Robią coś ohydnego. Pokazujemy, jak działa machina manipulacji w sprawie abp. Sławoja Leszka Głódzia
Witamy serdecznie na stronie internetowej Oddziału Łódzkiego
Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy.

Mamy nadzieję, że ułatwimy Państwu docieranie do rzetelnej informacji. Tutaj chcemy prezentować wielkość oraz problemy naszego Kościoła, zagadnienia społeczne, cywilizacyjne, publikacje członków Stowarzyszenia, stanowiska w ważnych kwestiach. Nie będziemy konkurować w informacjach bieżących z innymi portalami (niektóre z nich wskazujemy w odnośnikach), natomiast gorąco zapraszamy do lektury wszystkich tekstów - ich aktualność znacznie przekracza czas prezentacji na stronie głównej. Zachęcamy do korzystania z odnośników: "Publikacje" i "Polecane". Mamy nadzieję na stały rozwój strony dzięki aktywnej współpracy użytkowników. Z góry dziękujemy za materiały, uwagi, propozycje.
Prosimy kierować je na adres: lodz@katolickie.media.pl

Robią coś ohydnego. Pokazujemy, jak działa machina manipulacji w sprawie abp. Sławoja Leszka Głódzia

Publikacja Onetu i portalu rp.pl na temat abp. Sławoja Leszka Głódzia stała się pożywką do ohydnego ataku na metropolitę gdańskiego. Z pomocą obrzydliwego mechanizmu manipulacji. Schemat jest wyjątkowo prymitywny

: serwisy i portale internetowe, które podchwyciły podane w tonie sensacji doniesienia na temat rzekomej współpracy duchownego z wywiadem wojskowym PRL, pomimo jednoznacznego dementi arcybiskupa i przedstawienia faktów, w nagłówkach powielają kłamliwą tezę. Nierzadko w tytułach ordynarnie wręcz kłamią o współpracy duchownego z PRL-owskim służbami. Co gorsze, wierutną bzdurę już zaczęli kolportować wpływowi politycy.

Jak już informowaliśmy, na stronach Onetu i portalu internetowego „Rzeczpospolitej” pojawiły się teksty, których teza jest następująca - „abp Sławoj Leszek Głódź był co najmniej przez sześć lat uważany za informatora wywiadu wojskowego PRL”.

Portal niezalezna.pl jako pierwszy jeszcze wczoraj opublikował specjalne oświadczenie, w którym metropolita gdański odniósł się do dziennikarskich publikacji.

- Po raz kolejny padam ofiarą systemu totalitarnego - pisze abp Głódź.

    „Byłem ofiarą inwigilacji, ale nigdy nie podjąłem żadnej współpracy ze służbami komunistycznymi, co zresztą wynika z przedstawionych dokumentów” - wyjaśnia w oświadczeniu abp Sławoj Leszek Głódź .

Tymczasem wystarczy prześledzić kilka znanych portali i serwisów internetowych, aby przekonać się, w jaki sposób media nadal manipulują w tej sprawie.

Widać to choćby na przykładzie portalu gazeta.pl, ale od razu zaznaczamy - nie jest on jedynym.

Na stronie głównej portalu widniał tytuł jednoznacznie powielający kłamliwą tezę. „Abp Głódź był informatorem wojskowym w PRL. Wydał oświadczenie ”. Po kliknięciu w tekst, tytuł uległ już zmianie: „Abp Sławoj Leszek Głódź był wykorzystywany jako informator wojskowy w PRL. Komentuje”. Cały czas jednak brakuje tam najistotniejszego wątku.

Pojawia się on dopiero w leadzie tekstu, z którego dowiadujemy się, że „Arcybiskup Sławoj Leszek Głódź podczas pracy w Watykanie w latach 80. był nieświadomym informatorem wywiadu wojskowego PRL - wynika z dokumentów, do których dotarli dziennikarze "Rzeczpospolitej" i Onet.pl. Głódź podkreśla, że nigdy nie podjął współpracy ze służbami”. Dopiero w tym miejscu pojawia się zatem wzmianka o tym, że abp. Głódź był „nieświadomym informatorem wywiadu wojskowego PRL”.

