Polecane
Rzeź wołyńska i jej okoliczności
Skala okrucieństwa tej zbrodni była tak duża, że historycy nadali jej specjalne określenie: „genocidum atrox” – ludobójstwo dokonane ze szczególnym okrucieństwem. Bezwzględność z jaką traktowano napadniętych, znęcanie się nad ofiarami i stosowanie wobec nich wyrafinowanych tortur przerażało nawet okupujących te tereny Niemców. Co sprawiło, że zwykli mieszkańcy wołyńskich wiosek zamienili się w bestie,
które z zimną krwią torturowały i w barbarzyński sposób mordowały sąsiadów, przyjaciół, a nawet członków rodziny? Do tajemnicy wołyńskiego zła nie mamy dostępu, lecz możemy wskazać okoliczności, które miały istotny wpływ na popełnione zbrodnie.
Zaczęło się od Chmielnickiego
Skala okrucieństwa była trudna do wyobrażenia, ale rzeź wołyńska nie stanowiła historycznego novum. Od Powstania Kosińskiego pod koniec XVI wieku, Kozacy i chłopi inicjowali na Ukrainie liczne rebelie przeciwko Rzeczpospolitej. Już wtedy można było zaobserwować przykłady grabienia pańskich dworów i kresowych miast.
W 1648 roku hetman kozacki Bohdan Chmielnicki wzniecił przeciw Rzeczpospolitej powstanie, do którego oprócz Kozaków dołączyła w znaczącej liczbie ludność wschodniej Ukrainy. Wtedy też po raz pierwszy na tak wielką skalę Rusini chwycili za widły i siekiery, rozpoczynając prawdziwą rzeź Polaków, Żydów i unitów.
Zbrodnia ta wynikła z dwóch zasadniczych pobudek. Po pierwsze, był to akt zemsty rusińskiego chłopstwa wymierzony przeciwko „polskim panom” – szlachcie, która budowała swoje wielkie majątki, wykorzystując pracę tamtejszych chłopów. Ofiarami tych zbrodni padli również Żydzi, którzy jako dzierżawcy majątków ziemskich chcieli maksymalizować zyski poprzez nakładanie na chłopów wielkich obciążeń majątkowych. Z tego powodu w XVII i XVIII wieku Żydzi byli nawet bardziej znienawidzeni przez Ukraińców niż Polacy (pańszczyzna nakładana przez magnatów była nieporównywalnie mniej obciążająca od danin narzucanych chłopom przez żydowskich dzierżawców). Drugim czynnikiem spajającym Rusinów było prawosławie, dlatego zbrodnie dotykały w dużej mierze katolików, którzy byli kojarzeni z Polakami oraz unitów, których prawosławni Rusini uznawali za „zdrajców”.
Przez kilka lat Kozacy i Tatarzy krążyli po Ukrainie gwałcąc, grabiąc i mordując bez litości. Całe Kresy południowo-wschodnie stanęły w ogniu; mordowano również kobiety i dzieci. Słynne słowa z powieści Ogniem i mieczem wypowiedziane przez posła po upadku Czechrynia: „Chłopy szlachtę rżną! Sąd Boży!” wydają się najlepiej oddawać skalę okrucieństwa tamtej rebelii.
W 1768 roku miało miejsce kolejne wystąpienie chłopstwa na Ukrainie. Chcąc wykorzystać niechęć Rusinów do polskiej szlachty, Imperium Rosyjskie skutecznie podburzyło hajdamaków i Kozaków do wywołania powstania przeciwko Rzeczpospolitej. Rosjanie chcieli posłużyć się nimi do stłumienia Konfederacji Barskiej, jednak zaplanowana przez nich intryga szybko wymknęła się spod kontroli. Ukraińscy chłopi razem z hajdamakami i Kozakami dokonali masowych mordów na ludności polskiej, żydowskiej oraz zamieszkujących tamte tereny unitach. W samym Humaniu zginęło 20 tysięcy Polaków i Żydów. Na całej Ukrainie życie straciło od 100 do nawet 200 tys. osób. Większość ofiar zginęła w okrutnych mękach. Ludzi palono żywcem w stodołach, mordowano ich za pomocą kos, wideł i siekier. Nie oszczędzano nawet kobiet i dzieci. Tutaj również do najczęściej przywoływanych motywów zaliczana jest zemsta chłopów na swoich panach.
Kolejne lata przyniosły dalsze zbrodnie (chociaż już na mniejszą skalę). Znane są przypadki, kiedy młodzi Polacy z organizacji patriotycznych niosący Rusinom Złotą Hramotę (dekret uwłaszczeniowy wydany przez władze Powstania Styczniowego, skierowany do chłopów ukraińskich, mający ich przekonać do walki z Imperium Rosyjskim) zostali przez nich poćwiartowani żywcem, ponieważ uważali polskie powstanie za próbę narzucenia Ukraińcom poddaństwa. W tym przypadku również skutecznym „podburzycielem” było Imperium Rosyjskie.
W 1917 roku owładnięci bolszewicką ideologią ukraińscy chłopi dokonali masowego mordu na Polakach, wymierzając „dziejową sprawiedliwość na swoich panach”. Rok później zbrodnie objęły teren Galicji Wschodniej, kiedy to władze nowopowstałej Zachodnioukraińskiej Republiki Ludowej zachęcały chłopów do rozprawy z Polakami. Wtedy również Ukraińcy chwycili za piły, widły i siekiery, rozpoczynając okrutne mordy na swoich sąsiadach.
