Polecane
LISICKI, GÓRNY, KRATIUK. ALLAH NAS ZBAWI? SZOKUJĄCA PIELGRZYMKA FRANCISZKA
https://pch24.tv/lisicki-gorny-kratiuk-allah-nas-zbawi-szokujaca-pielgrzymka-franciszka/
***
Franciszek w Indonezji. Chrześcijaństwo i islam… wspólną drogą ku „światłu”
Chrystus powiada o Sobie, iż jest światłością świata. Papież w Indonezji naucza, że światłością są chrześcijanie i muzułmanie.
Zmierzają wspólnie ku ostatecznemu celowi na drodze braterstwa; a różnice w rytach i doktrynie są tylko powierzchnią, bo to, co naprawdę istotne, jest ukryte pod spodem.
Papież Franciszek udał się w podróż do Azji Południowo-Wschodniej: Indonezji, Papui Nowej Gwinei, Timoru Wschodniego i Singapuru.
W krótkiej notce opublikowanej na PCh24.pl sugerowałem niedawno, że podróż ta może stać się okazją do zakomunikowania wielu stwierdzeń,
które będą graniczyć z błędami indyferentyzmu religijnego.
Niestety, to przewidywanie okazało się nazbyt optymistyczne: podczas spotkań z muzułmanami w Indonezji
Franciszek konsekwentnie traktował ich tak, jakby nie potrzebowali żadnego nawrócenia,
a islam był w pełni uprawnioną drogą, która prowadzi ich ku Bogu.
W płaszczyźnie zarówno słów jak i symboli podróż stała się narzędziem utożsamiania Boga Trójjedynego z Allahem.
Chrystus to wielki nieobecny papieskich wystąpień, a ostatecznym celem Kościoła i człowieka
stało się prowadzenie drogą braterstwa „ku światłu” – bynajmniej nie w Chrystusie Panu.
Skupię się tu wyłącznie na tych działaniach i słowach Franciszka, które były adresowane do muzułmanów.
Wyznawcy islamu stanowią lwią część populacji Indonezji i byłoby rzeczą naturalną, gdyby następca św. Piotra,
spotykając się z nimi, starał się choćby w najdelikatniejszy możliwy sposób zachęcić ich do zainteresowania Osobą Zbawiciela.
Nie chodzi bynajmniej o nachalne wzywanie do dołączenia do Kościoła katolickiego, ale o próbę takiego naświetlenia Pana Jezusa,
żeby wywołać wśród islamskich słuchaczy pragnienie bliższego poznania Syna Bożego.
Niestety: bazując na oficjalnych materiałach publikowanych przez Stolicę Apostolską można stwierdzić, że nic takiego nie miało miejsca.
Papież Franciszek przez całą podróż konsekwentnie zachowywał się tak, jakby islam był absolutnie równoprawną religią.
Mówiąc krótko: Ojciec Święty działał w pełnej zgodzie z literą deklaracji z Abu Zabi,
którą w 2019 roku podpisał wraz z Wielkim Imamem z Al-Azhar w Kairze, Ahmadem al-Tayyebem,
według której Bóg życzy sobie istnienia różnych religii.
4 września papież wygłosił w pałacu prezydenckim w Dżakarcie przemówienie adresowane do władz Indonezji.
Zawarł w nim wiele pozytywnych elementów, na przykład potępienie aborcji oraz wezwanie do wielodzietności, co zasługuje na pochwałę.
Niestety, gdy idzie o świadectwo religijne, było skrajnie niekatolickie.
W całym wystąpieniu ani razu nie padło imię Pana Jezusa.
Papież mówił wprawdzie o Kościele katolickim, ale jego misję przedstawił wyłącznie w kategoriach doczesnych.
Stwierdził:
„Kościół katolicki służy dobru wspólnemu i pragnie wzmocnić współpracę z instytucjami publicznymi
i innymi podmiotami społeczeństwa obywatelskiego, ale nigdy nie prozelityzuje i zawsze szanuje wiarę każdego człowieka.
Kościół pragnie zachęcać do tworzenia bardziej zrównoważonej tkanki społecznej
i zapewnić bardziej skuteczną i sprawiedliwą dystrybucję pomocy społecznej”.
Innymi słowy, Kościół w papieskim świadectwie skierowanym do wyznawców fałszywej religii
został sprowadzony do roli organizacji dobroczynnej o celach wyłącznie materialistycznych.
5 września papież wygłosił przemówienie w największym meczecie Indonezji, Istiqlal w Dżakarcie,
uczestnicząc w spotkaniu międzyreligijnym, gdzie obecni byli z natury rzeczy głównie muzułmanie (choć nie tylko oni).
Rozpoczął od określenia meczetu mianem „wielkiego domu ludzkości”, do którego „każdy może wejść, robiąc miejsce
dla tęsknoty za nieskończonością, którą każdy z nas nosi w sercach”.
Następnie papież zaczął mówić obrazowo o jedności islamu i chrześcijaństwa.
Odwołał się do bardzo specyficznego rozwiązania architektonicznego związanego z meczetem Istiqlal.
Otóż meczet ów znajduje się naprzeciwko katolickiej katedry Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny.
Obie świątynie są połączone tunelem, który nazywa się „Tunelem Przyjaźni”.
Franciszek wykorzystał ten obraz, by przedstawić chrześcijaństwo oraz islam jako dwa porządki kulturowo-obrzędowe,
które opierają się na tej samej głębokiej zasadzie, jaką jest dążenie do poszukiwania nieskończoności.
Proszę uważnie przeczytać słowa papieża:
„Na powierzchni zarówno w meczecie jak i katedrze są przestrzenie, które są definiowane i odwiedzane przez swoich wiernych,
ale pod ziemią w tunelu ci sami ludzie mogą spotkać się ze sobą i z perspektywą religijną drugiego.
Ten obraz przypomina nam o ważnym fakcie, że widzialne aspekty religii – ryty, praktyki i tak dalej
– są dziedzictwem, które należy strzec i szanować. Możemy jednak powiedzieć, że to, co leży “pod spodem”,
co biegnie w podziemiach, jak “Tunel Przyjaźni”, jest jednym wspólnym korzeniem dla wszystkich wrażliwości religijnych:
to poszukiwanie spotkania z boskością, pragnienie nieskończoności, które Wszechmocny umieścił w naszych sercach,
poszukiwanie większej radości i życia silniejszego niż jakikolwiek rodzaj śmierci,
które ożywia podróż anszego życia i nakłania nas do przekroczenia naszych granic, by spotkać Boga.
Pamiętajmy tutaj, że patrząc głębiej, ujmując to, co płynie w głębinie naszego życia,
to znaczy pragnienie pełni mieszkające na dnie naszego serca, odkrywamy, że wszyscy jesteśmy braćmi i siostrami,
wszyscy jesteśmy pielgrzymami na naszej drodze do Boga, ponadto, co nas od siebie różni”.
Jak Państwo widzą, papież Franciszek bardzo wyraźnie sprowadza tutaj różnice religijne do tego, co powierzchowne,
wskazując, że to, co naprawdę istotne – jest ukryte gdzieś pod spodem.
