Witamy serdecznie na stronie internetowej Oddziału Łódzkiego
Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy.

Mamy nadzieję, że ułatwimy Państwu docieranie do rzetelnej informacji. Tutaj chcemy prezentować wielkość oraz problemy naszego Kościoła, zagadnienia społeczne, cywilizacyjne, publikacje członków Stowarzyszenia, stanowiska w ważnych kwestiach. Nie będziemy konkurować w informacjach bieżących z innymi portalami (niektóre z nich wskazujemy w odnośnikach), natomiast gorąco zapraszamy do lektury wszystkich tekstów - ich aktualność znacznie przekracza czas prezentacji na stronie głównej. Zachęcamy do korzystania z odnośników: "Publikacje" i "Polecane". Mamy nadzieję na stały rozwój strony dzięki aktywnej współpracy użytkowników. Z góry dziękujemy za materiały, uwagi, propozycje.
Prosimy kierować je na adres: lodz@katolickie.media.pl

Komentarze i pytania

Władysław Trzaska - Korowajczyk: Smoleńsk 2010 po trzech latach

Mijają trzy lata od tamtych dramatycznych wydarzeń z 10 kwietnia 2010  na Lotnisku Siewierna pod Smoleńskiem. Kilkadziesiąt miesięcy nie zatarło z mojej pamięci tamtych dramatycznych  minut, kwadransów, godzin niepewności i oczekiwań na wiadomości. Wczesne popołudnie 9  kwietnia 2010 Dworzec Zachodni w Warszawie, żegna nas „Andrzej Przewoźni „Do widzenia, do jutra w Katyniu!”. Wsiadamy do luksusowych wagonów sypialnych pociągu specjalnego. Sadowimy się - my członkowie Rodziny Katyńskiej, Kompania Honorowa i Orkiestra Reprezentacyjna WP, harcerze, posłowie wyłącznie z PiS, dziennikarze, znani z TVP prawicowi celebryci. Jedziemy i jedziemy, by po kilkunastu godzinach, wczesnym rankiem wysiąść na stacji w Smoleńsku. Autokarami dowożą nas do Cmentarza Wojennego w Katyniu, po drodze zatrzymujemy się na krótko na stacji Gniazdowo Przedostatni Etap,  gdzie wiosną 1940  rozładowywano wagony z jeńcami.
Skrupulatna kontrola   „borowików „ przy wejściu na Cmentarz.

Jesteśmy w Lesie Katyńskim. Tu spoczywają nasi bliscy, wraz z  przeszło czterema tysiącami innych Ofiar komunistycznego reżymu. Tysiące plakietek oskarżają morderców  rosyjskiego systemu bolszewickiego. Nazwiska, stopnie oficerskie, daty….
Z  moim bratem Wojtkiem, odszukujemy tabliczki naszych Bliskich: Leonarda Korowajczyk naszego Ojca,  Mieczysława Kuczyńskiego brata mamy, Tadeusza Tyszki brata babci i jego zięcia Władysława Solanko, Witolda Ejsumta dalszego kuzyna. Wszędzie słychać przyciszone głosy kilkuset Polaków i chrapliwe  głosy rosyjskie. Na odległość wyczuwa się czekistów z KGB.

Jak zawsze,  kiedy jestem w tym tragicznym miejscu, moje myśli biegną ku Dołom Śmierci, oddalonym od obecnego Cmentarza o kilkadziesiąt metrów.  To tam, na skraju dołów, siedemdziesiąt lat temu "oporni"  oficerowie polscy,  popychani bagnetami, z  płaszczami okręcającymi głowy, z ustami pełnych trocin,  z zaciskającą i dławiącą pętlą na gardle. I  ten suchy strzał roztrzaskujący potylicę. 
Jakie myśli przelatywały w głowie Ojca? Czy bronił się odruchowo? Kiedy zrozumiał, że zbliża się kres? Pytania, pytania, pytania, na które , nigdy nie otrzymam odpowiedzi.