Ostatnim epizodem tych bestialskich wystąpień ukraińskiego chłopstwa była rzeź wołyńska. Tym razem za sprawą okupacji sowieckiej, niemieckiej i zbrodni banderowskich sotni Kresy wschodnie zostały prawie całkowicie „oczyszczone” ze społeczności polskiej, a Niemcy przeprowadzili niemal zupełną zagładę Żydów w tym rejonie. Tym samym po raz pierwszy w dziejach Wołyń, Podole i prawobrzeżna Ukraina stały się praktycznie jednorodne pod względem etnicznym.
Co warto zauważyć, niemal za każdym razem, kiedy Ukrainę nawiedzała większa wojna (począwszy od Powstania Chmielnickiego), część ukraińskiego chłopstwa dokonywała mordów na ludności nie-rusińskiej i nie-prawosławnej, zamieszkującej Ukrainę. Rzeź wołyńska nie była zatem niczym nowym. Była to „tylko” kolejna odsłona powtarzającej się historii.
Ukrainiec znaczy prawosławny chłop
Szeroko rozumiane pobudki społeczne są często przywoływane jako jedna z przyczyn wołyńskiego ludobójstwa. W I RP wśród przedstawicieli zarówno Polaków, Litwinów, jak i Rusinów wykrystalizował się podział na trzy zasadnicze grupy społeczne. Pierwszą z nich (i najliczniejszą) byli chłopi i ubodzy mieszczanie. Drugą stanowili duchowni, a trzecią, mniej lub bardziej zamożna (i z tego powodu wewnętrznie, choćby politycznie i majątkowo zróżnicowana) szlachta. Z pewnością do najbardziej kulturotwórczych, a później narodowotwórczych elit należała warstwa szlachecka i wyższe duchowieństwo.
Wśród Litwinów i Rusinów, szlachta ulegała jednak silnej polonizacji. Przyjmowali oni kulturę polską, polski język i przechodzili na katolicyzm. Najbardziej znanym przykładem takiej praktyki był książę Jeremi Wiśniowiecki – z pochodzenia Rusin, który dokonał konwersji z prawosławia na katolicyzm. Później zyskał sławę jako wojewoda ruski, tłumiący powstanie kozackie z 1648 roku i stosujący wobec buntowników niezwykle okrutne represje (m.in. wbijanie na pal, czy łamanie kołem).
W tej sytuacji grupą, którą można przyrównać do „rusińskiej elity” było duchowieństwo, zarówno prawosławne, jak i greckokatolickie. Ono też w późniejszych latach odegrało znaczącą rolę w procesie narodowotwórczym Ukraińców (religia odróżniała ich od Polaków, Żydów, jak i pozostałych narodowości zamieszkujących południowo-wschodnie rubieże I RP). Jest to jedna z odpowiedzi na pytanie dlaczego duchowni brali niejednokrotnie czynny udział w ludobójstwie na Wołyniu, namawiając chłopów do zbrodni i święcąc siekiery w cerkwiach i kościołach greckokatolickich, co zostało również ujęte w filmie Smarzowskiego (zjawisko to potwierdza m.in. historyk IPN dr Leon Popek).
Służąc polskiemu panu
Stratyfikacja społeczna, różnice etniczne i religijne. Teraz czas na czynniki natury gospodarczej. Kwestia biedy, głodu, ubóstwa również nie pozostawała bez znaczenia.
Od pokoleń ukraińscy chłopi wyrastali w przekonaniu (oczywiście nie bez przyczyn), że ich praca jest wyzyskiwana przez szlachtę, przede wszystkim magnatów, których na Ukrainie swego czasu nazywano królewiętami. Tę retorykę podtrzymywały także dzieła ukraińskich pisarzy.
Najbardziej znaną powieścią z tego gatunku jest Taras Bulba Nikołaja Gogola. Pokazana tam walka ciemiężonych przez polskich panów Kozaków zaporoskich była ważnym elementem kreowania ukraińskiej tożsamości narodowej. Wrażenie to pogłębiał fakt, że właścicielami ziemskimi byli albo Polacy, albo spolonizowani Rusini, a wszelkie próby oporu były przezeń krwawo tłumione. Historia ta nie pozostała bez znaczenia dla przyczyn zbrodni wołyńskiej.
Przekonanie to nie zniknęło w okresie II RP. Nadawanie na korzystnych warunkach ziemi polskim chłopom, sprawowanie władzy niemal wyłącznie przez Polaków oraz faworyzowanie ich wobec zdecydowanie liczniejszej społeczności ukraińskiej nie mogło być dobrze odbierane. Przyczyną zbrodni nie była jednak wyłącznie chęć „zemsty”. Chodziło również o okazję do rabunku polskich domów, co wobec dużej biedy, która dotknęła wołyńskich chłopów wcale nie było bez znaczenia.