Mamy do czynienia z klasycznym przykładem herezji modernistycznej, która wszystkie religie wywodzi od wewnętrznego i wrodzonemu każdemu człowiekowi poczucia boskości.
Zarazem rzecz jest typowa dla środowisk wolnomularstwa deistycznego.
Znamienne, że niepodległa Indonezja powstała przy dużym udziale masonerii, zaimplementowanej w tym kraju przez Holendrów; loże holenderskie są związane z masonerią anglosaską, która – w przeciwieństwie do masonerii dominującej dziś we Francji – nie jest ateistyczna, ale zasadniczo „deistyczna”.
Papieska interpretacja „Tunelu Przyjaźni” wpisuje się w idee krzewione przez te grupy:
nie chodzi tu wyłącznie o czysto praktyczną przyjaźń, ale o przejawiającą się na najgłębszym poziomie
faktyczną (rzekomą) jedność islamu i chrześcijaństwa.
Być może jeszcze wyraźniej wybrzmiało to w krótkim przemówieniu, które Franciszek wygłosił w samym „Tunelu Przyjaźni”.
Powiedział tam między innymi:
„Kiedy myślimy o tunelu, łatwo pojawia się nam obraz ciemnego przejścia.
Może to być przerażające, zwłaszcza gdy jesteśmy sami.
Tutaj jest jednak inaczej, bo wszystko jest oświecone.
Chciałbym wam powiedzieć, że to wy jesteście światłem, które to oświeca;
czynicie tak poprzez swoją przyjaźń, poprzez harmonię, którą krzewicie,
wsparcie, którego sobie udzielacie, przez wspólne podróżowanie, które ostatecznie prowadzi was do pełni światła.
My, którzy należymy do różnych tradycji religijnych, mamy rolę do odegrania w niesieniu każdemu pomocy w przekraczaniu tuneli życia
z oczami utkwionymi w świetle.
Wtedy, na końcu podróży, będziemy w stanie rozpoznać w tych, którzy szli obok nas, brata i siostrę,
z którym możemy dzielić życie i nawzajem sobie pomagać”.
W nauce Kościoła to Jezus Chrystus jest Światłem, które przychodzi ze Wschodu.
W powyższej wypowiedzi papieskiej symbolika światła została jednak wykorzystana zupełnie inaczej.
Ku światłu zmierzają nie tylko chrześcijanie, ale również muzułmanie – innymi drogami, niemniej jednak do dokładnie tego samego celu.
Więcej nawet: podczas gdy nasz Pan Jezus Chrystus mówi o Sobie:
„Ja jestem światłością świata4. Kto idzie za Mną, nie będzie chodził w ciemności, lecz będzie miał światło życia” (J 8, 12),
papież Franciszek dokonuje jakby trawestacji tych słów, nazywając „światłem” chrześcijan i muzułmanów.
Mamy do czynienia nie tylko z rozciągnięciem wymiaru światłości z chrześcijaństwa również na islam,
ale także z przeniesieniem tego wymiaru z Boga-Człowieka na ludzi jako takich, co, znowu, zgodne jest z gnostycko-masońską koncepcją samooświecenia, która zakłada, iż przedzierając się poprzez różnorodne ryty i praktyki religijne człowiek odkrywa, iż jest tożsamy z bóstwem, w ten sposób osiągając pełnię swojego istnienia – w samym sobie.
W dalszej części Franciszek powiedział też:
„Przyjmując innych i szanując ich tożsamość, braterstwo wzywa ich na wspólnej drodze, którą kroczymy w przyjaźni, prowadząc ku światłu”.
Podczas gdy Chrystus Pan naucza, iż podążanie za Nim prowadzi do światła,
papież Franciszek uczy, że do światła prowadzi chrześcijan i muzułmanów co innego, a mianowicie podążanie drogą braterstwa.
Innymi słowy, zbawienie zdaje się nie leżeć w Chrystusie, ale w braterstwie,
co – czy nam się to podoba, czy nie – znowu odnosi nas do masońskich ideałów, wyrażonych lapidarnie
w okrwawionym haśle francuskiej rewolucji.
Wszystkie papieskie cytaty pochodzą z oficjalnej strony Watykanu, każdy może je sprawdzić.
Paweł Chmielewski
za:pch24.pl
***
Papież podpisał kolejną deklarację z imamem. Chodzi o „dobro ludzkości”
W trakcie wizyty w Meczecie Istiqlal w Dżakarcie w Indonezji papież Franciszek i Wielki Imam tego meczetu, Nasaruddin Umar, podpisali „Wspólną Deklaracji Istiqlal 2024”, noszącą podtytuł „Wspieranie harmonii religijnej dla dobra ludzkości.
Obydwaj Sygnatariusze zwracają w dokumencie uwagę na kryzys dehumanizacji oraz kryzys spowodowany zmianami klimatycznymi.
Stwierdzają, że globalne zjawisko dehumanizacji charakteryzuje się przede wszystkim powszechną przemocą i konfliktami, które często prowadzą do alarmującej liczby ofiar.
„Szczególnie niepokojące jest to, że religia jest często instrumentalizowana w tym zakresie, powodując cierpienie wielu osób, zwłaszcza kobiet, dzieci i osób starszych.
Rola religii powinna jednak obejmować promowanie i ochronę godności każdego ludzkiego życia” – czytamy w dokumencie.
Jego autorzy wyrażają przekonanie, że przyczyną zmian klimatycznych jest rabunkowe wykorzystywanie dóbr ziemi przez człowieka.
Powoduje to między innymi klęski żywiołowe, globalne ocieplenie i nieprzewidywalne wzorce pogodowe.
Ich zdaniem kryzys środowiskowy stał się przeszkodą dla harmonijnego współistnienia narodów.
W dokumencie podpisanym przez Ojca Świętego i Wielkiego Imama wskazano, że wartości religijne powinny być ukierunkowane na promowanie kultury szacunku, godności, współczucia, pojednania i braterskiej solidarności w celu przezwyciężenia zarówno dehumanizacji, jak i niszczenia środowiska.
Zaapelowano szczególnie do przywódców religijnych o współpracę w reagowaniu na wyżej wymienione kryzysy,
identyfikując ich przyczyny i podejmując odpowiednie działania.
„Dialog międzyreligijny powinien zostać uznany za skuteczny instrument rozwiązywania lokalnych, regionalnych i międzynarodowych konfliktów, zwłaszcza tych, które są podżegane przez nadużywanie religii.
Co więcej, nasze wierzenia religijne i obrzędy mają szczególną zdolność przemawiania do ludzkiego serca,
a tym samym sprzyjają głębszemu poszanowaniu ludzkiej godności” – czytamy w dokumencie.
Wezwano wszystkich ludzi dobrej woli do podjęcia zdecydowanych działań w celu zachowania integralności środowiska naturalnego i jego zasobów, aby można je było przekazać przyszłym pokoleniom.
Tekst deklaracji nie został jak dotąd w całości zamieszczony w sieci.
W 2019 roku papież Franciszek podpisał analogiczną deklarację z wielkim imamem z Al-Azhar w egipskim Kairze, Ahmadem al-Tayyebem.
