Polecane
Cios, który przesądził o losach kampanii wrześniowej.
Mija 85 lat od sowieckiej inwazji na Polskę. Armia Czerwona ruszyła na Polskę na całej długości granicy.
Sowiecki atak rozpoczął IV rozbiór Polski
Agresja sowiecka na Polskę przesądziła o losach kampanii wrześniowej.
Dalsza obrona wobec druzgoczącej przewagi najeźdźców stała się niemożliwa.
Jeszcze nie ucichły strzały, a Niemcy i Związek Radziecki uzgodniły między sobą podział łupów.
Celem zawiązania niemiecko-sowieckiego sojuszu była nie tylko likwidacja państwa polskiego, ale podział strefy wpływów w Europie. Obie strony czerpały korzyści ze współpracy, której wymiernym efektem były nabytki terytorialne.
Pakt Ribbentrop-Mołotow
III Rzeszę i Związek Radziecki łączył jeden cel - obalenie porządku wersalskiego.
Na przeszkodzie porozumienia między nimi nie stanęły ani względy ideologiczne, ani demonstrowana wrogość.
Pierwszy rękę do zgody wyciągnął Stalin, który 10 marca 1939 r. w przemówieniu wygłoszonym podczas XVIII Zjazdu Partii Komunistycznej, zwanym kasztanową mową, stwierdził, że widzi możliwość porozumienia się z każdym państwem bez względu na jego ustrój.
W Berlinie dobrze odczytano zawartą w niej propozycję ponownego niemiecko-sowieckiego zbliżenia.
Wkrótce podjęto rozmowy w celu zawarcia umowy handlowej, którą podpisano 19 sierpnia 1939 r.
Sowieci w zamian za broń, technologie i urządzenia techniczne mieli dostarczać Niemcom surowce.
23 sierpnia 1939 r., czyli cztery dni później, Joachim von Ribbentrop, minister spraw zagranicznych III Rzeszy,
oraz Wiaczesław Mołotow, premier rządu i minister spraw zagranicznych Związku Radzieckiego, podpisali w Moskwie pakt o nieagresji, który zawierał tajny protokół.
W dokumencie tym określono podział ziem polskich.
Granica pomiędzy III Rzeszą a Związkiem Radzieckim miała biec wzdłuż Narwi, Wisły i Sanu.
Pięć dni później porozumiano się w sprawie przebiegu granicy na północ od Narwi.
Uzgodniono, że na tym odcinku linię rozgraniczającą będzie stanowiła Pisa.
Sojusz niemiecko-sowiecki zawarty na kilka dni przed wybuchem wojny rozstrzygał losy kampanii wrześniowej.
O ile jeszcze przed atakiem Armii Czerwonej na terytorium państwa polskiego można było planować obronę na przedmościu rumuńskim, to po jej wtargnięciu zrealizowanie tego założenia strategicznego stało się niemożliwe.
17 września 1939 r. żołnierze sowieccy przekroczyli granicę na całej linii, ale główne uderzenie poszło w dwóch kierunkach
- południowym i północnym.
Miało to uniemożliwić oddziałom polskim przekroczenie granicy; w pierwszym przypadku z Węgrami i Rumunią,
a w drugim z Litwą i Łotwą.
Wkroczenie Armii Czerwonej było złamaniem paktu o nieagresji, który obowiązywał do 1944 r.
Pakt ten zawarto w 1932 r. na trzy lata, w 1934 r. jednak podpisano dodatkowy protokół o jego przedłużeniu na dalsze dziesięć lat. Obie strony zobowiązały się do wyrzeczenia się wojny, zachowania neutralności i wstrzymania się od udziału w porozumieniach skierowanych przeciwko drugiej stronie.
Sowieci jednak już od pierwszych dni wojny wspierali działania niemieckie przeciw Polsce.
Radiostacja w Mińsku pomagała pilotom Luftwaffe w nalotach.
Krigsmarine korzystała z portów radzieckich, co miało szczególne znaczenie w działaniach prowadzonych
przeciwko flocie angielskiej.
