Witamy serdecznie na stronie internetowej Oddziału Łódzkiego
Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy.

Mamy nadzieję, że ułatwimy Państwu docieranie do rzetelnej informacji. Tutaj chcemy prezentować wielkość oraz problemy naszego Kościoła, zagadnienia społeczne, cywilizacyjne, publikacje członków Stowarzyszenia, stanowiska w ważnych kwestiach. Nie będziemy konkurować w informacjach bieżących z innymi portalami (niektóre z nich wskazujemy w odnośnikach), natomiast gorąco zapraszamy do lektury wszystkich tekstów - ich aktualność znacznie przekracza czas prezentacji na stronie głównej. Zachęcamy do korzystania z odnośników: "Publikacje" i "Polecane". Mamy nadzieję na stały rozwój strony dzięki aktywnej współpracy użytkowników. Z góry dziękujemy za materiały, uwagi, propozycje.
Prosimy kierować je na adres: lodz@katolickie.media.pl

Polecane

Dorota Łosiewicz-Ostatni dzwonek?

Takich Świąt Zmartwychwstania Pańskiego, jak te, która przed nami nie pamiętają nawet najstarsi górale. Dla wszystkich wierzących, będą to niezwykle trudne Święta i zupełnie inne niż wszystkie, które do tej pory przeżyliśmy.
Pierwszy raz od wieków Ojciec Święty będzie sprawował Liturgię Wielkiego Tygodnia bez udziału wiernych. W większości parafii

nie będzie prawdopodobnie możliwości skorzystania z sakramentu pokuty w tradycyjnej formie. Być może niektórzy proboszczowie zdecydują się na spowiedź na zakrystii lub w salkach parafialnych, stosując wszystkie środki ostrożności i wzajemnego bezpieczeństwa – petenta i spowiednika. W Wielką Sobotę nie będzie tradycyjnego obrzędu błogosławienia pokarmów. Za to wierni będą mogli przed śniadaniem wielkanocnym dokonać samodzielnego obrzędu błogosławieństwa posiłku w domu.  Dla wielu wierzących na pewno najboleśniejsza będzie niemożność przystąpienia do Eucharystii. Czy to będzie jednak oznaczało, że nie spotkamy Pana Jezusa? Przecież On powiedział: „Jeśli dwaj z was na ziemi zgodnie o coś prosić będą, to wszystkiego użyczy im mój Ojciec, który jest w niebie. Bo gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich” (Mt 18,19-20). Więc głowa do góry.

My „katole” mamy taką nieznośną cechę, by nawet w najczarniejszym  tunelu szukać światła, by gdy ktoś zamyka nam przed nosem drzwi, rozglądać się za otwartym oknem. Spójrzmy więc na ten na Wielki Post okiem „katola”. Skutkiem ubocznym wszystkich obostrzeń i narodowej kwarantanny jest taki Wielki Post, jakiego sami byśmy sobie nigdy nie zafundowali. Nie ma kina, kawiarni, restauracji, nie ma teatru, nie ma koncertów, imprez sportowych, spotkań z przyjaciółmi. W większości przypadków, nie ma spacerów, nie ma radości z pierwszych promieni wiosennego słońca. Jednocześnie ludzie zaczęli być dla siebie życzliwsi, rozglądać się czy ktoś nie potrzebuje pomocy, bardziej wsłuchiwać się w potrzeby innych. Może taki Wielki Post był nam potrzeby? Może dzięki niemu, przynajmniej niektórym uda się zajrzeć głębiej w siebie, coś przemyśleć, coś zmienić?

Pewien wspaniały kapłan powiedział mi:  „Dorota, świat był piekłem, a teraz może ludzie będą się nawracać. Bóg tym wirusem wyprowadza ludzi z grzechu – to być może jego ostatnie napomnienie przed końcem świata. On nie potępia, nie karze, tylko z miłości daje upomnienie”. I traf chciał, że kilka chwil później znajomy podesłał mi link do tekstu, w którym 38- letni włoski lekarz, pracujący w Lombardii relacjonuje: „Nigdy w życiu nie mógłbym sobie wyobrazić tego, co w moim szpitalu dzieje się od trzech tygodni. (…) Najokrutniejsze jest to, że przyszło nam decydować kto ma żyć, a kogo mamy zostawić, żeby umarł. Nie ratować, mimo że opłacał swoje ubezpieczenie.

Jeszcze 2 tygodnie temu ja i moi koledzy byliśmy ateistami – jesteśmy lekarzami, na naszych studiach całkowicie odrzucano obecność Boga. Zawsze śmiałem się z moich rodziców, którzy szli do kościoła. 9 dni temu przywieźli do mnie na oddział 75-letniego pastora protestanckiego. Miał bardzo duże problemy z oddychaniem. Wszyscy byliśmy zachwyceni jego postawą – miał przy sobie Biblię, nieustanne czytał ją umierającym, mimo że sam nie mógł oddychać. My, lekarze byliśmy bardzo przemęczeni fizycznie i psychicznie. Doszliśmy do kresu wytrzymałości. Dwaj nasi koledzy umarli. Gdy stawało się coraz ciężej, wszyscy dostrzegliśmy, że w pewnym momencie po ludzku nic nie możemy zrobić. Razem z kolegami lekarzami, zaczęliśmy prosić Boga o pomoc. Po prostu zaczęliśmy się modlić i czynimy to w każdej wolnej chwili. Rozmawiamy teraz między sobą o Bogu. Nie możemy uwierzyć, ze jeszcze parę dni temu byliśmy ateistami. Tylko On teraz przynosi nam pokój i możemy pomagać innym”.

Może taki Wielki Post to ostania szansa, żeby coś zmienić? Żeby się nawrócić?

Dorota Łosiewicz

Publikacja z Tygodnika "Sieci" 14/2020

Copyright © 2017. All Rights Reserved.