Witamy serdecznie na stronie internetowej Oddziału Łódzkiego
Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy.

Mamy nadzieję, że ułatwimy Państwu docieranie do rzetelnej informacji. Tutaj chcemy prezentować wielkość oraz problemy naszego Kościoła, zagadnienia społeczne, cywilizacyjne, publikacje członków Stowarzyszenia, stanowiska w ważnych kwestiach. Nie będziemy konkurować w informacjach bieżących z innymi portalami (niektóre z nich wskazujemy w odnośnikach), natomiast gorąco zapraszamy do lektury wszystkich tekstów - ich aktualność znacznie przekracza czas prezentacji na stronie głównej. Zachęcamy do korzystania z odnośników: "Publikacje" i "Polecane". Mamy nadzieję na stały rozwój strony dzięki aktywnej współpracy użytkowników. Z góry dziękujemy za materiały, uwagi, propozycje.
Prosimy kierować je na adres: lodz@katolickie.media.pl

Polecane

Nihilizm i bezbożnictwo – największe nieszczęścia

Dlaczego bestia zawyła?
Ponieważ prawda o tzw. aborcji falsyfikuje wszystkie „prawdy” zwolenników „tolerancji i postępu”, których zbrojne ramię wyległo ostatnio na ulice naszych miast i szturmuje mury naszych świątyń.
Zwolennicy „tolerancji i postępu” są in gremio przeciwni karze śmierci dla okrutnych zbrodniarzy. Ale nie widzą nic zdrożnego w wykonywaniu kary śmierci (w okrutny sposób) wobec osób jak najbardziej niewinnych, których jedyną „winą” jest to, że istnieją.

Zwolennicy „tolerancji i postępu” przejmują się losem zwierząt futerkowych, niedźwiedzi polarnych i muszek w dolinie Rozpudy. Gdyby powiedzieć im, że na przykład (czysto hipotetycznie) hodowcy zwierząt uśmiercają je przez rozczłonkowanie żywcem lub przez odmóżdżanie, zatrzęśliby się z oburzenia z powodu tego niespotykanego okrucieństwa. Wysyłaliby lotne patrole „animalsów”, które miałyby powstrzymać taki ohydny proceder. Czego jednak nie wolno robić norkom i tchórzofretkom, bez żadnych oporów należy robić w odniesieniu do najsłabszych ludzi, zwłaszcza zaś tych wobec których istnieje podejrzenie nieuleczalnej choroby.

Zwolennicy „tolerancji i postępu” ciągle mówią o „inkluzywności” wobec osób chorych. Walczą o podjazdy, osobne wejścia, specjalne windy dla inwalidów. Jednak ta troska jest ograniczona w zależności od liczby przeżytych trymestrów. Jeśli liczba tych ostatnich jest niska, zasada „inkluzywności” nie obowiązuje, i można osoby chore zabijać. Poprawia się w ten sposób „jakość życia”.

Zwolennicy „tolerancji i postępu” afirmują naukę. Wszak to postęp cywilizacyjny. No, chyba że najnowsza nauka (jak na przykład genetyka) jednoznacznie wskazuje, że jeden człowiek nie może mieć dwóch odrębnych kodów genetycznych i w związku z tym „płód” jest po prostu osobną istotą ludzką. Wtedy nauka idzie w kąt w obliczu pilnej potrzeby „usunięcia ciąży z nieodwracalnymi wadami genetycznymi”.

Zwolennicy „tolerancji i postępu” mówią, że zawsze ujmują się za najbardziej pokrzywdzonymi. W tym gronie wskazują od lat na kulturowe, społeczne i zawodowe upośledzenie kobiet. Mówią w tym kontekście o „piekle kobiet”. Piekielna otchłań nie dotyczy jednak tych dziewczynek, które w okrutny sposób zostały wyeliminowane w wyniku tzw. aborcji. Tutaj także obowiązuje zasada, im mniej trymestrów, tym mniejsze szanse na przeżycie.

Zwolennicy „tolerancji i postępu” najczęściej operują antykapitalistyczną retoryką.
Grzmią na „neoliberalny wyzysk” panujący w wielkich korporacjach. Jednocześnie nie widzą nic zdrożnego w tym, by wielkie korporacje (jak na przykład „Planned Parenthood”) zarabiały krocie na eliminowaniu ze świata żywych najsłabszych ludzi, a nawet zarabiały na handlu organami pozyskanymi w wyniku zabójstwa. Ba, zwolennicy „tolerancji i postępu” sami chętnie korzystają z pieniędzy podsuwanych im przez międzynarodowych spekulantów deklarujących się jako obrońcy „otwartego społeczeństwa”.

Prawda o aborcji obnaża głębię hipokryzji i zakłamania zwolenników „tolerancji i postępu”. Nikt zaś nie lubi być postawiony w takiej sytuacji. Stąd po uruchomieniu starej rewolucyjnej zasady w nowym brzmieniu – „nie ma tolerancji dla wrogów tolerancji” – zwolennicy „otwartego społeczeństwa” wylegli na ulice i zaczęli szturm na kościoły.

