Polecane
Piekło dzieci i piekło dorosłych
To, co w zdrowych, chrześcijańskich zbiorowościach było przed oczami ludzi ukrywane za drzwiami zakazanych domów schadzek, teraz wylazło z podziemia i zaczyna działać w majestacie prawa. Nielegalne ongiś misteria iniquitatis, gdzie satysfakcja powstaje wskutek deprawowania i poniżania dzieci, wdzierają się podstępem do państwowych systemów oświaty, korzystając ze wsparcia zdobyczy demokracji.
Jeśli ktoś z Państwa trafił w TVP na wstrząsające migawki z „edukacyjnych” zajęć w szkołach w USA i w Niemczech (gdzie dzieci sprowadzane są na bezdroża seksualności) wie, o czym piszę.
Ostatnio także i w Polsce pokiereszowani duchowo osobnicy walczą, by prawo uznało za legalne te rodzaje zachowań, które normalnego człowieka przyprawiają o mdłości. Próbuje się do nich werbować dzieci i – w efekcie – rujnować ich czystość. Powiedzmy bez owijania w bawełnę: dzieci są tam rzeczami służącymi zaspokajaniu „ponadnormatywnych” zachcianek dorosłych (psychicznych i cielesnych). Przedstawia się to – dla niepoznaki – jako „joy”, czyli beztroską zabawę, mającą dzieci „otworzyć” i „odstresować”. Jednak istnieje poważna obawa, że „joy” wytworzy raczej zjawisko zwane w socjologii „piramidą zachowań”. Jej podstawą będzie owa „radosna edukacja” w szkołach i przedszkolach, ale jej wierzchołek „zabawą” może już nie być. Dzieci, ograbione (legalnie) z niewinności i podmiotowości, mogą się stać łatwą zdobyczą dla różnych „ekscentryków” pozbawionych skrupułów i samokontroli.
Nie chcę przez to sugerować, że między podstawą owej piramidy („edukacja”) a jej wierzchołkiem („ekscentrycy”) istnieje związek bezpośredni i wykrywalny. Związek ten jest głębszy: mroczny i – jak każda pułapka zastawiona na naiwnych – niewidzialny. Ma on naturę demoniczną... Postawmy sprawę na ostrzu noża: szatan najbardziej nienawidzi dzieci. Bo są to istoty – w pewnym sensie – święte. To dlatego dziadkowie i babcie żywią tak piękne i wzniosłe uczucia wobec swoich wnuków. Przeżywszy już „wichry namiętności” (czasami – nie da się ukryć – grzeszne) i będąc coraz bliżej Sądu, właśnie we wnukach widzą drogowskaz na ostatnie lata życia. Gdy pilnują ich na spacerze w „Źródliskach” lub osiedlowym placu zabaw, coś staruszków ściska za gardło, stają się lepsi, bogatsi i odbierają zadatek przebaczenia za swe winy...
Oczywiście dzieci pozostają święte, dopóki nie zostaną zranione i zainfekowane grzechem. Kiedy już wsiąkną w zdemoralizowany świat dorosłych (i ich demonów), na koniec często doznają „piekła”... Wyznawcy „teologii postępowej” zapewne się tu obruszą: „Jakie demony? Przecież diabeł to tylko mit, majak, ludowe wyobrażenie zła! Przecież piekło jest puste!” A jednak… żaden psycholog – nawet z dyplomem Uniwersytetu w Wittenberdze – nie objaśni nam, co działo się w głowie człowieka, kiedy polewał swojego przybranego, 8-letniego synka wrzątkiem i sadzał go na rozpalonym piecu. Tu już potrzeba doświadczonego egzorcysty. Liczba brutalnych, irracjonalnych zbrodni wobec dzieci rośnie na Zachodzie, a także w Serbii i zbliża się do Polski. Posuwamy się w górę piramidy Zła.
Na szczęście znaczna część Polaków wciąż pokłada ufność w Bogu i w „płaszczu Maryi”. Dzięki temu wciąż jeszcze dychamy. Ale słyszymy też zewsząd jawne groźby. Wieloletnie szyderstwa z tragedii smoleńskiej zdeprawowały ludzi, otworzyły umysły na demoniczne inspiracje, zostawiając ich bezbronnymi wobec Zła. Najbardziej podatni ulegli diabelskim podszeptom, i atakują wierzących ze szczytu piramidy.
Jeśli zatem Zło zdołało zainspirować „katastrofę smoleńską”, o której dopiero teraz mamy odwagę mówić, czym była… jeśli potrafi organizować skomplikowane „ustawki”, jak ta z upadkiem rosyjskiej rakiety pod Bydgoszczą… to znaczy, że jest też zdolne „przechwycić” nasze dzieci. Słowem: jeżeli będziemy ospali i bierni, to przeciwnikowi na pewno wystarczy sił, środków i determinacji. Dlatego dzieci musi mieć pod pieczą nie tylko państwo (policja, sądy, szkoły, minister Przemysław Czarnek), ale musimy wziąć się za to wszyscy: całe społeczeństwo świadome zagrożeń, z Kościołem na czele.
Czy zdołamy pokonać ospałość?
Tomasz Bieszczad
pierwodruk: łódzka „Niedziela”, 23.05.2023.