Cel – niepodległa, monoetniczna, niezależna Ukraina
Ideologia ukraińskich nacjonalistów była prawdopodobnie główną przyczyną dokonania zbrodni (o czym pisaliśmy szerzej w odrębnym artykule). Oparta na darwinizmie społecznym doktryna Doncowa nakazywała wprost unicestwienie narodów słabszych przez silniejsze. Za pomocą zbrodni, terroru i nienawiści miała powstać wolna i niezależna Ukraina. Co ważne – miała to być Ukraina jednolita etnicznie. Opętani tą wizją nacjonaliści szerzyli wśród ukraińskich chłopów agitację polityczną. W doktrynie OUN głównym wrogiem stali się Polacy, których obarczano winą za głód i ubóstwo ukraińskich chłopów, brak powstania niezależnej Ukrainy, oskarżano ich również o prześladowania i dyskryminację ukraińskiego społeczeństwa. Hasła te były bardzo nośne propagandowo, a uboga i zdesperowana ludność Ukrainy, bardzo często pozbawiona wykształcenia, łatwo ulegała tej agitacji. Każdą jednak doktrynę trzeba uwiarygodnić, czemu miała ukraińskim nacjonalistom posłużyć polityka II Rzeczpospolitej względem Ukraińców.
II RP nie lubiła Ukraińców?
II Rzeczpospolita nie wystrzegała się błędów wobec ukraińskiej społeczności zamieszkującej Kresy południowo-wschodnie (o czym pisaliśmy szerzej w odrębnym artykule). Nadużyciem byłoby jednak stwierdzenie, że jest to jedna z głównych przyczyn dokonania zbrodni (mogła mieć jedynie wpływ na jej skalę), ale skutecznie została ona wyzyskana przez propagandę OUN. Polskie akcje pacyfikacyjne (w szczególności Małopolski Wschodniej z 1930 roku), w trakcie których dochodziło do licznych nadużyć oraz bezsensowna z punktu widzenia relacji polsko-ukraińskich akcja rewindykacji cerkwi prawosławnych z 1938 roku uwiarygodniała w oczach ukraińskiego chłopa to, co słyszeli od swoich dziadków (wykorzystywanie Ukraińców przez polską szlachtę) i to, co słyszeli od banderowskich agitatorów (prześladowania ludności ukraińskiej w państwie polskim). Widok burzonej cerkwi i niszczonych przez wojsko gospodarstw musiał powodować wzrost antagonizmów polsko-ukraińskich. Miały one ujawnić się na wielką skalę w trakcie II wojny światowej.
Efekt Lucyfera
Tym, co łączy wszystkie przyczyny czy raczej okoliczności prowadzące do ludobójstwa na Wołyniu jest psychologia. Prof. Philip Zimbardo w wyniku przeprowadzonego przez niego eksperymentu więziennego na Uniwersytecie Stanforda w latach 70. wykazał, że zwykli ludzie mogą w pewnych warunkach okazać skłonność do wielkiego okrucieństwa. Według Zimbardo wpływ na to ma otoczenie, w którym przebywa jednostka. Amerykański psycholog uważa, że każdy zdrowy psychicznie człowiek, który zostanie umieszczony w patologicznym otoczeniu (np. na terenach objętych wojną) może traktować innych ze szczególnym okrucieństwem, jeżeli tylko czuje się anonimowy, a za swoje czyny prawdopodobnie nie zostanie ukarany. Zjawisko to widoczne jest zawsze w okresie wojen, kiedy zwykli ludzie dopuszczają się okrutnych mordów, gwałtów i grabieży.
Zimbardo potwierdził tym samym wnioski z eksperymentu przeprowadzonego przez Stanleya Milgrama, który wykazał, że otoczenie, autorytety, solidarność grupowa oraz okoliczności konkretnej sytuacji mają wpływ na działania jednostek, które poddane takim czynnikom są zdolne do zadawania sadystycznych cierpień zupełnie obcym ludziom. Paradygmat Milgrama można zaobserwować w trakcie procesów zbrodniarzy wojennych, którzy bardzo często tłumaczą się stwierdzeniem: „ja tylko wykonywałem rozkazy”. Okazuje się, że człowiek w znacznie większym stopniu potrafi zaakceptować zadawanie drugiej osobie cierpienia, jeżeli tylko może zrzucić odpowiedzialność za swoje czyny na jakiś autorytet, zwierzchnika czy dowódcę.
Ta przerażająca prawda o ludzkiej psychologii (psychice?) potwierdziła się w Rwandzie, gdzie sąsiedzi i przyjaciele z plemienia Hutu w barbarzyński sposób mordowali członków plemienia Tutsi. Podobieństwo pomiędzy zbrodnią wołyńską a zbrodnią w Rwandzie nie dotyczy wyłącznie skali jej okrucieństwa. W obu przypadkach sprawcami byli podburzeni chłopi, mordowani zaś – uprzywilejowaną mniejszością na danym terytorium, a i ofiary w oczach sprawców były prześladowcami. Koloniści belgijscy i niemieccy po to, by poróżnić miejscową ludność przyznali plemieniu Tutsi pewne przywileje, wyższe wykształcenie i dostęp do stanowisk w administracji. Krwawe ludobójstwo w Rwandzie było więc motywowane również aktem zemsty. W książce Efekt Lucyfera Zimbardo tak skomentował wydarzenia z Rwandy: „Ich słowa [zeznania sprawców – przyp. autora] zmuszają nas raz po raz do konfrontacji z niewyobrażalnym: istoty ludzkie są zdolne do całkowitego porzucenia swego człowieczeństwa dla bezdusznej ideologii, wykonując – lub wręcz wyprzedzając – rozkazy charyzmatycznej władzy, nakazującej niszczenie każdego, kto został przez nią określony jako «Wróg»”.
