Witamy serdecznie na stronie internetowej Oddziału Łódzkiego
Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy.

Mamy nadzieję, że ułatwimy Państwu docieranie do rzetelnej informacji. Tutaj chcemy prezentować wielkość oraz problemy naszego Kościoła, zagadnienia społeczne, cywilizacyjne, publikacje członków Stowarzyszenia, stanowiska w ważnych kwestiach. Nie będziemy konkurować w informacjach bieżących z innymi portalami (niektóre z nich wskazujemy w odnośnikach), natomiast gorąco zapraszamy do lektury wszystkich tekstów - ich aktualność znacznie przekracza czas prezentacji na stronie głównej. Zachęcamy do korzystania z odnośników: "Publikacje" i "Polecane". Mamy nadzieję na stały rozwój strony dzięki aktywnej współpracy użytkowników. Z góry dziękujemy za materiały, uwagi, propozycje.
Prosimy kierować je na adres: lodz@katolickie.media.pl

Polecane

Kto ma władzę nad ludzkim życiem?

Przypadek Polaka, który w wyniku uszkodzenia mózgu leży sparaliżowany w szpitalu w Plymouth, stawia pytanie o kondycję naszej cywilizacji, w której o ludzkim życiu decydują sąd, władze szpitala czy Europejski Trybunał Praw Człowieka. Polak po raz kolejny został odłączony od aparatury podającej mu wodę i pożywienie na wniosek szpitala i za aprobatą sądu został skazany na śmierć głodową.

Zgodzili się na to żona i dzieci, ale odmiennego zdania jest jego polska rodzina. Mężczyzna samodzielnie oddycha, reaguje na obecność bliskich i cierpi. Sytuacja jest graniczna, nie ma w niej prostych rozwiązań i gotowych recept. Polski minister zdrowia zaproponował przetransportowanie chorego do Polski i próbę zapewnienia mu opieki. Dlaczego zatem Brytyjczycy tak uparcie trzymają się swojego rozwiązania? A tłumaczenie, że transport naraża go na cierpienie, jest niedorzeczne, w sytuacji gdy skazuje się go na zagłodzenie. Jak to możliwe, że w demokracji, która tyle mówi o prawach człowieka, bliscy człowieka nie mogą zdecydować o jego losie?


Leszek Galarowicz

za:niezalezna.pl


***

Ks. prof. Bortkiewicz: Uległość kulturze śmierci to samobójstwo cywilizacji

Ten cynizm jest niebezpieczny i złowrogi. Pokazuje, że to, co diagnozował ćwierć wieku temu św. Jan Paweł II w „Evangelium vitae”, czyli kultura śmierci, staje się faktem, wobec którego nasza cywilizacja jest totalnie uległa – mówi portalowi DoRzeczy.pl ks. Prof. Paweł Bortkiewicz.

 Sąd w Wielkiej Brytanii nie zgodził się na to, by polski konsul odwiedził Polaka, odłączonego od aparatury medycznej. Jak ocenić tego typu determinację brytyjskich władz w tej kwestii?

Ks. prof. Paweł Bortkiewicz: To jest decyzja nie tyle dziwna, co wyraźnie obciążająca stronę brytyjską. Przypuśćmy bowiem, że mamy do czynienia z sytuacją niejednoznaczną. Problem jest złożony od strony medycznej, toczy się spór przedstawicieli rodziny o decyzję podtrzymującą życie czy podejmującą eutanazję. Obecność człowieka z zewnątrz, choć reprezentanta państwa, którego członkiem jest pacjent, powinna pomóc rozstrzygnąć te wątpliwości. Odmowa tej obecności oznacza, że sąd brytyjski wskazuje pośrednio na niejasność zarówno samej sytuacji, jak i przede wszystkim decyzji. Sąd jakby prowokował do spekulacji - o co tutaj chodzi? O kwestie etyczne? O donację organów pobieranych od człowieka, który może stanowić dobrego dawcę? To jest determinacja, która oskarża decydentów.

Wcześniej sąd wydał decyzję o odłączeniu Polaka od aparatury. W Wielkiej Brytanii to nie pierwszy taki przypadek. Jak Ksiądz profesor ustosunkowuje się do tego typu działań?

Oczywiście, trzeba mieć świadomość ogromnej trudności w pełnej ocenie tego typu spraw. Ale w świetle posiadanych faktów tego typu decyzje budzą obawy i sprzeciw. Pamiętam historię Terry Schiavo, Amerykanki, przebywającej w stanie dla niektórych wegetatywnym, dla innych wskazującym oznaki świadomości, która na skutek decyzji sprowokowanej wolą męża została poddana eutanazji w 2005 r. Nie pomogła wówczas nawet interwencja ówczesnego prezydenta USA. Przywołuję ten przykład, by wskazać przedziwną determinację szpitali i sądów w niektórych kwestiach.

