Witamy serdecznie na stronie internetowej Oddziału Łódzkiego
Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy.

Mamy nadzieję, że ułatwimy Państwu docieranie do rzetelnej informacji. Tutaj chcemy prezentować wielkość oraz problemy naszego Kościoła, zagadnienia społeczne, cywilizacyjne, publikacje członków Stowarzyszenia, stanowiska w ważnych kwestiach. Nie będziemy konkurować w informacjach bieżących z innymi portalami (niektóre z nich wskazujemy w odnośnikach), natomiast gorąco zapraszamy do lektury wszystkich tekstów - ich aktualność znacznie przekracza czas prezentacji na stronie głównej. Zachęcamy do korzystania z odnośników: "Publikacje" i "Polecane". Mamy nadzieję na stały rozwój strony dzięki aktywnej współpracy użytkowników. Z góry dziękujemy za materiały, uwagi, propozycje.
Prosimy kierować je na adres: lodz@katolickie.media.pl

Polecane

„Rząd PO-PSL planował oddanie połowy Polski w ręce okupanta”. Błaszczak o koncepcji obrony na linii Wisły

Rząd koalicji PO-PSL likwidował jednostki na wschodzie naszego kraju, dlatego że realną obronę planował na rzece Wisła, a więc planował oddanie pół Polski w ręce okupanta - powiedział w TVP Info szef MON Mariusz Błaszczak.

Linia obrony na Wiśle

W niedzielę w mediach społecznościowych ukazał się spot, w którym minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak wskazał, iż plany obrony Polski na linii Wisły były niebezpieczne dla naszego kraju. Materiał obejmuje zdjęcia dokumentów, w tym fragmentów planu użycia Sił Zbrojnych RP w ramach samodzielnej operacji obronnej, zatwierdzony przez byłego szefa MON Bogdana Klicha.

Minister Błaszczak zapytany w niedzielę wieczorem w TVP Info o ujawnienie tych dokumentów odparł, że "zastanawiał się często, dlaczego rząd koalicji PO-PSL likwidował jednostki na wschodzie naszego kraju, na wschód od Wisły". "Mamy odpowiedź (...) - dlatego, że realną obronę planowali na rzece Wisła, a więc planowali oddanie pół Polski w ręce okupanta" - powiedział.

Podkreślił, że widać, czym kończy się rosyjska okupacja. "Nasze doświadczenia historyczne też są takie. Okupujący tereny Polski Rosjanie zawsze dopuszczali się zbrodni" - zaznaczył Błaszczak.

Wschód Polski jak Bucza?

Wskazał, że rosyjskich zbrodni wojennych doświadczyli Ukraińcy w Irpieniu czy w Buczy. "Widzimy wszyscy, jak z mozołem Ukraińcy odbijają zajęte terytoria przez stronę rosyjską. W związku z tym w imię prawdy historycznej, ale też w imię (...) elementarnej uczciwości należało zdjąć klauzulę niejawności z tych dokumentów, co zrobiliśmy, i pokazać opinii publicznej, że PO to +potworna obłuda+, że to hipokryci, którzy wyraźnie chcieli oddać pół Polski Rosji" - stwierdził szef MON.

Podkreślił, że wojsko musi być wzmacniane, dlatego odtwarzane są zlikwidowane jednostki wojskowe. Budowane są również jednostki na wschodzie w miejscach, w których wcześniej ich nie było, np. w Kolnie, czy Augustowie - dodał.

Najnowsze uzbrojenie

Błaszczak nawiązał też do niedzielnego pokazu w Orzyszu, gdzie na terenie Ośrodka Szkolenia Wojsk Lądowych w Bemowie Piskim na Mazurach odbyła się impreza o nazwie "Jesienny ogień" - połączenie pikniku wojskowego z dynamicznym pokazem sprzętu wojskowego. Szef MON zaznaczył, że uczestniczący w wydarzeniu mogli zobaczyć śmigłowce Black Hawk, a w przyszłym roku będą pokazywane Apache, czyli śmigłowce uderzeniowe współpracujące z czołgami Abrams. Dodał, że w krótkim czasie Wojsko Polskie zostało wyposażone m.in. w armatohaubice Krab czy K9.

