Witamy serdecznie na stronie internetowej Oddziału Łódzkiego
Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy.

Mamy nadzieję, że ułatwimy Państwu docieranie do rzetelnej informacji. Tutaj chcemy prezentować wielkość oraz problemy naszego Kościoła, zagadnienia społeczne, cywilizacyjne, publikacje członków Stowarzyszenia, stanowiska w ważnych kwestiach. Nie będziemy konkurować w informacjach bieżących z innymi portalami (niektóre z nich wskazujemy w odnośnikach), natomiast gorąco zapraszamy do lektury wszystkich tekstów - ich aktualność znacznie przekracza czas prezentacji na stronie głównej. Zachęcamy do korzystania z odnośników: "Publikacje" i "Polecane". Mamy nadzieję na stały rozwój strony dzięki aktywnej współpracy użytkowników. Z góry dziękujemy za materiały, uwagi, propozycje.
Prosimy kierować je na adres: lodz@katolickie.media.pl

Polecane

„Po 30 latach transformacji wolność religijna w Polsce to wciąż gorący temat”. W Senacie dyskusja o wolności sumienia

„Dobro wspólne powinno być przedmiotem współdziałania pomiędzy państwem i Kościołem, a nie przedmiotem wojny, czy zawłaszczania religii dla politycznych celów” – powiedziała Opoce Hanna Suchocka, była ambasador RP przy Stolicy Apostolskiej.

Politycy, naukowcy i przedstawiciele Kościoła dyskutowali w Senacie o „Wolności sumienia i wyznania w państwie demokratycznym”.

Sekretarz ds. stosunków Stolicy Apostolskiej z państwami i organizacjami międzynarodowymi, który był jednym z prelegentów, przypomniał z kolei, iż zasada wolności religijnej zawarta w deklaracji „Dignitatis humanae” Soboru Watykańskiego II „jasno stwierdza, że podstawą uznania i ochrony prawa do wolności religijnej jest godność osoby ludzkiej”.

Abp Gallagher zaznaczył że wolność religijna jest „prawem każdego człowieka do swobodnego przejawiania i przeżywania swoich przekonań religijnych przed jakąkolwiek władzą społeczną, bez żadnych ograniczeń innych niż te, które są niezbędne do utrzymania sprawiedliwego porządku publicznego”.

Jednocześnie „wolność religijna wyraża się nie tylko w aktach wewnętrznych i wyłącznie indywidualnych”, lecz „«wyznawanie» i «praktykowanie» wiary religijnej wyraża się poprzez szereg aktów widzialnych”, również zbiorowych i publicznych.

Jako „podstępne” wskazał twierdzenie, że „społeczeństwo demokratyczne powinno przenieść do sfery prywatnej opinii przekonania religijne swoich członków i przekonania moralne, które wynikają z wiary”.

Szef watykańskiej dyplomacji odwołał się też do nauczania Benedykta XVI, który określił wolność religijną jako „nieodzowny element państwa prawa”.

Prelegent zwrócił uwagę, że obecnie wiele państw zachodnich wprowadza ustawodawstwo, które „w imię źle rozumianej zasady tolerancji prowadzi do tego, że nie pozwala obywatelom na swobodne wyrażanie i pokojowe praktykowanie swoich przekonań religijnych”.

    „Niestety, nierzadko zdarza się, że władze cywilne negują lub ograniczają wszelkie formy propagowania lub krzewienia religii pod pozorem zachowania neutralności, świeckości lub rozdziału Kościoła od państwa. W ten sposób całkowicie zapomina się, że te same święte zasady zostały ustanowione jako sposób na zapewnienie wolności wyznania dla wszystkich” – stwierdził szef watykańskiej dyplomacji.

Dlatego zdaniem hierarchy, „fałszywe jest myślenie, że «państwo świeckie» powinno tonować religijność lub marginalizować publiczne wyrażanie religii”. Powinno uznawać historyczne, kulturowe i socjologiczne znaczenie tradycji religijnych, aby docenić «etyczny wkład religii w sferę polityczną»”, jako wkład w promocję wspólnego dobra.

