Witamy serdecznie na stronie internetowej Oddziału Łódzkiego
Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy.

Mamy nadzieję, że ułatwimy Państwu docieranie do rzetelnej informacji. Tutaj chcemy prezentować wielkość oraz problemy naszego Kościoła, zagadnienia społeczne, cywilizacyjne, publikacje członków Stowarzyszenia, stanowiska w ważnych kwestiach. Nie będziemy konkurować w informacjach bieżących z innymi portalami (niektóre z nich wskazujemy w odnośnikach), natomiast gorąco zapraszamy do lektury wszystkich tekstów - ich aktualność znacznie przekracza czas prezentacji na stronie głównej. Zachęcamy do korzystania z odnośników: "Publikacje" i "Polecane". Mamy nadzieję na stały rozwój strony dzięki aktywnej współpracy użytkowników. Z góry dziękujemy za materiały, uwagi, propozycje.
Prosimy kierować je na adres: lodz@katolickie.media.pl

Polecane

Wiemy, kiedy koniec ocieplenia klimatu. PIG-PIB tak wystraszył się swojego tekstu, że wydał... wyjaśnienia

„Destrukcyjny wpływ emisji związanych ze spalaniem paliw kopalnych jest oczywisty. W materiale pragnęliśmy natomiast pokazać, że nie jest to jedyny czynnik wpływający na klimat - także naturalne procesy zachodzące na Ziemi odgrywają swoją rolę” - czytamy w wyjaśnieniach Państwowego Instytutu Geologicznego. Sprawa dotyczy wypuszczonej do mediów publikacji, z której jasno wynika, że ocieplenie klimatu to tylko

epizod, po którym nadejdzie jego ochłodzenie. Organizacja nie zaprzecza użytym w tekście argumentom, choć zapowiada akcję „docierania z wyjaśnieniami do wszystkich mediów”.

Mowa o depeszy PAP, jaką opublikowano w niedzielę rano. W tekście „PIG: ocieplenie klimatu osiągnie maksimum prawdopodobnie pod koniec tego stulecia” napisano:

    „Ocieplenie klimatu osiągnie maksimum prawdopodobnie pod koniec tego stulecia, po nim rozpocznie się kolejne ochłodzenie - prognozuje Państwowy Instytut Geologiczny (PIG). Zdaniem ekspertów temperatura na Ziemi jest obecnie niższa niż w maksimach poprzednich ociepleń np. w średniowieczu”.

PIG-PIB się wystraszył. Opublikowano wyjaśnienia

W oświadczeniu Państwowego Instytutu Geologicznego czytamy: „Państwowy Instytut Geologiczny - PIB w pełni zgadza się ustaleniami naukowymi dotyczącymi wpływu działalności człowieka na klimat Ziemi. Destrukcyjny wpływ emisji związanych ze spalaniem paliw kopalnych jest oczywisty. W materiale pragnęliśmy natomiast pokazać, że nie jest to jedyny czynnik wpływający na klimat – także naturalne procesy zachodzące na Ziemi odgrywają swoją rolę”.

Zdaniem autora wyjaśnień, „nieprecyzyjna informacja i użyte argumenty wypaczyły intencję przekazu”.  „Publikacja materiału w tej formie nie powinna mieć miejsca, zawiódł system weryfikacji treści w Instytucie, za co serdecznie przepraszamy” – czytamy.

I dalej: „Materiał przygotowany przez jednego z pracowników, specjalisty w zakresie badań nad czwartorzędem – prof. dr. hab. Leszka Marksa – nie jest oficjalnym stanowiskiem Państwowego Instytutu Geologicznego-PIB. W najbliższych dniach PIG-PIB podejmie działania, aby dotrzeć z tym wyjaśnieniem do wszystkich mediów, które umieściły informację PAP zawierającą nieprecyzyjne informacje, które przekazaliśmy do opinii publicznej. Przepraszamy, że nasze działania mogły wprowadzać opinię publiczną w błąd w kwestii wpływu emisji gazów cieplarnianych przez ludzi na klimat”.

PIG: ocieplenie klimatu osiągnie maksimum prawdopodobnie pod koniec tego stulecia

Poniżej publikujemy całą treść depeszy.

"Wpływ zwiększonej emisji gazów cieplarnianych (na klimat - PAP), przede wszystkim wskutek spalania paliw kopalnych przez człowieka jest znacznie przeszacowany, ponieważ nie uwzględnia się roli równolegle postępującego ocieplenia spowodowanego przez czynniki naturalne" - ocenił w informacji przekazanej PAP Państwowy Instytut Geologiczny - Instytut Badawczy z okazji Dnia Ziemi, przypadającego 22 kwietnia.

