Polecane
Sejm przyjął projekt ustawy o cenzurze. Tak głosowały poszczególne kluby
Na 30 posiedzeniu Sejm głosował nad projektem ustawy o tzw. mowie nienawiści określanej też jako ustawa o cenzurze.
Chodzi projekt dotyczący zmian w kodeksie karnym poprzez rozszerzenie ochrony przed tzw. mową nienawiści i tzw. przestępstwami z nienawiści, które motywowane są dyskryminacją ze względu na niepełnosprawność, wiek, płeć i orientację seksualną poprzez uzupełnienie katalogu okoliczności obciążających. Projektowi mocno sprzeciwiają się PiS i Konfederacja, argumentując m.in., że intencją projektodawców jest wymuszenie autocenzury poprzez prawne zakazanie krytyki politycznych postulatów LGBT. "Przestępstwa z nienawiści" dotyczące dodanych do kodeksu karnego przesłanek będą ścigane z urzędu.
Ustawa o "mowie nienawiści". Jak głosowały kluby?
Projekt poparło 238 posłów (KO, Trzecia Droga, Nowa Lewica i Razem).
Przeciw projektowi głos oddało 182 (PiS, Konfederacja, koło Republikanie). W PSL był jeden polityk, który podniósł rękę przeciw – to wicepremier i szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz. Jednocześnie głosował przeciw wnioskowi PiS o odrzucenie projektu w całości. W KO wyłamała się poseł Marzena Okła-Drewnowicz. Nikt nie wstrzymał się od głosu. Projektem zajmie się teraz Senat.
Rząd chce prawnie zakazać krytyki politycznych postulatów LGBT
Na pierwszym czytaniu 19 grudnia uzasadnienie projektu przedstawił wiceminister sprawiedliwości Arkadiusz Myrcha. Przeciwko projektowi mocno oponowały PiS i Konfederacja. W środę podczas dyskusji w Sejmie poseł Konfederacji Karina Bosak argumentowała, że rozszerzenie przestępstwa tzw. mowy nienawiści o cechy orientacji seksualnej i płci oznacza w praktyce wprowadzenie cenzury na krytykę środowiska LGBT i jego społeczno-politycznych postulatów. – Cenzury wobec każdego tak naprawdę bez względu na to, jakie będzie miał zamiary i intencje, bo za nienawiść będzie można uznać wszystko – wątpliwość, ironię, to wcale nie musi być wulgaryzm – zwróciła uwagę Bosak.
– Zakres zakazanej krytyki będzie całkowicie niejasny i uznaniowy. Będzie on zależny od indywidualnych poglądów prokuratorów i sędziów, bo prawo nie będzie dawało żadnych wskazówek, co ma pod tym rozumieć. Nie powinno to mieć miejsca w wolnym państwie – kontynuowała.
Bardzo groźny projekt wprowadzający cenzurę
Poseł Sebastian Kaleta z klubu PiS powiedział, że propozycja, choć nazywana jest przez rządzących "projektem walki z mową nienawiści", w istocie jest to "projekt wprowadzający cenzurę albo walkę z wolnością słowa".
– Jest to bardzo groźny projekt. Przypomina najgorsze mechanizmy ideologii przeciwnych demokracji. Prawo karne służby ochronie dóbr i wartości, które są wszystkim wspólne. Dlatego prawo karne chroni takie dobra jak: zdrowie, rodzinę, mienie. Wskazana ustawa regulować ma przestępstwa, które zgodnie z polskim porządkiem naruszają wartość porządku publicznego. Według ministra sprawiedliwości porządek publiczny naruszać ma to np., że jeśli ktoś stwierdzi, że są dwie płcie, a nie nieograniczona liczba, narusza tym samym porządek publiczny i powinien odpowiadać karnie – zwrócił uwagę Kaleta.
Ta ustawa dotyczy karania za słowa
– Po lekturze uzasadnienia tego projektu można wyciągnąć wniosek, że głównym celem ma być przypilnowanie, by środowiska LGBT mogły narzucać swoją wizję świata całemu społeczeństwu, mając za sobą siłowy aparat represyjny państwa – powiedział parlamentarzysta. Poseł zwrócił uwagę, że termin "tożsamość płciowa" pada w uzasadnieniu i projekcie 30 razy. – To pojęcie nie jest obecne w żadnej z umów międzynarodowych, która wiąże Polskę – kontynuował.