Włączenie się Sowietów do wojny poprzedziła mobilizacja, którą rozpoczęto 7 września 1939 r.
w europejskiej części Związku Radzieckiego.
W jej wyniku na granicy z Polską zgromadzono kilkadziesiąt dywizji.
Jednocześnie w prasie oskarżano armię polską o naruszanie terytorium oraz prześladowanie ludności białoruskiej i ukraińskiej.
Zmianę polityki zapowiadało również opuszczenie terytorium Polski przez ambasadora sowieckiego.
Stalin jednak wstrzymywał się z przystąpieniem do wojny przeciwko Polsce, ponieważ unikał prowadzenia działań na dwa fronty.
W dniu poprzedzającym sowiecką agresję wszedł w życie układ rozejmowy zawarty po zwycięstwie Armii Czerwonej nad Chałchyn-Goł, a kończący nieformalną wojnę sowiecko-japońską.
W nocy z 16 na 17 września 1939 roku o godz. 3 do Ludowego Komisariatu Spraw Zagranicznych ZSRS w Moskwie
został wezwany ambasador polski Wacław Grzybowski, który usłyszał, że wobec rozpadu państwa polskiego
Związek Sowiecki pragnie ochronić życie i mienie ludności Zachodniej Ukrainy i Białorusi oraz uwolnić lud polski od wojny.
Tym samym Związek Sowiecki wprowadzał w życie ustalenia wynikające z tajnego protokołu do paktu Ribbentrop-Mołotow
z 23 sierpnia 1939 roku.
17 września 1939 roku Armia Czerwona bez wypowiedzenia wojny wkroczyła na teren II Rzeczpospolitej.
Napaść na Polskę była częścią tajnego paktu Ribbentrop-Mołotow, który zawarły Niemcy i Rosja.
Związek Sowiecki uznał, że wszelkie układy zawarte uprzednio z Polską (w tym traktat ryski z 1921 roku
i pakt o nieagresji z 1932 roku) nie obowiązują, Polska bowiem przestała istnieć.
W chwili, gdy komisarz ludowy spraw zagranicznych Potiomkin odczytywał ambasadorowi Grzybowskiemu treść noty dyplomatycznej, Armia Czerwona rozpoczęła już zbrojną napaść na całej długości wschodniej granicy II RP.
Bohaterskie walki z Sowietami
W wielu punktach wzdłuż granicy oraz w głębi polskiego terytorium, m.in. pod Kowlem, Sarnami, Baranowiczami, Dubnem,
Oranami i Tarnopolem agresorowi opór stawiały jednostki Korpusu Ochrony Pogranicza
(m.in. Pułku „Sarny”, Zgrupowania „Małyńsk”, batalionów: „Kleck”, „Ludwikowi”, „Sienkiewicze”, „Dawigródek”)
i Wojska Polskiego.
Samodzielna Grupa Operacyjna „Polesie” gen. Franciszka Kleeberga 29–30 września stoczyła zwycięskie walki z oddziałami sowieckimi pod Jabłonią i Milanowem.
Improwizowana grupa dowodzona przez gen. Wilhelma Orlika-Rückemanna pod Szackiem 28 i 29 września walczyła
z 52. Dywizją Strzelecką.
Była to największa bitwa z Sowietami w kampanii wrześniowej.
1 października 1939 roku pod Wytycznem wspomniane oddziały polskie stoczyły również walkę z sowiecką 45. Dywizją Strzelecką.
Wobec przewagi wroga, a przy tym wyczerpania wojsk polskich, gen. Orlik-Rückemann zadecydował o zaprzestaniu walki i wydał rozkaz rozproszenia swoich oddziałów.
Do rangi symbolu urosła także obrona Grodna (20–21 września).
W dniach 18–19 września broniło się Wilno.
Pod Lwów pierwsze jednostki sowieckie dotarły w nocy z 18 na 19 września.
21 września 1939 r. dowództwo obrony Lwowa rozpoczęło pertraktacje z Sowietami i dzień później, 22 września,
podpisano protokół o przekazaniu miasta Armii Czerwonej.
Mimo zagwarantowania w tym dokumencie nietykalności oficerom polskim opuszczającym miasto Sowieci aresztowali ich,
a następnie wysłali w głąb Rosji.