Zapytany z kolei o kwestię aktywności wojsk i synergię państw jednego regionu szef MON powiedział, że podczas wizyty w Suwałkach miał okazję do spotkania z nowym ministrem obrony narodowej Łotwy Andrisem Sprudsem. "Odbyliśmy rozmowy na temat współpracy polsko-łotewskiej" – przekazał Błaszczak.

Szef MON przypomniał, że już teraz polscy żołnierze stacjonują na Łotwie w ramach kontyngentu NATO. Dodał, że rozmowy z łotewskim ministrem obrony dotyczyły między innymi współpracy w użyciu i szkoleniu załóg zestawów HIMARS.

"Jesteśmy otwarci na to, żeby nasi żołnierze ćwiczyli razem i budowali interoperacyjność między naszymi państwami. Podobnie jest z Litwą i Stanami Zjednoczonymi. Wzorujemy się na najlepszych przykładach, czyli przykładach armii amerykańskiej" – stwierdził.

Mariusz Błaszczak podkreślił, że celem działań MON jest zbudowanie najsilniejszej armii lądowej w Europie.

za:niezalezna.pl

***

Premier o planach PO dot. obrony granic: Skandal nad skandale!

Wczoraj w trakcie transmisji na żywo na Facebooku premier Mateusz Morawiecki odniósł się do doniesień na temat planów obrony za rządów Platformy Obywatelskiej. Zapewnił, że rząd Prawa i Sprawiedliwości nie odpuści nigdy ani piędzi polskiej ziemi.

Szef polskiego rządu mówiąc o planach obrony na linii Wisły stwierdził, że to „skandal nad skandale”. Dodał, że PiS naprawia finanse publiczne i inwestuje w polską armię, podchodząc do kwestii obronności jako najwyższego priorytetu.

„Chcieli oddać pół Polski w ręce wroga. Do czego by to mogło doprowadzić, widzimy dzisiaj na Ukrainie” – powiedział Morawiecki.

Premie mówił między innymi także o spotkaniu ze Stałymi Przedstawicielami państw członkowskich przy NATO. Ambasadorowie państw należących do Sojuszu podzielili się wówczas ciekawymi wnioskami – mówił i dodał:

„Wspólnie pracowaliśmy poprzez naszą dyskusję nad tym, aby utrzymać jak najmocniejszą spójność NATO, ale także wzmocnić politykę obronną Europy”.

za:www.fronda.pl


***

„Polacy mają prawo wiedzieć, jaki los dla kraju szykowała Platforma Obywatelska”. Szef MON odpowiada opozycji

Platforma Obywatelska ma pretensje, że ujawniliśmy ich plany oddania połowy kraju w ręce wroga - Polacy mają prawo wiedzieć, jaki los dla nich szykowaliście - powtórkę z Buczy i Irpienia, a z Warszawy chcieliście robić miasto frontowe - napisał dziś w serwisie X szef MON Mariusz Błaszczak.

W niedzielę w mediach społecznościowych ukazał się spot, w którym minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak wskazał, iż plany obrony Polski na linii Wisły były niebezpieczne dla naszego kraju. Materiał obejmuje zdjęcia dokumentów, w tym fragmentów planu użycia Sił Zbrojnych RP w ramach samodzielnej operacji obronnej, zatwierdzony przez byłego szefa MON Bogdana Klicha.

Szef MON we wpisie odniósł się do niedzielnego spotu PiS, w którym przedstawiono elementy planów obronnych Polski z 2011 roku. Jak mówił w spocie Błaszczak, zatwierdzony przez ówczesnego ministra obrony Bogdana Klicha plan "zakładał, że samodzielna obrona kraju potrwa maksymalnie dwa tygodnie, a po siedmiu dniach wróg dotrze do prawego brzegu Wisły".

