Witamy serdecznie na stronie internetowej Oddziału Łódzkiego
Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy.

Mamy nadzieję, że ułatwimy Państwu docieranie do rzetelnej informacji. Tutaj chcemy prezentować wielkość oraz problemy naszego Kościoła, zagadnienia społeczne, cywilizacyjne, publikacje członków Stowarzyszenia, stanowiska w ważnych kwestiach. Nie będziemy konkurować w informacjach bieżących z innymi portalami (niektóre z nich wskazujemy w odnośnikach), natomiast gorąco zapraszamy do lektury wszystkich tekstów - ich aktualność znacznie przekracza czas prezentacji na stronie głównej. Zachęcamy do korzystania z odnośników: "Publikacje" i "Polecane". Mamy nadzieję na stały rozwój strony dzięki aktywnej współpracy użytkowników. Z góry dziękujemy za materiały, uwagi, propozycje.
Prosimy kierować je na adres: lodz@katolickie.media.pl

Polecane

Ks. prof. Paweł Bortkiewicz TChr-Mrok czy światło?

W jednej z niedawnych rozmów z pewnym cenionym profesorem historii, mój rozmówca odniósł się do wrażeń i odczuć, które towarzyszyły wielu obserwatorom Synodu Amazońskiego. Najogólniej ujmując były to odczucia niepokoju i dezorientacji.

Coraz częściej pojawiają się one w wydarzeniach, czy też może w medialnych przekazach wydarzeń kościelnych. Ale mój znakomity rozmówca, człowiek autentycznie miłujący Kościół, powiedział mi, że jego uderzyło w tych dniach coś innego. Otrzymaliśmy kilka bezcennych darów – świateł w mroku. Takim światłem była kanonizacja bł. Jana Henryka Newmana, konwertyty anglikańskiego, wielkiego apologety katolicyzmu, człowieka miłującego prawdę. Wielka postać, a przecież zarazem doświadczana na różne sposoby w samym Kościele katolickim. Kiedy Newman przeszedł do Kościoła katolickiego nie towarzyszyły temu wyłącznie śpiewy wdzięczności i okrzyki entuzjazmu. Zazdrość, donosy, fałszywe oskarżenia. Jednym słowem liczne dowody na to, jak bardzo w Kościele, świętym Kościele Chrystusa, żyją i działają grzeszni ludzie. Mój rozmówca wskazał na dwa inne światła w mroku – zapowiedź beatyfikacji Prymasa Tysiąclecia. I zapowiedź beatyfikacji abpa Fultona Sheena.

I oto ta ostatnia beatyfikacja została wstrzymana. Nie jest jasne z jakiego powodu. Spekuluje się, że proszący o ponowne rozpatrzenie decyzji o wyniesieniu abpa Sheena na ołtarze, mogli mieć na uwadze zarzuty z 2007 roku dotyczące tuszowania spraw związanych z oskarżeniami o molestowania seksualne. Próbuję to jakoś uporządkować chronologicznie. Arcybiskup umiera w 1979 roku. Dwadzieścia osiem lat po jego śmierci pojawiają się zarzuty o tuszowanie przestępstw seksualnych. Jak rozumiem zostały one oddalone, inaczej nie  byłoby procesu beatyfikacyjnego.

I oto dwanaście lat od tamtego momentu kilku biskupów amerykańskich wyraża wątpliwość, czy nie należy jeszcze raz przebadać biografii arcybiskupa Sheena… Próbuję to racjonalnie ogarnąć i… nie potrafię. 1979 – 2007 – 2019. Z jednej strony jakieś niejasności, za którymi nie wiadomo kto stoi i dlaczego. Z drugiej strony świętość życia, potwierdzona żywym, bezsprzecznie żywym fenomenem oddziaływania amerykańskiego duchownego. Wystarczy wejść do katolickiej księgarni by przekonać się, jak wiele publikacji tego autora jest wydawanych i co ważniejsze – czytanych. A są to dzieła znakomite.

Nie wiem, czy hamulcowi procesu byliby w stanie napisać w takim duchu, i w takiej głębi wiary, jak abp Sheen – jeden list pasterski, jedno kazanie. Żywy, bezsprzecznie żywy fenomen  oddziaływania amerykańskiego duchownego mają potwierdzać też nowe zgłoszenia cudów za jego wstawiennictwem. Czy to co jest znakiem z nieba, może zostać przekreślone przez schorowane słowo fałszywego świadectwa? Odpowiedź na to pytanie musi być dość jasna.

Bo wydaje się, że przyzwolenie na to, że złe słowo może przekreślić dobre czyny będzie miało swoje ogromne konsekwencje. Już dziś eskalacja oskarżeń o pedofilię, czyny homoseksualne i tym podobne działania, wydobywana po latach wobec nieżyjących świadków, daje do myślenia. Zatem – mrok czy światło?

Copyright © 2017. All Rights Reserved.