Witamy serdecznie na stronie internetowej Oddziału Łódzkiego
Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy.

Mamy nadzieję, że ułatwimy Państwu docieranie do rzetelnej informacji. Tutaj chcemy prezentować wielkość oraz problemy naszego Kościoła, zagadnienia społeczne, cywilizacyjne, publikacje członków Stowarzyszenia, stanowiska w ważnych kwestiach. Nie będziemy konkurować w informacjach bieżących z innymi portalami (niektóre z nich wskazujemy w odnośnikach), natomiast gorąco zapraszamy do lektury wszystkich tekstów - ich aktualność znacznie przekracza czas prezentacji na stronie głównej. Zachęcamy do korzystania z odnośników: "Publikacje" i "Polecane". Mamy nadzieję na stały rozwój strony dzięki aktywnej współpracy użytkowników. Z góry dziękujemy za materiały, uwagi, propozycje.
Prosimy kierować je na adres: lodz@katolickie.media.pl

Polecane

Jan Gać-HAGIA SOPHIA powtórnie meczetem

Trzecia  najważniejsza w chrześcijaństwie świątynia po Bazylice Grobu Pańskiego w Jerozolimie i po Bazylice św. Piotra w Rzymie zostaje na powrót przekazana muzułmanom. Aby się to mogło stać, wpierw należało pozbawić tę szacowną budowlę

statusu muzeum, jaki otrzymała w 1934 roku na kanwie wprowadzanych w państwie tureckim reform po przegranej wojnie światowej i po upadku sułtanatu. O zmianie stanu prawnego zadecydował turecki najwyższy organ sądowy pod wpływem petycji i nacisków wnoszonych w tej sprawie przez muzułmanów, a werdykt podpisał przychylny tym pomysłom prezydent  Recep Erdogan.

Nie tylko w świecie chrześcijańskim decyzja ta powoduje szok, budzi oburzenie, a nawet sprzeciw. W obecnym tak bardzo podzielanym przeróżnymi ideologiami świecie, kiedy ludzie dobrej woli pomimo wszystko próbują poszukiwać przyjaznych sposobów współżycia w warunkach możliwie pokojowych, państwo tureckie posuwa się do prowokacji, jak rzecz ujęła skrajnie oburzona tym aktem Grecja.
Dla chrześcijan każda utrata kościoła sprawia głęboki ból. Z utratą Hagia Sophia w XV wieku na rzecz muzułmanów chrześcijanie mieli czas się już oswoić, jakkolwiek nigdy się z tym aktem nie pogodzili. Pomimo goryczy po utracie kościoła woleli go widzieć jako muzeum aniżeli meczet. Mówimy o kościele drogim dla całego chrześcijaństwa, także zachodniego, a nie wyłącznie ortodoksyjnego. Obecną bazylikę budował przecież Justynian Wielki na fundamentach dwóch poprzednich, czyli w czasach, gdy chrześcijaństwo stanowiło jeden niepodzielony lud Boży.

Konsekracja budowanego w zawrotnym tempie kościoła miała miejsce w drugi dzień Bożego Narodzenia 26 grudnia 537 roku. Kiedy Izydor z Miletu, główny architekt po właśnie zmarłym Antemiuszu z Tralles, wprowadzał do ukończonego wnętrza cesarza, ten aż zaniemówił z olśnienia, wreszcie wydał okrzyk podziwu: Przewyższyłem cię, Salomonie, miał wypowiedzieć Justynian pamiętne słowa w nawiązaniu do budowniczego pierwszej świątyni Jahwe w Jerozolimie. Tak, podówczas, w VI wieku, była to największa, najokazalsza i najwspanialsza świątynia świata, nie istniała jeszcze Bazylika św. Piotra w obecnym barokowym kształcie. Uwzględniając dwa poprzednie kościoły stojące na tym samym miejscu, Bazylika Mądrości Bożej przez tysiąc sto lat była świadkiem istnienia, potęgi, wspaniałości, mądrości i piękna Cesarstwa Wschodniorzymskiego, ale też i niezliczonych ułomności ogromnego państwa. Uosabiała przepych wschodniej liturgii, stanowiła przybytek sztuki najwyższego lotu, bo przecież Rzym już był upadł pod naporem barbarzyńców. Cywilizacja i wysoka kultura przeniosły się teraz z Italii nad Bosfor, gdzie rozsiadło się w bodaj najpiękniejszym miejscu miasto Konstantyna Wielkiego. Kontynuatorką Starego Rzymu i rzymskich tradycji stał się teraz Nowy Rzym, drugi jak powiadano – Konstantynopol – zaś wyrazem, symbolem, wizytówką i świętością Bizancjum stała się Hagia Sophia, swą niewyobrażalną masą budulca dominująca nad całym miastem i nad wodami Bosforu z widokiem aż po brzeg azjatycki.
I nadszedł ów dzień straszliwy, jakby zapowiadający nadejście Sądu Ostatecznego - poniedziałek 28 maja 1453 roku. Krótko przed zachodem słońca patriarcha w otoczeniu duchowieństwa przystąpił do sprawowania uroczystej liturgii, jak się miało za kilka godzin okazać, ostatniej liturgii w tysiącletnich dziejach kościoła. Ogromną bazylikę wypełniły tłumy wiernych, przybyli nawet ci Grecy, którzy od jakiegoś czasu stronili od jej nawiedzania w proteście za sprofanowanie ortodoksyjnego kościoła obecnością w jego murach  katolików. A tymi byli genueńscy i weneccy rycerze u boku Greków walczący na murach z oblegającymi miasto Turkami.