Słowa te idealnie pasują również do tego, co wydarzyło się na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej w latach 1943-1944. Opętani obłąkańczą ideologią ludzie byli zdolni to wielkiego okrucieństwa z powodu otoczenia, w którym się znaleźli (piekło wojny), anonimowości, poczucia bezkarności, wyższości nad innymi i chęci wyrównania „rachunku krzywd”.
Konstatacją tej historii jest również objawienie się przerażającej prawdy o naturze ludzkiej i jej podatności na zło. „Efekt Lucyfera” w połączeniu z paradygmatem Milgrama wydają się w sposób kompletny i wiarygodny tłumaczyć pobudki, którymi kierowali się sprawcy wołyńskiego ludobójstwa.
Sześć okoliczności rzezi wołyńskiej
Przyczyny ludobójstwa dokonanego przez OUN-UPA i ukraińskich chłopów na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej są złożone. „Etos kozacki” (jak nazwał to zjawisko ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski) wskazywał, że wielokrotnie w historii przynajmniej część ukraińskiego chłopstwa dopuszczała się okrutnych mordów na Polakach i innych mniejszościach zamieszkujących Kresy wschodnie. Za każdym razem dał o sobie znać prymitywizm oraz sadyzm sprawców tych zbrodni. Wszystkie zostały popełnione w obliczu większego konfliktu, który przewinął się przez te tereny (Powstanie Chmielnickiego, Konfederacja Barska, Powstanie Styczniowe, rewolucja bolszewicka, wojna polsko-ukraińska, II wojna światowa).
Wiekowe wykorzystywanie ludności ukraińskiej przez szlachtę wobec silnej polonizacji rusińskich magnatów doprowadziły do wytworzenia się stosunków według zasady „polski pan – ukraiński cham”. Dodatkowo odrębność społeczności ukraińskiej, która w przeciwieństwie do polskich chłopów odróżniała się od szlachty językiem, kulturą i przede wszystkim religią, wywołała poczucie niechęci w stosunku do „obcych”, którzy bogacili się na ich ciężkiej pracy. Warto zauważyć, że polscy chłopi, poza niechlubnym przypadkiem rabacji galicyjskiej, właściwie nie buntowali się przeciwko swoim (polskim) panom. Przyczyna tych wstąpień w większym stopniu zatem tkwi w odrębności etnicznej niż w stratyfikacji społecznej.
W 1943 roku, mający poczucie dziejowej niesprawiedliwości, prosty, niewykształcony ukraiński chłop stał się podatny jak nigdy dotąd (bo przecież agitacja trwała od lat) na propagandę ideologiczną ze strony ukraińskich nacjonalistów. Według ideologii OUN, niepodległa Ukraina miała być receptą na wszystkie problemy ukraińskiego społeczeństwa, a jedyną przeszkodę dla jej powstania stanowili Polacy. Ideologia ukraińskiego nacjonalizmu została w pewnym stopniu wzmocniona przez akcje anty-ukraińskie z okresu II Rzeczpospolitej. W konsekwencji otrzymujemy „wybuchową mieszankę” kilku różnorodnych czynników, które prowadzą do właściwej „detonacji” nienawiści i barbarzyńskiego okrucieństwa w trakcie wojny. Okrucieństwa, które wydaje się dobrze tłumaczyć wspomniany wcześniej „Efekt Lucyfera”.
Na wołyńskie ludobójstwo złożył się splot różnorodnych czynników natury historycznej, społecznej, ideologicznej, politycznej, religijnej i psychologicznej. Wszystkie stanowiły okoliczności prowadzące do krwawych wydarzeń 1943 roku.
Oczywiście niniejsza analiza nie stawia sobie ambicji pełnego wyjaśnienia przyczyn tej okrutnej zbrodni. Do tego niezbędne są lata badań prowadzonych przez historyków we współpracy z psychologami społecznymi.
Pełne wyjaśnienie przyczyn ludobójstwa wołyńskiego nie służy jednak wyłącznie zaspokojeniu zwykłej ludzkiej ciekawości. Chodzi o coś więcej. Po pierwsze, należy zrobić to dla pamięci pomordowanych Polaków i heroicznych Ukraińców, próbujących ratować swoich polskich sąsiadów, których ciała do dzisiaj spoczywają w bezimiennych mogiłach na terenie całego Wołynia. Po drugie, należy to uczynić po to, by historia jak ta – z Wołynia 1943 r., Rwandy 1994 r. i wielu innych nieopisanych w tym artykule aktów ludobójstwa nigdy więcej się nie powtórzyła. Pobożne życzenie? Być może, ale nie ściąga to z nas odpowiedzialności za podjęcie choćby próby wyjaśnienia demonicznych doświadczeń naszej historii po to, by znając przyczyny pewnych zjawisk, skutecznie zapobiegać im na przyszłość.
Tomasz Turejko
za:www.fronda.pl
***
Podczas Rzezi Wołyńskiej zamordowano ok. 100 tys. Polaków. W tych miejscowościach II RP doszło do ludobójstwa
W wyniku Rzezi Wołyńskiej dokonanej przez OUN-UPA, 1500 z ponad 2500 polskich miejscowości na Wołyniu zostało całkowicie zniszczonych. W latach 1943-1946 na Wołyniu, w Małopolsce Wschodniej i na Lubelszczyźnie zostało zamordowanych nawet ok. 100 tys. Polaków w blisko 4 tys. miejscowości.Na samym Wołyniu zamordowano ok. 60 tys. Polaków, a, jak wylicza historyk dr Leon Popek w artykule "Pamięć o Wołyniu i Małopolsce Wschodniej", opublikowanym w „Biuletynie IPN” 4/2017, niespełna 3 tys. z nich miało religijny pochówek. Ofiary rzezi wołyńskiej często leżą w grobach anonimowych, nieoznaczonych oraz zapomnianych.