Zdaniem naukowców PIG znajomość historii klimatu i zmian środowiska w holocenie, czyli w epoce geologicznej obejmującej ostatnie 11 700 lat, pozwala na "racjonalne prognozowanie trendu naturalnych zmian klimatu na Ziemi i ich skutków".

"Współczesne ocieplenie osiągnie swoje maksimum prawdopodobnie pod koniec bieżącego stulecia, po czym rozpocznie się kolejne ochłodzenie. Cieplejsza woda powierzchni oceanów stymuluje zwiększenie parowania, a to spowoduje zwiększenie zachmurzenia i większe opady na sąsiednich obszarach lądowych" - przewidują naukowcy.

Zwrócili uwagę, że Ziemia i jej atmosfera zostały ukształtowane przez czynniki naturalne. "Część z nich działała bardzo słabo, ale przez miliony lat, więc ostatecznie ich wpływ zaznaczył się bardzo wyraźnie" - wskazali eksperci.

Zdaniem naukowców przyszłe zmiany klimatu i ich skutki można prognozować przez porównanie z rekonstrukcjami dla przeszłości. "Wynika z nich jednoznacznie, że współczesny trend ocieplenia jest związany z okresem przejściowym od ochłodzenia małej epoki lodowej, która skończyła się w pierwszej połowie XIX wieku" - stwierdzili eksperci PIG. "Wzrost temperatury na Ziemi w tym czasie nie przekroczył 1 st. C, a więc temperatura jest obecnie wciąż niższa niż w maksimach poprzednich ociepleń takich jak średniowiecze, okres rzymski i epoka brązu" - zwrócili uwagę.

W przeszłości zmiany klimatu zachodziły cyklicznie i miały różną skalę, co zależało od działania czynników ziemskich i pozaziemskich - podali. W holocenie, czyli obecnej epoce geologicznej, takich epizodów ciepłych i przedzielających je ochłodzeń było kilkanaście, a każde z nich trwało około 500-600 lat.

"Najcieplejsza część holocenu, czyli jego optimum klimatyczne występowało 8-5 tysięcy lat temu, kiedy średnia temperatura na Ziemi mogła być nawet o 3 – 3,5 st. C wyższa niż obecnie" - podkreślili.

Naukowcy zwrócili uwagę, że w okresie optimum termicznego holocenu lodowce w strefie umiarkowanej znacznie się zmniejszyły, a nawet uległy całkowitemu zanikowi - tak się stało między innymi w Górach Skandynawskich, Pirenejach i na Uralu. "Obszar wieloletniej zmarzliny, charakterystycznej dla obszarów występowania klimatu zimnego, był znacznie mniejszy niż obecnie" - dodali.

W Arktyce okres ciepły zaczął się kilka tysięcy lat wcześniej i w tym czasie temperatura powierzchni morza w rejonie Spitsbergenu była o 2-5 st. C wyższa niż obecnie, co sprzyjało szybkiemu topnieniu wciąż rozległych lądolodów: północnoamerykańskiego, grenlandzkiego i skandynawskiego, a wieloletnia pokrywa lodowa występowała prawdopodobnie jedynie w ograniczonej części Morza Arktycznego.

"Ciepły klimat w starszej części holocenu zdynamizował ciepłe prądy morskie, które docierałybliżej biegunów. Spowodowało to zwiększenie parowania wody w oceanach i dalszy zasięg monsunów letnich, szczególnie na półkuli północnej. Przykładowo deszcze monsunowe w północno-wschodniej Afryce występowały kilkaset kilometrów dalej na północ, a więc prawdopodobnie nawet w południowym Egipcie" - ocenili eksperci w informacji przekazanej PAP.

Wraz z większymi opadami w rejonie śródziemnomorskim - jak podali - na Saharze pojawiła się sawanna i dopiero postępujące w ostatnich 5000 lat ochłodzenie spowodowało, że została przekształcona w pustynię.

Według naukowców wpływ na klimat na Ziemi miały też zjawiska ekstremalne. "Trwały krótko, ale w ogromnym natężeniu i efekt ich działania był często katastrofalny dla życia na Ziemi" - zaznaczyli. Niektóre z nich miały zasięg lokalny lub co najwyżej regionalny, np. wybuchy wulkanów, powodzie i trzęsienia ziemi, ale były również takie o znaczeniu globalnym, jak wybuchy superwulkanów oraz uderzenia komety lub asteroidy, które w efekcie spowodowały drastyczne ochłodzenia, trwające tysiące lat - wyjaśnili eksperci.