Na zakończenie przypomniał, że „Magisterium Kościoła nadal podkreśla, iż wolność religijna wiąże się z możliwością praktykowania, bez przymusu i bez groźby prześladowań, swoich przekonań religijnych, zarówno prywatnie, jak i publicznie”.

Prof. Hanna Suchocka – była premier RP oraz ambasadorka RP przy Stolicy Apostolskiej odnosząc się do sytuacji wokół relacji państwo polskie a Kościół podkreśliła, że religia nigdy nie może być wykorzystywana instrumentalnie – jako element gry politycznej. „Z drugiej strony szukanie takich narzędzi prawnych, które sprowadzą ją do sfery prywatnej, też nie jest rozwiązaniem właściwym” – podkreśliła.

Zwróciła uwagę, że temat wolności sumienia i wyznania w latach 90-tych budził wiele emocji i tak też jest dziś.

    „W trakcie przygotowywania tekstu Konstytucji kwestia wolności sumienia i wyznawania wiary była elementem, który najdłużej negocjowaliśmy. Po tych 30 latach transformacji wciąż jest to gorący temat i wciąż wracamy do argumentów, które wówczas były niezwykle ważne” – powiedziała.

Zdaniem byłej premier kluczowy w relacjach państwo-Kościół jest dialog i zasada zapisana w konkordacie – poszukiwanie dobra wspólnego. „Dobro wspólne powinno być przedmiotem współdziałania pomiędzy państwem i Kościołem, a nie przedmiotem wojny, czy zawłaszczania religii dla politycznych celów” – powiedziała w rozmowie z Opoką.

Zdaniem byłej ambasador RP przy Stolicy Apostolskiej dyskusja w Senacie o „wolności sumienia i wyznania w państwie demokratycznym”, w której biorą udział parlamentarzyści, przedstawiciele Kościoła i naukowcy – jest „szukaniem elementów dialogu w bardzo podzielonym świecie”. „To jest niezwykle ważne, żebyśmy potrafili znaleźć odpowiedni język” – powiedziała.

    „Mam wrażenie, że weszliśmy w sferę oskarżeń, co nie jest dobrym rozwiązaniem. Myśmy na początku lat 90. rozmawiali. I wtedy był spór, wtedy była dyskusja, nawet zażarta, ale był spór, było poszukiwanie wspólnego rozwiązania. Dlatego w konkordacie przewidzieli istnienie komisji, która w takich właśnie napiętych sytuacjach powinna się zbierać ze strony państwa i ze strony Episkopatu, żeby poszukiwać rozwiązania. Ta konferencja ma też być takim drobnym sygnałem, próbą otwarcia i poszukania jakiegoś dialogu na linii państwo-Kościół, który wynika zarówno z konstytucji, zarówno z przesłań moralnych, jak i z konkordatu” – podsumowała.

W swoim wystąpieniu oparła się o dokument międzynarodowy Powszechną Deklaracją Praw Człowieka, który reguluje stosunki między tym, co religijne, a tym, co państwowe. Zwróciła uwagę na dwa pojęcia: „forum internum” i „forum externum”. „Wolność religii w pierwszym rzędzie oznacza wolność wyznawania religii, posiadania własnych przekonań bez ograniczenia. W to forum internum państwo nie ma żadnych kompetencji ingerowania. Kwestię wrażliwą stanowi natomiast forum externum – gdy zachodzi potrzeba wyrażenia na zewnątrz swojego poglądu, a jednocześnie zetknięcia się z tymi, którzy mają inne poglądy i przekonania” – podkreśliła.

„Czy to ma oznaczać, że mamy się zamknąć w forum internum?” – pytała. „Nie” – kontynuowała prof. Suchocka, wyjaśniając, że z aktów międzynarodowych wynika jasno, że wolność wyrażania wiary w przestrzeni publicznej jest nam także zapewniona. „Wolność religii obejmuje także wolność manifestowania swojego wyznania” – podkreśliła b. premier. „Państwo natomiast powinno stwarzać ramy dla możliwości publicznego wyrażania religii. Zaprzeczeniem byłoby zamknięcie takiej możliwości” – dodała.