W treści tamtego dokumentu znalazło się stwierdzenie, zgodnie z którym Pan Bóg życzy sobie różnorodności religijnej tak samo, jak życzy sobie różnorodności płci czy ras.
Zdanie było ostro krytykowane między innymi przez bp. Athanasiusa Schneidera;
sam papież Franciszek deklarował, że chociaż można je rozumieć heretycko, to miał inną intencję
– chodziłoby o to, że Pan Bóg chce wielu religii w sensie dopustu (voluntas permissiva),
a dwóch płci czy kilku ras – chce pozytywnie (voluntas positiva).
za:pch24.pl
***
„Milczenie” Franciszka. Scorsese przekonał papieża, żeby nie podbijać Azji dla Chrystusa?
Wielokulturowość i religijny pluralizm to duma i szczególny skarb Indonezji – mówił Franciszek
podczas swojego pierwszego wystąpienia w Indonezji.
To właśnie apel o utrzymanie pokojowego współżycia różnych grup i przekonań w atmosferze tolerancji
stanowił główne przesłanie papieskiej mowy.
Pojawiła się nawet wzmianka o poszukiwaniu Bożego Błogosławieństwa.
Na słowa, że chodzi o Najświętszą Trójcę, która objawiła światu wiarę katolicką, już miejsca zabrakło.
Przesłanie chrystusowego wikariusza dla archipelagu malajskiego ma jedynie świecki wymiar.
Czyżby Franciszek uległ przekonaniu, rodem z „Milczenia” Martina Scorsese, że do pewnych miejsc wiary nieść nie warto?
Tak mogło by się zdawać, skoro w państwie z największa populacją muzułmanów na świecie Franciszek skierował do słuchaczy
jedynie pochwałę harmonii, w jakiej współistnieje w Indonezji religia święta z fałszywymi.
W słowach uznania dla kulturowego i konfesyjnego pluralizmu wyspiarskiego państwa trudno szukać wezwania do nawrócenia, czy podkreślenia znaczenia wiary chrześcijańskiej.
To raczej zachęta, by każdy wierzył tak, jak uważa za słuszne, byle zachować pokój na ulicach i przyjazne usposobienie.
Wystąpienie skierowane do władz i społeczeństwa w pałacu prezydenckim w Dżakarcie Franciszek otworzył
nawiązaniem do wielkiego zróżnicowania geograficznego Indonezji, położonej na ok. 17 tysiącach wysp.
„Tak jak ocean jest naturalnym elementem łączącym wszystkie indonezyjskie wyspy,
tak wzajemne poszanowanie dla specyficznych cech kulturowych, etnicznych, językowych i religijnych wszystkich grup ludzkich, z których składa się Indonezja, jest niezbędną tkanką łączną, która czyni naród indonezyjski zjednoczonym i dumnym”, stwierdził Ojciec Święty.
Franciszek zaznaczył, że specyficzne różnice przyczyniają się do tworzenia „wspaniałej mozaiki” społecznej.
„Harmonię w poszanowaniu różnorodności osiąga się wówczas, kiedy każda poszczególna wizja uwzględnia wspólne potrzeby, i kiedy każda grupa etniczna i wyznanie religijne działają w duchu braterstwa, dążąc do szlachetnego celu służenia dobru wszystkich” – mówił papież, zachęcając do troski o zachowanie równowagi między wielością kultur i różnymi wizjami ideologicznymi a racjami cementującymi jedność.
Ojciec Święty zapewnił, iż utrzymywanie kulturowej i religijnej „harmonii” włączy się również miejscowy Kościół.
Franciszek zapowiedział, że hierarchia katolicka umocni współpracę z instytucjami publicznymi,
aby zachęcić do tworzenia bardziej zrównoważonej struktury społecznej oraz zapewnić bardziej skuteczne i sprawiedliwe rozdzielanie pomocy społecznej.
Franciszek przypomniał, że Preambuła Konstytucji Indonezji odnosi się do „boga wszechmogącego”,
do sprawiedliwości społecznej, wzywając do stworzenia – opartego na niej – porządku międzynarodowego,
uważanego za jeden z głównych celów, który należy osiągnąć dla dobra całego narodu indonezyjskiego.
„Jedność w wielości, sprawiedliwość społeczna i Boże błogosławieństwo, są zatem podstawowymi zasadami,
które mają inspirować i kierować określonymi programami, są jakby konstrukcją nośną, solidną podstawą, na której buduje się dom” – wskazał.
Franciszek przestrzegł także przed „niebezpiecznymi” tendencjami, które we współczesnym świecie zagrażają tej „braterskiej” atmosferze.
Jego zdaniem to przede wszystkim konflikty między państwami oraz napięcia wewnętrzne, brak sprawiedliwości społecznej, czy negowanie płynącej z ludzkiego serca potrzeby wiary.
Niekiedy także „manipulowanie wiarą celem podsycania podziałów i zwiększania nienawiści” odgrywać ma podobną rolę. Chrystusowy wikariusz zaapelował o poszanowanie zasad inspirujących organizację Państwa indonezyjskiego.
Franciszek podkreślił, że harmonię osiąga się, „gdy każdy stara się nie tylko o własne interesy i wizję,
ale mając na względzie dobro wszystkich, o budowanie mostów, wspieranie porozumień i synergii,
łączenie sił w celu przezwyciężenia wszelkich form nędzy moralnej, gospodarczej i społecznej, oraz promowanie pokoju i zgody”.
„Niech Bóg błogosławi Indonezję pokojem, na przyszłość pełną nadziei” – powiedział papież na zakończenie swego przemówienia.
Ta zdecydowana pochwała religijnego pluralizmu i „synergii” różnych kultur, jaką Franciszek wygłosił w azjatyckim państwie, przywodzi na myśl fatalne przesłanie, jakie wpaja widzom „Milczenie” Martina Scorsese.
Ten popularny film uczy w zasadzie, że są takie miejsca, do których wiary nieść nie należy.
Dowodzić tego ma historia misjonarzy– apostatów w Japonii, którzy z czasem oddają się służbie władzy i doczesnym
przedsięwzięciom na cesarskim dworze, przekonani, że apostolat na tej dalekowschodniej wyspie jest bezsensowny.
Skupienie Franciszka na politycznym porządku największego muzułmańskiego kraju na świecie i brak wezwania
do powszechnego przyjęcia wiary w Chrystusa przez jego mieszkańców każe sądzić, że ta optyka towarzyszy również Franciszkowi.
To ona, a nie apostolski zapał – będzie znakiem firmowym papieskiej wizyty na Dalekim Wschodzie.
Troska o „wspólny dom”, „jedność w różnorodności”, zamiast „głoszenia Ewangelii aż po krańce ziemi”.
Filip Adamus
za:pch24.pl
***
Ks. Raymond J. de Souza: papież po raz kolejny stanął po stronie Moskwy
W niedzielę, podczas cotygodniowej modlitwy Anioł Pański, papież Franciszek potępił nowe ukraińskie prawo
dotyczące Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej i jej obecności na Ukrainie.