    "Platforma Obywatelska ma pretensje, że ujawniliśmy ich plany oddania połowy Polski w ręce wroga. Polacy mają prawo wiedzieć jaki los dla nich szykowaliście! Wojsko Polskie w razie konfliktu ma walczyć o każdy metr naszego terytorium i o każde życie ludzkie. Wy szykowaliście powtórkę z Buczy i Irpienia, a z Warszawy chcieliście robić miasto frontowe!"
– napisał w poniedziałek Błaszczak.

za:niezalezna.pl


***

"Powtórka z '39 roku", "plan poddania Polski". Gen. Polko komentuje dokument podpisany przez Klicha

- Tego typu dokumenty, jak plany obronne w zasadzie są tajne, ale jeżeli to nie był plan obronny, tylko plan poddania Polski i oddania pod rosyjską okupację, to bardzo dobrze, że tego typu dokumenty są odtajniane – stwierdził w rozmowie z naszym portalem były dowódca jednostki specjalnej GROM gen. dyw. Roman Polko, odnosząc się do ujawnionych wczoraj przez szefa MON założeń planu obrony Polski z 2011 roku.

Wczoraj wieczorem minister Mariusz Błaszczak ujawnił główne założenia planu użycia Sił Zbrojnych RP w ramach samodzielnej operacji obronnej, zaakceptowanego w 2011 roku przez ministra obrony w rządzie PO-PSL Bogdana Klicha. W tajnym dokumencie zapisano, że w przypadku rosyjskiej agresji po dwóch tygodniach działań wojennych połowa terytorium Polski znajdzie się pod rosyjską okupacją, a ewentualna linia obrony będzie usytuowana na linii Wisły.

Kompromitacja

O komentarz do ujawnionej przez szefa MON informacji portal Niezalezna.pl zwrócił się do byłego dowódcy jednostki specjalnej GROM gen. dyw. Romana Polko. - Nie chcę używać daleko idących porównań, ale to wygląda, jak powtórka z 1939 roku. Jeżeli już w samych założeniach stwierdzono, że w dwa tygodnie połowę Polski oddajemy agresorowi, to ciekawe co miałoby się wówczas dziać z ludnością cywilną i infrastrukturą, bo chyba tego w tych planach nie zapisano, a widzimy obecnie na Ukrainie jak ten agresor działa – zauważył nasz rozmówca.

Dodał, że „jest to kompromitujące”, zwłaszcza, że „mamy świadomość jacy są Rosjanie i jak działają, bo przez dziesięciolecia czy nawet stulecia nic się w tym zakresie nie zmieniło”.

- Nawet, jeżeli był wówczas taki stan faktyczny i po jakimś audycie stwierdzono, że armia, że nie była zdolna do obrony dłużej niż dwa tygodnie, to natychmiast sami powinniśmy budować i wzmacniać naszą armię, a nie dodatkowo redukować ją na tych zagrożonych kierunkach, gdzie należało się umocnić - podkreślił.

Zamiast wzmocnienia - redukcje

Przekonywał, że w takiej sytuacji należało niezwłocznie rozpocząć „ofensywę dyplomatyczną, żeby plany ewentualnościowe pozwoliły Polsce pomagać od pierwszych dni wojny, a nie po dwóch miesiącach, bo w istocie tak było i mieliśmy tego świadomość”. - Ostrzegał o tym śp. prezydent Lech Kaczyński; widzieliśmy co było wcześniej w Gruzji, jak wcześniej działał
Putin. To było realne zagrożenie- dodał.

- Według mnie niedopuszczalne jest, żeby takie plany konstruować, bo generałowie mają obowiązek alarmować politycznych przełożonych, że jest źle i potrzebne jest potężne wzmocnienie polskiej armii, a nie redukcja - tłumaczył gen. Polko.

Przypomniał, że w czasie, kiedy powstawał ten plan redukowano liczebność polskiej armii i np. „szeregowych z doświadczeniem bojowym wyrzucano z niej, bo nie było dla nich etatów i możliwości awansu”. Wskazał też na przeprowadzaną w owym czasie reformę systemu dowodzenia. – Ta „deforma” wszystko rozwaliła i nawiasem mówiąc najbardziej uderzała w wojska specjalne.

Chcieli zlikwidować GROM

Nasz rozmówca podzielił się też „osobistą refleksją”, związaną z planami likwidacji jednostki specjalnej GROM.