Badacz wskazał również, że "część upamiętnień postawiła jeszcze władza sowiecka, zaznaczając to w jakże przewrotny sposób: obywatelom radzieckim narodowości polskiej, którzy zginęli z rąk burżuazyjnych nacjonalistów ukraińskich".
"Po 1989 r. Polacy (Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, różne stowarzyszenia, ocaleni lub ich rodziny) zdołali postawić jedynie kilkadziesiąt krzyży, pomników i znaków pamięci, w Porycku, Janowej Dolinie, Borszczówce, Lidawce, Ludwikówce" – czytamy w artykule.
Przedstawiamy wybrane miejsca pamięci.
Wołyń (województwo wołyńskie)
Parośla
Pierwszy masowy mord na ludności polskiej na Wołyniu został dokonany 9 lutego 1943 r. we wsi Parośla I w powiecie sarneńskim. Sotnia UPA Hryhorija Perehijniaka "Dowbeszki-Korobki" wymordowała mieszkańców, zabijając ponad 150 osób.
Zamordowani zostali pochowani w zbiorowej mogile. Na kurhanie masowej mogiły w 1974 r. miejscowy Ukrainiec Anton Dorofijewicz Kowalczuk wzniósł pamiątkowy krzyż z informacją, że zbrodni dokonali jego rodacy. Po odzyskaniu niepodległości przez Ukrainę obok krzyża ustawiono tablicę, na której wymieniono nazwiska wymordowanych rodzin. "Za nimi trudy, za nimi męka… Tym co na zawsze odeszli – Pamięć Święta" – głosi upamiętniający ich napis.
Huta Stepańska
W nocy z 10 na 11 lutego doszło do pierwszego napadu bojówek OUN na ludność polską, w czasie którego zginęło czterech Polaków. Mieszkańcy wsi zorganizowali samoobronę, a jej dowódcą został kierownik miejscowej szkoły Władysław Kurkowski. 17-19 lipca po zaciętych walkach Ukraińcy zdobyli miejscowość i zniszczyli 37 pobliskich miejscowości, mordując ich mieszkańców.
Ofiary z Huty Stepańskiej zostały upamiętnione na miejscowym cmentarzu, pośrodku którego stoi krzyż-pomnik z napisem "Jezu Ratuj Nas".
Borszczówka
3–19 marca ukraińska policja, samodzielnie i razem z niemiecką żandarmerią, dokonała pacyfikacji polskich wsi. Zabili kilkuset Polaków, m.in. w Borszczówce ponad 200 osób, oraz spalili gospodarstwa.
Polski cmentarz w Borszczówce otwarto w 2003 r. W uroczystościach uczestniczyła żona ówczesnego prezydenta Jolanta Kwaśniewska, której ojciec uratował się podczas ataku esesmanów i ukraińskich policjantów.
Lipniki
W nocy z 26 na 27 marca sotnia UPA Iwana Łytwynczuka "Dubowego" dokonała napadu, podczas którego zginęło 184 Polaków.
W 1975 r. władze sowieckie ekshumowały szczątki ofiar zbrodni w Lipnikach i pochowały je na cmentarzu prawosławnym w Białce. Ofiary upamiętnia również pomnik nagrobny.
Małe Hołoby
5 kwietnia ks. Józef Szostak i br. Piotr Mojsijonek zostali zamordowani przez policję ukraińską w służbie niemieckiej. Ks. Szostak został zamrodowany na drodze między Pniewnem a Skomorochami, gdy wracał z Lubieszowa, gdzie pomagał spowiadać wiernych. W tym samym roku UPA spaliła kościół. Na terenie dawnego kościoła znajduje się grób ks. Szostaka i br. Mojsijonka.
Janowa Dolina
Jednej z największych zbrodni ukraińscy nacjonaliści dokonali w Wielki Czwartek, w nocy z 22 na 23 kwietnia 1943 r. UPA spaliła osadę Janowa Dolina i zamordowała ok. 600 Polaków.
Współczesne Bazaltowe zajmuje niewiele ponad połowę powierzchni Janowej Doliny. Na zarośniętym terenie dawnego osiedla zachowały się jeszcze układ ulic oraz fundamenty niektórych domów. Za wsią można też odnaleźć pozostałości rzymskokatolickiego cmentarza. W 1998 r. rodziny zamordowanych postawiły na zbiorowej mogile swych bliskich krzyż oraz pomnik, z którego ukraiński wykonawca usunął na własną rękę datę "23 kwietnia 1943". Pozostał na nim tylko napis: "Pamięci Polaków z Janowej Doliny". Nie doszło też do jego poświęcenia, ponieważ nacjonaliści z organizacji "Ruch" nie dopuścili do niego przybyłych na uroczystość Polaków i miejscowych Ukraińców. Mszę świętą i panachidę (nabożeństwo żałobne) odprawiono w 2011 r.