Franciszek odpowiedział w ten sposób na apel moskiewskiego patriarchy Cyryla
– przekonuje publicysta National Catholic Register, ks. Raymond J. de Souza.
Ukraiński parlament, Rada Najwyższa, przyjął ustawę poważnie ograniczającą działalność Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej na Ukrainie.
Ustawa nr 8371 zakazuje działalności na terenie kraju cerkwii oraz działalności struktur religijnych powiązanych z Moskwą.
Instytucja pod przewodnictwem patriarchy Cyryla została uznana za współwinną inwazji.
Publicysta National Catholic Register przypomina, że podobna logika stoi za oficjalnymi sankcjami wobec Cyryla,
wprowadzonymi na przykład przez Wielką Brytanię i Kanadę.
Traktują one Cyryla nie jako przywódcę religijnego, ale jako agenta władzy państwowej.
W odpowiedzi, patriarcha Cyryl ostro potępił ustawę, zarzucając rządowi w Kijowie atak na „wolność religijną”.
Ukraina odpowiada na zarzuty, tłumacząc, że wolność religijna nie jest ogólnie ograniczana,
ale że „podjęto nadzwyczajne środki przeciwko konkretnemu organowi religijnemu, który został zinstrumentalizowany przez rosyjską agresję”.
„Analogią może być monitorowanie przez europejskie rządy kazań w meczetach w celu przeciwdziałania rodzimej radykalizacji islamistów” – tłumaczy ks. de Souza.
Patriarcha Cyryl zaapelował w sobotę (24.08) do przywódców religijnych na całym świecie
o zaprotestowanie przeciwko „atakowi na wolność religijną”.
Już następnego dnia, papież Franciszek wysłuchał prośby Cyryla i stanowczo potępił nowe prawo:
„Myśląc o ustawach przyjętych niedawno na Ukrainie, obawiam się o wolność tych, którzy się modlą,
ponieważ ci, którzy naprawdę się modlą, zawsze modlą się za wszystkich.
Człowiek nie popełnia zła z powodu modlitwy. Jeśli ktoś popełni zło przeciwko swojemu ludowi, będzie za to winny,
ale nie może popełnić zła, ponieważ się modlił.
Pozwólmy więc tym, którzy chcą się modlić, modlić się w tym, co uważają za swój kościół.
Proszę, niech żaden chrześcijański kościół nie zostanie zniesiony bezpośrednio lub pośrednio.
Kościoły nie mogą być dotykane!” – mówił podczas modlitwy Anioł Pański.
Ks. de Souza zauważa, że Franciszek bardzo rzadko wypowiada się w tak stanowczy i konkretny sposób
przeciwko prześladowaniu instytucji religijnych.
Apelu o podobnym wydźwięku zabrakło chociażby w związku z prześladowaniem Kościoła katolickiego przez reżim Ortegi w Nikaragui,
gdzie zamyka się księży i siostry zakonne do więzień, oraz wydala nuncjusza apostolskiego.
Publicysta wskazuje na zadziwiającą linię podziału w „starciu patriarchatów”:
biskup Rzymu staje w po stronie prawej ręki Putina,
podczas gdy głowa kościoła greckokatolickiego abp. Sviatoslaw Schevchuk i patriarcha Konstantynopola Bartłomiej,
wstawiają się za powstałym w 2018 r. Kościołem Prawosławnym Ukrainy.
za:pch24.pl
***
Paweł Chmielewski: Papież dziś pierwszy raz tak jawnie wygłosił herezję
„13 września 2024 roku papież Franciszek po raz pierwszy tak jawnie wygłosił herezję indyferentyzmu religijnego” – stwierdził red. Paweł Chmielewski, odnosząc się do dzisiejszych szokujących słów papieża Franciszka.
Z okazji Wielkiego Jubileuszu Roku 2000, kierowana wówczas przez kard. Józefa Ratzingera Kongregacja Nauki Wiary wydała deklarację „Dominus Iesus”, w której to przypomniano, że sformułowana przez św. Cypriana zasada „Extra Ecclesiam nulla salus” nie przestała obowiązywać. Kościół jest człowiekowi niezbędny do osiągnięcia zbawienia. Zbawienie dokonuje się wyłącznie przez zasługi Chrystusa, który oddał swoje życie na krzyżu. To Chrystus wyjednał zbawienie wszystkim ludziom. Depozytariuszem tego zbawienia uczynił natomiast założony przez siebie Kościół, polecając powołanym przez siebie apostołom przekazanie go wszystkim ludziom. Dlatego katolicy wierzą, że tylko w Kościele odnajdują pełnię środków zbawczych.
Czy papież Franciszek jeszcze w to wierzy? Po dzisiejszej wypowiedzi biskupa Rzymu, niestety można mieć co do tego poważne wątpliwości. Spotykając się dziś z indonezyjską młodzieżą, ojciec święty stwierdził, że różnice między religiami są niczym różnice pomiędzy językami.
- „Jeżeli zaczniecie się kłócić: Moja religia jest ważniejsza od twojej! Moja jest prawdziwa, a twoja nie jest prawdziwa! Dokąd to doprowadzi?”
- pytał.
Franciszek stwierdził, że różne religie są różnymi drogami do Boga, nie akcentując przy tym prawdy o tym, że „nie ma w żadnym innym zbawienia, gdyż nie dano ludziom pod niebem żadnego innego imienia, w którym moglibyśmy być zbawieni”. (Dz 4, 12)
Za pośrednictwem mediów społecznościowych do słów głowy Kościoła odniósł się red. Paweł Chmielewski, publicysta portalu PCh24.pl.
- „Powyższe stwierdzenia są jawnym zaprzeczeniem nauki Kościoła katolickiego. Błędy tego rodzaju zostały wielokrotnie potępione, między innymi przez Piusa IX w Syllabus errorum; przez św. Jana Pawła II w Redemptoris missio; przez kard. Józefa Ratzingera w Dominus Iesus”
- przypomniał.
- „Powyższych stwierdzeń nie da się już wytłumaczyć, bo ogłoszenie, że każda religia jest warta tyle samo, jest tak wyrazistą herezją, że zda sobie z tego sprawę nawet dziecko”
- dodał.
za:www.fronda.pl
***
Uwaga! Watykan ukrywa prawdziwą wypowiedź papieża o różnych religiach
Służby prasowe Watykanu próbują uporać się z kryzysem, jaki wywołały słowa papieża o równości różnych religii, wygłoszone 13 września w Singapurze na spotkaniu z młodzieżą.
Na oficjalnej stronie Watykanu „Vatican.va” zmieniono treść angielskiego tłumaczenia słów, jakie Franciszek wypowiedział do młodych wyznawców różnych religii.
Papież wypowiadał się po włosku. Powiedział między innymi, że „wszystkie religie są drogą, żeby dotrzeć do Boga” oraz że „nasze religie są językami, drogami, żeby dotrzeć do Boga; jedna jest sikhijska, inna muzułmańska, inna hinduska, inna chrześcijańska, ale to wszystko są różne drogi” („Tutte le religioni sono un cammino per arrivare a Dio”; „C’è un solo Dio, e noi, le nostre religioni sono lingue, cammini per arrivare a Dio. Qualcuno sikh, qualcuno musulmano, qualcuno indù, qualcuno cristiano, ma sono diversi cammini.”).