Trafili oni głównie do obozu w Starobielsku i zostali zamordowani w Katyniu, Charkowie i Kalininie (Zbrodnia Katyńska).
Masowe aresztowania i wyroki śmierci
22 września w Brześciu, który został przekazany Armii Czerwonej przez Wehrmacht, odbyła się wspólna defilada oddziałów pancernych niemieckich i sowieckich.
Traktat o granicach i przyjaźni, zwany też drugim paktem Ribbentrop-Mołotow, ZSRS i Rzesza Niemiecka podpisały 28 września 1939 roku.
Sowieci i nazistowskie Niemcy tym razem oficjalnie przypieczętowali podział Polski oraz rozdzielili strefy wpływów w krajach bałtyckich.
W ślad za oddziałami Armii Czerwonej na tereny polskie wkraczały oddziały specjalne NKWD.
Zaczęły się masowe aresztowania i egzekucje elit lokalnych zgodnie z przygotowanymi uprzednio listami proskrypcyjnymi,
represje wobec setek tysięcy obywateli Rzeczypospolitej (w czasie II wojny światowej wywieziono do ZSRS ponad 320 000 obywateli polskich), którzy wywożeni byli w nieludzkich warunkach na Syberię, czy do Kazachstanu, a tam przymuszani do niewolniczej pracy.
Zaczęła się grabież polskiego majątku narodowego i dóbr prywatnych.
Te sowieckie zbrodnie rozpoczęły szereg aktów przemocy, składających się na tragedię Golgoty Wschodu – jak stwierdzano w Uchwale Sejmu RP z 23 września 2009 r.
Kulminacyjnym momentem polityki Sowietów była śmierć 22 tys. oficerów, policjantów, naukowców, duchownych, prawników, lekarzy, nauczycieli i działaczy społecznych, rozstrzelanych przez NKWD strzałem w tył głowy
na mocy decyzji najwyższych władz ZSRS z 5 marca 1940 roku.
Magdalena Łysiak
za:niezalezna.pl
***
Andrzej Duda w rocznicę sowieckiej agresji na Polskę:
„Bucza (…) katyński model mordowania bezbronnych ludzi ze związanymi z tyłu rękami”.
Prezydent Andrzej Duda wziął udział w uroczystości złożenia wieńca przed pomnikiem Pomnikiem Poległym i Pomordowanym na Wschodzie w 85-tą rocznicę agresji ZSRR na Polskę.
W swoim przemówieniu na warszawskim Skwerze Matki Sybiraczki prezydent porównał zbrodnie Sowietów do zbrodni dzisiejszej Rosji.
Andrzej Duda przypomniał wydarzenia, które dziś wielu próbuje rozmyć lub podważyć.
„Hitler ze Stalinem podzielili Polskę, w istocie dokonując jej czwartego rozbioru.
Pełna realizacja tego planu nastąpiła właśnie 17 września, kiedy do powoli ogarniających nasze państwo hitlerowskich Niemiec dołączyli Sowieci, zadając cios w plecy Polakom broniącym swojej ojczyzny, atakując ze wschodu.
Tamten wrzesień, 17 września był początkiem gehenny dla naszego narodu” – mówił prezydent.
Andrzej Duda przypomniał, jakie były faktyczne skutki tej agresji.
To nie tylko okupacja polskich terytoriów, ale także mord w Katyniu, setki tysięcy przesiedlonych Polaków,
wywózki na Sybir, czy morderstwa w kazamatach NKWD.
Mimo pokonania III Rzeszy Polska pozostała pod sowiecką okupacją.
„Nie udało się zrzucić sowieckiej opresji. Nasz kraj pozostał w strefie sowieckich wpływów, za Żelazną Kurtyną aż do 1989 r.” – zaznaczył Andrzej Duda i dodał, że sowieckie wojska opuściły Polskę dopiero w 1993 roku.
„To trudna dla nas rocznica, bardzo tragiczna dla wielu rodzin, których bliscy zostali zamordowani
tak jak polscy oficerowie w Katyniu, oficerowie korpusu ochrony pogranicza czy oficerowie polskiej policji” – mówił prezydent.