Polska ma znakomite osiągnięcia w zakresie paliatywnym, hospicyjnym, ale także w zakresie przywracania ludzi uznanych za niezdolnych do życia do świadomej egzystencji. Dlaczego zatem sąd brytyjski nie chce dać takiej szansy człowiekowi, który jest na granicy życia i śmierci? Argumentem nie są pieniądze, bo rząd polski zadeklarował pokrycie wszystkich kosztów transportu i opieki. Czy chodzi zatem o względy wizerunkowe? Czy też ta determinacja jest kwestią pewnej sfery wartości, którą określamy mianem „kultury śmierci”, z która zmaga się „kultura życia”?

Patrząc szerzej – eutanazja, odłączanie od aparatury ludzi chorych, skazywanie ich na śmierć jest w krajach zachodniej Europy coraz częstsze. Aborcja jest dziś traktowana jako prawo człowieka. Czy może Ksiądz stwierdzić, w którą stronę zmierzamy jako cywilizacja, społeczeństwo?

To pytanie wybrzmiewa bardzo dramatycznie. Istotnie, trzeba stawiać to pytanie. Czas obecny, czas pandemii, uświadamia nam z jednej strony wartość ludzkiego życia. Niektórzy są już zmęczeni statystykami, które są mocne, twarde i w pewnym sensie bolesne – one uświadamiają liczbę zgonów, a przez to uwrażliwiają nas na wartość życia ludzkiego. Każdej z tych statystyk towarzyszy jeśli nie niepokój, to pewne pytania. Ale z drugiej strony te statystyki są naprawdę znikome, nikłe, jeśli porównamy je z ilością aborcji, dokonanych w czasie pandemii. Dodajmy, dokonanych w sposób ułatwiony, „domowy” dzięki pandemii. Pandemia odsłoniła także rozwój praktyk eutanatycznych czy kryptotanatycznych (ukrytej eutanazji). Wspominam o tym, by podkreślić, jeśli nie cynizm, to jakiś brak logiki we współczesnej kulturze myślenia. Zresztą nie zaskakujący, jeśli wziąć pod uwagę cały klimat postmodernizmu. Ale ten cynizm jest niebezpieczny i złowrogi. Pokazuje, że to, co diagnozował ćwierć wieku temu św. Jan Paweł II w „Evangelium vitae”, czyli kultura śmierci, staje się faktem, wobec którego nasza cywilizacja jest totalnie uległa. Ale przecież to oznacza samobójstwo tej cywilizacji.

Blisko dekadę temu, gdy w Polsce jedną z głównych partii był Ruch Palikota, lider tej formacji wygłosił opinię, że i „Jan Paweł II był poddany eutanazji”. Potem doprecyzowano, że chodzi nie o eutanazję, a „rezygnację z uporczywego leczenia”. Jaka jest różnica etyczna pomiędzy eutanazją, wstrzymaniem uporczywej terapii, wreszcie tym, z czym mamy do czynienia w Wielkiej Brytanii?

Wspomniany św. Jan Paweł II w swojej encyklice o życiu precyzyjnie podał różnicę między eutanazją a zaniechaniem uporczywej terapii. Pisał: „przez eutanazję w ścisłym i właściwym sensie należy rozumieć czyn lub zaniedbanie, które ze swej natury lub w intencji działającego powoduje śmierć w celu usunięcia wszelkiego cierpienia”. A chwilę potem dodał: „od eutanazji należy odróżnić decyzję o rezygnacji z tak zwanej „uporczywej terapii”, to znaczy z pewnych zabiegów medycznych, które przestały być adekwatne do realnej sytuacji chorego, ponieważ nie są już współmierne do rezultatów, jakich można by oczekiwać, lub też są zbyt uciążliwe dla samego chorego i dla jego rodziny”.

Powiedziałbym tak – eutanazja to tchórzostwo wobec cierpienia, rezygnacja z uporczywej terapii to wyraz szacunku dla człowieka umierającego. Oczywiście, zdaję sobie sprawę z tego, że granic między tymi dwoma rzeczywistościami nie da się określić w kilku zdaniach. Przypadek, o którym rozmawiamy też jest już otoczony kilkoma wersjami zdarzeń. Jednak działania sądu brytyjskiego i brak zgody na opiekę, która nie ma znamion uporczywej terapii, ale próby realnych działań umożliwiających ewentualny powrót do w miarę normalnej egzystencji, wyraźnie wskazuje na charakter eutatanatyczny. Każda niejasność w tej kwestii, którą wywołują decyzje strony brytyjskiej, brak chęci współpracy ze stroną polską, potwierdzają tę negatywną ocenę.

za:dorzeczy.pl

Copyright © 2017. All Rights Reserved.