Polecane
Ks.dr Waldemar Kulbat-Bóg przemawia do serca
Bardzo często młodsi i starsi księża są pytani: czy ksiądz nie żałuje, że został księdzem? Czy ksiądz nie czuje się w swoim życiu samotny, czy jest zadowolony ze swojej posługi? Czy nie boi się ksiądz kryzysu swojej wiary czy depresji? Takie pytanie zmusza do refleksji nad minionym czasem, nad podejmowanymi decyzjami, nad przebytą drogą.
Po 55 latach pracy kapłańskiej, mogę odpowiedzieć, że nie wyobrażam sobie innego życia. Moją drogą było głoszenie Ewangelii, spotkania z wieloma tysiącami ludzi na celebracji Eucharystii, przy udzielaniu sakramentów, katecheza kilku tysięcy młodych ludzi, głoszenie im wiary nadziei i miłości, czyli tego, co człowiekowi daje racje życia i działania. Zostały spełnione wszystkie moje pragnienia i aspiracje. Mogłem wiele lat studiować, poznawać świat, pisać artykuły czy książki głosić rekolekcje.
Kilka lat temu w naszej archidiecezji żegnaliśmy młodego księdza, którego Pan Bóg powołał do wieczności. Przeżycia związane z udziałem kilku tysięcy ludzi w pogrzebie pokazały, jak niezwykłą rolę w życiu ludzi może odegrać ksiądz, choćby pracował na niewielkiej parafii. Księdza Jarosława żegnały rzesze wiernych i przyjaciół, dla których był on kimś bardzo ważnym i kochanym. Jak mówi Pismo św. "W młodym wieku przeżył czasów wiele". Podobne myśli nasuwają się w związku z jubileuszami, które obchodzą starsi kapłani.
Dziękczynnej modlitwie za dar powołania, wdzięczności za wieloletnią służbę kapłańską, towarzyszy zwykle refleksja i troska o nowych pracowników na niwie Pańskiej, bo „żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało”. Piszę o tym dlatego, gdyż zbliża się czas, w którym wielu młodych maturzystów i nie tylko, intensywnie rozmyśla nad ukierunkowaniem swojego życia.
Młodzi ludzie, którzy czują wewnętrzne wezwanie do poświęcenia się służbie Bogu nie są w łatwej sytuacji. Dzisiejszy świat atakuje wartości chrześcijańskie i przedstawia życie kapłańskie jako bezsensowne. Młodzi nie zawsze otrzymują wsparcie swoich planów poświęcenia się Bogu w swojej rodzinie, w swoim środowisku. Są wystawieni na różnorakie pokusy hedonistycznego społeczeństwa, ukierunkowanego na materialny czy zawodowy sukces.
A przecież wspólnota wierzących potrzebuje kapłanów, którzy byliby sługami Eucharystii, szafarzami sakramentów św., głosicielami słowa Bożego. Dlatego młodzi, żyjąc w zlaicyzowanym środowisku, potrzebują wsparcia wierzącej wspólnoty. Powołanie kapłańskie to dar pochodzący od Boga. To tajemnica działania Bożego w sercu człowieka oraz tajemnica odpowiedzi człowieka–wierności lub niewierności. Także i dzisiaj sam Chrystus wybiera i powołuje młodych ludzi do kapłaństwa. Jednak plan Boży dla życia powołanego musi spotkać się z akceptacją człowieka, który potrzebuje wsparcia wspólnoty wiary. Ale czy może być coś bardziej wzniosłego i pięknego, niż być świadkiem Boga, głosić z radością Jego miłość i przebaczenie,przebywać w Jego świątyni. Mówi o tym Psalm 84 (2–3, 5): „Jak miłe są przybytki Twoje, Panie Zastępów! Dusza moja pragnie i tęskni do przedsieni Pańskich. Moje serce i ciało radośnie wołają do Boga żywego. Szczęśliwi, którzy mieszkają w domu Twoim,Panie, nieustannie Cię wychwalają”.