Oczekujemy  na przyjazd Prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Minuty dłużą się w nieskończoność. Zrobiło się dosyć chłodno, ogrzewamy się gorącą kaszą gryczaną. Mija wyznaczona godzina przyjazdu Prezydenta, a jak Lecha Kaczyńskiego nie ma tak nie ma i nie ma żadnych informacji. Jesteśmy trochę zniecierpliwieni, ale przedłużające się minuty nie budzą jakiegoś niepokoju.

Nagle dramatyczny krzyk: „Samolot prezydencki uległ katastrofie na lotnisku smoleńskim!”
- Milcz prowokatorze!
- Jestem posłem i taką wiadomość otrzymałem z Biura Poselskiego.
Tutaj w Lesie Katyńskim głośniki milczą, tak jak milczą puste krzesełka przeznaczone dla VIP-ów. Rozdzwoniły się telefony do Warszawy, ze Stolicy otrzymujemy jakieś strzępki wiadomości o Tragedii.
Głośnik w Lesie Katyńskim zadudnił „ Samolot z Prezydentem i Panią Prezydentową oraz najważniejszymi osobami w Państwie, rozbił się na lotnisku pod Smoleńskiem . Prawdopodobnie wszystkie osoby zginęły!
Kto zginął? Najważniejsze osoby w Państwie! I to wszystko.

Odjazd powrotny naszego pociągu planowano późnym wieczorem. Popędzani, w nerwowym pośpiechu, odjechaliśmy do Kraju o godzinie 14 z minutami. Dopiero w Polsce, następnego dnia rano, dowiadujemy się więcej szczegółów  o tym dramacie.

Mijają trzy lata od tamtej tragedii narodowej, największej po 1945. Premier III RP Donald Tusk, w sposób upokarzający Polaków, oddał śledztwo Rosji. Jak można było przewidzieć rosyjskie dochodzenie to matactwo goniące kłamstwo, wykluczające się „prawdy , które rodzą kolejne pytania, a żadne jeszcze nie doczekało się satysfakcjonującej Polaków odpowiedzi.
Gdzie jest „pancerna brzoza „? Co jeszcze pozostało z wraku Tu 154 M 101? Gdzie znajdują się oryginalne „czarne skrzynki „? Gdzie zginęły nagrania z wieży kontrolnej?
Pytania i pytania i żadnej konkretnej odpowiedzi. Do rosyjskiego śledztwa znakomicie wkomponowała się min. Ewa Kopacz, która przekopała bagnisty grunt lotniska i bagno jeszcze przesiała przez sito, a w innej sytuacji nie odróżniła rosyjskiego czekisty od polskiego anatomopatologa! W nagrodę została Marszałkiem Sejmu, a szef BOR, za brak zabezpieczenia na lotnisku, został awansowany do wyższego stopnia generalskiego!

Biedni ci prokuratorzy, którym trudno jest odróżnić kiełbasę od trotylu.
Wniosek jest jeden i to dosyć prosty. W  matactwa rosyjskie, doskonale wkomponowały się łgarstwa „orkiestry „  pod batutą Tuska. Do tego jeszcze dochodzi propagandowa batalia różnych TVN, gdzie bezkrytyczny motłoch, często z cenzusem naukowym, z rozdziawionymi gębami, wsłuchuje się w brednie telewizyjne.

Trzy lata mijają, a „śledztwo„  drepcze w miejscu i będzie tak dreptać, aż czas zatrze pamięć Polaków. Tak jak zapomina się o Katyniu, Gibraltarze, zbrodniach moskiewskich pachołków Bieruta, Bermana i całej pozostałej komunistycznej zbieraniny.

Czy kiedyś Katastrofa Smoleńska zostanie ostatecznie wyjaśniona?

Dopóki Moskwa nie przekaże wszystkich dowodów tego dramatu polskiego, nie można liczyć na rozwiązanie tej tajemnicy. A  Kreml umie strzec swoich tajemnic przez wieki i umie zamknąć usta tym, którzy są mu niewygodni i za dużo wiedzą.

Władysław Trzaska - Korowajczyk

Copyright © 2017. All Rights Reserved.