Przed północą w asyście greckich i włoskich żołnierzy, w pełnej zbroi, wkroczył przed ikonostas cesarz Konstantyn XI Dragazes Paleolog. Modlił się żarliwie, zbrojni gromadnie przystępowali do spowiedzi, przyjmowali Komunię św., po czym opuszczali święte progi i powracali na bojowe stanowiska, by odpierać kolejne fale nacierających Turków. Nad ranem przez wyłom  w murach pierwsze ich oddziały wdarły się do miasta, za nimi niezliczone ich zastępy, rozpoczęła się rzeź przerażonych mieszkańców, rabunek ich mienia, burzenie domów, niszczenie kościołów, a tych w cesarskiej stolicy były dziesiątki. By ujść pohańbieniu, zdarzały się przypadki, że młode zakonnice rzucały się do klasztornych studzien. Ci, którzy przeżyli, byli brani w niewolę i sprzedawani na targach.
Pod koniec wtorkowego dnia, kiedy nie zostało już nic więcej do ograbienia, pustymi ulicami zrujnowanego na poły miasta wjechał Mehmed II, prosto do Hagia Sophia. Na progu zszedł z konia, do środka wstąpił pieszo, przez chwilę wznosił modły dziękczynne do Allaha po czym ogłosił kościół meczetem. Muzułmańscy duchowni mieli trzy dni na przekształcenie chrześcijańskiej bazyliki w islamski meczet, by w najbliższy piątek można było w nim sprawować modły. Usunięto zatem kościelne sprzęty, wzniesiono mihrab, niszę modlitewną w kierunku Mekki, ustawiono pulpit mimbar dla imama, trudność sprawiała obecność wspaniałych mozaik, z których niektóre były umieszczone poza zasięgiem najwyższych drabin. Niektóre mozaiki skuto, inne pokryto warstwą tynku i obielono wapnem.

Jak wspaniałą reprezentowały sztukę,  świat mógł się o tym dowiedzieć w połowie XIX wieku, kiedy w trakcie koniecznych napraw meczetu  ówczesny sułtan zezwolił na zdjęcie z mozaik warstwy tynku. Zatrudnieni przy zleceniu szwajcarscy architekci  Gaspare i Giuseppe Fossati oczyścili na krótko ukryte od wieków mozaiki, by w 1849 roku, po dwóch latach prac restauracyjnych, pokryć je świeżą warstwą tynku. Aż do 1934 roku, kiedy nowe władze Republiki Tureckiej odebrały bizantyńskiej bazylice status meczetu i orzekły ją muzeum. Prowadzone trzydzieści lat przez Amerykanów prace adaptacyjne pozwoliły udostępnić zwiedzającym  podziwiać Hagię Sophię począwszy od 1964 roku.
Jak będzie tym razem, w roku 2020 i w kolejnych latach? Czy nie będzie zagrożone istnienie bizantyńskich mozaik, których obecność kłóci się z islamskim nakazem usuwania wszelkich wizerunków z wnętrz meczetów? Przecież te wspaniałe dzieła chrześcijańskiego artyzmu należą do światowego dziedzictwa kultury, są własnością wszystkich narodów, a nie wyłącznie państwa tureckiego.



Copyright © 2017. All Rights Reserved.