Ich zdaniem katastrofalny wpływ na klimat na Ziemi mogłoby mieć masowe użycie broni jądrowej, ponieważ doprowadziłoby to "prawdopodobnie" do wieloletniej "zimy nuklearnej" i "rozległego skażenia terenu".

Według PIG w skali globalnej wpływ człowieka na klimat jest niewielki, ale może być istotny lokalnie. Eksperci przyznali, że działalność człowieka jest ograniczona głównie do powierzchni Ziemi, lecz wpływa również na jej atmosferę i sięga kilka kilometrów w głąb, także w oceanach. "Zmiany w sposobie użytkowania powierzchni Ziemi, np. wylesianie, uprawy rolne, zabudowa i nieracjonalna gospodarka wodna mają istotny wpływ na lokalne stepowienie i pustynnienie obszarów, szczególnie tych znajdujących się w pobliżu granicy stref klimatycznych" - wyjaśnili.

Instytut powołał się na dane Komisji Europejskiej, zgodnie z którymi 70 proc. gleb w UE "nie jest w dobrym stanie". "Przedstawiona w listopadzie 2020 r. strategia glebowa UE do 2030 r. ma na celu rekultywację do 2050 r. zdegradowanych i zdewastowanych gleb w Europie, zwiększenie ich odporności i zapewnienie im odpowiedniej ochrony, tak aby do 2050 r. wszystkie ekosystemy glebowe były w stanie dobrym" - wskazali naukowcy.

Zwrócili też uwagę, że wbrew powszechnym opiniom, Polska nie jest krajem "katastrofalnie zanieczyszczonym". "Przeglądowe badania geochemiczne wykazały jednak przekroczenia dopuszczalnych zawartości substancji szkodliwych w glebach, wodach i osadach wodnych w niektórych rejonach kraju" - zaznaczyli. Przypomnieli, że ostatnia ocena stanu wód podziemnych w Polsce, oparta o dane z roku 2022 wykazała, że stan chemiczny wód podziemnych jest dobry na obszarze 95 proc. powierzchni kraju. "Tylko na terytorium 5 proc. powierzchni kraju jakość wód jest antropogenicznie zmieniona i jej wykorzystanie na cele komunalne może być ograniczone" - dodali.

za:niezalezna.pl

***

Instytut nagle zmienił zdanie ws. zmian klimatu? To był efekt nacisków ministerstwa

Jak ustalił portal Niezalezna.pl, przyczyną zamieszczenia przez Państwowy Instytut Geologiczny (PIG-PIB) sprostowania dotyczącego materiału przesłanego do Polskiej Agencji Prasowej z okazji Dnia Ziemi, polemizującego z klimatycznymi dogmatami lansowanymi m.in. przez Międzyrządowy Zespół ds. Zmian Klimatu (IPCC) – były „pozamerytoryczne naciski grożące dymisją dyrektorowi PIG i jednemu z wiceministrów”. - Tego wyjaśnienia nie należy traktować jako deklarację merytoryczną, tylko nacisk polityczny, grożący dymisjami. Chodzi o ochronę Instytutu i dlatego się to na stronie znalazło – usłyszeliśmy od wiarygodnego źródła w PIG. Wiceminister klimatu Urszula Zielińska nie wykluczyła interwencji resortu w tej sprawie, natomiast rzecznik MKiŚ przyznał, że przed opublikowaniem sprostowania doszło jedynie do „konsultacji” jego treści z ministerstwem.

Wyłom w obowiązującej narracji

W niedzielę Polska Agencja Prasowa opublikowała materiał przesłany przez PIG, dotyczący genezy, przebiegu oraz przyczyn zmian klimatu na Ziemi. W materiale tym stwierdzono, że ocieplenie klimatu osiągnie maksimum prawdopodobnie pod koniec tego stulecia, a po nim rozpocznie się kolejne ochłodzenie.

Treść depeszy, opracowanej na podstawie materiału przygotowanego przez specjalistę w zakresie badań nad czwartorzędem – prof. dr. hab. Leszka Marksa wzbudziła sporą konsternację – jak się okazuje – także na szczeblu ministerialnym.