W „nowej” angielskiej wersji papież mówi jednak co innego…
„Religie postrzega się jako drogi, którymi próbuje się osiągnąć Boga” – „Religions are seen as paths trying to reach God” – brzmi zmienione teraz zdanie.
„Religie są jak języki, które próbują wyrazić drogi dostępu do Boga. Jedna jest sikhijska, inna muzułmańska, inna hinduska, inna chrześcijańska” – „religions are like languages that try to express ways to approach God. Some Sikh, some Muslim, some Hindu, some Christian” – brzmi drugie ze zmienionych zdań.
Gdyby papież wyraził się tak, jak w nowym angielskim tłumaczeniu, oznaczałoby to, że mówi o „cudzych” poglądach, a nie o swoim („postrzega się”; „są jak”).
Jednak w oryginale papież powiedział tak, jak powiedział – po włosku nie było żadnego „postrzega się” ani żadnego „są jak”. Świadczą o tym zarówno nagrania jak i wiernie zacytowane słowa papieża we włoskiej wersji na stronie Vatican.va.
za:pch24.pl
***
Roberto de Mattei do papieża Franciszka: To błąd, którego głoszenie jest prawdziwym skandalem
"Nie, Ojcze Święty, nie zrozumieliśmy i nie możemy tego zrozumieć" – pisze prof. Roberto de Mattei w odpowiedzi na słowa Franciszka.
Włoski historyk prof. Roberto de Mattei na portalu rorate-caeli.blogspot.com odniósł się do jednych z ostatnich słów papieża Franciszka, cytowanych przed media watykańskie. "Wszystkie religie są drogami dojścia do Boga. Są – dokonuję porównania – jak różne języki, różne wyrażenia, aby tam dotrzeć. Ale Bóg jest Bogiem dla wszystkich. A ponieważ Bóg jest Bogiem dla wszystkich, wszyscy jesteśmy dziećmi Bożymi. «Ale mój Bóg jest ważniejszy niż twój!». Czy to prawda? Jest tylko jeden Bóg, a my, nasze religie, są językami, ścieżkami prowadzącymi do Boga. Ktoś jest sikhem, ktoś muzułmaninem, ktoś hinduistą, ktoś chrześcijaninem, ale są to różne ścieżki. Understood?" – mówił Ojciec Święty Franciszek.
Mattei: Zbawienie jest tylko w Jezusie Chrystusie
Na blogu Rorate Caeli publicysta tłumaczy, że równoważenie wszystkich religii jest najpoważniejszym błędem, także w kręgach katolickich. Prof. Roberto de Mattei podkreśla, że błąd ten jest skandaliczny, ponieważ "zaprzecza wewnętrznej prawdzie Kościoła katolickiego" o tym, że zbawienie jest tylko w Jezusie Chrystusie.
Słowa o równości wszystkich religii papież Franciszek wypowiedział w Singapurze na spotkaniu z młodzieżą. W tym konktekście autor bloga przypomina, że diecezja singapurska została założona przez św. Franciszka Ksawerego, który przybył tam w 1545 roku. Roberto de Mattei przypomina święte życie zakonnika, a także jego zasługi dla głoszenia Ewangelii w świecie. Św. Franciszek Ksawery pozostawił nam akt wiary, który jasno wyklucza równość innych religii z katolicyzmem:
"Wierzę z całego serca we wszystko, w co Święty Katolicki, Apostolski, Rzymski Kościół nakazuje mi wierzyć o Tobie, Boże mój! Jeden Bóg w trzech osobach.
Wierzę we wszystko, w co Kościół wierzy i czego naucza o odwiecznym Synu Ojca, Bogu podobnym do Niego, który dla mnie stał się człowiekiem, cierpiał, umarł, zmartwychwstał i króluje w niebie z Ojcem i Duchem Świętym.
W końcu wierzę we wszystko, w co święty Kościół, nasza Matka, nakazuje mi wierzyć. Mam mocne postanowienie raczej stracić wszystko, cierpieć wszystko, oddać moją krew i moje życie, niż zrezygnować z jednego punktu mojej wiary, w której chcę żyć i umrzeć.
Kiedy nadejdzie moja ostatnia godzina, moje zimne usta mogą nie być w stanie odnowić wyrazu mojej wiary; ale wyznaję już teraz, na czas mojej śmierci, że uznaję Ciebie, o Jezu Zbawicielu!, za Syna Bożego. Wierzę w Ciebie, poświęcam Ci moje serce, moją duszę, moje życie, całego siebie. Amen".
za:dorzeczy.pl
***
Abp Charles Chaput odpowiada Franciszkowi.
„Chrześcijanie wierzą, że tylko Jezus jest drogą do Boga. Sugerowanie, implikowanie lub pozwalanie innym na wyciąganie innych wniosków jest brakiem miłości” – stwierdził abp Charles Chaput, odnosząc się do słów papieża Franciszka sugerujących, iż wszystkie religie są równowartościową drogą do Boga.
Szokujące słowa padły z usta papieża Franciszka w ub. piątek, w czasie spotkania z indonezyjską młodzieżą. Biskup Rzymu stwierdził, że różnice między religiami są niczym różnice pomiędzy językami.
- „Jeżeli zaczniecie się kłócić: Moja religia jest ważniejsza od twojej! Moja jest prawdziwa, a twoja nie jest prawdziwa! Dokąd to doprowadzi?”
- pytał.
Franciszek przekonywał, że różne religie są różnymi drogami do Boga, nie akcentując przy tym prawdy o tym, że „nie ma w żadnym innym zbawienia, gdyż nie dano ludziom pod niebem żadnego innego imienia, w którym moglibyśmy być zbawieni”. (Dz 4, 12)
Do wypowiedzi ojca świętego odniósł się na łamach „First Things” emerytowany metropolita Filadelfii w Stanach Zjednoczonych abp Charles Chaput, który podkreślił, że „idea, zgodnie z którą wszystkie religie mają tę samą wartość, jest zbyt skażona, by mógł popierać ją następca Piotra”.
- „Katolicy wierzą, że Jezus Chrystus raz na zawsze objawił całej ludzkości, kim jest Bóg. Odkupił nas przez swoją śmierć i zmartwychwstanie, i dał nam zadanie przyprowadzenia do Niego całej ludzkości. Jak jasno naucza nasza wiara, tylko Jezus Chrystus zbawia. Chrystus nie jest tylko jednym z wielkich nauczycieli czy proroków”
- przypomniał hierarcha.
Podkreślił, że sugerowanie równości pomiędzy chrześcijaństwem a innymi religiami jest tożsame z przekreśleniem sensu chrześcijańskiego męczeństwa.
- „Sugerowanie, nawet luźno, że katolicy kroczą mniej lub bardziej podobną ścieżką do Boga jak inne religie, pozbawia męczeństwo jego znaczenia. Po co oddawać życie za Chrystusa, skoro inne ścieżki mogą doprowadzić nas do tego samego Boga? Taka ofiara byłaby bezsensowna. Ale świadectwo męczenników jest dziś tak samo ważne jak zawsze”
- zauważył.
