Polecane
Uderzenie w wolność słowa
Politycy PiS poinformowali we wtorek, że stworzyli nowoczesną platformę cyfrową, która będzie „chroniła wybory”. Jako Sztab Wyborczy dr. Karola Nawrockiego i jako Ruch Ochrony Wyborów i Ruch Kontroli Wyborów takie urządzenie cyfrowe w pełni zabezpieczone już posiadamy; niebawem je uruchomimy – zapowiedzieli.
Wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski na wspólnej konferencji prasowej z ministrem SWiA Tomaszem Siemoniakiem, zaprezentował program ochrony wyborów „Parasol Wyborczy”. Według niego, ma to związek z tym, że rosyjskie służby specjalne chciały i mają zamiar wpływać na polską kampanię prezydencką. Do sprawy odnieśli się we wtorek na konferencji prasowej politycy PiS: prof. Przemysław Czarnek i Adam Andruszkiewicz oraz rzecznik partii Rafał Bochenek. Prof. Przemysław Czarnek poinformował, że ma komunikat dla wicepremiera Gawkowskiego i całego rządu premiera Donalda Tuska. „Spóźnił się pan panie premierze Gawkowski. My jako Sztab Wyborczy Karola Nawrockiego i jako Ruch Ochrony Wyborów i Ruch Kontroli Wyborów takie urządzenie cyfrowe w pełni zabezpieczone już posiadamy. Będziemy je niebawem uruchamiać” – powiedział. „Stworzyliśmy platformę cyfrową, nowoczesną, informatyczną, bardzo rozwiniętą, takiej jeszcze nie było, która będzie chroniła wybory” – mówił prof. Przemysław Czarnek. Zapewnił, że wszystko jest już gotowe, jest też zgodne z prawem i będzie zgłaszane do odpowiednich urzędów. „Będziemy mieli wszystkie informacje na temat członków obwodowych komisji wyborczej zgłaszanych przez Komitet Wyborczy wyborców dr. Karola Nawrockiego. Będziemy mieli informacje na temat mężów zaufania Komitetu Wyborczego Wyborców dr. Karola Nawrockiego we wszystkich obwodowych komisjach wyborczych, informacje na temat pewnych nieprawidłowości, które będą zgłaszane na tej platformie cyfrowej” – zapowiedział prof. Przemysław Czarnek. „Będziemy mieli również informacje o przebiegu, zakończeniu głosowania i podsumowaniu głosowania, liczby głosów” – dodał. Rafał Bochenek zauważył, że propozycja zgłoszona przez wicepremiera Gawkowskiego zbiegła się z kampanią wyborczą. „Mam wrażenie, w kontekście toczącej się kampanii prezydenckiej Rafała Trzaskowskiego, że jak nie idzie, to nie idzie i należy odwrócić uwagę od tego, co się w rzeczywistości dzieje” – mówił rzecznik PiS. Jak dodał, w ten sposób traktuje zapowiedź Gawkowskiego.
„Oni widzą, że kampania Rafała Trzaskowskiego ewidentnie nie idzie wiceprzewodniczącemu PO, notowania spadają z dnia na dzień. W związku z tym już szykują sobie jakiś wentyl, szukają uzasadnienia, po to, by mieć przyszykowane rozwiązania, które będą im umożliwiały ewentualne unieważnienie tych wyborów” – zaznaczył Rafał Bochenek. Jak mówił, wicepremier sugerował, że ma informacje jakoby służby rosyjskie GRU miały za pieniądze werbować polskich obywateli do siania dezinformacji, co „miałoby stanowić podstawę do tego, aby iść dalej i wdrażać konsekwentnie tę szkodliwą ustawę umożliwiającą jednoosobowe kasowanie treści w internecie”. „To uderzenie w wolność słowa, która jest podstawą funkcjonowania social mediów” – powiedział Rafał Bochenek. Jego zdaniem, jeżeli wicepremier miał informacje o działaniach GRU, to nie powinien przekazywać ich do mediów, tylko poinformować Komisję do Spraw Służb Specjalnych.
W ocenie rzecznika PiS propozycja wicepremiera Gawkowskiego oznacza, że „obecne władze szykują w Polsce wariant rumuński”. „Wszyscy pamiętamy jak to wyglądało w Rumunii. Najpierw opowiadano o tym, że ingerowała Rosja, a po kilku dniach okazało się, że to nie Rosja proszę państwa ingerowała, tylko koledzy pana Gawkowskiego z Europejskiej Partii Ludowej mieli podobno inspirować konta, które miały udawać konta rosyjskie po to, by zdyskredytować kandydata, który miał de facto wygrać te wybory, co doprowadziło do unieważnienia wyborów w Rumunii” – podkreślił. Jak ocenił, propozycja Gawkowskiego „to uderzenie w wolność słowa, która jest podstawą funkcjonowania social mediów”.
