Witamy serdecznie na stronie internetowej Oddziału Łódzkiego
Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy.

Mamy nadzieję, że ułatwimy Państwu docieranie do rzetelnej informacji. Tutaj chcemy prezentować wielkość oraz problemy naszego Kościoła, zagadnienia społeczne, cywilizacyjne, publikacje członków Stowarzyszenia, stanowiska w ważnych kwestiach. Nie będziemy konkurować w informacjach bieżących z innymi portalami (niektóre z nich wskazujemy w odnośnikach), natomiast gorąco zapraszamy do lektury wszystkich tekstów - ich aktualność znacznie przekracza czas prezentacji na stronie głównej. Zachęcamy do korzystania z odnośników: "Publikacje" i "Polecane". Mamy nadzieję na stały rozwój strony dzięki aktywnej współpracy użytkowników. Z góry dziękujemy za materiały, uwagi, propozycje.
Prosimy kierować je na adres: lodz@katolickie.media.pl

Polecane

Siła wiary

Trzeba dziś jasno i głośno definiować, co jest dobre, a co złe, co jest wolnością, a co bluźnierstwem.
Polskie pielgrzymowanie ma w sobie coś wyjątkowego.
Szczególnie to na Jasną Górę, którą Polacy uważają za zupełnie wyjątkowe miejsce.
Ilekroć obserwuję pielgrzymów, którzy zmierzają do jasnogórskiego klasztoru, czuję prawdziwą dumę z tego, że pochodzę z Częstochowy.

Idą mimo niemal afrykańskich w tym roku upałów lub groźnych nawałnic;
idą mimo agresywnej medialnej nagonki na ludzi wierzących i pobożnych, tych, którzy wciąż chcą się przyznawać do Jezusa i Jego Matki,
dla których manifestowanie, praktykowanie wiary jest czymś naturalnym i codziennym...

W połowie sierpnia pielgrzymowanie na Jasną Górę osiąga swoje apogeum.
I mimo że od dekad oglądam finał tych rekolekcji w drodze, zawsze robią na mnie wrażenie poświęcenie pątników i zewnętrzne piękno,
którym emanują, gdy idą przez centrum Częstochowy do tronu Matki. Zdaję sobie sprawę z tego, że nie jest to łatwa wędrówka, zwłaszcza w wymiarze zmagania się z własnymi ograniczeniami. Zmęczenie powoduje, że czasami pojawiają się wątpliwości co do sensu wyprawy, jednak mimo trudu pielgrzymi idą dalej. W drodze poznają się nawzajem, odkrywają siłę modlitwy, odnajdują drogę do Boga, do samego siebie, do bliźnich. Trwający wiele godzin dziennie marsz porządkuje myśli w głowie, z każdym krokiem następuje jakieś duchowe odrodzenie. Pielgrzymuje się nie tylko po to, by dojść do celu, ale też by temu całemu mozołowi nadać głębszy sens. I w którymś momencie zaczyna się rozumieć, że chodzi nie tylko o kilka pątniczych dni, ale też o to, by to pielgrzymkowe doświadczenie, te wypełniające serca emocje, ten dobry duch rozlały się na cały rok.

Dla katolickiego tygodnika wydawanego u stóp Jasnej Góry w numerze na 11 sierpnia to temat obowiązkowy.
Nasi dziennikarze, którzy co roku „biegają” za pielgrzymami, słyszą przeróżne opowiadane przez nich historie
– o wyjątkowej atmosferze, przyjaznych ludziach, o intencjach, które w chwilach wątpliwości przypominają, że jednak warto iść dalej;
pątnicy dzielą się tym, o co chcą prosić albo za co podziękować.
Rozmowy z nimi utwierdzają mnie w przekonaniu, że wiara jest najsilniejszym światłem na drodze naszego życia.
To ona wskazuje kierunek wędrówki, nie pozwala błądzić, daje szanse na unikanie zasadzek, prowokacji, broni przed odwetem, nienawiścią...
A tych dziś nie brakuje.
Wydaje się nawet, że kpienie z chrześcijan, publiczne obrażanie nas stało się już normą.
A może skrupulatnie zaplanowaną strategią? Strategią szykanowania, a nawet tyranizowania chrześcijan?
Jak mamy na takie ekscesy reagować?
Co możemy zrobić, by w imię wolności słowa i tolerancji zatrzymać falę nienawiści wobec nas, wyznawców Chrystusa?
Mam na myśli niedawną inaugurację igrzysk olimpijskich w Paryżu, które choć właśnie przechodzą do historii,
to niewątpliwie zostaną zapamiętane nie tylko jako wielkie święto sportu,
ale także z powodu skandalu, który położył się cieniem na całym wydarzeniu.
Spora część mediów na całym świecie już przypięła imprezie metkę olimpiady pogardy wobec chrześcijan
– igrzysk, które ideał braterstwa i jedności zastąpiły ideologicznym bełkotem i kpiną z chrześcijaństwa.

Dlaczego na to pozwalamy, dlaczego bagatelizujemy takie zachowania?
Wiemy przecież, że gdy jako wspólnota ludzi wierzących stracimy zmysł moralny,
kiedy nie będzie nam przeszkadzała pogarda dla świętości i uwierzymy demagogicznym frazesom,
wówczas zmienimy się w trawiony chorobą wspólnotopodobny twór.
Dlatego – obecnie może bardziej niż kiedykolwiek – potrzebujemy ożywienia moralności.
Przestańmy akceptować kompromisy z niemoralnością, nawet za cenę bycia społecznie nieakceptowanymi.
Trzeba dziś jasno i głośno definiować, co jest dobre, a co złe, co jest wolnością, a co bluźnierstwem.
Tylko w ten sposób tkanka społeczna nie ulegnie rozkładowi ani nie nabierze cech rakowych...

Prawdziwa siła chrześcijanina wynika z wiary w zwycięstwo Chrystusa – to bardzo realna moc.
Potrzeba nam dzisiaj dużo odwagi, by pokonać prowokacje ateistów, krytykę awanturników i ignorantów,
by odepchnąć szyderstwo współczesnych Barabaszów.
Człowiek, który wierzy, nie jest słaby – jest mocny siłą swej wiary.
I o tym właśnie przypominają nam jasnogórscy pielgrzymi. Dobrze jest o tym pamiętać…

Ks. Jarosław Grabowski

Za:https://www.niedziela.pl

***
To rzeczywiście droga, która ...
która może dawać w kość, ale i oczyszcza
I przynosi konkretne efekty.
...Wiem, bo ongiś szedłem.
Wprzódy z prośbą; potem z dziękczynieniem...

Sam, a i z Przyjaciółmi...
kn

Copyright © 2017. All Rights Reserved.