Polecane
Dziennikarka napadnięta na Strajku Kobiet ma uszkodzony słuch. „Jeszcze dziś przejdzie badania lekarskie”
Podczas wczorajszego protestu Strajku Kobiet zaatakowano dziennikarkę Mediów Narodowych oraz jej operatora. „Dziennikarka Agnieszka Jarczyk napadnięta na Strajku Kobiet ma uszkodzony słuch” – podał na Twitterze Tomasz Kalinowski, wiceprezes Stowarzyszenia Marsz Niepodległości.
Trybunał Konstytucyjny opublikował wczoraj uzasadnienie pisemne wyroku z 22 października ub.r., w którym orzekł o niekonstytucyjności przepisu dopuszczającego aborcję w przypadku dużego prawdopodobieństwa ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu. Zwołano kolejny protest, który w Warszawie zaczął się przed siedzibą TK przy al. Szucha o godz. 18.30.
Podczas manifestacji liderka Strajku Kobiet zauważyła obecność Mediów Narodowych. Zaczęło się od kpin Marty Lepmart. Skończyło się na ataku. Grupka uczestników protestu rzuciła się na dziennikarkę Agnieszkę Jarczyk oraz jej operatora.
Dyrektor Zarządzający Mediów Narodowych poinformował w nocy, że zaatakowana dziennikarka ma uszkodzony słuch.
Jeszcze dziś przejdzie badania lekarskie. W tym momencie wraz z operatorem są na komendzie i zgłaszają sprawę napaści i kradzieży sprzętu – podał wiceprezes Stowarzyszenia Marsz Niepodległości.
Protest, który zaczął się przed siedzibą TK przy al. Szucha, trwa od godz. 18.30. Sprzed siedziby Trybunału jego uczestnicy przeszli na plac Na Rozdrożu, a dalej Alejami Ujazdowskimi na plac Trzech Krzyży. Potem demonstranci przeszli na Aleje Jerozolimskie, skręcili w ul. Raszyńską i po godz. 20 zatrzymali się w okolicach siedziby PiS przy ul. Nowogrodzkiej. Spod siedziby PiS przeszli na rondo Dmowskiego. Następnie przemarsz wrócił przed siedzibę TK
za:niezalezna.pl
***
Na Strajku Kobiet zaatakowano dziennikarkę Mediów Narodowych. Dramatyczna relacja
„Najgorsze w tym wszystkim jest to, że zgromadzenie nazwano Strajkiem Kobiet. Marta Lempart krzyczała wczoraj, że trzeba być przyzwoitym a jednocześnie rzucała wulgaryzmami i nazwała nas faszystami. Mając na sztandarach walkę o prawa kobiet zaatakowali kobietę, która relacjonowała wydarzenie i zadawała neutralne pytania. Nikogo nie prowokowaliśmy, nikogo nie atakowaliśmy, co widać na nagraniu”, mówi w rozmowie z PCh24.pl Agnieszka Jarczyk, dziennikarka Mediów Narodowych zaatakowana w środę przez lewacką hołotę zwolenników mordowania dzieci nienarodzonych.
Poniżej publikujemy relację Pani Agnieszki ze środowego „Strajku Kobiet”, na którym została ona zaatakowana przez zwolenników aborcji, którzy ponadto ukradli sprzęt do nagrywania ekipy Mediów Narodowych.
Około godziny 18.30 zaczęliśmy naszą relację na żywo na kanale Mediów Narodowych na YouTube. Krótko nakreśliłam sytuację, że w związku z opublikowaniem uzasadnienia do wyroku Trybunału Konstytucyjnego gromadzą się ludzie, którzy nie zgadzają się z orzeczeniem z 22 października.
Chcieliśmy wysłuchać przemówienie pani Marty Lempart, więc podeszliśmy bliżej centrum zgromadzenia. Zanim zaczęła ona którąś z kolei przemowę udało nam się porozmawiać z jedną z uczestniczek zgromadzenia. Zapytałam ją, dlaczego protestuje oraz jaki wyrok powinien wydać Trybunał Konstytucyjny i na jakiej podstawie. Chcieliśmy po prostu poznać argumenty zgromadzonych.
Po zadaniu dwóch pytań nagle zostałam odepchnięta przez tłum. Rozdzielono mnie i operatora, który stanął w zasadzie oko w oko z panią Martą Lempart. Ja zostałam nieco z tyłu i obserwowałam całą sytuację. Pani Lempart powiedziała wówczas do zgromadzonych, że protest rejestrują prowokatorzy i faszyści, i wezwała, żeby z nami nie rozmawiać. Następnie wróciła na swoje miejsce, żeby kontynuować swoją kolejną przemowę.