„Opryszki bezhistoryczne”, by użyć tutaj słów Norwida. Skąd się biorą? Posłużmy się cytatami z nauczania Prymasa Tysiąclecia. 2 lutego 1961 roku w Gnieźnie mówił: „Odebrany Bóg to w następnym etapie zatracenie ładu moralnego, zagubienie sensu życia, rozkład moralny, osobisty i rodzinny. Gdy zatracamy sens światła ewangelicznego, największe absurdy i błędy wydają się do przyjęcia. Ginie wtedy moralność osobista, ginie moralność rodzinna, społeczna i zawodowa. Nie da się także utrzymać żadna moralność polityczna”.

Ten fatalny w skutkach proces „odbierania Boga” to przede wszystkim różne formy laicyzmu. Prymas Wyszyński rządził Kościołem w Polsce w epoce konfrontacji z laicyzmem marksistowskim. My musimy stawić czoła jego wersji neomarksistowskiej. Jednak w odniesieniu do obu rodzajów można odnieść diagnozę kardynała – Prymasa Polski, który nazywał laicyzm „klęską i nieszczęściem społecznym”, „absurdalną rzeczą”, „dehumanizacją i zniewagą człowieka”.

A propos tego ostatniego rozpoznania i a propos wstrząsających obrazów, które widzieliśmy w ostatnią niedzielę (m. in. w poznańskiej katedrze) warto zacytować słowa wypowiedziane przez kardynała Wyszyńskiego w 1964 roku do młodzieży akademickiej Gdańska: „Trzeba skończyć z tym określeniem: jestem laikiem. Przecież dzisiaj słowo „laicyzacja” stało się programem. A z tzw. indyferentyzmu religijnego płyną wszystkie inne indyferentyzmy, tak iż człowiek staje się właściwie jakąś bezwyrazową szmatą”. (Gdańsk – Wrzeszcz, 11 kwietnia 1964).

Prymas Tysiąclecia nie wydawał jakiś miałkich deklaracji wzywających w obliczu ofensywy zła do „kulturalnego dialogu społecznego”. Nazywał rzeczy po imieniu i wzywał do mężnego oporu: „My chcemy Boga, a nie bezbożnictwa! […] Pragniemy również przez wiarę uchronić Polskę od nihilizmu, który razem z bezbożnictwem może się stać największym nieszczęściem dla przyszłości naszego Narodu” (Gniezno, 23 kwietnia 1967).

Minęło niewiele ponad czterdzieści lat od czasu, gdy dziesiątki tysięcy młodych Polaków, wychowanych na takich słowach wielkiego pasterza Kościoła, skupieni wokół Następcy św. Piotra śpiewało nieopodal warszawskiego kościoła św. Anny na oczach całego świata i w twarz marksistowskim laicyzatorom „My chcemy Boga!”. Po czterdziestu jeden latach tej świątyni i innych warszawskich świątyń trzeba pilnować dzień i noc przed współczesnymi „opryszkami bezhistorycznymi”. Taką drogę przebyliśmy. Załamywać się? W żadnym razie. Ale trzeba mieć trzeźwy ogląd sytuacji i znać jej przyczynę.

Grzegorz Kucharczyk

za: www.pch24.pl


***

Dziś aborcja niepełnosprawnych. Jutro, jak w Holandii aborcja postnatalna, i... przymusowa antykoncepcja

Wyrok Trybunału Konstytucyjnego, który uznał aborcję eugeniczną za niekonstytucyjną, wywołał furię środowisk "progresywnych", często tych samych, które walczyły o "niezależność" Trybunału Konstytucyjnego i "o Konstytucję". Radykalni lewaccy bojówkarze niszczą kościoły, zakłócają Msze Święte i atakują zwykłych ludzi, którzy bronią swoich kościołów. Żądają nieograniczonej aborcji.

Radykałowie, którzy zdążyli już zagospodarować mainstream w innych krajach idą znacznie dalej. Holandia legalizuje dziecięcą eutanazję. Chadecki minister zdrowia Hugo de Jonge poinformował, że holenderski parlament zezwolił na umożliwienie stosowania eutanazji również wobec dzieci w wieku od roku do 12 lat. Do uśmiercenia dziecka wymagana będzie zgoda lekarza i rodziców. Trudno nie widzieć w tym swego rodzaju upiornej aborcji postnatalnej.

Ktoś powie, "no przecież za zgodą". Ale po pierwsze chodzi o zgodę rodziców, a po drugie to z tą "zgodą" w przypadku eutanazji, różnie bywa. Holandia zalegalizowała eutanazję w 2002 roku. Mówiło się wtedy o "prawie do godnej śmierci". W 2012 roku starsza pacjentka napisała oświadczenie, w którym zadeklarowała, że chce zostać poddana eutanazji, ale z zastrzeżeniem, że chce wybrać moment kiedy to nastąpi. Kiedy cierpiącą na Alzheimera pacjentkę miano w 2016 r. umieścić w ośrodku opieki, lekarz zdecydował, że wypełnia to wytyczne oświadczenia. Procedura ruszyła. Kiedy nadszedł czas, na który pacjentka nie miała wpływu, dodano jej do kawy środek uspokajający, a podczas samego zabiegu rodzina musiała ją przytrzymywać. W końcu lekarzowi udało się zaaplikować jej śmiertelny zastrzyk. Emerytowana lekarka, która miała podać śmiertelny zastrzyk została uniewinniona przez holenderski sąd, który orzekł, że działała "w interesie pacjentki". Córka miała dziękować lekarce "za wyzwolenie jej matki z mentalnego więzienia, w którym się znalazła".