Zdaniem prelegentki współcześnie istnieją dwa zagrożenia, wobec których nie można przejść obojętnie: z jednej strony nietolerancja dla religii, z drugiej – nadużywanie tejże koncepcji wolności.

    „Fundamentalizm religijny prowadzi do przekształcenia religii w religię polityczną oraz ścisłe powiązanie instytucji państwowych i religijnych, a konsekwencją takiego powiązania jest zastępowanie religii swoistą ideologią, wprowadzenie w miejsce religii koncepcji jedynie słusznej ideologii zamykającej pole dla pluralizmu” – zauważyła.

Z drugiej strony istnieje fundamentalizm laicystyczny, który domaga się całkowitego usunięcia religii poza obszar publiczny. „W tym kontekście używa się terminu «państwo neutralne», ale mam wrażenie, że jest to często mylnie definiowane, albowiem poprzez nietrafną definicję państwa neutralnego uważa się, że państwo musi być aktywne w takich działaniach jak zaangażowanie w usuwanie religii z życia publicznego” – podkreśliła prof. Suchocka.

    „Prowadzi to do sytuacji sprzecznej z regulacjami dokumentów międzynarodowych” – dodała.

W wydarzeniu zorganizowanym w Senacie wzięli udział konstytucjonaliści, eksperci prawa wyznaniowego, politolodzy i parlamentarzyści. Do Senatu przybyli także kard. Kazimierz Nycz, kard. Grzegorz Ryś, prymas Polski abp Wojciech Polak, przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski abp Tadeusz Wojda, sekretarz generalny KEP bp Marek Marczak oraz m.in. abp Antonio Guido Filipazzi, nuncjusz apostolskie w Polsce czy bp Jerzy Pańkowski z Polskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego.

Abp Gallagher w polskim Senacie: Nie wolno sprowadzać religii do sfery prywatnej

Wolność religijna nie tylko wiąże się z możliwością praktykowania, bez przymusu i bez groźby prześladowań, swoich przekonań religijnych, zarówno prywatnie, jak i publicznie, ale to również wolność poszukiwania prawdy – powiedział abp Paul Gallagher w czasie konferencji „Wolność sumienia i wyznania w państwie demokratycznym”, jaka odbyła się w siedzibie Senatu w Warszawie.

Sekretarz ds. stosunków Stolicy Apostolskiej z państwami i organizacjami międzynarodowymi przypomniał, iż zasada wolności religijnej zawarta w deklaracji „Dignitatis humanae” Soboru Watykańskiego II „jasno stwierdza, że podstawą uznania i ochrony prawa do wolności religijnej jest godność osoby ludzkiej”. Nasza ludzka godność bowiem „wewnętrznie i nieodparcie domaga się, abyśmy działali zgodnie z nakazami naszego sumienia” – stwierdził pochodzący z Wielkiej Brytanii hierarcha. Wskazał, że z tej racji wolność religijna nie jest „rzeczywistością subiektywną ani czymś, co jest jedynie przyznawane przez państwo swoim obywatelom”, ale „rodzi się ona ontologicznie z natury i podstawowego powołania, przez które każdy człowiek jest osobą, obdarzoną rozumem i wolą, na mocy których jest powołany do wejścia w relację z dobrem, prawdą i sprawiedliwością, co angażuje ją egzystencjalnie”.

Abp Gallagher zaznaczył że wolność religijna jest „prawem każdego człowieka do swobodnego przejawiania i przeżywania swoich przekonań religijnych przed jakąkolwiek władzą społeczną, bez żadnych ograniczeń innych niż te, które są niezbędne do utrzymania sprawiedliwego porządku publicznego. Jednocześnie „wolność religijna wyraża się nie tylko w aktach wewnętrznych i wyłącznie indywidualnych”, lecz „«wyznawanie» i «praktykowanie» wiary religijnej wyraża się poprzez szereg aktów widzialnych”, również zbiorowych i publicznych.