W pewnym momencie, kiedy pani Lempart skończyła kierować pod naszym adresem wyzwiska o faszystach i prowokatorach podeszło do nas dwóch mężczyzn, którzy zaczęli nas popychać i robić wszystko, żeby zakłócić naszą relację: zakrywali „oko kamery”, mnie próbowali wyrwać mikrofon.
Na szczęście w końcu ustali w swojej agresji. My postanowiliśmy przejść nieco na tyły zgromadzenia, żeby tam uspokoić sytuację. Udało mi się porozmawiać z jedną osobą, która brała udział w proteście. W sumie udało mi się jej zadać jedno pytanie, ponieważ zaraz potem tłum ruszył w marszu.
My ustawiliśmy się z boku, na chodniku i staraliśmy się trzymać w bezpiecznej odległości od zebranych, aby spokojnie relacjonować zgromadzenie. W pewnym momencie musieliśmy jednak wejść na ulicę i iść razem z protestującymi. Po kilku minutach wylała się na nas fala agresji. Na początku jeden z mężczyzn nazwał nas faszystami. Poinformowałam wówczas naszych widzów, że podejmowane są próby prowokacji, ale nie będziemy odpowiadać na te zaczepki.
Chciałam zapytać kolejną osobę, dlaczego bierze udział w demonstracji, ale pojawiła się jedna z kobiet, która trzymała megafon i prosto w moje ucho zaczęła wykrzykiwać wulgarne słowo, które jest przewodnim hasłem protestów organizowanych przez panie Lempart i Suchanow. Zostałam przez nią ogłuszona. W prawym uchu mam aparat słuchowy, który spotęgował ból. Teraz, gdy rozmawiamy jestem w trakcie umawiania wizyty lekarskiej na drugie badanie słuchu.
Mój operator starał się powstrzymać tę agresywną kobietę i skierować jej megafon w inną stronę. W tej samem chwili jeden mężczyzna zaczął wyrywać mi mikrofon. W konsekwencji mikrofon upadł na jezdnię. Powiedziałam wówczas temu mężczyźnie, że jeśli będzie on uszkodzony, to poniesie on koszty naprawy. W odpowiedzi usłyszałam kolejną wiązankę wulgaryzmów i doświadczyłam wraz z operatorem kolejnych odepchnięć, a nawet ciosów.
W pewnym momencie skradziono nam sprzęt do nagrywania. Działo się to tak szybko, ja byłam ogłuszona, że nawet nie udało mi się zarejestrować, kiedy i jak to wszystko się stało. Operator pobiegł za mężczyzną, który ukradł nasz sprzęt, a tłum bił mu brawo i nas wyzywał. Ja z kolei starałam się jak najszybciej stamtąd odejść, żeby nikt nie zrobił mi kolejnej krzywdy, bo zebrani byli bardzo agresywni wobec nas.
Sprzętu nie udało nam się odzyskać. Podeszliśmy do policjanta, przedstawiliśmy mu sprawę, a on skierował nas na komisariat przy ulicy Wilczej. Złożyliśmy zeznania, przedstawiliśmy nagrania, a potem udaliśmy się do szpitala. Po wstępnym badaniu, które wykazało przekrwiony bębenek zostałam skierowana na kolejne badanie.
Najgorsze w tym wszystkim jest to, że zgromadzenie nazwano Strajkiem Kobiet. Marta Lempart krzyczała wczoraj, że trzeba być przyzwoitym a jednocześnie rzucała wulgaryzmami i nazwała nas faszystami. Jednocześnie mając na sztandarach walkę o prawa kobiet zaatakowali kobietę, która relacjonowała wydarzenie i zadawała neutralne pytania. Nikogo nie prowokowaliśmy, nikogo nie atakowaliśmy, co widać na nagraniu.
Muszę przyznać, że do tej sytuacji doprowadziła pani Marta Lempart swoją przemową i swoimi wyzwiskami. Gdyby nie jej wulgaryzmy być może nie doświadczylibyśmy takiej agresji. Może jestem osobą naiwną, ale chcę wierzyć, że gdyby nie stygmatyzacja pani Lempart - to są faszyści - to agresorzy tak by się nie zachowali.