Ostatnio do holenderskiego parlamentu trafił projekt ustawy o przymusowej antykoncepcji dla tych kobiet, którzy w rozumieniu ustawy "nie są zdolne do właściwej opieki nad dzieckiem", czyli np. cierpiących na uzależnienia, czy wirusowe zapalenie wątroby, mających kłopoty psychiczne, czy skazanych "za znęcanie się nad dziećmi". Jak łatwo holenderski system "opiekuńczy" zakłada, ze ktoś "nie nadaje się do wychowania swojego dziecka" mieliśmy okazję się przekonać przy okazji sprawy 7-letniego cierpiącego na autyzm Martina, którego rodzice zdecydowali się uciec do Polski z synkiem i złożyć tutaj wniosek o azyl. Martin, po donosie sąsiadów w środku nocy został odebrany rodzicom przez holenderską opiekę społeczną.

- Sąd uzasadnił orzeczenie w sposób miażdżący dla sadownictwa i systemu prawnego Holandii. Według sądu istnieją wątpliwości czy sądy holenderskie są niezawisłe i niezależne, a prawo ma wiele cech barbarzyńskiego, włącznie z prawem o eutanazji, któremu mógłby zostać poddany Martin, jeśli rodziców pozbawiono by władzy rodzicielskiej. Według sądu istnieją poważne wątpliwości, czy system prawny Holandii jest zgodny z prawami człowieka, a postępowanie organów i sądów wobec Martina i jego rodziców było rażącym pogwałceniem praw człowieka.

- mówił nam na gorąco mecenas Lewandowski, który się tą sprawą zajmował

We Francji z kolei zakazuje się emisji reklam społecznych z uśmiechniętymi dziećmi z Zespołem Downa, bo przecież jeszcze kogoś mogłyby odwieść od przeprowadzenia aborcji eugenicznej

Taki to wolnościowy "raj" czeka nas w przyszłości, jeśli nie zatrzymamy tego szaleństwa

Cezary Krysztopa

za:www.tysol.pl

***

Prof. Wacław Leszczyński: „Jak dziewczyna zrobi jedną, dwie skrobanki, to już jest nasza!” – barbarzyńcy z lewicy rozumują jak sekretarz PZPR

Korzystając z epidemii koronowirusa, opozycja stara się z całych sił wprowadzić i utrzymać chaos w Polsce. Jej posłowie zakłócali obrady Sejmu, a niektórzy z nich, wyglądało jakby pod wpływem alkoholu lub narkotyków, wrzeszczeli i rozbijali się po sali sejmowej.

Równocześnie opozycja organizuje już nie manifestacje, ale de facto zamieszki w wielu miastach Polski. Przywódca opozycji niechcący oskarżył własną formację polityczną wołając w Sejmie, że ci, co w okresie pandemii wyprowadzili ludzi na ulicę, „mają krew na rękach”. Bo rzeczywiście, po ulicach miast biegają bojówki osobników z marginesu społecznego, co można poznać po ich agresji oraz ordynarnym i wulgarnym zachowaniu.

Wraz z nimi  biegają bandy rozhisteryzowanych nastolatek i rozwydrzonych wyrostków (bo szkoły są zamknięte!). Nie wiedzą o co chodzi, ale bawi ich „rozróba”. Wspólnie, zapewne pod wpływem jakichś środków, awanturują się, wrzeszczą, napadają na kościoły i ciężko pobiły kilku ludzi broniących kościoła przez dewastacją przez tych wandali.  

I to się dzieje w 10 lat po zamordowaniu Marka Rosiaka przez działacza formacji politycznej będącej dzisiejszą opozycją! Opozycja za podżeganie do przemocy ma krew na rękach! Bojówki i ich organizatorzy noszą nazistowskie odznaki. A władze Gdańska chwalą przedwojenne rządy nazistów w tym mieście, zaś pewien polityk z Niemiec wezwał Gdańszczan „do oderwania się od Warszawy”. Na pomoc opozycji wybierają się (prawdopodobnie już tu są) z Niemiec nazistowskie bojówki Antify. Fakty te i ataki na Polskę w mediach niemieckich ujawniają główne źródło inspiracji i pieniędzy na zamieszki w Polsce.

Formalnie powodem stało się jakoby orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego o prawie do życia każdego człowieka, również chorego dziecka. Ale to był tylko pretekst.

