Polecane
Ks.prof.Paweł Bortkiewicz TChr-Absurd i groza
Od długiego czasu odnoszę wrażenie, że świat miotany jest między groteską i grozą. Ta myśl znów pojawiła się we mnie, gdy czytam fragmenty doniesień medialnych związanych z koronawirusem.Okazuje się, że groźba pandemii może być znakomitym orężem w walce politycznej.
Niezrównany w tym zakresie okazuje się think tank wiodącej partii opozycyjnej. W tych dnach opublikowane zostały przez tę partię zdjęcia przedstawiające p. prezydenta Andrzeja Dudę wraz z dwoma ministrami w gabinecie pałacu prezydenckiego przy stole, na którym stoi kawa. Komentarz pod zdjęciem głosi: „Tak prezydent i rząd w fotelach, przy kawce walczą z koronawirusem. Czujecie się bezpieczniej?”
Istotnie fotele, kawa, garnitury, krawaty nie tworzą wizerunku bojowego. Miałbym w tej sytuacji propozycję dla Koalicji, by zamieściła własny, alternatywny wizerunek. Byłyby na nim trzy postacie - można zakładać, że liderów formacji, ale też można by wykorzystać szeregowych członków. Twarze i sylwetki byłyby bowiem nie do rozpoznania, jako że odpowiedzialni politycy byliby w specjalistycznych kombinezonach. Byłyby to ubrania sporządzone z tkaniny dwustronnie powlekanej butylokauczukiem, z szybą panoramiczną wykonaną z polimetylmetakrylatu. Nogi wsadzone byłyby w kalosze z mieszanki PVC i nitrylokauczuku z bieżnikiem przeciwpoślizgowym. Dłonie zabezpieczone byłyby gumowymi zielonymi rękawicami, także z nitrylokauczuku. Oczywiście, w tej sytuacji nie ma mowy o spożywaniu kawy. Wielkim walorem tego wizerunku byłoby to, że nie pokazywałby twarzy bohaterów tej scenografii.
Przepraszam za rozpuszczenie wodzów fantazji, ale jak reagować na absurdy?
Niestety, nie jest dla mnie absurdem to, co życie dopisało niestety do mojej poprzedniej refleksji.
Pisałem w niej o reakcji wierzących chrześcijan na pandemię dżumy w Rzymie w VI wieku.
Pierwszym aktem reakcji był apel nowowybranego papieża Grzegorza Wielkiego do pokuty.
W Rzymie ruszyły procesje pokutne.
Nie zniechęciło tych ludzi nawet to, jak na początku tej ekspiacji padło trupem około osiemdziesięciu uczestników. Nie, oni szli z determinacją dalej…
Tymczasem ze zgrozą dowiaduję się, że w rejonach, w których pojawiły się ślady obecności koronawirusa we Włoszech zamykane są kościoły, odwołane zostały msze święte, nie odbyły się liturgie środy popielcowej…
Oczywiście, zdaję sobie sprawę z ryzyka, z konieczności podjęcia środków bezpieczeństwa, ale…
Ale albo wierzymy, że jest Bóg i że to On jest Panem dziejów i ma moc oddalić od nas wszelkie zło, albo ufamy orzeczeniom WHO czy innej instytucji.
Nie będę ukrywał, że wiadomość o zamknięciu drzwi kościołów w obliczu tego kataklizmu jest dla mnie informacją wręcz złowrogą. Być może, skala zagrożenia jest taka, że nikt nie odważyłby się na wyjście z domu, na kontakt z innymi w publicznym miejscu.
Być może.
Ale być może są także ludzie, którzy chcą się nie tyle rozpoznać wśród innych żywych co zawołać do Boga: „Od powietrza, głodu, ognia… od nagłej, a niespodziewanej śmierci - wybaw nas, Panie”