Powiem szczerze, że nie wiem czy wrócę na tego typu zgromadzenia. Wiem, że rola dziennikarska polega na tym, żeby relacjonować tego typu wydarzenia, ale z drugiej strony po tym, co stało się w środę boję się o swoje bezpieczeństwo. Teraz skończyło się to tylko uszkodzonym aparatem słuchowym, przekrwionym bębenkiem, bólem ucha i skradzionym sprzętem, ale nie wiem, co może być następnym razem.
za: www.pch24.pl
***
Dziennikarka poszkodowana na SK: Lempart podjudzała ludzi przeciwko nam
- Jedna z pań, która trzymała megafon, prosto w moje prawe ucho zaczęła wykrzykiwać wulgarne hasło przewodnie tego zgromadzenia (…) Przyznam, że ucho boli mnie dalej, do tego momentu. To nie było, że tam był jakiś szum i to przestało – powiedziała dziennikarka Mediów Narodowych Agnieszka Jarczyk, która wczoraj została zaatakowana przez aborcjonistów.
Wczoraj podczas protestów środowisk proaborcyjnych doszło do brutalnego potraktowania dziennikarki oraz operatora kamery Mediów Narodowych.
Po złożeniu zeznań na policji pojechałam na SOR na badania lekarskie. To był pierwszy etap. Dziś jeszcze muszę tam pojechać, żeby dokończyć to wszystko – powiedziała pokrzywdzona dziennikarka w rozmowie z Radiem Wnet.
Atak na dziennikarkę został potępiony przez Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich.
Poniżej oświadczenie Centrum Monitoringu Wolności Prasy
"W środę 27 stycznia br. dziennikarze Mediów Narodowych , tak jak ekipy innych redakcji, relacjonowali protest środowisk lewicowych po publikacji orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego na temat aborcji eugenicznej. Dziennikarka Agnieszka Jarczyk i operator Mediów Narodowych zostali zaatakowani przez agresywnych demonstrantów. W stronę dziennikarzy wykrzykiwano wulgarne hasła, także przez megafony przystawiane blisko ich głów, tłum na nich napierał, atakowano operatora kamery, któremu protestujący starali się wyrwać sprzęt realizacyjny. Po szarpaninie jednemu z uczestników protestu to się udało, wyrwał z rąk operatora sprzęt i uciekł. Ekipa Mediów Narodowych zgłosiła napaść i kradzież na policji, a dziennikarka z podejrzeniem uszkodzenia słuchu przeszła badania lekarskie.
CMWP SDP przypomina, że fizyczne ataki na dziennikarzy i operatorów są jaskrawym naruszeniem zasady wolności słowa, która jest fundamentem ustroju każdego demokratycznego państwa i nigdy nie powinny mieć miejsca. Bezpieczeństwo pracy osób relacjonujących wszelkie wydarzenia, w tym te wywołujące silne społeczne emocje, powinno być zawsze przedmiotem troski organizatorów manifestacji i protestów, a zgodnie z obowiązującym prawem oni są zobowiązani do zapewnienia dziennikarzom i osobom z nimi pracującym warunków pracy niezagrażających ich życiu i zdrowiu. Szczególnie bulwersującym naruszeniem zasady wolności słowa jest także niszczenie sprzętu będącego narzędziem pracy dziennikarzy i służącego do relacjonowania publicznego wydarzenia z udziałem prasy, co miało miejsce podczas protestu „Strajk Kobiet”.
CMWP SDP po raz kolejny apeluje do władz i organizacji publicznych, by podjęły działania zapobiegające wszelkim atakom na wykonujących swoje obowiązki dziennikarzy i osoby pracujące w mediach.
dr Jolanta Hajdasz
dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP
Warszawa, 28 stycznia 2021 r."
za:www.fronda.pl
***
List otwarty ludzi mediów w obronie zaatakowanej dziennikarki
Atak na niezależnych dziennikarzy, zniszczenie i kradzież sprzętu radiowo-telewizyjnego, do jakich doszło 27 stycznia 2021 roku podczas kolejnej odsłony strajków Lempart i Suchanow to atak na praworządność i wolność słowa – podstawowe składowe wolnego państwa. Z całą stanowczością potępiamy tego typu akty agresji sprowokowane przez jedną z liderek protestów przeciwko obronie życia w Polsce oraz żądamy ukarania wszystkich winnych tego haniebnego zajścia. Wzywamy także wszystkich ludzi dobrej woli do stanowczego napiętnowania tego, co się stało.
