Polecane
Kto komu i co narzuca?
Wydaje się dość rozpowszechnione przekonanie, że np. zabranianie aborcji jest niedobre, bo ogranicza wolność. Dobre są natomiast ustawy proaborcyjne, bo przecież nikogo do aborcji nie zmuszają, a zatem kto nie chce, nie robi aborcji, a kto chce, może ją zrobić. Wyznawcy tego rodzaju poglądów stwierdzają ponadto, że Kościół nie może narzucać innym swoich doktryn. Uważają, że ich stanowisko w sprawie aborcji jest racjonalne, logiczne, nowoczesne i – podkreślają z dumą – tolerancyjne wobec wszystkich. Tyle że tak naprawdę nic tutaj nie trzyma się kupy. Co zresztą nie dziwi, bo lewicowo-liberalne dogmaty nie opierają się na rzeczywistości i logice, ale na masowym praniu mózgów.
Aborcja zdecydowanie nie jest tolerancyjna wobec poczętego i rozwijającego się w łonie kobiety dziecka, istoty ludzkiej. Bo to nie jest jakaś „możliwość człowieka”, jak twierdzą niektórzy aborcjoniści. Z biologicznego i logicznego punktu widzenia jest to człowiek, tyle że w pierwszej, embrionalnej, a potem płodowej fazie życia. Nie trzeba wierzyć w Boga, żeby ten fakt uznać. Wystarczy wyjść z ideologicznej bańki. Aborcja bywa też niekiedy nietolerancyjna wobec ojca dziecka, który nie chce aborcji i gotów jest dziecko przyjąć i wychować. Aborcja jest też nietolerancyjna wobec lekarzy i pielęgniarek, których sprzeciw sumienia bywa łamany przez lewicowo-liberalne ustawodawstwo. Opowiadał mi pewien Białorusin, który studiował ginekologię, że aborcję mieli na zaliczenie. On się postawił, za co chciano go wyrzucić ze studiów, ale jakimś cudem się uchował, nie dokonując aborcji.
Ludzie o poglądach lewicowo-liberalnych deklarują swoje przywiązanie do wolności wyboru w przypadku aborcji, ale z drugiej strony bez mrugnięcia okiem przyjmują całkowity zakaz kary śmierci, który został wprowadzony bez pytania obywateli o zdanie. Dlaczego nie domagają się referendów w poszczególnych krajach, by ludzie zdecydowali, czy chcą, czy nie chcą kary śmierci? A co do wymiaru jednostkowego, to przecież nikt do wykonywania kary śmierci nie byłby zmuszony. Popatrzmy, jak walczy się z paleniem – mnóstwo zakazów i dyrektyw. A dlaczego w imię wolności nie pozwolić na prowadzenie pubów i kawiarni, gdzie można palić? Nikt nie byłby zmuszony, by chodzić do takich lokali.
Dlaczego ci sami ludzie w jednym przypadku gardłują za wolnością wyboru, a w innych sprawach potulnie przyjmują rozliczne nakazy i zakazy? Ano dlatego, że tak ich wytresowano. Wieloletnie „młotkowanie” liberalnych mediów sprawia, że masy robią to, co się im każe, i jeszcze są przekonane, że w ten sposób potwierdzają swoje umiłowanie demokracji i wolności. Dziś ideologie propagują generalnie „wolność” od pasa w dół, ale już nie od pasa w górę. W tym drugim przypadku dbają o poprawność polityczną, a opornych chcą chwycić za twarz paragrafami o „mowie nienawiści” itp. Przy czym o tym, co jest, a co nie jest mową nienawiści, mają decydować rozgrzani ideologicznie prokuratorzy i sędziowie, wyczuleni na internetowe wpisy wodza jedynie słusznej partii.
Także ideologię LGBTQ+ wciska się pod hasłami wolności i nienarzucania nikomu, jak ma żyć. Tyle że jest akurat odwrotnie – to owa ideologia narzuca się w polityce, sądownictwie, szkolnictwie, a także w Kościele. Chce zmieniać znaczenie słów. A jak ktoś się nie dostosuje do tej rewolucji, to chce karać. Prawda, że są dwie płcie, męska i kobieca, nie została narzucona przez katolików. To fundamentalne dziedzictwo ludzkości. Ale kilka dekad temu pojawili się rewolucjoniści nowej lewicy i wrzeszczą, że to trzeba zmienić. I im bardziej narzucają swe pseudonowości, tym bardziej lamentują, że im się coś narzuca. Nie dawajmy się nabierać na tego rodzaju pokrętną retorykę.
Dariusz Kowalczyk SJ
za:idziemy.pl