Bucza jak Katyń
W przemówieniu głowy państwa nie zabrakło również porównań do tego, co Rosja robi dzisiaj na Ukrainie.
Prezydent zaznaczył, że to, co się dzieje i działo za naszą wschodnią granicą, np. w Buczy, przypomina „katyński model mordowania bezbronnych ludzi ze związanymi z tyłu rękami”.
„Rozumiemy to wielkie cierpienie, tę potrzebę niesienia pomocy ukraińskim sąsiadom.
Mamy nadzieję, że imperializm rosyjski nie zwycięży i że wspólnota Zachodu, do której dziś należymy, stanie mężnie, odważnie i zdecydowanie zatrzymując sowiecki imperializm, wspierając Ukraińców w obronie ich ojczyzny”
– powiedział Andrzej Duda.
Prezydent nie ma wątpliwości, że historia pokazuje, że niezależnie od tego, czy to był imperializm carski, sowiecki
czy putinowski, to jest cały czas ten sam straszliwy potwór.
„To jest ten sam rosyjski model kolonializmu, panowania nad innymi narodami, zagarniania ich ziemi, ich dóbr naturalnych, wyzyskiwania ich, niewolenia, narzucania swojej ideologii, narzucania tego, co oni nazywają +ruskim mirem+, a czego my nie chcemy.
Mamy swoją kulturę, mamy swoją cywilizację, mamy swoją religię.
Należymy do zachodniego kręgu kulturowego, dlatego staliśmy i będziemy stali w obronie tych, którzy bronią się
przed rosyjską dominacją, narzucaniem im rosyjskich wzorców kulturowych” – zaznaczył prezydent.
Prezydent zauważył, że Polska pozostanie przy swojej tradycji i kulturze.
Jego zdaniem sprzyja temu „mądra polityka umacniania bezpieczeństwa Polski, modernizacji polskiej armii i przynależność do wspólnoty Zachodu”.
za:stefczyk.info
***
Tajny dokument opublikowany przez IPN: Tak zaczęła się wojna z Sowietami!
17 września 1939 roku, tuż po północy, w Moskwie rozegrały się kluczowe wydarzenia, które na zawsze zmieniły losy Polski.
Niemiecki ambasador Friedrich-Werner von Schulenburg został wezwany na Kreml przez samego Stalina,
aby o godzinie 2 dowiedzieć się o planowanym ataku Związku Sowieckiego na Polskę.
Dwa totalitarne reżimy, hitlerowskie Niemcy i ZSRR, uzgodniły szczegóły inwazji, która miała miejsce tego samego ranka.
Dokument z odręcznymi notatkami ambasadora, ujawniony publicznie po raz pierwszy, rzuca nowe światło na dramatyczne wydarzenia, które dobiły walczącą z Niemcami Polskę.
Pełna treść tekstu IPN
Tak zaczęła się wojna z Sowietami!
Ten dokument pokazujemy polskiej opinii publicznej po raz pierwszy.
Moskwa, 17 września 1939, tuż po północy. Te wydarzenia możemy jedynie zrekonstruować.
Niemieckiego ambasadora Friedricha-Wernera von Schulenburga budzi telefon od samego Stalina.
Niemal natychmiast musi stawić się na Kremlu.
A więc dzieje się coś niezwykłego.
O godz. 2 staje przed Stalinem, od kilku tygodni jego komunistyczne imperium, Związek Sowiecki jest sojusznikiem narodowosocjalistycznych Niemiec.
Dwa totalitaryzmy połączone są tajnym paktem, który wymierzony jest w Polskę.
Stalin oświadcza: o godz. 6 atakujemy Polskę.
W rzeczywistości niektóre jednostki Armii Czerwonej już były w akcji.
Spotkanie trwało prawdopodobnie dwie-trzy godziny.
Być może Stalin i towarzyszący mu premier a zarazem komisarz ludowy spraw zagranicznych Wiaczesław Mołotow
i Marszałek ZSRS Kliment Woroszyłow wprowadzają ambasadora w jakieś szczegóły ataku, być może żądają jakiś gwarancji.