- Służby są rzeczywiście w tym dobre, bo jeżeli się robi jakiegoś kompromitującego gniota, to się go utajnia w taki sposób, żeby on już nigdy nie był odtajniony, bo wtedy mogłaby być obnażona niekompetencja i to, że w taki sposób narażano polskie bezpieczeństwo. Podobne zapisy pojawiły się w programie rozwoju sił zbrojnych. De facto zmierzały one do likwidacji jednostki GROM i tak to utajniono, że ja nawet oficjalnie nie miałem dostępu do tej informacji. Na szczęście bocznymi kanałami dowiedziałem się o tych zamysłach i ostro reagowałem - tłumaczył.

- Gdyby tego typu rzeczy wtedy wyszły na światło dzienne, jak to, że w dwa tygodnie poddajemy połowę Polski, to przecież opinia publiczna by na to nie pozwoliła i taki minister, który się na to godził powinien odejść z polityki i zająć się tym, na czym się zna, a nie kontynuować swoje destruktywne działania – ocenił.

Odtajnić i rozliczyć

Odnosząc się do słów krytykującego ujawnienie planu obrony z 2011 roku gen. Waldemara Skrzypczaka, który uznał, że doszło do ujawnienia tajemnic NATO oraz nazwał działania ministra Błaszczaka zdradą, nasz rozmówca stwierdził, że minister Błaszczak „powiedział jedynie, że >>król był nagi<<”.

– Tego typu dokumenty, jak plany obronne w zasadzie są tajne, ale jeżeli to nie był plan obronny, tylko plan poddania Polski i oddania pod rosyjską okupację, to bardzo dobrze, że tego typu dokumenty są odtajniane. Jest to przestroga dla polityków, którzy rządzą obecnie, przyszłych i wszystkich innych, że jeżeli ktoś jest niekompetentny i nie wywiązuje się ze swoich zadań i lekką ręką podpisuje dokument, który nie jest planem obronnym, chociaż tak ma w nazwie, tylko planem kapitulacji, to co tu kryć? To trzeba było pokazać, żeby coś takiego się nie powtórzyło, a ludzi, którzy przechodzili nad takim kompromitującym stanem rzeczy do porządku dziennego należałoby rozliczyć - podsumował były dowódca jednostki specjalnej GROM.

za:niezalezna.pl


***

Kuźmiuk o PO: Zamiast pustych serduszek - znaczek z Polską zajętą do Wisły przez Rosję

1. Minister Mariusz Błaszczak zdecydował się odtajnić dokument z lipca 2011 roku „Plan użycia sił zbrojnych”, zatwierdzony przez ówczesnego ministra obrony narodowej Bogdana Klicha, który zakładał, że samodzielna obrona kraju potrwa maksymalnie 2 tygodnie, a po7 dniach wróg dotrze do prawego brzegu Wisły.

A więc ówczesny polski rząd przyjął, że w zasadzie bez walki odda Rosjanom całe terytorium naszego kraju do rzeki Wisły, a linia tej rzeki będzie dopiero linią obrony z nadzieją, że za jakiś czas, Polsce pomogą wojska NATO-wskie.

Piszę za jakiś czas, bo w 2011 roku nie było jeszcze NATO-wskich tzw. planów ewentualnościowych, co oznacza, że na pomoc tego bloku militarnego, moglibyśmy czekać nie tygodnie ale raczej miesiące.

Oznaczało to, że w ręce Rosjan chciano oddać prawie połowę Polski, dla takich miast, że wymienię tylko te największe jak: Olsztyn, Białystok, Lublin, Rzeszów, szykowano powtórkę z Buczy i Irpienia, a Warszawa miałaby zostać miastem frontowym, ze wszystkimi tego strasznymi konsekwencjami.

2. Przyjęcie takiego planu obrony w konsekwencji spowodowało, że ówcześni ministrowie obrony, zostali przymuszani do oszczędności w wydatkach na obronę, co zaowocowało likwidacją aż 629 jednostek organizacyjnych Sił Zbrojnych RP, duża część tych likwidacji dotyczyła jednostek na wschód od Wisły.