Ugły
12 maja sotnia UPA pod dowództwem Nikona Semeniuka "Jaremy" zamordowała ponad 100 Polaków. Nazwa miejscowości została wymieniona na tablicy przy warszawskim Pomniku rzezi wołyńskiej.
Niemilia
Podczas napadu na wieś o świcie 26 lub 27 maja (wg innych relacji w nocy z 24 na 25 maja) zabito łącznie od 126 do 128 Polaków, w tym 6 nieznanych z imienia i nazwiska osób pochodzących prawdopodobnie z pobliskiej ukraińskiej wsi Komarnia (lub Jackowicze), które schroniły się w Niemilii. W 1964 r. na zbiorowej mogile władze sowieckie postawiły obelisk. Współcześnie pomnik nie istnieje.
Pzebraże
4-5 lipca w okolicach Przebraża oddziały UPA zaatakowały 24 polskie miejscowości, zabijając ok. 550 Polaków. Po transformacji ustrojowej polskie organizacje rozpoczęły starania, aby odbudować polski cmentarz. Ostatecznie prace rekonstrukcyjne zakończono w listopadzie 2001 r. Cmentarz znajduje się na skraju lasu.
Kisielin
11 lipca w kościele zamordowanych zostało ok. 90 Polaków z Kisielina i okolicznych wsi. Pomnik postawiony przez miejscowe władze ukraińskie znajduje się na zbiorowej mogile ofiar zbrodni w Kisielinie. W 1993 r. do pomnika dostawiono krzyże.
Poryck (obecnie Pawliwka)
11-12 lipca zamordowano 200-220 Polaków, część zginęła w kościele. 11 lipca 2003 r. w Pawliwce prezydenci Aleksander Kwaśniewski i Leonid Kuczma odsłonili pomnik pojednania polsko-ukraińskiego z napisem "Pamięć. Żałoba. Jedność". Jest to pierwszy pomnik ofiar ukraińskich nacjonalistów, na który zgodziły się ukraińskie władze.
Kołodno
14 lipca oddziały UPA zamordowały 5-6 rodzin oraz kilka pojedynczych osób we wsi Kołodno-Lisowszczyzna lub Kołodno-Siedlisko. W 1996 r. rodziny zabitych odnalazły pod lasem jedną ze zbiorowych mogił oraz postawiły na niej drewniany krzyż. Na cmentarzu w Kołodnie wzniosły ponadto pomnik-symboliczną mogiłę.
Ostrówki i Wola Ostrowiecka
Największych masakr dokonano w Woli Ostrowieckiej, gdzie 30 sierpnia zamordowanych zostało 628 Polaków, w kolonii Gaj – 600, Ostrówkach - 521, Kołodnie - 516. Obecnie na miejscu Ostrówek i Woli Ostrowieckiej rozciągają się pokołchozowe pola uprawne, pastwiska oraz lasy i łąki; na niektórych mogiłach zbiorowych widnieją ślady wypasu bydła. Pozostały zdewastowany i zarośnięty cmentarz parafialny w Ostrówkach oraz pojedyncze i zbiorowe mogiły.
W wyniku ekshumacji przeprowadzonych staraniem dr. Leona Popka w 1992, 2011 i 2015 r. w dołach śmierci znajdujących się na terenie byłych wsi odnaleziono szczątki należące do blisko 670 osób. Wszystkie odnalezione ofiary zostały pochowane na cmentarzu parafialnym w Ostrówkach. Cmentarz ten oraz częściowo zniszczona figurka Matki Bożej, za którą niegdyś stał kościół, są jedynym śladem po dawnej miejscowości, będącej wówczas liczącą ponad dwieście lat parafią. Prace ekshumacyjne w Ostrówkach nie zostały zakończone. Na godny pochówek i upamiętnienie czekają pozostałe ofiary (ponad 400 osób), spoczywające nadal w okolicznych dołach śmierci.
Około 300 Polaków zamordowanych przez UPA 30 sierpnia upamiętnia także krzyż na "Trupim Polu" - miejscu, gdzie przez co najmniej kilka dni leżały niepogrzebane ciała zamordowanych przez UPA kobiet i dzieci. Miejscem pamięci jest również krzyż misyjny znajdujący się przed dawnym kościołem w Ostrówkach, krzyż na mogile "stodoła u Strażyca", z której w 1992 r. ekshumowano 243 mieszkańców Woli Ostrowieckiej, a także w gospodarstwie Jana Trusiuka oraz zabudowaniu Suszka.
Gaj
30 sierpnia zamordowanych zostało ok. 600 Polaków. Na cmentarzu parafialnym 20 października 2013 r. odbył się pogrzeb ekshumowanych z Gaju ofiar rzezi.
Galicja Wschodnia (województwa lwowskie, stanisławowskie, tarnopolskie)
Mosty Wielkie
W nocy z 27 na 28 stycznia 1944 r. Ukraińcy zabili w Mostach Wielkich 17 Polaków. Łącznie w latach 1943-1944 z rąk ukraińskich nacjonalistów zginęło 73 mieszkańców miejscowości. W 1996 r. na cmentarzu w Mostach Wielkich odsłonięto pomnik ofiar.
Berezowica Mała
W nocy z 22 na 23 lutego ukraińscy nacjonaliści zamordowali 130-135 mieszkańców Berezowicy Małej. W 2007 r. w Berezowicy Małej został odsłonięty krzyż i dwie tablice z listą ofiar. Napis na krzyżu głosi: "Pamięci spoczywających tu około 130 Polaków mieszkańców wsi Berezowica Mała zamordowanych nocą z 22 na 23 lutego 1944 roku, niech spoczywają w pokoju Rząd Rzeczypospolitej Polskiej, Rodziny, 2007".