Pewnym jest, że uzgadniają wspólnie treść oświadczenia, które zostanie przekazane Polsce i przedstawicielom innych państw.
Ambasador von Schulenburg wraca do siebie, prawdopodobnie jeszcze w samochodzie pośpiesznie szkicuje treść notatki,
którą wyśle do Berlina.
A więc:
Sowieci zaatakują jeszcze tego samego ranka na całej długości granicy od Połocka do Kamieńca Podolskiego.
Stalin nie chce pomyłek i nieporozumień, chce aby niemieckie samoloty nie przekraczały linii Białystok – Brześć Litewski – Lwów.
Już dzisiaj sowieckie maszyny mają bombardować tereny na wschód od Lwowa.
Stalin przedstawił treść oświadczenia dla rządu polskiego, ale ambasador niemiecki nie zgodził się na jego treść.
Stalin, jak pisze von Schulenburg, dość posłusznie dokonał zmian.
Wkrótce ma się odbyć wspólna, niemiecko-sowiecka konferencja w Białymstoku,
a wszystkie problemy militarne mają rozwiązywać wyznaczeni dowódcy.
O godz. 5.20 notatka, prawdopodobnie z tego właśnie oryginału, bez przepisania jej przez maszynistkę,
trafia do szyfranta, który wstukuje jej treść w maszynę szyfrującą Enigma.
Sowieci dokonują agresji na Polskę, dobijając broniący się jeszcze przed Niemcami kraj
Prezentowany dokument z odręcznymi notatkami Friedricha-Wernera von Schulenburga pochodzi
z berlińskiego Politische Archiv - Auswärtiges Amt.
Znany był do tej pory historykom w wersji transkrybowanej opublikowanej w Akten zur deutschen auswärtigen Politik (ADAP).
Jego złowieszczy charakter oddaje dopiero widok skanu notatki, wskazujący pośpiech dyplomaty w obliczu diametralnej zmiany geopolitycznej.
za:www.fronda.pl
***
Tak 17 września 39 r. Żydzi witali wkraczające wojska sowieckie
Związek Radziecki zapamiętałem wprowadzonym zaraz przez Armię Czerwoną głodem.
Może powinienem napisać: głodem, rabunkiem i terrorem.
Ale ja miałem wtedy 8 lat i 10 miesięcy prawie i zapamiętałem najlepiej głód, chociaż tak naprawdę to zabrane mi buty
też doskonale pamiętam.
Kiedyś szedłem z zakupionym chlebem, a jezdnią pędzono polskich oficerów.
Dobrze mówię: pędzono. Jak bowiem nazwać, gdy rannego w obie nogi oficera – nogi od kolan do palców nóg miał owinięte brudnymi zakrwawionymi bandażami – tego oficera zawiesili koledzy oficerowie jego ramionami na swoich barkach i pół nieśli, a pół może wlekli, popędzani przez brudnych czerwonoarmiejskich ciubaryków – kolbami.
A na chodniku stał tłumek z czerwonymi opaskami, wiwatował na cześć dzielnej Armii Czerwonej pędzącej polskich wrogów
ludu pracującego miast i wsi.
Tłuszcza wrzeszczała: „Bit’ panow”.
Miałem zawsze wrażenie, że gdzieś mignie mi twarz Ojca.
Ale Ojca nie było …
Za to jeden z podtrzymujących rannego w nogi – młody podporucznik zobaczył chleb w moich rękach
i wyciągnął wolną rękę, w moim kierunku.
Machinalnie podałem mu bochenek, ale ten, nim zdążył zmienić właściciela, został wybity karabinową kolbą w górę i zatoczywszy łuk powoli opadał.
Wyciągnęło się z szeregów wiele rąk, ale chleb opadł na but żydowskiego milicjanta w skórzanej kurtce
i z czerwoną opaską na rękawie.
A potem znów łukiem wyleciał w powietrze, ale trzeci już raz nie pokazał się.
Chyba schwytał go, któryś z jeńców.