Przypominając posoborowe nauczanie Kościoła, abp Gallagher ostrzegł przed „formą ograniczenia wolności religijnej, która jest bardziej subtelna niż jawne prześladowania”. Chodzi o „podstępne twierdzenie, że społeczeństwo demokratyczne powinno przenieść do sfery prywatnej opinii przekonania religijne swoich członków i przekonania moralne, które wynikają z wiary”. „Jeśli jednak oczekuje się, że obywatele odłożą na bok swoje przekonania religijne, gdy uczestniczą w życiu publicznym, czyż nie oznacza to, że społeczeństwo nie tylko wyklucza wkład religii w swoje życie instytucjonalne, ale także promuje kulturę, która redefiniuje człowieka jako mniej niż to, czym jest?” – cytował papieża Polaka.

Szef watykańskiej dyplomacji odwołał się też do nauczania Benedykta XVI, który określił wolność religijną jako „nieodzowny element państwa prawa” . Przypomniał, iż również papież Franciszek „podkreśla, że wolność religijna nie istnieje po to, by zachować «subkulturę», jak mogliby sugerować niektórzy zwolennicy ideologii laickiej. Stanowi ona raczej cenny dar Boga dla wszystkich, podstawową gwarancję każdego innego przejawu wolności. Jest obroną przed totalitaryzmem i decydującym wkładem w ludzkie braterstwo”, przejawiające się w postrzeganiu każdego mężczyzny i każdej kobiety jako braci i siostry oraz w zaangażowaniu na rzecz dobra wspólnego.

Abp Gallagher zwrócił uwagę, że obecnie „o wolności religii często się mówi, a nie wprowadza się jej w życie”, także w państwach zachodniej demokracji. Chodzi m.in. o „ustawodawstwo, które w imię źle rozumianej zasady tolerancji prowadzi do tego, że nie pozwala obywatelom na swobodne wyrażanie i pokojowe praktykowanie swoich przekonań religijnych”. „Niestety, nierzadko zdarza się, że władze cywilne negują lub ograniczają wszelkie formy propagowania lub krzewienia religii pod pozorem zachowania neutralności, świeckości lub rozdziału Kościoła od państwa. W ten sposób całkowicie zapomina się, że te same święte zasady zostały ustanowione jako sposób na zapewnienie wolności wyznania dla wszystkich!” – stwierdził szef watykańskiej dyplomacji.

Według niego „fałszywe jest myślenie, że «państwo świeckie» powinno tonować religijność lub marginalizować publiczne wyrażanie religii”. Zauważył, iż „w sercu każdego porządku prawnego zawsze znajduje się koncepcja człowieczeństwa i społeczeństwa, dobra, zła i sprawiedliwości, które często są splecione z religią”, życie społeczne nie jest bowiem neutralne. „Z tego powodu państwo świeckie powinno uznawać i wdrażać te same podstawowe wartości, które społeczeństwo odziedziczyło ze swojej tradycji religijnej, stosując zasady świeckie, a nie doktrynalne. W tym względzie państwo świeckie nie musi odwoływać się do wewnętrznych prawd lub transcendentnych kryteriów. Wystarczy, że państwo świeckie uzna historyczne, kulturowe i socjologiczne znaczenie tradycji religijnych, aby docenić «etyczny wkład religii w sferę polityczną»”, który nie powinien być „marginalizowany czy zakazywany, lecz pojmowany jako ważny wkład w promocję wspólnego dobra”.

Zaznaczył, że „w pluralistycznym społeczeństwie świeckość – gdy jest właściwie rozumiana jako uzasadniony rozdział między polityką a religią – «jest przestrzenią spotkania między różnymi tradycjami duchowymi narodu»” .

Na zakończenie sekretarz ds. stosunków Stolicy Apostolskiej z państwami wyraził pogląd, że ochrona wolności religijnej w dzisiejszych czasach „wyraźnie maleje, co widać w rosnącej częstotliwości prześladowań mniejszości religijnych, w tym zwłaszcza chrześcijan”.