Od początku rządów Prawicy opozycja wywołuje protesty pod różnymi pretekstami. Jeszcze rząd w 2015 r. nie był uformowany, a już różne KOD-y protestowały przeciw demokracji (że to nie oni wygrali wybory).

Potem były protesty przeciw Trybunałowi Konstytucyjnemu, reformie sądownictwa, w obronie specjalnych emerytur dla funkcjonariuszy zbrodniczych „służb” PRL (bo „oni nas bronili”, jak krzyczał przywódca opozycji!), w obronie dzieci niepełnosprawnych (a teraz chcą je mordować!), przeciw konstytucyjnemu terminowi wyborów, za specjalnymi prawami dla środowisk LGBT...

Wszystko tylko po to, by wprowadzić w Polsce chaos i w jego wyniku przejąć demokratycznie ustanowioną władzę.

W jednej sprawie interesy Niemiec i opozycji są identyczne - odsunąć Prawicę od władzy.

Niemcy boją się, że nieprzekupne rządy Prawicy zażądają od Niemiec należnych Polsce odszkodowań za dokonane grabieże i zniszczenia w czasie II Wojny Światowej. Za zagrabioną własność i wygnanie około miliona Polaków z terenów włączonych w 1939 r. do Rzeszy.
Za zrabowane kosztowności, dzieła sztuki, urządzenia fabryczne i miliony różnych przedmiotów z całej Polski. Za pracę niewolniczą w przemyśle i rolnictwie niemieckim około 2 milionów Polaków.
Za obrabowanie polskich rolników „kontygentami”. Za zniszczenie Warszawy, Wielunia, za spalone miasta i wsie.
Za mord 6 milionów polskich obywateli. Potęga gospodarcza Niemiec w dużej mierze opiera się na tym, co Niemcy ukradli Polsce.

Czas więc jest, aby to oddali (nawet bez oprocentowania za minione 75 lat)! Popierana przez Niemcy opozycja paniczne boi się rządów Prawicy, bo mogą zostać przez nie ujawnione kolejne afery korupcyjne, gospodarcze i zwykłe złodziejstwa, w których tkwi część polityków opozycji. Każde zatrzymanie takiego polityka uwikłanego w mafijne afery, potęguje ataki na władze – tak jest w przypadku zaufanego człowieka Tuska  Sławomira Nowaka.

Szczególna nienawiść Niemiec i opozycji skierowana jest przeciw Kościołowi Polskiemu, bo to On zawsze stoi na straży praw człowieka i polskości.

Tak więc i tym razem bandyckie hordy z symbolami nazistowskimi i gromady małolatów wrzeszcząc wulgaryzmy napadają na kościoły.

A to przecież nie Kościół układał Konstytucję RP w 1997r., tylko rządząca wówczas Lewica!

Wszak Trybunał Konstytucyjny, potwierdzający prawo człowieka do życia, nie podlega Kościołowi.

Ale gadzinowe media zachęcają bandy wandali do czynienia burd, a z zagranicy płyną na to środki. Posłanka opozycji żądała w Sejmie aborcji bez granic i takie hasła niosą protestujący.

Co za hipokryzja! Być przeciw karze śmierci nawet dla najgorszego zbrodniarza, ale chcieć mordować dzieci, przy rozczulaniu się zarazem nad chorym psem…

Ale tu im chodzi o zapanowanie nad umysłami młodzieży, zwłaszcza dziewcząt. O oderwanie ich od religii, rodziców i „tradycyjnego stereotypu rodziny”! Tak jak mówił sekretarz PZPR w latach 70. „jak dziewczyna zrobi jedną, dwie skrobanki, to już jest nasza!”. Tak. Bo przechodzi na „ciemną stronę historii”, na ich stronę, stronę cywilizacji śmierci…

Kiedyż popierający opozycję zrozumieją, że ona zrobi wszystko by zaszkodzić Polsce, choćby obciąć jej dotacje unijne? Że zwiąże się z każdym, kto jej obieca władzę. Że gdyby rządziła, to by nie zrobiła nic, czego jej nie karzą obcy. Bo ona ma na względzie tylko osobiste interesy swoich polityków.

Prof. Wacław Leszczyński

za:bialykruk.pl

***

Nieodrobiona lekcja z Jana Pawła II, czyli dlaczego przegrywamy wojnę o życie

22 października 1978 roku Jan Paweł II inaugurował swój pontyfikat. 42 lata później Trybunał Konstytucyjny orzekł, że nauczanie papieża Polaka staje się prawem. Tylko nadal przegrywamy wojnę o życie.

Dosyć długo zastanawiałem się czy w ogóle zabrać głos w sprawie wyroku Trybunału Konstytucyjnego. Wielokrotnie przekonałem się, że do poruszania trudnych tematów potrzeba czasu i spokoju. Dodatkowy problem polega na tym, że nie mam macicy, co jak się zdaje z założenia skreśla u mnie prawo do empatii, czy myślenia.

Dlatego nie pisze tego wszystkiego do osób biorących udział w protestach. Myślę że przyszedł najwyższy czas aby zrobić rachunek sumienia wśród nas – osób które uważają się za katolików, a także tych, którzy cenią sobie wkład myśli chrześcijańskiej w kulturę europejską.