Boję się przywoływać tamte czasy i obrazy, bo potem w głębokiej nocy przychodzą te obrazy we śnie i budzę się zlany zimnym potem.
Takie to odruchy wywołują powracające nocą obrazy – zmory tamtych dni, zanotowane w pamięci ośmioletniego dziecka.
Obrazy strasznych dni, gdy zbrodnicza Armia Czerwona niosła nam głód, rabunek, terror i mord.
Zabrakło nam Orłów i Orląt z pod Kaniowa, Lwowa, Westerplatte i Warszawy.
Naszła nas dzicz bezbożna, żądna burżujskiej krwi. - Józef Bocheński (rocznik 1930, syn Józefa rocznik 1899)
"Wrogi stosunek części ludności kresowej, zwłaszcza białoruskiej i żydowskiej, wobec państwa polskiego przybierał różne formy, między innymi zbrojnych wystąpień przeciw jednostkom Wojska Polskiego i polskim władzom państwowym.
Była to dywersja, która z powodu widocznej inspiracji sowieckich służb specjalnych oraz starannego przygotowania,
przypominała działania niemieckiej Piątej Kolumny na zapleczu frontu niemiecko- polskiego.
Po 17 września 1939 r. praktycznie we wszystkich powiatach ziem północno- wschodnich II RP (jeśli wcześniej nie wkroczyli tam Niemcy) powstały większe lub mniejsze grupy dywersyjne lub całkiem spore oddziały partyzanckie,
które walczyły z oddziałami Wojska Polskiego.
Ich celem było wsparcie Armii Czerwonej, posuwającej się w głąb terytorium RP.
Jeszcze przed nadejściem wojsk sowieckich tworzono struktury samozwańczej władzy
(tzw. komitety rewolucyjne), które przejmowały władzę na danym terenie, powoływały namiastki administracji,
uzbrojone bojówki zwane "milicją" czy "grupami samoobrony" lub oddziały partyzanckie do walki z większymi oddziałami WP.
Równocześnie likwidowały resztki administracji polskiej, urządzały samosądy na osobach związanych blisko z państwem polskim, zajmowały obiekty o znaczeniu strategicznym itd.
Za: M. Wierzbicki, Polacy i Żydzi w zaborze sowieckim.
Stosunki polsko- żydowskie na ziemiach północno- wschodnich II RP pod okupacją sowiecką 1939- 1941, Warszawa 2007, s. 77-79.
"Profesor Uniwersytetu Hebrajskiego w Jerozolimie, wybitny sowietolog Mordechaj Altszuler, uważa, że wszystkie warstwy społeczeństwa żydowskiego na kresach- młodzi i starzy, bogaci i biedni, edukowani i niepiśmienni, religijni i ateiści, syjoniści i bundyści- jesienią 1939 r. otwarcie cieszyli się, gdy ta czy inna miejscowość znalazła się pod okupacją sowiecką, a nie niemiecką.Altshuler (tak w oryginale- Unicorn) powołuje się na własne doświadczenia.
Opowiada jak 20 IX cała żydowska społeczność jego rodzinnego miasteczka Skidel [zob. to-Unicorn]
(20 km na południowy wschód od Grodna), z miejscowym rabinem na czele, witała Armię Czerwoną jako wyzwolicielkę kwiatami, w bramie triumfalnej.
Podobna reakcja lokalnych społeczeństw żydowskich obficie jest prezentowana w książce Lewina
(D.Levin, The Lesser of two evils. Eastern European Jewry under Soviet rule 1939-1945, Philadelphia-Ierusalem 1995, s. 31-37-przypis dwudziesty-Unicorn)."
Z zestawienia przygotowanego przez Oddział II Sztabu Naczelnego Wodza:
"Wszystkie niemal relacje są zgodne co do pewnego uprzywilejowania Żydów w stosunku do Polaków i Ukraińców.
Zasadniczo Żydzi- za wyjątkiem sfer bogatszych są zwolennikami okupantów sowieckich.
Rolę Żydów określa się jako haniebną.
Niemal na całym obszarze Żydzi owacyjnie i ostentacyjnie witali wojska sowieckie.
