dzieci?. Generał Bór takiej możliwości nie brał pod uwagę”. (Widziałem ....  op.cit  s.54) Czy naiwny był premier Mikołajczyk, który otrzymał w Moskwie zapewnienie Stalina, ze zostanie udzielona pomoc Warszawie? (Widziałem ....  op.cit  s.58) Czy nieroztropny był w tej sytuacji rząd w Londynie, który nie znał jeszcze dokumentów o  rozbrajaniu i aresztowaniu żołnierzy AK, dokonywanych przez sowietów na Wołyniu czy na Wileńszczyźnie, pod pozorem zabezpieczania sobie tyłów?... (Neil Orpen – Na pomoc Warszawie, wyd. Świat Książki, Warszawa 2006 s.31-32, 38) A gdyby nawet, czy nie mógł przypuszczać, że zachowanie sowietów na terenach na zachód od Bugu będzie inne?
- To prawda, że ci, którzy lepiej znali „możliwości” bolszewików: Naczelny Wódz gen. Sosnkowski  i gen. Anders mieli inne zdanie, ale nie one przeważyły decyzję o rozpoczęciu Powstania w Warszawie. (Powstanie `44 op.cit.s.291-3, 466)

Te fakty, niedawny (20 lipca) zamach na Hitlera, żałosny obraz wycofywanych z frontu oddziałów niemieckich, widoczna ewakuacja administracji okupanta, ogrom upokorzeń i wiedzy o niemieckich zbrodniach, polski duch i zapał bojowy, polityczna chęć samodzielnego, symbolicznego wyzwolenia stolicy i przyjęcia Armii Czerwonej w roli gospodarza, wreszcie wezwanie 100 tysięcy mężczyzn do natychmiastowego, obowiązkowego uczestnictwa w pracach obronnych na rzecz Wehrmachtu, musiały eksplodować. I stało się!

***


Któż  z podejmujących w tych okolicznościach tak brzemienną w skutkach decyzję, mógł wiedzieć, że Stalin nakazał wstrzymanie ofensywnych działań na tym odcinku (Powstanie `44 op.cit.s.363;Na pomoc... op.cit. s. 111), - mimo opracowanego przez Żukowa i Rokossowskiego planu wznowienia ofensywy - koncentrując uwagę na Bałkanach (Powstanie `44 op.cit.s.434), aby odnieść podwójną korzyść: uzyskać dominację na tamtym obszarze oraz „zneutralizować” potencjalnych przeciwników, zagrażających przejęciu władzy w Polsce przez oddanych sobie komunistów. (Pamiętamy, że 22 lipca ogłoszono powstanie Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego – PKWN, władzy ukształtowanej w Moskwie i z jej namaszczenia przez działaczy PPR, ZPP i KRN, który już 27 lipca podpisał porozumienie z ZSRR w sprawie granicy państwowej, zrzekając się wschodniej połowy terytorium II RP. ) (Powstanie `44 op.cit.s.212)
- Kto miałby zakładać, że wyśmienicie wyszkolona polska brygada spadochronowa gen. Sosabowskiego nie zostanie skierowana – zgodnie z założeniami – do kraju, a lotniska sowieckie zostaną zamknięte dla alianckich samolotów mających nieść pomoc powstańcom z odległych baz w Anglii czy we Włoszech (Brindisi)? (Polscy patrioci op.cit.s.214; Powstanie `44 op.cit. s. 414; Widziałem ...  op.cit  s.61-63; p. 14 s. 130, 140) Dla samolotów, które musiały przemierzyć kilka tysięcy kilometrów pod ogniem nieprzyjaciela, a uszkodzone nie mogły lądować na alianckich przecie zajętych przez Armie Czerwoną lotniskach; samolotów ostrzeliwanych nieraz - jak świadczą wspomnienia niektórych pilotów – przez myśliwce sowieckie. (Powstanie `44 op.cit.s.421,420, 457,847)    [ Co prawda po wielu staraniach i naciskach przywódców Zachodu, Stalin zgodził się propagandowo na jednorazowe lądowanie armady amerykańskich „Latających fortec” (18 września w Połtawie i Mirgorodzie), ale to było wszystko.] (Powstanie `44 op.cit.; Na pomoc Warszawie op.cit.  s. 165)
- Dlaczego miano przypuszczać, że lotnictwo rosyjskie zniknie z nieba nad Warszawą (Polscy patrioci op.cit.s.56; p.14 s.68) a pojawi się dopiero z pojedynczymi, mało efektywnymi zrzutami (bez spadochronów) w połowie września. (Polscy patrioci op.cit.s.61)
-Dlaczego miano zakładać, że oddziały podziemia śpieszące na pomoc walczącym z innych terenów, będą zatrzymywane i rozbrajane przez Armię Czerwoną, (Na pomoc ... op.cit. s. 135) a żołnierze AK zostaną przez Stalina określeni „bandą kryminalistów” ? (Na pomoc ... op.cit. s.148 )
- Dlaczego miano podejrzewać o kłamstwa Roosevelta i o niemal schizofreniczną postawę Churchilla, którzy swoimi pociągnięciami wręcz podawali Stalinowi Polskę na tacy?
Dlaczego tak łatwo feruje się wyroki post factum?...