 Strach ma wielkie oczy

Wiedzą o tym nawet dzieci. Marcowy szał zakupów pokazał nam jak bardzo działania ludzkie potrafią być irracjonalne. Bo nie umiem inaczej określić rzucania się w tłum ludzi, a później stania w wielkich kolejkach, gdy naszym wrogiem jest wirus, którego nie widać. Wystarczył strach przed zagrożeniem, a także kilka całkowicie wyssanych z palca plotek. Najbardziej rozbawił mnie apel, aby przypadkiem nie wyrzucać zepsutego jedzenia, bo jeszcze może się przydać.

Ale przejdźmy do Jana Pawła II, który wielokrotnie wypowiadał się na różne tematy. Nie wiem co by powiedział nam dzisiaj i nie mam zamiaru zgadywać. Wiem, że podczas swojej czwartej pielgrzymki do Polski, w roku 1991 poruszył kwestie dekalogu. W Radomiu bardzo ostrymi odniósł się do aborcji. Przypomniał lata II Wojny światowej i udzielenia prawa, a czasami nakazu zabijania ludzi, a po tym przeszedł do aborcji. Zwrócił też uwagę na bardzo ważny aspekt V przykazania:

Zauważmy jeszcze, że przykazanie: „Nie zabijaj” zawiera w sobie nie tylko zakaz. Ono wzywa nas do określonych postaw i zachowań pozytywnych. Nie zabijaj, ale raczej chroń życie, chroń zdrowie i szanuj godność ludzką każdego człowieka, niezależnie od jego rasy czy religii, od poziomu inteligencji, stopnia świadomości czy wieku, zdrowia czy choroby.

Nie zabijaj, ale raczej przyjmij drugiego człowieka jako dar Boży – zwłaszcza jeśli jest to twoje własne dziecko. Nie zabijaj, ale raczej staraj się pomóc twoim bliźnim, aby z radością przyjęli swoje dziecko, które – po ludzku biorąc – uważają, że pojawiło się nie w porę.

Musimy zwiększyć równocześnie naszą społeczną troskę nie tylko o dziecko poczęte, ale również o jego rodziców, zwłaszcza o jego matkę – jeśli pojawienie się dziecka stawia ich wobec kłopotów i trudności ponad ich siły, przynajmniej tak myślą. Troska ta winna znaleźć wyraz zarówno w spontanicznych ludzkich postawach i działaniach, jak też w tworzeniu instytucjonalnych form pomocy dla tych rodziców poczętego dziecka, których sytuacja jest szczególnie trudna. Niech również parafie i klasztory włączają się w ten ruch solidarności społecznej z dzieckiem poczętym i jego rodzicami.

Słowa Jana Pawła II poruszają trzy aspekty. Jeden to kulturowy. Zmiana postrzegania i zezwolenia na odbieranie życia drugiej osobie. Druga to potrzeba prawa, które będzie chronić człowieka. Trzecia to codzienna postawa osób wierzących lub przynajmniej nazywających siebie katolikami, czy szerzej, chrześcijanami.

Te słowa uderzyły mnie szczególnie mocno, gdy z Piotrem Dmitrowiczem i Krzysztofem Skowrońskim szykowaliśmy audycje „Urodziłem się w roku 1920”. W miniony czwartek, po raz kolejny zacząłem się zastanawiać co ja zrobiłem, aby kobieta, która boi się przyszłości, boi się tego czy da radę być dobra matka, aby taka kobieta czuła, że są ludzie, którzy jej pomogą. Czy taka kobieta przeżywają a często wielki wewnętrzny dramat może się spodziewać, że usłyszy „aborcja to morderstwo”, „jesteś jak nazista”, czy „słuchaj, nie musisz tego robić, pomogę Ci”. Czy biorę odpowiedzialność za osoby chore? Ile jest we mnie takiej s. Michaeli Rak, a ile człowieka, który jadąc tramwajem nie ustępuje miejsca starszej osobie?
 
„Zróbmy coś sensownego”

Kolejny temat to wiedzieć jak pomóc. Przyznam, że nie kojarzę żadnej akcji społecznej informującej, gdzie w sytuacji ekstremalnej po wyroku „pana dziecko jest chore” w mojej okolicy mógłbym otrzymać pomoc. Nie mówię tutaj o zakładaniu różnych skarpetek czy nakładkach na Facebooku. Pozostaje mi liczyć, że taką informację można otrzymać od lekarza przekazującego wiadomość, ale opowieści ludzi, którzy otrzymali różne wyroki raczej nie pozostawiają mi złudzeń.

Osobiście znam kilku psychologów, a także wiem, że idąc do kancelarii parafialnej otrzymałbym przynajmniej próbę pomocy. No dobra, nie musiałbym iść. Wystarczyłby telefon. Ale przecież nie każdy zna kilkudziesięciu księży. Nie każdy tańczył w salkach parafialnych. Nie każdy dostawał od księdza pieniądze i był wysyłany do sklepu, czy apteki, bo przyszedł człowiek proszący o pomoc, a ksiądz akurat miał inne ważne spotkanie.