Huta Pieniacka
Do zbrodni w zamieszkanej przez Polaków, nieistniejącej dziś wsi Huta Pieniacka - według ustaleń badaczy z IPN - doszło 28 lutego. Tego dnia ukraińscy żołnierze 4. Galicyjskiego Pułku Ochotniczego SS (złożonego z ochotników do Dywizji SS "Galizien"), dowodzeni przez niemieckiego dowódcę oraz wspierani przez oddziały UPA i członków paramilitarnego oddziału ukraińskich nacjonalistów, dokonali krwawej pacyfikacji polskiej ludności - mężczyzn, kobiet i dzieci.
W ocenie pionu śledczego IPN w Hucie Pieniackiej zginęło wówczas ok. 850 osób. W miejscowości tej znajdowali się również ci Polacy, którzy uciekli z innych miejscowości w obawie przed morderstwami, dokonywanymi przez ukraińskich nacjonalistów i wspierających ich chłopów. Pomnik w Hucie Pieniackiej upamiętnia śmierć ok. 1000 Polaków zamordowanych przez UPA i ukraińskie oddziały policyjne SS.
Podkamień
12 marca oddziały UPA i dywizji SS "Galizien" w klasztorze dominikanów w Podkamieniu oraz okolicznych wsiach zamordowały ok. 800 Polaków. W 2012 r. nastąpiło uroczyste odsłonięcie i poświęcenie pomnika upamiętniającego ofiary zbrodni w Podkamieniu.
Pomnik składa się z sześciu tablic z nazwiskami ofiar zbrodni (władze ukraińskie nie pozwoliły wymienić wszystkich) oraz granitowego krzyża z godłem Polski i napisem "Pamięci mieszkańców Podkamienia i okolic, którzy zginęli w marcu 1944 r. Niech spoczywają w Pokoju".
Palikrowy
12 marca 4. Pułk Policji SS utworzony z ukraińskich ochotników do 14. Dywizji Grenadierów SS ("Galizien") oraz miejscowe bojówki UPA i SKW zamordowały 365-367 Polaków. Na miejscu zbiorowej mogiły został postawiony pomnik z liczbą ofiar.
Chodaczków Wielki
15-16 maja oddziały dywizji SS "Galizien" zamordowały w Chodaczkowie Wielkim kilkuset Polaków - źródła podają od 250 do 854 osób. Ofiary pochowano w zbiorowej mogile. Po wojnie ocalałych Polaków z Chodaczkowa Wielkiego przesiedlono na "Ziemie Odzyskane". Część z nich zamieszkała w Łące Prudnickiej oraz Gajkowie, gdzie na cmentarzu rzymskokatolickim usypali symboliczną mogiłę ofiar zwieńczoną krzyżem. U stóp krzyża znajduje się urna z ziemią zabraną z mogiły w Chodaczkowie.
Bryńce Zagórne
22 maja oddział UPA przy wsparciu miejscowych chłopów ukraińskich zamordował 100-145 Polaków. Bryńce Zagórne zostały wymienione na tablicy przy Pomniku rzezi wołyńskiej w Warszawie.
Puźniki
Zbrodnia w Puźnikach została dokonana w nocy z 12 na 13 lutego 1945 r. przez sotnię UPA Petra Chamczuka "Bystrego". Według relacji spośród 82 ofiar 70 z nich były to kobiety i dzieci, które zostały pochowane na cmentarzu w zbiorowej mogile.
Premier Mateusz Morawiecki w związku z 80. rocznicą rzezi wołyńskiej złożył wizytę na cmentarzu w nieistniejącej już wsi Puźniki, gdzie trwają poszukiwania zbiorowej mogiły.
Worochta
W noc sylwestrową z 31 grudnia 1944 na 1 stycznia 1945 r. oddział UPA pod dowództwem Hawryły Dederczuka zabił 72 Polaków. Pomnik nagrobny upamiętniający ofiary zbrodni w Worochcie znajduje się na cmentarzu przy cerkwi greckokatolickiej na zbiorowej mogile ofiar.
80 lat temu, 11 i 12 lipca 1943 r., Ukraińska Powstańcza Armia dokonała skoordynowanego ataku na ok. 150 miejscowości zamieszkanych przez Polaków w powiatach włodzimierskim, horochowskim, kowelskim i łuckim dawnego województwa wołyńskiego. Wykorzystano fakt gromadzenia się w niedzielę 11 lipca ludzi w kościołach. „Krwawa niedziela” jest uważana za szczytowy moment ludobójstwa dokonywanego przez ukraińskich nacjonalistów na Polakach na Wołyniu i w Galicji Wschodniej w latach 1943-1945. W wyniku ludobójczych działań zginęło ok. 100 tys. Polaków.