Zauważył przy tym, że jednocześnie za sprawą Internetu „rośnie świadomość wartości wolności słowa, sumienia i religii”, często jednak zachwalanych „jako całkowita wolność wyboru, pozbawiona obiektywnej treści”. Tymczasem bez powiązania z uniwersalną prawdą dotyczącą dobra i zła, wolność, która opiera się wyłącznie na „ja”, „prowadzi do samowoli lub staje się pretekstem do ograniczania praw innych ludzi”. W naszych współczesnych społeczeństwach, zwłaszcza na Zachodzie, istnieje tendencja, by „do tego stopnia podkreślać znaczenie wolności, że czyni się z niej absolut, który ma być źródłem wartości”. Kiedy tak się dzieje, „sumieniu indywidualnemu przyznaje się prerogatywy najwyższej instancji osądu moralnego, która kategorycznie i nieomylnie decyduje o tym, co jest dobre, a co złe”. Taka koncepcja dobra i zła jest redukcyjna. „Prowadzi do ograniczonego rozumienia wolności religijnej i trudno jej stworzyć i utrzymać przestrzeń niezbędną dla autentycznego pluralizmu i poszukiwania obiektywnej prawdy, to znaczy prawdy, która nie kończy się na mnie lub na tobie” – wskazał abp Gallagher.

Podsumowując sekretarz do spraw stosunków Stolicy Apostolskiej z Państwami  podkreślił, że „Magisterium Kościoła nadal podkreśla, iż wolność religijna wiąże się z możliwością praktykowania, bez przymusu i bez groźby prześladowań, swoich przekonań religijnych, zarówno prywatnie, jak i publicznie”. Jednak równie ważne jest uznanie, że „wolność religijna jest jednocześnie wolnością poszukiwania prawdy”. Zostaliśmy bowiem stworzeni w określonym, obiektywnym celu, który istnieje poza nami samymi: „Otrzymaliśmy naturę, która jest przyporządkowana do pewnego celu, z darami rozumu i woli, aby poznać i wybrać dobro, każdy w zgodzie z własnym sumieniem”, stwierdził szef watykańskiej dyplomacji.

Kard. Ryś: w konkordacie nie chodzi o przywileje dla Kościoła, ale o dobro człowieka

W konkordacie nie chodzi o przywileje dla Kościoła, ale o zabezpieczenie praw człowieka, wśród nich prawa do wolności religii i kultu, jej praktykowania w szpitalach, zakładach penitencjarnych i wychowawczych, poszanowania rodziny, wychowania dzieci zgodnie z przekonaniami rodziców - mówił kard. Grzegorz Ryś podczas zorganizowanej we wtorek w Senacie RP konferencji "Wolność sumienia i wyznania w państwie demokratycznym”.

Metropolita łódzki w swoim wykładzie "Wolność sumienia i wyznania w świetle konkordatu pomiędzy Rzeczpospolitą Polską a Stolicą Apostolską" zadał najpierw pytanie, po co Konkordat państwu polskiemu i Kościołowi w Polsce.

Od razu wyjaśnił, że od czasu konkordatu londyńskiego (1106) czy wormackiego (1122) odpowiedź mogłaby by brzmieć tak, że celem konkordatu jest „regulacja materii/obszaru potrzeb religijnych zainteresowanej wspólnoty". - Mogłaby, gdyby nasz konkordat został podpisany przed Soborem Watykańskim II (1962-1965). Skoro jednak został spisany i ratyfikowany trzy dekady po Vaticanum II (1993, 1998), cele, jakie sobie wyznacza, są zdecydowanie inne - zaznaczył kardynał.

Odnosząc się do art. 1 polskiego konkordatu, który mówi o poszanowaniu wzajemnej niezależności i autonomii we wzajemnych stosunkach państwa i Kościoła katolickiego, kard. Ryś podkreślił, że "konkordat najwyraźniej nie ma więc służyć skatalogowaniu i obronie praw, potrzeb i interesów ludzi wierzących i Kościoła w państwie". - Nie, ma służyć współdziałaniu państwa i Kościoła dla rozwoju człowieka i dla dobra wspólnego - dodał.