We wtorek w specjalnym oświadczeniu PIG przeprosił za upublicznienie materiału i odciął się od zawartych w nim poglądów, stwierdzając, że „publikacja materiału w tej formie nie powinna mieć miejsca” oraz że mogła ona „wprowadzać opinię publiczną w błąd w kwestii wpływu emisji gazów cieplarnianych przez ludzi na klimat”.

PIG zapewnił, że „w pełni zgadza się z ustaleniami naukowymi dotyczącymi wpływu działalności człowieka na klimat Ziemi” i z ustaleniami IPCC w tej kwestii.

Polityczne naciski?

Z ustaleń portalu Niezalezna.pl wynika, że wyjaśnienie Państwowego Instytutu Geologicznego zamieszczone we wtorek na jego stronie internetowej było przygotowane przez ministerstwo klimatu i zostało wymuszone pod groźbą dymisji.

- To są naciski pozamerytoryczne, a zdecydowana większość pracowników naukowych Instytutu podziela poglądy zaprezentowane w przekazanym PAP materiale z okazji Dnia Ziemi i wspiera prof. Marksa. Instytut tak naprawdę nie zmienił swojego zdania. Tego wyjaśnienia nie należy traktować jako deklarację merytoryczną, tylko nacisk polityczny, grożący dymisjami. Chodzi o ochronę instytutu i dlatego się to na stronie znalazło - poinformowało nas wiarygodne źródło w PIG.

Według naszego rozmówcy, komunikat, który się ukazał w niedzielę i tak „był nieco złagodzony” w stosunku do poglądów prezentowanych przez prof. Marksa, ale generalnie w dużej mierze je odzwierciedlał.

- Ale to było nie do przyjęcia przez ministerstwo, więc została przysłana kolejna wersja, grożąca dymisją dyrektorowi i jednemu z wiceministrów, jeżeli to się nie znajdzie na stronie. Zostało to troszeczkę wyłagodzone w stosunku do tego pierwowzoru, który przyszedł z ministerstwa, ale z rzeczywistością nie ma to nic wspólnego i jest to rodzaj ręcznego i pozamerytorycznego sterowania - usłyszeliśmy od zorientowanego w sprawie pracownika PIG.

Ministerstwo przyznaje się do „konsultacji”

O ustosunkowanie się do naszych ustaleń poprosiliśmy wiceminister klimatu Urszulę Zielińską, która powiedziała, że nie wie nic o interwencji resortu w tej sprawie, ale jej nie wykluczyła.

- Wiem, że ukazało się w depeszy PAP coś, co było nie oparte na faktach, więc być może nasz rzecznik zainterweniował. Pewnie niejedna osoba interweniowała, bo ja sama dostałam co najmniej jednego maila w tej sprawie od osób z zewnątrz, od naukowców, którzy interweniowali. Podejrzewam, że to nie jedna interwencja, która wpłynęła do samego ministerstwa, a domyślam się, że Instytut dostał ich też sporo. Dobrze, że zainterweniowali i skorygowali to, bo musimy się opierać na nauce i na faktach - stwierdziła Urszula Zielińska.

Rzecznik ministerstwa klimatu Hubert Różyk powiedział w rozmowie z Niezalezna.pl, że po niedzielnej publikacji w PAP depeszy opartej na materiałach przesłanych przez PIG rozmawiał z dyrektorem Instytutu i – jak twierdzi – w rozmowie tej „żadne informacje czy choćby sugestie związane z groźbą zwolnienia kogokolwiek się nie pojawiły”. - Celem rozmowy było rozeznanie w szczegółach i oferta pomocy - stwierdził.

„Chciałem się dowiedzieć w jaki sposób zostanie przygotowana odpowiedź na ten materiał, bo – jak stwierdził to sam PIG w wyjaśnieniu – był to materiał niezgodny ze stanem wiedzy naukowej w kwestii ocieplenia klimatu. Działamy w ministerstwie w profesjonalny sposób, moim celem była pomoc w trudnej sytuacji i wsparcie. Jednoznacznie dementuję, że w rozmowach pojawiły się jakiekolwiek elementy zastraszania”– powiedział nam rzecznik MKiŚ.

Dopytywany kto był inicjatorem publikacji sprostowania, stwierdził, że „było ono skonsultowane z ministerstwem”. – W rozmowie pojawiła się informacja, że PIG napisze takie sprostowanie i to była inicjatywa samego PIG-u. Natomiast później, jak wcześniej powiedziałem, została skonsultowana z ministerstwem – dodał urzędnik.

za:niezalezna.pl

Copyright © 2017. All Rights Reserved.