Abp Chaput zwrócił też uwagę, że zadaniem papieża jest umacnianie braci w wierze, a nie wywoływanie wśród nich konsternacji, co często zdarza się w czasie pontyfikatu Franciszka.
- „Chrześcijanie wierzą, że tylko Jezus jest drogą do Boga. Sugerowanie, implikowanie lub pozwalanie innym na wyciąganie innych wniosków jest brakiem miłości, ponieważ prawdziwa miłość zawsze pragnie dobra drugiej osoby, a dobrem wszystkich ludzi jest poznanie i pokochanie Jezusa Chrystusa, a przez Niego Ojca, który nas stworzył”
- stwierdził.
za:www.fronda.pl
***
Papież znowu to powiedział. „Różnorodność tożsamości religijnych jest darem Boga”
„Jedność to nie jednostajność, a różnorodność waszych tożsamości kulturowych i religijnych jest darem Boga. Jedność w różnorodności. Niech wzajemny szacunek rozwija się między wami, naśladując świadectwo waszych przodków” – tak papież Franciszek w swoim przesłaniu wideo opublikowanym 17 września zwrócił się do ekumenicznego spotkania młodzieży „Med24” w Tiranie w Albanii. Motyw przewodni zgromadzenia to „Pielgrzymi nadziei, budowniczowie pokoju”.
Poprzednie takie spotkanie młodzieży, którego celem jest promowanie m.in. harmonii międzyreligijnej, odbyło się w Marsylii we Francji we wrześniu 2023 r. Przeciwnie do tamtego spotkania, papież tym razem nie zjawił się w Tiranie osobiście. W swoim przesłaniu ojciec święty mówił do zgromadzonych, że będąc pielgrzymami nadziei, młodzi ludzie podążają „w poszukiwaniu prawdy, żyjąc naszą wiarą i budując pokój – ponieważ pokój należy budować”.
Podkreślając miłość Boga do każdego człowieka i to, że „nie robi On między nami żadnych różnic”, papież jednocześnie stwierdził: „Braterstwo pięciu wybrzeży Morza Śródziemnego, które ustanawiacie, jest odpowiedzią – naprawdę jest odpowiedzią – najlepszą odpowiedzią, jaką możecie przedstawić na konflikty i śmiercionośną obojętność”. Zachęcił też młodzież do „rozeznawania znaków czasu” oraz kontemplacji „różnic swoich tradycji jako bogactwa, bogactwa, którego chce Bóg”.
Ojciec święty wezwał do szczególnej troski o imigrantów, ubogich i „wszystkich tych, którzy cierpią z powodu uważania ich za ciężar czy kłopot”. Zachęcając do naśladowania Niepokalanego Serca Maryi, jednocześnie papież mówił o napływie imigrantów do Włoch i Europy i zwracał się do młodzieży, by niosąc nadzieję również „podążała za znakami Boga, aby obszar Morza Śródziemnego mógł odzyskać swą najlepszą cechę: [by był] wyrazem braterstwa i pokoju i aby nie był już cmentarzyskiem!”
Wypowiedź papieża dla młodzieży zgromadzonej w Albanii to kolejne takie słowa w przeciągu tygodnia, które wywołały wzburzenie katolików i komentatorów dookoła świata. Przemawiając wcześniej do młodzieży na międzyreligijnym spotkaniu w Singapurze Franciszek powiedział m.in., że „każda religia jest drogą dojścia do Boga. Istnieją różne języki dojścia do Boga, ale Bóg jest Bogiem dla wszystkich. (...) Istnieje tylko jeden Bóg i każdy z nas ma język dojścia do Boga. Sikhijski, muzułmański, hinduska, chrześcijański – to są różne ścieżki”.
Te słowa papieża Franciszka skrytykował abp Charles Chaput, który na łamach „First Things” stwierdził, że „sugerowanie, nawet luźno, że katolicy podążają mniej więcej podobną ścieżką do Boga, jak inne religie, pozbawia męczeństwo jego sensu. Po co oddawać życie za Chrystusa, kiedy inne drogi mogą doprowadzić nas do tego samego Boga? Taka ofiara byłaby bezsensowna – napisał arcybiskup. – Ale świadectwo męczenników jest równie ważne dzisiaj, jak kiedykolwiek. Żyjemy w epoce, kiedy dominującą religią jest coraz bardziej kult siebie samego. Potrzebujemy męczenników – i każdego z nas jako wyznawcy Jezusa Chrystusa – by przypomnieć niewierzącemu światu, że ścieżką do autentycznie bogatego życia jest oddanie się w pełni drugiemu, temu drugiemu”.
Słowa amerykańskiego arcybiskupa mogą być komentarzem również do przesłania, jakie papież Franciszek skierował do młodzieży w Tiranie. Abp Chaput konkludował swój tekst stwierdzeniem: „Chrześcijanie utrzymują, że tylko Jezus jest drogą do Boga. Sugerowanie, dawanie do zrozumienia albo pozwalanie, by inni dochodzili do innego wniosku, to brak miłości, ponieważ autentyczna miłość zawsze chce dobra drugiej osoby, a dobrem wszystkich ludzi jest znać i kochać Jezusa Chrystusa, a poprzez Niego Ojca, który nas stworzył”.
za:www.fronda.pl
***
Gavin Ashenden: Franciszek to „mistrz relatywizmu religijnego”
Swoimi wypowiedziami wygłoszonymi podczas podróży do państw Azji południowo-wschodniej Franciszek wywołał niemałe oburzenie. Jak zauważył słynny brytyjski konwertyta Gavin Ashenden, trudne do pogodzenia z Objawieniem stanowisko, wedle którego „wszystkie religie prowadzą do Boga”, każe coraz poważniej powątpiewać o wierności papieża katolickiej doktrynie. Kiedyś w krajach anglojęzycznych kwestia: „czy papież jest katolikiem?” było popularnym powiedzeniem rzucanym gdy ktoś zadawał pytanie, na które odpowiedź była banalnie oczywista. Dziś, niestety trzeba tę kwestię traktować dosłownie i jako poważny dylemat – ubolewał dawny kapelan Elżbiety II.
Były duchowny Kościoła Anglii zauważył w artykule na łamach portalu catholicherald.co.uk, że wypowiedzi Franciszka świadczą o patrzeniu na religię raczej z socjologicznego i antropologicznego punktu widzenia, powodując spore zamieszanie. Z jednej strony ignorują różnice między wyznaniami, a z drugiej – lekceważą wyraźne zapewnienia Chrystusa o Jego roli jako Jedynego Zbawiciela.
„Papież daje głos znanemu świeckiemu duchowi pluralizmu, tak ukochanemu przez relatywistycznych nauczycieli religioznawstwa ostatnich 70 lat. Niweczy ich [różnych wyznań – red.] pretensje do inności, z odmiennym rozumieniem boskości oraz drogi ku niej, i upiera się, że dzielą wspólny cel”, komentował słowa Franciszka publicysta.