Sprawcami ludobójstwa byli członkowie Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów - B (frakcja Bandery), podporządkowana jej Ukraińska Powstańcza Armia oraz zachęcona przez nich ludność ukraińska, stanowiąca sąsiadów Polaków, często związanych z nimi więzami krwi. Bezpośrednią odpowiedzialność za wydanie zbrodniczego rozkazu ponosi główny dowódca UPA Roman Szuchewycz. OUN-UPA nazywała swoje działania „antypolską akcją”, zmierzającą do uczynienia z Ukrainy obszaru zamieszkanego wyłącznie przez Ukraińców.
za:niezalezna.pl
***
80. rocznica Rzezi Wołyńskiej. Sejm przyjął uchwałę
Sejm przyjął we wtorek uchwałę upamiętniającą ofiary Rzezi Wołyńskiej w 80. rocznicę zbrodni. Pojednanie polsko-ukraińskie, budowane od lat przez przedstawicieli obu narodów, musi objąć także uznanie win i upamiętnienie ofiar z lat II wojny światowej - głosi uchwała.
"Zasadnicze znaczenie ma przeprowadzenie ekshumacji, godne pochowanie i upamiętnienie wszystkich ofiar ludobójstwa na Kresach Wschodnich" - podkreślono w uchwale przyjętej przez Sejm.
W głosowaniu udział wzięło 440 posłów, wszyscy zagłosowali "za".
W ubiegłym tygodniu projekt uchwały przez aklamację przyjęła sejmowa Komisja Kultury i Środków Przekazu.
Co zawiera uchwała?
"11 lipca 1943 roku miała miejsce krwawa niedziela na Wołyniu - kulminacyjny moment Rzezi Wołyńskiej, ludobójstwa zaplanowanego przez przywódców Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN), mającego doprowadzić do wyniszczenia Polaków na Kresach Południowo-Wschodnich, części Polesia, Lubelszczyzny i Podkarpacia" - czytamy w uchwale.
Jak podkreślono, "w tym dniu oddziały ukraińskie spod znaku OUN oraz Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA), niejednokrotnie wspierane przez ukraińską ludność cywilną, zaatakowały 99 miejscowości na terenie dawnego województwa wołyńskiego zamieszkiwanych przez Polaków i zamordowały znaczną część ich mieszkańców".
W uchwale wskazano, że od 2016 roku 11 lipca obchodzony jest Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na obywatelach II Rzeczypospolitej Polskiej. "Zgodnie z planami przywódców OUN na terenach II Rzeczypospolitej zamieszkałych wspólnie przez ludność polską i ukraińską Polacy mieli zostać wymordowani albo zastraszeni i zmuszeni do ucieczki" - czytamy.
Jak podkreślono, "podczas ataków oddziałów OUN i UPA, wspieranych przez część lokalnej społeczności ukraińskiej, zamordowano - często w bardzo brutalny sposób - ponad 100 tysięcy Polaków, kilkaset tysięcy osób uciekło z Kresów w obawie przed takim samym losem".
W uchwale zaznaczono, że "ofiarami ludobójstwa była przede wszystkim ludność wiejska, wielodzietne rodziny, głównie kobiety, dzieci i starcy", a "towarzyszyła temu grabież mienia, likwidacja wszelkich śladów polskości, niszczenie dziedzictwa kulturowego tych ziem, a w szczególności kościołów i innych miejsc kultu". "Ukraińscy szowiniści mordowali także przedstawicieli innych narodowości oraz własnych rodaków" - wskazano.
W uchwale wskazano, że od 2016 roku 11 lipca obchodzony jest Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na obywatelach II Rzeczypospolitej Polskiej. "Zgodnie z planami przywódców OUN na terenach II Rzeczypospolitej zamieszkałych wspólnie przez ludność polską i ukraińską Polacy mieli zostać wymordowani albo zastraszeni i zmuszeni do ucieczki" - czytamy.
Jak podkreślono, "podczas ataków oddziałów OUN i UPA, wspieranych przez część lokalnej społeczności ukraińskiej, zamordowano - często w bardzo brutalny sposób - ponad 100 tysięcy Polaków, kilkaset tysięcy osób uciekło z Kresów w obawie przed takim samym losem".
W uchwale zaznaczono, że "ofiarami ludobójstwa była przede wszystkim ludność wiejska, wielodzietne rodziny, głównie kobiety, dzieci i starcy", a "towarzyszyła temu grabież mienia, likwidacja wszelkich śladów polskości, niszczenie dziedzictwa kulturowego tych ziem, a w szczególności kościołów i innych miejsc kultu". "Ukraińscy szowiniści mordowali także przedstawicieli innych narodowości oraz własnych rodaków" - wskazano.
Reklama
"Sejm Rzeczypospolitej Polskiej pragnie upamiętnić wszystkie ofiary Rzezi Wołyńskiej. Na szczególne uznanie zasługują ci przedstawiciele narodu ukraińskiego, którzy z narażeniem życia przeciwstawiali się popełnianej przez swych rodaków zbrodni" - napisano.
W uchwale podkreślono, że "pojednanie polsko-ukraińskie, budowane od lat przez przedstawicieli obu narodów, musi objąć także uznanie win i upamiętnienie ofiar z lat II wojny światowej". "Zasadnicze znaczenie ma przeprowadzenie ekshumacji, godne pochowanie i upamiętnienie wszystkich ofiar ludobójstwa na Kresach Wschodnich" - głosi uchwała.
"Sejm Rzeczypospolitej Polskiej składa podziękowania Kresowianom i ich potomkom oraz ludziom dobrej woli, którzy od dziesiątków lat domagają się prawdy, kierując się mottem +Nie o zemstę, lecz o pamięć wołają ofiary+" - podkreślono.
za:www.tysol.pl