Nie jest to odosobniony przykład. Podobną „grę tytułami” można było odnotować choćby na łamach portalu „Rzeczpospolitej”, a zwłaszcza na jego Twitterze.

Z wpisów zapowiadających „sensacyjną” publikację dowiadujemy się: „Ustalenia @rzeczpospolita i @onet.pl: Ksiądz Głódź był informatorem wywiadu PRL”.

Po pewnym czasie wpis został jednak zmieniony i pojawił się w takiej wersji: „Ustalenia @rzeczpospolita i @onet.pl: Ksiądz Głódź był wykorzystywany przez wywiad PRL jako informator”.

Na „grę tytułami” i mechanizm manipulacji zwraca uwagę dziennikarz „Gazety Polskiej” Wojciech Mucha:

Co ciekawe głos w sprawie zabrał także Tomasz Krzyżak z „Rzeczpospolitej” - współautor tekstu o arcybiskupie. Tłumaczy on, że w artykule dziennikarze nie rozstrzygają czy duchowny był informatorem wywiadu, czy nie. Zwraca jednak uwagę, że informacje z konkretną tezą zaczęły już rozchodzić się w mediach i podkreśla, że kolportowane są nieprawdziwe informacje.

A wystarczyło w pierwotnym tekście opisać wszystko precyzyjnie – nie pozostawiając miejsca na niedopowiedzenia i falę manipulacji, która była ich efektem. Tymczasem zmanipulowaną wersję historii arcybiskupa błyskawicznie podchwycili politycy totalnej opozycji, wykorzystując całą sytuację do ataku na Kościół oraz Prawo i Sprawiedliwość.

Elżbieta Radziszewska z PO, była pełnomocnik rządu ds. równego traktowania, a latach 2014–2015 wicemarszałek Sejmu  udostępniając „sensacyjny” tekst dzieli się z internautami swoimi przemyśleniami na temat abp. Sławoja Leszka Głódzia:

    „Czas „dobrej zmiany” i „publiczne uśmiercanie” Abp Sławoja Leszka Głódzia po ujawnieniu materiałów ze zbioru do niedawna zastrzeżonego. A tak wspierał PiS przez lata.” - napisała na Twitterze.


Mechanizm manipulacji i rozprzestrzeniających się w efekcie jego zastosowania fake newsów jest doprawdy zatrważający. I wiele osób mu uległo.

Na szczęście, jest też spore grono Polaków, którzy jednoznacznie ocenili takie zachowanie mediów.

za:niezalezna.pl
                                                                              ***

         Arcybiskup reaguje na publikacje Onetu i "Rz"! Mamy oświadczenie abpa Sławoja Leszka Głódzia


Na stronach Onetu i portalu internetowego "Rzeczpospolitej" pojawiły się dzisiaj teksty, których teza jest następująca - "abp Sławoj Leszek Głódź był co najmniej przez sześć lat uważany za informatora wywiadu wojskowego PRL". Udało nam się dotrzeć do specjalnego oświadczenia, w którym metropolita gdański odniósł się do dziennikarskich publikacji. - Po raz kolejny padam ofiarą systemu totalitarnego - pisze abp Głódź.

Portal niezalezna.pl dotarł do specjalnego oświadczenia, które w odpowiedzi wystosował abp Głódź. Poniżej publikujemy pełną jego treść.

                             Oświadczenie abp. Sławoja Leszka Głódzia ws. inwigilacji służb komunistycznych

Po raz kolejny padam ofiarą systemu totalitarnego. Po raz pierwszy padłem ofiarą tego systemu przed maturą, mając 17 lat. Zostałem wtedy osadzony w Centralnym Więzieniu Karno-Śledczym w Białymstoku na 3 miesiące. Następnie zostałem skazany wyrokiem sądu wojewódzkiego w Białymstoku na rok więzienia, w zawieszeniu na 5 lat i wydalony ze szkoły za przynależność do tajnej organizacji „Białe Orły” i namalowanie plakatu o szkodliwości sojuszu Państwa Polskiego ze Związkiem Radzieckim. Dnia 6 sierpnia 1963 r. wraz z czterema kolegami zostałem wyrzucony z liceum Ogólnokształcącego w Sokółce, przez co musiałem rok później składać maturę korespondencyjnie.