W dalszej części przemówienia Kaleta podkreślał, że ustawa dotyczy karania za słowa, a nie za czyny. Ostrzegał, że ludzie mogą trafić do więzienia za niewłaściwe według rządzących poglądy. – Musimy się temu przeciwstawić. Kiedy wolność staje się zbrodnią, prawo staje się tyranią – mówił w trakcie wystąpienia.
Regulowanie debaty kodeksem karnym to tworzenie policji myśli
Podobne stanowisko przedstawili politycy Konfederacji. Po zakończeniu swojego wystąpienia Karina Bosak złożyła wniosek o odrzucenie projektu w całości.
– Pomysł, by regulować debatę kodeksem karnym jest zamiarem brutalnym i tworzy z prokuratury faktyczną policję myśli – mówiła podczas wystąpienia w Sejmie, podkreślając, że debata musi być wolna i otwarta, a nie regulowana, a nie kryminalizować poglądy niepoprawne politycznie.
Bosak ostrzegła, że proponowane przez rząd rozszerzenie będzie "narzędziem opresji dla wolności słowa każdego – na ulicy, w prasie, w mediach, na uczelniach, w sieci i w szkołach". Poseł wyraziła ocenę, że w istocie chodzi o "wpisanie lewicowych poglądów do prawa i angażowanie aparatu ściągania do wymuszania ich na całym społeczeństwie".
– Chcecie, żeby ludzie byli karani i trafiali do więzienia za poglądy – powiedziała Bosak, zwracając uwagę, że innych państw Unii Europejskiej, proceder ten już ma miejsce. – To tworzenie nowego totalitaryzmu, bo wyrażając swoje poglądy w mediach społecznościowych, każdy z nas będzie mógł stać się przestępcą albo będzie czuć się zaszczuty – kontynuowała.
Bosak tłumaczyła, że na bazie proponowanych przepisów będzie można stać się przestępcą za mówienie prawdy, kiedy nasz komentarz czy pogląd zostanie uznany za obraźliwy.
Radości z wyniku głosowania nie kryła natomiast minister ds. równości Katarzyna Kotula. "Ustawa o ochronie przed mową nienawiści przegłosowana. W kodeksie karnym pojawią się nowe przesłanki – orientacja seksualna, wiek, płeć, niepełnosprawność. To realizacja obietnicy koalicji 15X złożonej organizacjom społecznym i cieszę się ze mogliśmy wspólnie przegłosować tę zmianę" – napisała na platformie X.
"Nowelizacja kodeksu karnego poszerza katalog przestępstw z nienawiści o cztery nowe przesłanki które będą ścigane z urzędu, tak jak dziś są ze względu na m.in. przynależność narodową, etniczną, rasową czy wyznaniową. Tym samym nagonka rodem z czasów PiS na osoby LGBT+, to już tylko niechlubna historia…" – dodała.
Kard. Müller: Czym to się różni od komunizmu?
„Jeżeli religijne przekonania, jeżeli jakieś poglądy filozoficzne nagle zostają penalizowane, to gdzie jeszcze leży różnica między takim systemem, a systemem komunistycznym?” – pytał kard. Gerhard L. Müller, odnosząc się w rozmowie z portalem Fronda.pl do przyjmowanych w krajach Zachodu aktów prawnych penalizujących tzw. mowę nienawiści.
W maju ub. roku o ustawy penalizujące tzw. „mowę nienawiści” zapytaliśmy emerytowanego prefekta Kongregacji Nauki Wiary kard. Gerhard L. Müller. Czy tego typu rozwiązania rzeczywiście mogą chronić prawa mniejszości i niwelować przemoc, czy są jedynie narzędziem cenzury właściwym dla systemów totalitarnych?
- „Nie chodzi o to, żeby tym ludziom pomóc. Dla autorów takich inicjatyw ci ludzie są obojętni. Są jedynie wykorzystywani. Ostatecznie chodzi im tak naprawdę o to, aby zniszczyć samodzielność człowieka poprzez zrównanie go do jednego poziomu, do jednego mianownika” - stwierdził stanowczo niemiecki teolog.
- „Tego typu dążenia do wpływania na rzeczywistość przez rządzących nie odpowiadają oczywiście w zupełności temu, że system wymiaru sprawiedliwości powinien być niezależny od polityków. Jeżeli religijne przekonania, jeżeli jakieś poglądy filozoficzne nagle zostają penalizowane, to gdzie jeszcze leży różnica między takim systemem, a systemem komunistycznym?”
za:www.fronda.pl