Jak zauważył Gavin Ashenden, gdy odrzucimy perspektywę laickiego badacza, a przyjmiemy postawę wierzącego, poszukującego prawdy i Objawienia, to różne doktryny przestają jawić się jako równe, prowadzące w podobnym kierunku.
Stanowiska Ojca Świętego nie da się pogodzić z „ekskluzywnymi i ostatecznymi twierdzeniami Jezusa o Nim Samym”, zwrócił uwagę były protestancki duchowny. Przywołał na poparcie tego przekonania fragment książki „Chrześcijaństwo po prostu” C. S. Lewisa: „Staram się powstrzymać wszystkich przed mówieniem naprawdę głupiej rzeczy (…): Jestem gotów uznać Jezusa za wielkiego nauczyciela moralnego, ale nie przyjmuję jego twierdzenia, by był Bogiem. Nie wolno tak mówić. Człowiek, który byłby jedynie człowiekiem i powiedziałby rzeczy tak mocne, jak Jezus, nie byłby wielkim nauczycielem moralnym. Byłby albo lunatykiem – na poziomie równym człowieka, który mówi, że jest gotowanym jajem – albo diabłem z piekieł. Musisz zdecydować. Albo ten człowiek był i jest Synem Bożym, albo jest szaleńcem lub kimś jeszcze gorszym… Nie wdawajmy się w protekcjonalny nonsens o tym, że to po prostu wielki, ludzki nauczyciel. Nie pozostawił nam takiej możliwości. Nie chciał”.
Częściowo za szok, jaki wywołało „mistrzostwo papieża w relatywizmie religijnym dla nastolatków” odpowiedzialna była, według Ashendena, różnica „tonu i treści, i autorytetu”, z jakimi wypowiadał się Franciszek względem tych prawd, które przez wieki zachowywało Magisterium Kościoła. Wydana jeszcze za czasów prefektury Josepha Ratzingera w Kongregacji Nauki Wiary deklaracja Dominus Iesus prezentowała treści odwrotne od przekonań Franciszka… I wprost wskazywała głoszone przez niego dziś opinie jako zagrożenie, ostrzegł autor na łamach The Catholic Herald.
„Stałe przepowiadanie misyjne Kościoła jest dziś zagrożone przez relatywistyczne teorie, które chcą usprawiedliwić pluralizm religijny, nie tylko de facto, ale również de iure. W konsekwencji uznaje się, że niektóre prawdy można zastąpić – na przykład ostateczny i kompletny charakter Objawienia Jezusa Chrystusa, naturę wiary chrześcijańskiej w porównaniu do innych religii (…)”, ostrzegał przed objęciem władzy papieskiej późniejszy Benedykt XVI.
Jak podkreślił zaś słynny konwertyta, Kościół zawsze przestrzegał przed podobnym indyferentyzmem, również dlatego, że pomiędzy doktryną chrześcijańską a fałszywymi wyznaniami występuje stała walka. Jak inaczej można wytłumaczyć fenomen męczeństwa i fakt, że na świecie z powodu wiary śmierć ponosi najwięcej chrześcijan? Relatywizm Franciszka niweczy sens ich świadectwa i ofiary, wskazał autor artykułu.
Przekonania papieża wyrażone już wcześniej, m.in. w Deklaracji z Abu Zabi, są „wprost sprzeczne z tym, co dano nam w Nowym Testamencie przez usta Pana Jezusa, a potem również świętego Pawła”, zauważa były biskup Kościoła Anglii. Jak dodał, paradoksem jest, że wypracowany przez sobór watykański I dogmat o nieomylności papieskiej, mający zagwarantować skuteczniejsze strzeżenie depozytu przez Rzym, dziś zamyka usta obrońcom zasad wiary przed błędami Franciszka.
Zdaniem Ashendena, obecna sytuacja nie usprawiedliwia postawy sedewakantystycznej, ale raczej uzasadnia pytanie: dlaczego Franciszek nie chce postępować zgodnie ze swoimi obowiązkami i zasadami posługi Piotrowej?
za:pch24.pl
***
Szokujące słowa papieża. Bp Strickland: Stanęliśmy w obliczu herezji w najwyższych urzędach Kościoła
„Nie ma żadnego innego imienia, przez które możemy być zbawieni, i żaden inny ruch, religia ani ludzki wysiłek nas nie zbawi. Tylko Chrystus jest naszym Zbawicielem. Naprawdę możemy zdobyć cały świat, a mimo to może się okazać, że jesteśmy zgubieni, jeśli nie przyjmiemy Jezusa Chrystusa i Jego krzyża” – przypomina bp Joseph Strickland w długim tekście opublikowanym na portalu „Life Site News”, w którym potępia słowa Franciszka wypowiedziane w Singapurze do młodzieży.
Amerykański hierarcha przytacza kontrowersyjne słowa ojca świętego, które według niego są „herezją teologiczną”. Papież powiedział w Singapurze, że nie można mówić, iż moja religia „jest ważniejsza niż wasza”, gdyż wiedzie nas to do konfliktu, choć „dobrze jest dyskutować”. Tymczasem „każda religia jest drogą dojścia do Boga – powiedział Franciszek. – Aby dać przykład lub porównanie: są one jak różne języki po to, by dojść do Boga. Ale Bóg jest Bogiem dla wszystkich – a jeśli Bóg jest Bogiem dla wszystkich, to jesteśmy wszyscy synami i córkami Boga. Ale mój Bóg jest ważniejszy niż twój Bóg. Czy to prawda? Istnieje tylko jeden Bóg i każdy z nas to język, by tak powiedzieć, aby dojść do Boga. Sikhijski, muzułmański, hinduski, chrześcijański – to różne ścieżki”.
W swoim komentarzu bp Strickland odwołuje się do znanych słów z Drogi Krzyżowej, które w j. polskim brzmią: „Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Tobie, żeś przez Krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył”. Według amerykańskiego hierarchy wyrażają one „zwięźle naszą wiarę i wyjątkową rzeczywistość Jezusa Chrystusa – Bożego Syna – jako jedynego Zbawiciela całej ludzkości”.
Bp Strickland podkreśla, że musimy się uporczywie trzymać tej prawdy i że ofiara Chrystusa złożona „z własnego życia, by nas odkupić, jest największym darem, jaki kiedykolwiek ludzkość otrzymała”. Dlatego też naszym obowiązkiem jest głosić tę prawdę całemu światu, wskazując mu drogę zbawienia. Choć dla przeciętnego katolika może wydawać się to oczywistością, to bp Strickland zaznacza, iż niestety faktem jest, że „nazbyt wielu w Kościele, Mistycznym Ciele Chrystusa, odrzuca ten najbardziej podstawowy wyraz naszej wiary i w rzeczywistości odrzuca samego Jezusa Chrystusa”. I dodaje, że należy przyznać, iż nawet duchowni „najwyższych szeregów prowadzą świat nie ku Chrystusowi, ale z dala od Niego”.