22 października moja koleżanka napisała na wspomnianym portalu, pytając czy ktoś zna miejsca, które pomagają dzieciom niepełnosprawnym. Jeden krótki post i nagle czytam nazwy organizacji, o których nigdy wcześniej nie słyszałem. Na przykład strona programwyspa.pl. Jedno wezwanie do działania i od razu znalazły się osoby, które przynajmniej mniej więcej wiedzą gdzie szukać pomocy. Tylko trzeba się nie bać o nią poprosić.

Pozostaje też poważny problem braków kadrowych. Na nie jest tylko jedno lekarstwo – większe wsparcie finansowe i wolontariat. Przyznam się, że podziwiam osoby, które pomagają w szpitalach czy hospicjach. Wiem jak łatwo jest stanąć z puszką i zbierać pieniądze. Wiem też jak ciężko jest się spotkać z cierpieniem drugiego człowieka i jedyne co można, to być przy nim. Trochę ulgi człowiek dostaje gdy przynajmniej osoba, z którą się przebywa zaczyna się inaczej zachowywać – przestaje się trząść ze strachu, albo na twarzy pojawia się uśmiech. Wiem też, że nie zawsze można na to liczyć.

Niestety mam wrażenie, że zbyt często skupiamy się na tym prostszym elemencie, czyli pouczaniu innych i oczekiwaniu zmian w prawie. Tak jakbyśmy liczyli, że system sam będzie działać. Otóż nie. Żaden system nie działa sprawiedliwie jeżeli nie stoją za nim ludzie postępujący w sposób etyczny. To od nas zależy jakie mamy społeczeństwo. To od nas zależy czy znamy sąsiadów z bloku.

Legislacja jest ważna i mamy obowiązek wymagać do rządu programów wspierających ludzi potrzebujących, ale nie możemy udawać, że podziemie aborcyjne i turystyka z nim związana nie istnieje. Każdy przypadek aborcji, oficjalny czy nie, to przegrana walka o to konkretne życie.

Oczywiście ojciec dziecka też powinien mieć coś do powiedzenia. Każdy szanujący się katolik będzie wspierać swoją partnerkę, Niestety w praktyce życie nienarodzonego dziecka zawsze zależy od matki. Słyszałem świadectwo pani ginekolog, która miała wizytę faceta twierdzącego, że zabiła mu dziecko. Partnerka przyszła bez uzgodnienia tego z nim. Z doświadczenia też wiem, że kobiety z problemami intymnymi zwracają się raczej do innych kobiet, niż do mężczyzn.
 
Kilka faktów

Czas policzyć do pięciu. Po pierwsze z punktu widzenia Kościoła Katolickiego KAŻDE życie jest święte i podlega ochronie. Stan błogosławiony nic w tym temacie nie zmienia. Życie kobiety naprawdę nie jest mniej warte od życia dziecka. Dlatego właśnie mamy do czynienia z dylematem moralnym. Kościół nie nakazuje chronić życia dziecka za wszelką cenę. Postawa Agaty Mróz była heroiczna, ale nikt jej nie wymaga!

Nie jestem pierwszym, który to pisze. Dlatego pozwolę sobie odesłać do wywiadu ze śp. ks. Janem Kaczkowskim, w którym mówi o świętości każdego życia i badaniach prenatalnych.

Po drugie zgodnie z polskim prawem aborcja jest możliwa wyłącznie gdy:

    ciąża stanowi zagrożenie dla życia lub zdrowia kobiety ciężarnej

    badania prenatalne lub inne przesłanki medyczne wskazują na duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu

    zachodzi uzasadnione podejrzenie, że ciąża powstała w wyniku czynu zabronionego

Wyrok trybunału dotyczy wyłącznie punktu drugiego. Wyrok TK nakazuje również ustawodawcy przeanalizowanie, czy obecny stan prawny jest wystarczający, ponieważ nie wolno mu „przenosić ciężaru związanego z wychowaniem dziecka ciężko i nieodwracalnie upośledzonego albo nieuleczalnie chorego jedynie na matkę”. W mojej ocenie nie jest wystarczający i tutaj rozumiałbym protesty i nawet sam wziął w nich udział.

Natomiast cały czas nie rozumiem argumentu, dlaczego zakaz aborcji eugenicznej miałby zakazać samych badań prenatalnych. Nie widzę też wzmianki o dziecku martwym. Zastanawiam się na ile dziecko nie mające mózgu można nazwać żywym. Chętnie bym poznał opinię jakiegoś eksperta.

Po trzecie ataki na kościół są oczywistymi prowokacjami – świadomymi i przemyślanymi lub wynikającymi z emocji i braku poszanowania uczuć innych ludzi. Nie możemy dać się sprowokować. To, że ktoś nie zna zasady „nie czyń drugiemu co tobie nie miłe”, nie zezwala nam do zachowywania się jak on. W sytuacji prowokacji trzeba spokojnie poprosić kogoś od jej zaprzestania, a jeżeli nie posłucha, to wezwać policję.