Dziś po raz drugi padam ofiarą systemu, który podstępnie osaczał pracujących w Kurii Rzymskiej Polaków, często pod pozorem przygodnych rozmów z przedstawicielami Ambasady Polskiej w Rzymie, Konsulatu i LOT-u.

Byłem ofiarą inwigilacji, ale nigdy nie podjąłem żadnej współpracy ze służbami komunistycznymi, co zresztą wynika z przedstawionych dokumentów.

Abp Sławoj Leszek Głódź
Metropolita Gdański

za:niezalezna.pl
                                                                                 ***

                                         Tomasz Sakiewicz o prawdziwym obliczu ataków na abp. Głódzia



Metropolita gdański abp Leszek Sławoj Głódź został dziś okrzyczany mianem donosiciela. Wszystko za sprawą niebywałych wręcz publikacji ,,Onetu'' i ,,Rzeczpospolitej''. Media te stwierdziły, że ,,był uważany za informatora'' wywiadu wojskowego.

Co to oznacza: był uważany? Ano, tylko tyle, że sam żadnego zobowiązania nie podpisywał i z nikim nie współpracował! Jasno stwierdził to w wydanym oświadczeniu sam arcybiskup, nie kryjąc oburzenia obrzydliwymi insynuacjami. W jego obronie stanął także redaktor naczelny ,,Gazety Polskiej'' Tomasz Sakiewicz.


"Byłem ofiarą inwigilacji, ale nigdy nie podjąłem żadnej współpracy" - napisał w piątkowym oświadczeniu metropolita gdański abp Sławoj Leszek Głódź.

W oświadczeniu przekazanym w piątek, abp. Sławoj Leszek Głódź podkreślił też, że już po raz kolejny pada ofiarą systemu totalitarnego. "Po raz pierwszy padłem ofiarą tego systemu przed maturą, mając 17 lat. Zostałem wtedy osadzony w Centralnym Więzieniu Karno-Śledczym w Białymstoku na 3 miesiące. Następnie zostałem skazany wyrokiem sądu wojewódzkiego w Białymstoku na rok więzienia w zawieszeniu na 5 lat i wydalony ze szkoły za przynależność do tajnej organizacji "Białe Orły" i namalowanie plakatu o szkodliwości sojuszu Państwa Polskiego ze Związkiem Radzieckim. Dnia 6 sierpnia 1963 r. wraz z czterema kolegami zostałem wyrzucony z liceum Ogólnokształcącego w Sokółce, przez co musiałem rok później składać maturę korespondencyjnie" - napisał w oświadczeniu metropolita gdański.

Podkreślił, że dziś po raz drugi pada ofiarą systemu, który podstępnie osaczał pracujących w Kurii Rzymskiej Polaków, często pod pozorem przygodnych rozmów z przedstawicielami Ambasady Polskiej w Rzymie, Konsulatu i LOT-u. "Byłem ofiarą inwigilacji, ale nigdy nie podjąłem żadnej współpracy ze służbami komunistycznymi, co zresztą wynika z przedstawionych dokumentów" - zapewnia abp Głódź w przekazanym oświadczeniu.

,,To co wyrabia dzisiaj Onet czy Rzeczpospolita to kompromitowanie idei lustracji. Kiedy my ujawnialiśmy nazwiska tajnych agentów, mieliśmy pewność, że byli zarejestrowani i że zgodzili się na współpracę. Dzisiaj ofiary Służby Bezpieczeństwa, które zostały wykorzystane bez ich wiedzy do pozyskania informacji, próbuje się przedstawiać jako ludzi którzy współpracowali z SB'' - ocenia ostro Tomasz Sakiewicz w rozmowie z portalem Niezalezna.pl.

,,To jest przypadek arcybiskupa Głódzia, któremu nie proponowano współpracy, nigdy na żadną współpracę się nie zgodził, a był inwigilowany. Jego znajomych i przyjaciół zwerbowano i użyto do tego, by szkodzić jemu i kościołowi. Przynajmniej tyle wynika z udostępnionych dokumentów'' - dodaje.

za:www.fronda.pl

Copyright © 2017. All Rights Reserved.