***


Warszawa wytrzymała 63 dni i nocy nierównej, bohaterskiej walki, do końca starając się utrzymać przyczółki dla ew. skutecznego desantu ze  wschodniego brzegu Wisły. Nie doczekała się. Osamotniona zapłaciła za swój zryw dziesiątkami tysięcy zgładzonych z zimną krwią cywili – mężczyzn,  kobiet, dzieci, księży, zakonnic, kalek, lekarzy w szpitalach, sióstr – szczególnie na Woli, Ochocie i Starym Mieście – mordowanych wszędzie tam, gdzie dopadła ich furia żołnierzy Hitlera i Himlera – niemieckich żołnierzy z SS i Wehrmachtu, kryminalistów z brygady
SS-Obersturmbannfurera Dirlewangera, zbieraniny z SS RONA SS-Brigadefurera Bronisława Kamińskiego. Zapłaciła  dziesiątkami tysięcy ludzi bombardowanych przez Luftwaffe  z pobliskiego Okęcia, ostrzeliwanych z dział bliskiego i dalekiego zasięgu, zasypywanych w domach i piwnicach, umierających z ran i wyczerpania. Straty w ludności cywilnej określa się na ponad 150 tysięcy, (Donald Sommerville – Kronika II Wojny Światowej, wyd. ART BOOKS, 1992 s. 263)
W  walkach padło ponad 18 tysięcy żołnierz armii podziemnej (i ponad 3 tys. „Kościuszkowców” z armii Berlinga), a ok. 20 tysięcy zostało rannych. (Kronika .... s. 263) Podczas bitwy, ale i w późniejszym systematycznym wykonywaniu rozkazu Hitlera o starciu Warszawy z mapy, w gruzach legło od 45 do 90 procent różnych obiektów. Warszawa stała się cmentarzyskiem. Pomnikiem odwagi i poświęcenia, a jednocześnie cynizmu i barbarzyńskiego szału tkwiącego w człowieku, poddanemu pogańskim, barbarzyńskim antycywilizacjom.
19 stycznia 1945 roku do umarłego miasta wkroczyły oddziały wyzwolicieli.

*


500 tysięcy warszawiaków musiało pójść do niewoli, z czego ponad 100 tys. wysłano na roboty do Rzeszy, gdzie oprócz ciężkiej pracy musiało przeżywać poniżenia jako „podludzie” oraz następną gehennę wojenną (jak np. w okrążonym Wrocławiu). Kilkadziesiąt tysięcy umieszczono w obozach koncentracyjnych SS: Ravensbruck, Mathausen, Auschwitz, w których wielu znalazło okrutną śmierć – przez wyniszczającą, niewolniczą prace, przez warunki bytowania. Wielu udało się uciec z obozów przejściowych i z transportów, wiele osób zwolniono. Przeważająca część z 12 tysięcy żołnierzy AK, którzy poszli do niewoli, została, zgodnie z umową kapitulacyjną, odesłana do obozów jenieckich Wehrmachtu - w Murnau, Sandbostel Woldenbergu, Fallingbostel, kobiet zaś do Erfurtu, Oberlangen, Fallingbostel a część od razu zwalniano. (Powstanie `44 op.cit.s.570)