Po czwarte kościół jest mój. Z moich składek na tacę czy innych datków jest opłacany prąd, kupowane świece, wino i komunikanty, ławki, obrazy, czy farba do malowania ścian. Gdyby ktoś pomalował mój kościół parafialny, to prawdopodobnie jeszcze tego samego dnia danych napisów by nie było. Dlatego też rozumiem wkurzenie osób wierzących i organizowanie się w celu ochrony.

Po piąte wyrywanie transparentów osobom idącym na protest lub z niego wracającym nie ma nic wspólnego z obroną kościołów.
 

Musimy zrobić co w naszej mocy, aby pro-life kojarzyło się z Agape, a nie z „piekłem kobiet”.

Jan Włodzimierz Brewczyński

za:wnet.fm

***

Faszystowskie znaki na strajku kobiet? RPO nie widzi podstaw do interwencji

Rzecznik Praw Obywatelskich nie podejmie interwencji w sprawie symboliki wykorzystywanej podczas feministycznych strajków kobiet. Adam Bodnar najwyraźniej nie widzi różnicy między „symbolem” a „znakiem” i uznaje, że błyskawica będąca znakiem rozpoznawczym strajku nie ma związku z faszyzmem.

O tym czy znak wykorzystywany przez feministki jest runą Sig i czy nawiązuje w swej symbolice do tej wykorzystywanej przez młodych faszystów mówił w rozmowie z PCh24.pl historyk prof. Tomasz Panfil. Ekspert wskazał na błędy w odróżnianiu i odczytywaniu symboli oraz znaków i jednoznacznie uznał, że feministyczna błyskawica, wraz z całym kontekstem ideowym feminizmu nawiązuje do symbolu faszystów.

Wątpliwości co do prawidłowości skojarzeń symboliki strajku z faszyzmem rozwiewają materiały kolportowane przez strajkujących w mediach społecznościowych. Wśród nich odnajdziemy np. plakat propagandowy III Rzeszy z hasłem: Polskie kobiety i dziewczęta w drodze do Rzeszy, przerobiony na potrzeby protestów.

Inne zdanie na ten temat ma Rzecznik Praw Obywatelskich, który zapytany przez PCh24.pl o reakcję na promowanie symboli nawiązujących do faszyzmu podczas „strajku kobiet” uznał, że znak strajku nie nawiązuje do runy sig i dodał, że „symbol błyskawicy jest dość powszechnie używanym znakiem graficznym”, całkowicie pomijając aspekt różnic między odczytywaniem znaczeń symboli i znaków.

„Pomijając nawet ewidentne różnice w odwzorowaniu graficznym runy sig i symbolu błyskawicy, którego używa obecnie Strajk Kobiet, warto podkreślić, choć wydaje się to oczywiste, że nie każde użycie znaku błyskawicy będzie wiązało się z popełnieniem przestępstwa propagowania ustroju faszystowskiego czy takiej ideologii. Symbol błyskawicy jest dość powszechnie używanym znakiem graficznym” – czytamy w piśmie RPO.
 
Ponadto, jak dodał Rzecznik, przestępstwo publicznego propagowania ustroju faszystowskiego (czy innych ustrojów totalitarnych), jest przestępstwem umyślnym. „W pewnym uproszczeniu oznacza to, że aby ponieść odpowiedzialność karną z art. 256 § 1 Kodeksu karnego osoba, która posługuje się znakiem rzeczywiście nawiązującym do ideologii faszystowskiej musi działać w intencji (z zamiarem) publicznego propagowania lub pochwalania kryjącej się za tym znakiem ideologii” – wyjaśnił i podsumował, że nie widzi podstaw do podjęcia jakiejkolwiek interwencji.

Zapytaliśmy RPO także o ataki na katolików i ich świątynie. W tej materii Rzecznik zapewnił, że „z należytą uwagą i dużym zaniepokojeniem podchodzi do wszelkich przejawów agresji czy nienawiści kierowanych wobec osób lub obiektów utożsamianych z religią katolicką”, wymieniając podjęte działania.
 
****

Poniżej publikujemy pełną treść odpowiedzi Rzecznika Praw Obywatelskich
 

Szanowny Panie,

Z upoważnienia Rzecznika Praw Obywatelskich, w odpowiedzi na wniosek przesłany przez Pana mailem w dniu 28 października 2020 r. uprzejmie informuję, iż Rzecznik podjął działania w sprawie zachowań wymierzonych w obiekty sakralne oraz przypadków zakłócania nabożeństw, jakie towarzyszą protestom przeciwko wyrokowi Trybunału Konstytucyjnego z dnia 22 października 2020 r. w przedmiocie dopuszczalności aborcji (sygn. akt K 1/20). W sprawie tej Rzecznik Praw Obywatelskich skierował już wystąpienie do Komendanta Głównego Policji [1].