Tak widział konkordat prof. Krzysztof Skubiszewski, minister spraw zagranicznych w latach 1989-1993. Wśród jego celów wymieniał on m.in. „wsparcie niepodległości Polski i jej wysiłku reformatorskiego” oraz „troskę o godność osoby ludzkiej, tolerancję i poszanowanie praw człowieka".

- Również Kościół nie zawierał konkordatu, by chronić siebie - w bardziej czy mniej przyjaznym państwie. Zawierał go, by chronić i pomnażać rozwój człowieka - każdej osoby i dobra wspólnego. Przywołując programowe zdanie Jana Pawła II z "Redemptor hominis", możemy powiedzieć: „Drogą Kościoła jest człowiek”, a nie Kościół. Kościół ma cel poza sobą, także wtedy, gdy podpisuje konkordat - powiedział kard. Ryś.

Zatrzymując się na kwestii niezależności i autonomii państwa i Kościoła w Polsce, kard. Ryś zaznaczył, że terminy można by skojarzyć z polską Konstytucją - gdyby nie to, że powstała ona później niż konkordat. Zatem punktem odniesienia dla umowy państwa polskiego ze Stolicą Apostolską jest soborowa Konstytucja duszpasterska o Kościele w świecie współczesnym "Gaudium et spes" (1965).

To ona - mówił kard. Ryś - wskazuje, że „miejscem spotkania” państwa i Kościoła jest człowiek w jego rozwoju osobistym i społecznym. Aby mu służyć, obydwa podmioty podejmują „zdrową współpracę". Kiedy jest ona zdrowa? Z pewnością wtedy, gdy cechują ją „niezależność i autonomia” państwa i Kościoła - każdego w ich obszarze działania. Czy w takim razie jest ona konieczna lub przynajmniej potrzebna? Czemu służy? - pytał hierarcha.

Wskazując na "Gaudium et spes", odpowiedział, że zdrowa współpraca państwa i Kościoła "zapobiega redukcji antropologii" - współpraca z Kościołem nie pozwala państwu „zacieśnić” wizji człowieka „do samego tylko porządku doczesnego”. Z kolei współpraca z państwem owocuje w Kościele katolicką nauką i praktyką społeczną, które formują człowieka na odpowiedzialnego zarządcę rzeczywistości stworzonej.

- To człowiek, osoba i dobro wspólne, a nie prawa i interesy Kościoła stanowią ogniskową polskiego konkordatu. W rzeczy samej stanowią ogniskową wszystkich konkordatów zawieranych przez Stolicę Apostolską z różnymi państwami po Soborze Watykańskim II - tłumaczył kard. Ryś. Stąd też dzieje konkordatów dzieli się nierzadko na dwie epoki: do Vaticanum II i po Vaticanum II - dodał.

Nawiązując do zapisu z "Gaudium et spes" o tym, że Kościół "nie pokłada jednak nadziei w przywilejach ofiarowanych mu przez władzę państwową", kardynał podkreślił, że są wszakże rzeczy, których Kościół nigdy się nie wyrzeknie. Należą do nich „wolność przepowiadania wiary” i „pełnienia swej misji w świecie”, także oceny moralnej ludzkich działań z politycznymi włącznie.

"W konkordacie nie idzie więc - powtórzmy to raz jeszcze - o przywileje dla Kościoła. Idzie o zabezpieczenie praw człowieka, wśród nich prawa do wolności religii i kultu, to znaczy również jej praktykowania w szpitalach, zakładach penitencjarnych i wychowawczych, opieki zdrowotnej i społecznej a dalej do zakładania i poszanowania rodziny, wychowania i edukacji dzieci zgodnie z przekonaniami rodziców, do zdobywania wykształcenia (aż po wyższe), do wolności wypowiedzi i publikacji" - wyliczał kardynał.

- W świetle powyższego ośmielę się postawić następujący wniosek: zamachem na konkordat jest nie tyle zakwestionowanie któregoś z wymienionych co dopiero praw - kto by się zresztą odważył uczynić to publicznie? - co antagonizowanie państwa i Kościoła w pojmowaniu i realizacji praw człowieka - mówił metropolita łódzki.