Komunistyczna propaganda natychmiast z typową zaciekłością i nienawiścią, zaczęła szerzyć fałsze o przywódcach Powstania i Polski Podziemnej - od oskarżeń żołnierzy o kolaborację z Niemcami, mordy na Żydach, Rosjanach, ludziach lewicy, faszyzm,  aż do podstępnego aresztowania w marcu 1945 roku 16. przywódców polskiego państwa podziemnego. I do owego „słynnego” plakatu: „AK zapluty karzeł reakcji” .
Ale to i inne wątki – jak np. rola popleczników komunizmu, a – bywało - również agentów radzieckich w mediach, administracji czy nawet w tajnych służbach brytyjskich i amerykańskich -  to już temat na dalsze opisy „Polski zdradzonej i zgwałconej”.

Bibliografia.

Korzystałem z danych umiejscowionych (m.in.) w publikacjach:

1.Władysław Anders – Bez ostatniego rozdziału, wyd. Nasza Przyszłość, Bydgoszcz 1989
2.Włodzimierz Borodziej, Andrzej Chmielarz, Andrzej Friszke, Andrzej K. Kunert – Polska Podziemna 1939-1945
3. Włodzimierz Borodziej – Terror i polityka, wyd. PAX, Warszawa 1985
4. William B. Breur – Polscy patrioci którzy pomogli uratować Europę przed Hitlerem,
wyd. Amber,  2004
5. Norman Davies – Boże igrzysko. Historia Polski, wyd. Znak, Kraków 1994
6. Norman Davis – Powstanie `44, wyd. Znak, Kraków 2004
7. Stefan Korboński – Polskie Państwo Podziemne, Wydawnictwo Nasza Przyszłość, Bydgoszcz (brak daty)
8. Artur Bliss Lane – Widziałem Polskę zdradzoną, wyd. Fronda, Warszawa 2008
9. Jerzy Łojek – Agresja 17 września 1939, wyd. PAX , Warszawa 1990  
10. Stanisław Mikołajczyk – Polska zgwałcona, wyd. i rok nieznane (pozadebitowe z lat PRL
11. Marek Ney-Krwawicz – Komendanci Armii Krajowej, wyd. WSz i P, Warszawa 1992
12. Marek Ney-Krwawicz – Komenda Główna Ar  mii Krajowej 1939-1945, wyd. PAX Warszawa 1990
13. Lynne Olson, Stanley Cloud – Sprawa honoru, wyd. Andrzej Findensein/A.M.F. Group Sp. Z  o.o., Warszawa 2004
14. Neil Orpen – Na pomoc Warszawie, wyd. Świat Książki, Warszawa 2006
15. Donald Sommerville – Kronika II Wojny Światowej, wyd. ART BOOKS, 1992
17 Tomasz Strzembosz – Rzeczpospolita podziemna, wyd. Krupski i S-ka, Warszawa 2000
18. Stanisław Świaniewicz – W cieniu Katynia, wyd. Czytelnik, Warszawa 1990
19. Andrzej Leszek Szcześniak (wstęp i opracowanie) – Zmowa. IV rozbiór Polski, wyd. Alfa 1990
20. Tadeusz Żenczykowski – Dwa Komitety. Polska w planach Lenina i Stalina, wyd. Editions Spotkania, Warszawa 1990
21.Praca zbiorowa – W cieniu czerwonej gwiazdy, wyd. Kluszczyński, Kraków 2010


Publikacja: www.katolickie.media.pl i www.wirtualnapolonia.com - sierpień 2009r.
Modyfikacja - lipiec 2010r.

Copyright © 2017. All Rights Reserved.