Witamy serdecznie na stronie internetowej Oddziału Łódzkiego
Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy.

Mamy nadzieję, że ułatwimy Państwu docieranie do rzetelnej informacji. Tutaj chcemy prezentować wielkość oraz problemy naszego Kościoła, zagadnienia społeczne, cywilizacyjne, publikacje członków Stowarzyszenia, stanowiska w ważnych kwestiach. Nie będziemy konkurować w informacjach bieżących z innymi portalami (niektóre z nich wskazujemy w odnośnikach), natomiast gorąco zapraszamy do lektury wszystkich tekstów - ich aktualność znacznie przekracza czas prezentacji na stronie głównej. Zachęcamy do korzystania z odnośników: "Publikacje" i "Polecane". Mamy nadzieję na stały rozwój strony dzięki aktywnej współpracy użytkowników. Z góry dziękujemy za materiały, uwagi, propozycje.
Prosimy kierować je na adres: lodz@katolickie.media.pl

Polecane

Ks.prof. Paweł Bortkiewicz TChr-Szczypta goryczy

W tych dniach po raz kolejny przywołuję wydarzenia z 1918 r.
25 grudnia tego roku Ignacy Jan Paderewski przybył do Gdańska na pokładzie brytyjskiego krążownika „Concord". Stamtąd, dzień później dotarł do Poznania. O tym, że był niezwykłą, charyzmatyczną postacią może świadczyć to, że jego wizyta wywołała w mieście wielką patriotyczną manifestację. Twierdzi się, że przyczyniła się do wybuchu Powstania Wielkopolskiego.

Z podobny entuzjazmem był witany na początku stycznia 1919 roku  w Warszawie. Pod hotelem „Bristol” zebrał się wielotysięczny tłum. Przemawiając do zebranych, Paderewski oświadczył: „Nie przyszedłem po dostojeństwa, sławę, zaszczyty, lecz aby służyć, ale nie jakiemuś stronnictwu. Szanuję wszystkie stronnictwa, lecz nie będę należał do żadnego. Stronnictwo powinno być jedno: Polska, i temu jednemu służyć będę do śmierci”.

Nieco później, bo 16 stycznia 1919 roku Józef Piłsudski powołał Ignacego Jana Paderewskiego na stanowisko prezesa Rady Ministrów i ministra spraw zagranicznych oraz delegata polskiego na konferencję pokojową w Paryżu. Wybrał go, gdyż uważał, że w dobie sporów i podziałów miedzy prawicą a lewicą w Polsce odrodzonej, ta osoba odegra rolę jednania i porozumienia.

Przywołuję te okruchy historii, bo one stają się chyba coraz bardziej znaczące. 102 lata po odzyskaniu niepodległości widzimy gigantów tamtej epoki – Piłsudskiego, Dmowskiego, Paderewskiego, Korfantego, Witosa… Ludzi z krwi i kości, niewolnych od wad, ale przecież bohaterów, ojców niepodległości.

To ich nazwiska znaczą nasze dzieje. To do tych nazwisk dołączają się inni bohaterowie, niezłomni, patrioci – kard. Kakowski i ks. Skorupka, a później Bohaterowie Września, Powstańcy Warszawscy, Inka i Łupaszko, rotmistrz Pilecki i Irena Sendlerowa, kard. Wyszyński i abp Baraniak, ks. Jerzy Popiełuszko i św. Jan Paweł II. Imienni i bezimienni, potrafiący porzucić własne wizje, bo „Stronnictwo powinno być jedno: Polska, i temu jednemu służyć będę do śmierci”.

Zastanawiam się, gdyby dzisiaj ktoś przybyły w nasz czas i naszą ziemię z kompletną amnezją historii tamtych lat chciał pisać naszą współczesność jako zapis walki o wyzwolenie, niepodległość, wolność… Bo przecież ponoć o to walczą od kilku lat, targani paroksyzmami i spazmami manifestacji współcześni bohaterowie… Walczący o nową, lepszą Polskę, już nie białoczerwoną, ale bardziej kolorową…
Jakie nazwiska tam by się znalazły – alimenciarza, emerytowanego ubeka, lesbijki, zaburzonego psychicznie młodzieńca… Nie wymieniam żadnych nazwisk, bo naprawdę ich nie pamiętam…

Patrzę na zapisy literackie, ale i filmowe młodzieży z doby Powstania, ale i przypominam sobie rówieśników studentów z lat osiemdziesiątych…
A potem patrzę na dzieci i młodzież idącą w tłumach z przypominającymi te nazistowskie, sprzed lat błyskawice…
Odegrali swoją rolę w historii, ku własnej satysfakcji, a i ku zapewne radości rodziców… Bohaterowie naszych czasów…

We wrzasku wulgaryzmów umilkły słowa: „Nie ma wolności bez odpowiedzialności i bez umiłowania prawdy”.
Nie wróży to dobrze.

***

Szatańskie działania były i będą tak długo, jak długo ma być próbowana nasza Wiara, nasza wola, nasza wierność. A ich wzmożenia mogą świadczyć o paroksyzmach wściekłości ze świadomości nieuchronnej klęski.
Zatem to nic nowego, ale nie znaczy, że nic trudnego.
To zawsze trud walki ze złem - posiewem Złego w umysłach i czynach zwiedzionych ludzi- braci wszak...
Krzysztof Nagrodzki


 

Copyright © 2017. All Rights Reserved.