Również Adam Andruszkiewicz zwracał uwagę, że jesteśmy na etapie kampanii wyborczej, która toczy się też w internecie. „Odbieramy to [propozycję Gawkowskiego-PAP] jako przygotowania i zapowiedź, że w czasie kampanii wyborczej koalicja rządząca będzie chciała wprowadzać elementy cenzury prewencyjnej w internecie” – mówił.
Ataki na dr. Karola Nawrockiego
Trwa nieustanne poszukiwanie „haków” na obywatelskiego kandydata na urząd prezydenta. „Gazeta Wyborcza” do tej brudnej kampanii wykorzystuje sprawy rodzinne dr. Karola Nawrockiego.
Według „Gazety Wyborczej” dr Karol Nawrocki w 2021 roku, jako szef Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku, korzystał z muzealnego pokoju. Miał go bezpłatnie zajmować przez ponad 200 dni.
„Kiedy budowaliśmy Muzeum II Wojny Światowej, zakładaliśmy, że będzie ważną instytucją publiczną. PiS z Nawrockim zrozumieli, że domem” – tak skomentował publikację premier Donald Tusk.
Dr Karol Nawrocki odpowiada, że korzystał z pokoju w czasie kwarantanny, a także rezerwował go dla zagranicznych gości.
– Dziesiątki, setki, tysiące osób, które przybywały do Muzeum II Wojny Światowej, które tak prężnie działało – powiedział obywatelski kandydat na prezydenta popierany przez Prawo i Sprawiedliwość.
„Gazeta Wyborcza” nie pokazuje dokumentów potwierdzających zarzuty. Powołuje się na relacje anonimowego pracownika administracji Muzeum. Politycy koalicji rządzącej powtarzają insynuacje gazety.
– Co on tam robił? Schadzki? Kumpelskie imprezy? Koleżanki zapraszał? Kuple nocowali? Śniadania sobie zamawiał? O co tak naprawdę chodzi? – pytał poseł Tomasz Trela z Lewicy.
W kolejnej publikacji gazeta Adama Michnika wchodzi w prywatne życie dr. Karola Nawrockiego. Dziennik sugeruje, że szef Instytutu Pamięci Narodowej miał problemy małżeńskie i dlatego nie spał w domu. Gazecie wtóruje minister Marcin Kierwiński.
– Jak to jest, że kandydat, który tak mówi o rodzinnych wartościach, 200 dni mógł pozostawać poza domem? Swoją drogą ja mu nie zazdroszczę, jakie tam relacje są w domu – zastanawiał się pełnomocnik rządu ds. odbudowy po powodzi.
Byli pracownicy Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku pod własnym nazwiskiem bronią byłego szefa. Andrzej Wardziak relacjonował, że priorytetem nowego kierownictwa muzeum wskazanego przez rząd premiera Tuska było uderzenie w dr. Karola Nawrockiego.
– Znam taki przypadek od moich kolegów, że oni już w pierwszych chwilach, jak nastali, szukali haków. Pracownicy mieli im wszystko wyłożyć na stół – zaznaczył Andrzej Wardziak.
Były wicedyrektor Muzeum, dr Tomasz Szturo, uważa, że „Gazeta Wyborcza” chce odwrócić uwagę od prawdziwej przeszłości dr. Karola Nawrockiego. Od wczesnej młodości ciężko pracował on na miejsce, w którym teraz się znajduje.
– Stąd próba przypisania mu zamiłowania do zbytku, do luksusu, ma być próbą podważenia go, odebrania mu wiarygodności, zdezawuowania go – stwierdził były zastępca dyrektora Muzeum II Wojny Światowej.
Ataki na dr. Karola Nawrockiego zbiegają się z pierwszym sondażem, który daje mu zwycięstwo w drugiej turze z Rafałem Trzaskowskim. Według Ogólnopolskiej Grupy Badawczej Karol Nawrocki zdobyłby 50,6 proc. głosów. Grunt pali się pod nogami włodarza Warszawy – mówił socjolog, dr Jakub Koper.
– Stąd ten atak medialny, skomasowany razem z tymi tweetami premiera – stwierdził ekspert.
Większość sondaży wskazuje jednak na kilkuprocentowe zwycięstwo Rafała Trzaskowskiego.
za:naszdziennik.pl