Jak stwierdził, jest to sytuacja, gdy "jedna strona przestaje widzieć w drugiej sojusznika i rzeczywiste wsparcie na drodze do rozwoju osoby ludzkiej i dobra wspólnego; gdy nie tylko odmawia współpracy, ale wręcz odrzuca ją i przestawia jako szkodliwą". - A takich wypowiedzi w dyskursie publicznym nie brakuje - zaznaczył kard. Ryś.

- Nietrudno więc usłyszeć przykładowo, że konkordat nie służy niepodległości Polski, lecz ją ogranicza; że chrześcijańska wizja małżeństwa i rodziny nie potwierdza praw człowieka, lecz w nie uderza itd.; z drugiej strony, równie łatwo padają stwierdzenia, że decyzja na dialog i współpracę jest naiwnością, a jej konsekwencją będzie jedynie chrześcijańska legitymacja zupełnie niechrześcijańskich formacji i przekonań, również za cenę porzucenia tradycyjnych publicznych sojuszy - mówił hierarcha.

Jak przypomniał, zawarte w preambule do konkordatu motywy, które skłoniły do prac nad nim, wskazują, że religia katolicka jest wyznawana przez większość społeczeństwa polskiego, istotna była rola odegrana przez Kościół Katolicki w tysiącletnich dziejach Państwa Polskiego, ponadto istotne było znaczenie pontyfikatu papieża Jana Pawła II dla współczesnych dziejów Polski oraz doniosły był wkład Kościoła w rozwój osoby ludzkiej i umacnianie moralności. - Chcę powiedzieć jasno: jestem głęboko przekonany o prawdziwości i aktualności każdego z tych zdań - przyznał.

- Jednocześnie zdaję sobie sprawę z tego, w jaki sposób mogą być odbierane dziś, z górą 30 lat po ich sformułowaniu. Tak, większość polskiego społeczeństwa dalej deklaruje swoją przynależność do Kościoła Katolickiego, ale też byliśmy i jesteśmy świadkami licznych apostazji - formalnych i nieformalnych. Spada liczba praktykujących, zawierających małżeństwa sakramentalne czy uczęszczających na szkolne lekcje religii. Kościół w dziejach tysiącletnich i Jan Paweł II w ostatnim półwieczu Polski odegrali rolę nie do przecenienia. Jednocześnie rozmowa na ten temat w dzisiejszej przestrzeni publicznej, zwłaszcza z najnowszymi pokoleniami bombardowanymi nie historią lecz politykami historycznymi, staje się coraz trudniejsza. Tak, Kościół ma ogromny wkład w nauczanie moralności. W ciągu ostatnich lat wszakże sprawą publiczną stały się także jego grzechy - osobiste i systemowe. Grzechy gorszące, poddające w wątpliwość wiarygodność „nauczyciela" - mówił kard. Ryś.

"Czy mamy bronić Konkordatu i go zachowywać dla tych samych motywów, dla których został wypracowany, czy też mamy szukać innych?" - zastanawiał się hierarcha.

Jak wskazał na koniec, motywy, które legły u podstaw wypracowania konkordatu są nadal prawdziwe, choć liczy się także sposób, w jaki są dziś prezentowane, czasem w sposób "zideologizowany i zmitologizowany, dalece uproszczony, w poczuciu własnej wyższości i wyjątkowości". Potrzebna jest w tej mierze pokora dla dokonujących się przemian oraz szacunek dla innych osób, wspólnot, poglądów i przekonań - zwłaszcza w społeczeństwie wielowyznaniowym i wielokulturowym.

"Bez takiej postawy Kościoła i ludzi wierzących już sama arenga Konkordatu stanie się powodem podziału, a nie budowania wspólnoty, która przecież - powtarzaliśmy to jak refren - ma służyć rozwojowi każdej osoby i dobra wspólnego" - zakończył kard. Grzegorz Ryś.

za:www.archidiecezja.lodz.pl

Copyright © 2017. All Rights Reserved.