 
Chciałbym przy tym rozwiać ewentualne wątpliwości i zapewnić Pana, iż Rzecznik z należytą uwagą i dużym zaniepokojeniem podchodzi do wszelkich przejawów agresji czy nienawiści kierowanych wobec osób lub obiektów utożsamianych z religią katolicką. W każdej takiej sprawie, podobnie jak w przypadkach aktów nienawiści kierowanych wobec wyznawców religii Islamu, przejawów antysemityzmu, czy aktów agresji motywowanych pochodzeniem narodowym lub etnicznym, Rzecznik podejmuje interwencje i korzystając z uprawnień, jakie daje mu ustawa z dnia 15 lipca 1987 r. o Rzeczniku Praw Obywatelskich (Dz.U. z 2020 r. poz. 627), monitoruje czynności dochodzeniowe prowadzone przez organy ścigania. W ostatnich latach w taki właśnie sposób Rzecznik działał m.in. w sprawach napaści na księdza i znieważenia miejsca kultu w Mosinie, ataku nożownika w kościele Najświętszej Marii Panny we Wrocławiu, napaści na księdza w bazylice Jana Chrzciciela w Szczecinie, zniszczenia figur przed kościołem w Zarzeczu czy podpalenia drzwi kościoła w Opolu Lubelskim.

Odnosząc się do drugiego z poruszonych przez Pana wątków, tj. symbolu, jakim posługuje się Strajk Kobiet, informuję, iż Rzecznik nie podziela Pana opinii, jakoby symbol ten miał cokolwiek wspólnego z runą sig. Pomijając nawet ewidentne różnice w odwzorowaniu graficznym runy sig i symbolu błyskawicy, którego używa obecnie Strajk Kobiet, warto podkreślić, choć wydaje się to oczywiste, że nie każde użycie znaku błyskawicy będzie wiązało się z popełnieniem przestępstwa propagowania ustroju faszystowskiego czy takiej ideologii. Symbol błyskawicy jest dość powszechnie używanym znakiem graficznym.

Można go znaleźć na każdej rozdzielni wysokiego napięcia, w postaci znaku ostrzegawczego, w odznace jednostki wojskowej GROM, w logo jednej ze znanych marek producenta samochodów, czy nawet w historycznej odznace Grup Szturmowych działających w strukturze Szarych Szeregów w czasie II wojny światowej. Absurdem byłoby dopatrywać się w tych przypadkach propagowania ustroju faszystowskiego. Oczywiście istnieją też takie znaki graficzne, w które wpisana jest błyskawica, i których użycie może wiązać się z przestępstwem propagowania wspomnianego ustroju. Takim znakiem może np. być symbol używany przez Brytyjską Unię Faszystów, czyli błyskawica zamieszczona w kole na niebiesko – czerwonym tle.

Warto również mieć na uwadze fakt, że przestępstwo publicznego propagowania ustroju faszystowskiego (czy innych ustrojów totalitarnych), opisane w art. 256 § 1 ustawy z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny (Dz.U. z 2020 r., poz. 1444 z późn. zm.), jest przestępstwem umyślnym. W pewnym uproszczeniu oznacza to, że aby ponieść odpowiedzialność karną z art. 256 § 1 Kodeksu karnego osoba, która posługuje się znakiem rzeczywiście nawiązującym do ideologii faszystowskiej musi działać w intencji (z zamiarem) publicznego propagowania lub pochwalania kryjącej się za tym znakiem ideologii.

Podsumowując, w drugiej z poruszonych przez Pana spraw Rzecznik nie widzi podstaw do podjęcia jakiejkolwiek interwencji, o czym zawiadamiam Pana stosownie do art. 11 ust. 1 pkt 4 ustawy o RPO.

Z poważaniem

Marcin Sośniak
Naczelnik Wydziału Praw Migrantów i Mniejszości Narodowych
/-podpisano elektronicznie/

 
za: www.pch24.pl

***

To nie jedyne kuriozum w wydaniu oficjeli. Niektóre reakcje niektórych sił porządkowych wobec wybryków aborcjonistów też są jakby nie z tej epoki. Może to akurat czas (i szansa) na weryfikacje...
Oczywiście poza naturalną - ta nastąpi ani chybi przez "radosne" wirusy...

Ale jest straszna rzeczywistość - swoiste "zawirusowanie" niektórych umysłów i dusz przez Zło. Ze starsznymi, wiecznymi konsekwencjami.
"Oni" w to nie wierzą.
Ku uciesze Szatana...

Myśmy - też nie za bardzo wtedy "kościółkowi" zdążyli - jakoś zbliżyć się do człowieczeństwa. Oni...może też...zdążą... A może... nie...

Czas, najwyższy czas! na zdecydowaną reakcję Państwa.  
Tak ministrowie-dlatego zostaliście wybrani...
Tzw."komuna" potrafiła załatwiać antypaństwowe wzmożenia boleśnie, ale natychmiast...
Czas inny, państwo inne, hierarchia wartości też, ale Zło to samo.
Dialog, tłumaczenia, cierpliwe tłumaczenie istoty i sensu życia to jedna droga, ale zdecydowana reakcja na swoisty terror - to oczywistość.
kn

Copyright © 2017. All Rights Reserved.