Słowa papieża Franciszka z Singapuru to według bp. Stricklanda indyferentyzm religijny, który oznacza równość wszystkich religii, co jest bezpośrednim zaprzeczeniem „nauki Kościoła, że istnieje jedna prawdziwa wiara i że Kościół katolicki jest jedyną drogą zbawienia”. Nie negując znaczenia wolności religijnej i tolerancji, były biskup diecezji Tyler w Teksasie zaznacza jednocześnie potrzebę obrony wiary przez Kościół „z przekonaniem” oraz głoszenia tej prawdy „z pewnością”.
Bp Strickland odwołuje się do dokumentów Kościoła i przytacza słowa Piusa XI z jego encykliki Mortalium animos, w której potępia się dążenia do jakiegoś rodzaju braterstwa ludzi różnych wyznań i szukania „pewnego rodzaju wspólnej podstawy życia religijnego”. Można w tym dokumencie m.in. przeczytać: „Katolicy nie mogą żadnym paktowaniem pochwalić takich usiłowań, ponieważ one zasadzają się na błędnym zapatrywaniu, że wszystkie religie są mniej lub więcej dobre i chwalebne, o ile, że one w równy sposób, chociaż w różnej formie, ujawniają i wyrażają nasz przyrodzony zmysł, który nas pociąga do Boga i do wiernego uznania Jego panowania. Wyznawcy tej idei nie tylko są w błędzie i łudzą się, lecz odstępują również od prawdziwej wiary, wypaczając jej pojęcie i krok po kroku popadają w naturalizm i ateizm. Z tego jasno wynika, że od religii, przez Boga nam objawionej, odstępuje zupełnie ten, ktokolwiek podobne idee i usiłowania popiera”.
Amerykański hierarcha przytacza także wypowiedzi Grzegorza XVI oraz Piusa IX potępiające pogląd, że zbawienie można znaleźć w innych religiach. Przypominając, że już wcześniej wskazywał na pojawianie się „herezji i atmosfery apostazji” emanujących z Watykanu, pyta się: „Gdzie jest oburzenie pasterzy? Gdzie odwaga i przekonanie, by bronić naszą wiarę”. I przypomina, że Pius X ostrzegał przed pobłażaniem herezji, gdyż to może prowadzić do odejścia wielu dusz od Chrystusa, a tym samym „od pełni prawdy i autentycznej wiary, którą odnajduje się i chroni w jej całości tylko w Kościele katolickim”.
Jednak bp Strickland sądzi, że „pełnoprawne odrzucenie Chrystusa nie jest wyjątkowe dla kuluarów Rzymu”, że możemy obserwować, jak zarówno wysoko postawieni hierarchowie występują przeciwko innym hierarchom, a członkowie tych samych zakonów przeciwko sobie nawzajem. „Ten rak apostazji dotknął także tych, którzy wiodą życie konsekrowane”.
Zdaniem bp. Stricklanda zarówno św. Franciszek z Asyżu, jak i św. Ignacy Loyola nie rozpoznaliby zakonów, które założyli, gdyż chodziło im o to, by ich członkowie naśladowali Chrystusa, a nie byli „wojowniczymi pracownikami socjalnymi”. Św. Ignacy Loyola założył Towarzystwo Jezusowe do walki z Lucyferem, do walki duchowej – i tak właśnie ono działało – stwierdza bp Strickland.
Bp Strickland, analizując zmiany, jakie nastąpiły w Kościele, uważa, że to wszystko zmieniło się w latach 60-tych XX w. po Soborze Watykańskim II. Przypomina, że III tajemnica fatimska miała być ogłoszona w 1960 r., ale tego nie zrobiono, bo w związku z bardziej otwartym stosunkiem do Związku Sowieckiego począwszy od Jana XXIII, bardziej obawiano się obrazić Rosję, niż spełnić życzenie Matki Bożej z Fatimy.
W tym też okresie nastąpiła zmiana z „Kościoła wertykalnego, który zważał na Boga, ku kościołowi horyzontalnemu, który zważał na ludzi”. Dokonano rewolucji w sprawowaniu liturgii, choć dokumenty soborowe nic o tym nie mówiły. Równocześnie zmiany zaszły u jezuitów, kiedy ich generałem wybrano o. Pedro Arrupe w 1968 r. Wówczas zaczęto promować wizję Kościoła, w którym autorytet znajduje się „w rękach ludu Bożego”, a jezuici już nie walczyli „przeciw Lucyferowi, ale przeciw wrogom z ciała i krwi, tym których uważali za odpowiedzialnych za niesprawiedliwość społeczną, ekonomiczną i polityczną” – pisze bp Strickland.
Dalej w swoim tekście bp Strickland przypomina o szerzeniu się teologii wyzwolenia, z którą walczył św. Jan Paweł II, a która podminowała regułę posłuszeństwa napisaną przez św. Ignacego. W 1983 r. kard. Joseph Ratzinger oskarżył o. Gustavo Gutierreza, który spopularyzował tę teologię, o „polityczną interpretację Biblii wspierającą doczesny mesjanizm”. Zwracał też uwagę na wpływy marksistowskie w idei „Kościoła ludu”, który „staje się antagonistą Kościoła hierarchicznego”.
Idea „Kościoła ludu Bożego” zdaniem bp. Stricklanda została podchwycona przez zwolenników teologii wyzwolenia, a w przypadku jezuitów oznaczało to, że posłuszeństwo papieżowi i szacunek dla hierarchii przestały być dla nich ważne.
Bp Strickland dostrzega wskrzeszenie koncepcji „Kościoła ludu” w „Kościele synodalnym” papieża Franciszka i wskazuje na szereg jego działań, które stoją w sprzeczności z działaniami św. Jana Pawła II. Franciszek np. odprawił Mszę św. wspólnie z o. Gutierrezem, uchylił też karę suspensy nałożoną przez św. Jana Pawła II na ks. Miguela d’Escoto z Nikaraguii za jego polityczny aktywizm w lewicowym rządzie sandinistów.
Podsumowując, bp Strickland pisze, że „niemal codziennie stoimy teraz w obliczu herezji i apostazji, nawet w najwyższych urzędach Kościoła”. Przypomina, że powinno to wiązać się z karami, gdyż jak mówi kan. 1364, § 1.: „Odstępca od wiary, heretyk lub schizmatyk zaciąga ekskomunikę latae sententiae. (...) Jednak żyjemy w czasach, kiedy rzadko słyszy się słowo pasterzy Kościoła, kiedy ktoś wypowiada oświadczenia, które są heretyckie albo reprezentują odstępstwo od wiary. Zamiast tego to ci, którzy wskazują na herezję lub apostazję często spotykają się z karami”.
Bp Strickland zwraca się do braci biskupów, by zabrali głos i stanęli w obronie depozytu wiary. A przypominając słowa abp. Fultona J. Sheena, zwraca się również do wszystkich wiernych, by dopilnowali, „aby wasi księża działali jak księża, wasi biskupi działali jak biskupi, a wasi zakonnicy jak zakonnicy”.
za:www.fronda.pl
***
Dziwne to wszystko... Aż po pytanie: Dokąd - i z kim - prowadzisz Franciszku?...
k