Ministrowie obrony Klich, a później Siemoniak tymi oszczędnościami w wydatkach obronnych wręcz się szczycili, a ten ostatni w obecności kilku generałów z rozbrajającą szczerością mówił o cięciach budżetowych w tej dziedzinie „jak nie ma, to nie ma”.

Działo się to w sytuacji kiedy Rosja otwarcie mówiła o konieczności wycofania się wojsk NATO-wskich na pozycje sprzed 1999 roku (a więc sprzed rozszerzenia tego Paktu na Wschód), ba realizowała imperialną politykę wobec sąsiadów (w 2008 roku zajęła dwa regiony Gruzji, a w 2014 roku ukraiński Krym oraz obwód Doniecki i Ługański).

Działo się to mimo tego, że ówczesny prezydent Lech Kaczyński na wiecu w Tbilisi w obronie Gruzji, publicznie obnażył strategię Moskwy mówiąc „najpierw Gruzja, potem Ukraina, później Państwa Bałtyckie, a być może i mój kraj Polska”.

3. Upublicznienie przez ministra Błaszczaka planów oddania prawie połowy Polski agresorowi ze Wschodu, wywołało wręcz furię polityków Platformy, a także mediów ich wspierających.

Mówi się o ujawnieniu tajemnicy państwowej, o tym, że w ten sposób Rosja poznała nasze plany i że w związku z tym minister Błaszczak poniesie odpowiedzialność karną, tyle tylko, że Rosja już od 2008 roku wiedziała, co będzie robił rząd PO-PSL jeżeli chodzi o obronność.

Mówi o tym w szczegółach serial „Reset” pokazywany o wielu tygodni w TVP Info, w którym jego autorzy prof. Sławomir Cenckiewicz i red. Michał Rachoń, pokazują liczne rządowe dokumenty wytworzone w tamtym okresie.

Rosjanie nie musieli się specjalnie wysilać, żeby o polityce obronnej wiedzieć, informowali ich o tym czołowi politycy rządu PO-PSL odwiedzający Rosję, ba obserwowali z bliska jakie spustoszenie w jednostkach na wschód od Wisły, powoduje polityka tego rządu.

4. Rząd Prawa i Sprawiedliwości zmienił tę politykę o 180 stopni, nowa strategia pokazuje, że będziemy bronili każdego skrawka polskiej ziemi, zmieniła się także doktryna NATO, czego najdobitniejszym wyrazem była dwukrotna wypowiedź amerykańskiego prezydenta Joe Bidena podczas jego wizyt w Warszawie „będziemy bronić każdej piędzi ziemi krajów NATO”.

Wyrazem tej zmian są także wydatki na obronność wynoszące blisko 150 mld zł rocznie (prawie 4% PKB) i zakupy nowoczesnego uzbrojenia, które jak twierdzą międzynarodowi analitycy uczynią z polskiej armii drugą najsilniejszą armię lądową w Europie.

W tej sytuacji właściwym byłoby, aby politycy Platformy w kampanii wyborczej, zamiast tych pustych serduszek, które noszą naklejone na piersiach, nosili znaczek z terytorium Polski, z zaznaczonymi do Wisły obszarami naszego kraju zajętymi przez Rosję.

za:www.fronda.pl


***

Prof. Żurawski vel Grajewski: PO tłumaczy strategię obronną na Wiśle zbyt małą armią. Dlaczego więc ją zmniejszali?

Prof. Przemysław Żurawski vel Grajewski zwrócił uwagę na solidną niespójność logiczną w obecnym tłumaczeniu przez polityków Platformy Obywatelskiej zasadności przyjęcia strategii obrony na Wiśle w czasie sprawowania władzy przez koalicję PO-PSL.

„PO tłumaczy dziś, że musiała dostosować plany obrony do ówczesnych możliwości armii” – napisał w mediach społecznościowych członek komisji badającej rosyjskie wpływy w Polsce.

„Rozumiem, że armia była zbyt mała. To akurat prawda, ale skoro była zbyt mała, to dlaczego ją zmniejszano, zamiast zwiększać i cięto budżet MON (2008/9 i 2013), zamiast zwiększać?” – skonkludował prof. Żurawski vel Grajewski.

za:www.fronda.pl

Copyright © 2017. All Rights Reserved.