Początkowo większość milicjantów i władz miejscowych rekrutowała się z Żydów.
Stali się oni podporą w działalności NKWD (donosiciele itp.).
Żydzi dali się we znaki Polakom i Ukraińcom do tego stopnia, że wszędzie panuje wielka do nich nienawiść. (...)
Trzeba nadmienić jednak, iż zdarzało się sporo wypadków okazania przez Żydów pomocy naszym zbiegom.
Należy je jednak raczej zaliczyć do wyjątków."
Za: A. Suchcitz, Żydzi wobec upadku Rzeczypospolitej w relacjach polskich z Kresów Wschodnich 1939- 1941 [w:] Świat niepożegnany. Żydzi na dawnych ziemiach wschodnich Rzeczypospolitej w XVIII- XX wieku, red. K. Jasiewicz, Warszawa 2004, s. 259.
O urzędnikach: "miejsca mają jeszcze ci, których nie mogli dotąd zastąpić sowieckimi urzędnikami,
których przybywa coraz więcej i najgorszymi elementami żydowskich komunistów."
Ibidem, s. 260.
Entuzjazm: "W Nowogródku młodzież żydowska witała kwiatami;
w gminie Szczarskiej witała kwiatami i wywieszono czerwone chorągwie;
we wsi Paniemuń, gm. Szczorse, jak również w Burdyjrowszczyźnie,
gm. Poczajów- wybudowano bramę wjazdową.
(...) Wkroczenie Armii Czerwonej spotkało się z przyjęciem Żydów i poszczególnych komunistów i przestępców.
(...) W dniu wkraczania wojsk sowieckich do Nowogródka ludność chrześcijańska nie brała żadnego udziału w spotkaniu
wkraczających wojsk sowieckich.
Natomiast ludność żydowska, szczególnie młodzież miasta ostentacyjnie, z kwiatami, spotkała oddziały zmotoryzowane.
[Kpt. Gołębiowski zauważył] (...)olbrzymią pomoc, jaką bolszewicy mieli wszędzie w bandach dywersyjnych.
Miejscowa ludność- biedni Żydzi i chłopi białoruscy uzbrojeni walczyli z wojskiem na każdym kroku." Ibidem, s. 261.
Poniżej charakterystyka mniejszości żydowskiej i zachowania:
"Jedna część tego społeczeństwa, najbiedniejsi wyrobnicy, rzemieślnicy przyjęli bolszewików z niekłamanym entuzjazmem.
Oni witali. Oni obrzucali kwiatami, wręczali podarunki, stawiali bramy, z ich też grona jest dzisiaj najwięcej "urzędników."
Do nich należy zaliczyć niewielki odłam inteligencji i narodowych komunistów z czasów Polski.
Ci przylgnęli bez zastrzeżeń do nowego reżimu.
Druga grupa- stan średni- zajęła stanowisko wyczekujące, raczej jednak bierne.
Trzymali się zasady "zobaczymy w przyszłości"- lepiej się obecnie trzymać w rezerwie i na uboczu.
Trzecia grupa wreszcie to "grosiści", możni kupcy, właściciele ziemscy, oni zajęli od razu stanowisko wobec bolszewizmu
zdecydowanie wrogie i okazywali i okazują sympatię dla Polski i naprawdę szczerze pragną powrotu Polski.
Wracam jednak do tych pierwszych, najliczniejszych, gdyż stanowią przecież poważny odłam społeczeństwa żydowskiego.
Oni dają się najwięcej we znaki ludności.
Z nich są najlepsi informatorzy i konfidenci.
Oni są sprawcami licznych aresztowań, rewizji, wyrzucania z domów.
Oni roznoszą wszystkie wezwania władz, oni są członkami milicji.
Widzimy ich w każdym urzędzie, na każdej placówce.
Polaków zwalnia się masowo, ich zaś miejsce zajmują Żydzi z tej grupy, często 14- letnie dziewczęta.
Są specjalistkami od dokuczania, prowadzenia rewizji.
Gdyby nie oni, bolszewicy byliby bezsilni, nie posiadając informacji o miejscowych stosunkach.