Wielu uczestników tzw. strajku kobiet pomimo niszczenia czyjegoś mienia, bezprawnego blokowania ulic, wykrzykiwania wulgaryzmów, wzywania do przemocy i w końcu dopuszczania się przemocy nadal cieszy się bezkarnością. Nakręcani przez swoich liderów, media i przedstawicieli władz posuwają się do coraz bardziej agresywnych działań, z przemocą fizyczną włącznie.
Nie inaczej było 27 stycznia po publikacji uzasadnienia do wyroku Trybunału Konstytucyjnego w sprawie tzw. aborcji eugenicznej. Zwolennicy zabijania dzieci w łonach matek skrzyknęli się w różnych miastach Polski, aby w wulgarny i agresywny sposób dać wyraz swoim poglądom. Pomimo podnoszenia haseł, że trwa „walka o prawa kobiet” uczestnicy protestu, w tym kobiety, zaatakowali dziennikarkę Mediów Narodowych Agnieszkę Jarczyk. Kobieta została kilkukrotnie popchnięta i uderzona. Agresorzy wyrwali jej mikrofon i rzucali nim o ziemię. Ponadto przystawiono do jej prawego ucha, w którym miała aparat słuchowy, megafon i wykrzykiwano wulgarne słowo, które jest hasłem protestujących. Dziennikarka trafiła do szpitala, a jej aparat słuchowy uległ uszkodzeniu.
To jednak nie wszystko. Napastnicy ukradli sprzęt wideo ekipie Mediów Narodowych, a złodzieje otrzymali gromkie brawa od pozostałych zwolenników aborcji obecnych na zgromadzeniu.
Gdyby służby odpowiedzialne za społeczny porządek zareagowały jak należy już w jesiennym sezonie feministycznych burd, Marta Lempart nie miałaby możliwości szczuć swoich zwolenników na dziennikarzy, ani grozić lekarzom i urzędnikom respektującym wyrok Trybunału Konstytucyjnego. Fizyczna i werbalna agresja, niszczenie publicznego mienia, rynsztokowa oprawa poprzednich odsłon tzw. Strajku Kobiet dały dość wiele dowodów, że tu nie chodzi o zwykły głos w debacie. Chodzi o totalną rewoltę, ze wszystkimi tego konsekwencjami, w tym z przemocą fizyczną.
Właśnie dlatego stanowczo protestujemy przeciwko tego typu zachowaniom wymierzonym w Panią Agnieszkę Jarczyk i ekipę Mediów Narodowych. Oprócz fizycznej agresji jest to również atak na wolność słowa i praworządność. Wzywamy władze, aby przykładnie ukarały winnych tych czynów oraz apelujemy do wszystkich ludzi dobrej woli o wsparcie dla poturbowanych i okradzionych przez lewicowych aktywistów dziennikarzy.
List podpisali:
Marcin Austyn, PCh24.pl;
Robert Bąkiewicz, redaktor naczelny Mediów Narodowych;
Witold Gadowski, dziennikarz, publicysta, reżyser;
Piotr Gociek, publicysta „Do Rzeczy”
Grzegorz Górny, publicysta „SIECI”, wPolityce.pl;
Łukasz Karpiel, zastępca redaktora naczelnego PCh24.pl;
Mirosław Kokoszkiewicz, publicysta „Warszawska Gazeta”;
Krystian Kratiuk, redaktor naczelny PCh24.pl;
Cezary Krysztopa, redaktor naczelny TySol.pl;
Paweł Lisicki, redaktor naczelny „Do Rzeczy”;
dr Anna Mandrela, autorka książek o rtm. Pileckim, publicystka Mediów Narodowych;
Marek Miśko, redaktor naczelny wSensie.pl;
Michał Murgrabia, dziennikarz Mediów Narodowych;
Rafał Otoka-Frąckiewicz, POLITYKO TV
Paweł Ozdoba, publicysta;
Karol Plewa, dziennikarz Mediów Narodowych;
Oliver Pochwat, dziennikarz wSensie.pl;
Kajetan Rajski, redaktor naczelny kwartalnika „Wyklęci”;
Piotr Relich, PCh24.pl;
Marcin Rola, redaktor naczelny wRealu24;
Tomasz Rowiński, magazyn „Christianitas”;
Piotr Szlachtowicz, wRealu24;
Łukasz Warzecha, publicysta „Do Rzeczy”
prof. Andrzej Waśko, redaktor naczelny „ARCANA”
za: www.pch24.pl