Witamy serdecznie na stronie internetowej Oddziału Łódzkiego
Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy.

Mamy nadzieję, że ułatwimy Państwu docieranie do rzetelnej informacji. Tutaj chcemy prezentować wielkość oraz problemy naszego Kościoła, zagadnienia społeczne, cywilizacyjne, publikacje członków Stowarzyszenia, stanowiska w ważnych kwestiach. Nie będziemy konkurować w informacjach bieżących z innymi portalami (niektóre z nich wskazujemy w odnośnikach), natomiast gorąco zapraszamy do lektury wszystkich tekstów - ich aktualność znacznie przekracza czas prezentacji na stronie głównej. Zachęcamy do korzystania z odnośników: "Publikacje" i "Polecane". Mamy nadzieję na stały rozwój strony dzięki aktywnej współpracy użytkowników. Z góry dziękujemy za materiały, uwagi, propozycje.
Prosimy kierować je na adres: lodz@katolickie.media.pl

Komentarze i pytania

Tego świat jeszcze nie widział


Warszawa i  cała Polska oddaje ostatni hołd parze Prezydenckiej.


foto. M.Borawski

Najpierw spotykam dziennikarza słoweńskiej telewizji publicznej RTV Bostjana Anzina. Przyszedł na Stare Miasto już o świcie, gdy na Krakowskim Przedmieściu jeszcze nie ma takiego ruchu i można stosunkowo swobodnie przemieszczać się z kamerą. Zaczepiam go, gdy sprawdza mikrofon. - Nie jestem w stanie porównać tego z jakimkolwiek innym wydarzeniem, nad jakim pracowałem. Jeśli chodzi o samą pracę, to naturalne, że w takich wypadkach wkradł się w nią spory chaos, jednak służby prezydenckie bardzo szybko sobie z nim poradziły - mówi.

- Takich wydarzeń w życiu nie relacjonowaliśmy - mówią dziennikarze z całego świata zgromadzeni przed Pałacem Prezydenckim w Warszawie. Kilkadziesiąt wozów transmisyjnych, mnóstwo kamer i kilkuset dziennikarzy, fotoreporterów i pracowników zagranicznych ekip telewizyjnych na bieżąco przekazuje informacje z tragicznych wydarzeń z naszego kraju. Pracują od rana do wieczora. Wielu spośród nich naprawdę rozumie tragedię, jaka dotknęła nasz Naród.
- Tak naprawdę to nie jestem w stanie przywołać czegoś takiego - podkreśla reporter armeńskiej telewizji Artak Herikyan. - Najtrudniej było pracować w niedzielę. Jako dziennikarz powinieneś być teoretycznie przygotowany na pracę w każdych warunkach i do niej przyzwyczajony. Lecz to, co zobaczyliśmy w Warszawie w sobotę i w niedzielę, było naprawdę zdumiewające. Ja osobiście oniemiałem, kiedy zobaczyłem, jak ludzie zareagowali na to, co się stało. Widziałem, jak przychodzili tu i gromadzili się w coraz większej liczbie - opisuje swoje wrażenia AnzĄin. - Informujemy o tym wydarzeniu przynajmniej trzy razy dziennie w słoweńskiej telewizji. Jako korespondent byłem obecny w Polsce na wyborach, referendach i w czasie innych ważnych wydarzeń, lecz czegoś podobnego jeszcze nie widziałem. Wiedziałem, że mogą przyjść tu ludzie, ale nie spodziewałem się tak nieprzebranych tłumów i takiej jedności. Politycznie ta jedność nie przetrwa pewnie specjalnie długo, ale wierzę, że jesteście twardym Narodem i przetrwacie ten kryzys - dodaje.
Kiedy pytam zagranicznych dziennikarzy o ich osobiste odczucia związane z katastrofą pod Katyniem, nie ukrywają, że o ile wzruszyła ich postawa zwykłych Polaków, o tyle jednocześnie dziwią się zachowaniu polskich elit politycznych i niektórych mediów. - To straszliwa tragedia dla całego Narodu Polskiego. Straciliście bowiem prezydenta. Jestem przy tym bardzo zdziwiony, że pomimo takich wydarzeń w tle słyszymy już o jakichś intrygach politycznych, próbach obsadzania stanowisk. To dość dziwne. Patrząc też na to, co się dzieje obecnie w telewizji, i porównując to z tym, co się działo wcześniej, nie potrafię rozstrzygnąć, czy Polacy tak naprawdę nie lubili, czy może lubili prezydenta Kaczyńskiego - przyznaje wyraźnie skonfundowany Artak Herikyan. - Obserwując Polaków od pewnego czasu, a te ostatnie wydarzenia mnie w tym utwierdziły, doszedłem do wniosku, że są oni bardzo współczujący, potrafią być solidarni, ale też kierują się emocjami - mówi słoweński dziennikarz. Za chwilę jednak lekko zakłopotany dodaje: - Przyznaję, że w mojej karierze, kiedy pracowałem nad tematami dotyczącymi prezydenta Kaczyńskiego, odnosiłem się krytycznie do jego polityki, jego relacji w stosunkach z Unią Europejską czy ostrego traktowania Rosji lub Niemiec.
- W Słowenii zastanawiamy się obecnie, co się stanie z Polską oraz z Prawem i Sprawiedliwością. Straciliście bowiem elity. Odeszli przecież ludzie, którzy byli naprawdę znaczącym czynnikiem dla polskiej polityki przez wiele ostatnich lat. Ciężko więc zebrać wszystkie myśli i przeprowadzić jakąś analizę polityczną, ponieważ nigdy w historii świata nic podobnego się nie stało - zastanawia się BosĄtjan AnzĄin.
Na placu przed Pałacem Prezydenckim pracują dziennikarze nie tylko z Europy. Spotykam operatora jednej z telewizji australijskich, który wyraźnie dokądś się spieszy, przeciskając się przez tłum. Próbuję porozmawiać z pewną azjatycką dziennikarką, jednakże - jak się po chwili okazuje - nie władamy żadnym z języków, który pozwalałby się nam porozumieć. Jednak łatwo się domyślić, że jest podekscytowana całą sytuacją, a jednocześnie zdumiona postawą Polaków. Kiedy podszedłem do niej, pokazywała swojemu operatorowi, jak długa jest kolejka osób chcących oddać hołd parze prezydenckiej bądź złożyć wpis w księdze kondolencyjnej. Próbuję jeszcze porozmawiać z fotoreporterem, który usiadł w bramie Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego pomiędzy zniczami i kwiatami i próbuje wysłać zdjęcia z laptopa. Okazuje się, że jest z Łotwy i pracuje dla Agencji Reutera. Kiedy pytam go, czy poświęci mi chwilkę, odpowiada, że z chęcią, ale za jakiś czas. - Zaraz jest wprowadzenie pocztów sztandarowych do pałacu, muszę to zrobić - ucina. Później nie udaje mi się już go spotkać. Jest to zwyczajnie niemożliwe. Ludzi z każdą chwilą przybywa. Pod Pałacem Prezydenckim są przecież nie tylko warszawiacy, ale Polacy dosłownie ze wszystkich zakątków kraju i goście ze świata.
Słyszę język angielski, włoski, niemiecki, hiszpański, spotykam delegację z Japonii, rozpoznawalną po nieodłącznych aparatach fotograficznych. Z dużym trudem udaje mi się wydostać na ulicę. A to przecież dopiero południe. Wieczorem będzie tu zdecydowanie więcej osób. Takich wydarzeń świat jeszcze nie widział.
Łukasz Sianożęcki

za: NDz z 15.4.10 (kn)

Copyright © 2017. All Rights Reserved.