Ci naprawdę przylgnęli do bolszewików, bez żadnych zastrzeżeń, tu nie może być dwóch zdań co do ich wartości i stosunku do Państwa Polskiego. Mszczą się z wyrachowaniem i satysfakcją na swoich wczorajszych wrogach tak Polakach, jak i Rusinach."
Ibidem, s. 261- 262.
Ze wspomnień córki osadnika:
"Po wkroczeniu Armii Czerwonej wszystkie urzędy w gminie objęli Białorusini, Żydzi i sowieci, a polskich urzędników aresztowali.
Komitetczyki nie czując władzy nad sobą rabowali osadników, odbierali im różne rzeczy jak rowery, młockarnie itd.
Bardzo często robili u osadników rewizje , po takiej rewizji ginęły różne drogie rzeczy, przeważnie z biżuterii."
Za: J. Stobniak- Smogorzewska, Osadnicy wojskowi a ludność żydowska na Kresach Wschodnich 1920- 1940, op. cit., s. 567.
Aresztowania obywateli polskich w pierwszych tygodniach radzieckiej okupacji, choć liczne, miały jednak charakter indywidualny.
Najogólniej można stwierdzić, że objęły rzeczywistych i domniemanych przeciwników systemu komunistycznego.
Chodziło przy tym nie tylko o usunięcie znanych osobistości z ważnych stanowisk w polskiej administracji państwowej,
samorządowej, w organizacjach politycznych, społecznych i kulturalnych oraz z życia gospodarczego.
Oprócz bowiem dążenia do pozbawienia tych lokalnych liderów bezpośredniego wpływu na społeczeństwo,
uniemożliwienia im zawiązania akcji niepodległościowej (gen. dyw. Marian Januszajtis),
władzom radzieckim zależało także na psychicznym złamaniu obywateli polskich
i uczynieniu z nich bezwolnego narzędzia dla swoich poczynań.
Wykazy osób przewidzianych do aresztowania sporządzano, posługując się miejscowymi informatorami
(komitety rewolucyjne, zarządy tymczasowe, milicja ludowa, ludzie załatwiający porachunki osobiste)
oraz wykorzystując dokumentację przejętą w polskich archiwach, urzędach, instytucjach, przedsiębiorstwach
i organizacjach i zdobytą podczas rewizji w mieszkaniach.
(...)
Podczas pierwszej fali aresztowań (wrzesień-październik 1939 r.) najczęściej nie dysponowano żadnymi prawnie uzasadnionymi powodami. Dokonywano ich żywiołowo i czasami przypadkowo — wśród praktycznie wszystkich społecznych oraz narodowych grup ludności. Nowy aparat represji traktował to jako działania prewencyjne, skierowane przeciwko tym, którzy byli aktywnie zainteresowani w utrzymaniu niepodległego bytu państwa polskiego. Jedynym "przestępstwem" obywateli okazywało się to, że ktoś pracował dotychczas w policji, bankowości, w sądownictwie, czy w prokuraturze, był urzędnikiem państwowym lub samorządowym, posłem albo senatorem, posiadał własne przedsiębiorstwo bądź dużą posiadłość ziemską, należał do partii politycznej, organizacji społecznej, był działaczem harcerskim, pracownikiem wojska, dyrektorem, strażnikiem więziennym, kupcem, osadnikiem."
A. Głowacki, Organizacja i funkcjonowanie więziennictwa NKWD na Kresach Wschodnich II Rzeczpospolitej w latach 1939- 1941, [w:]
Zbrodnicza ewakuacja więzień i aresztów NKWD na Kresach Wschodnich II Rzeczpospolitej w czerwcu- lipcu 1941,
red. A. Skrzypek, Warszawa 1997, s. 18- 21 i 30-33.
za:www.fronda.pl/a/Tak-17-wrzesnia-39-r-Zydzi-witali-wkraczajace-wojska-sowieckie,234813.html
***
Niewiele jest polskich rodzin, w których nie opłakiwano śmierć bliskich
-czy to z niemieckiej-hitlerowskiej czy ruskiej-sowieckiej ręki.
Mojej to nie ominęło...
kn