Witamy serdecznie na stronie internetowej Oddziału Łódzkiego
Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy.

Mamy nadzieję, że ułatwimy Państwu docieranie do rzetelnej informacji. Tutaj chcemy prezentować wielkość oraz problemy naszego Kościoła, zagadnienia społeczne, cywilizacyjne, publikacje członków Stowarzyszenia, stanowiska w ważnych kwestiach. Nie będziemy konkurować w informacjach bieżących z innymi portalami (niektóre z nich wskazujemy w odnośnikach), natomiast gorąco zapraszamy do lektury wszystkich tekstów - ich aktualność znacznie przekracza czas prezentacji na stronie głównej. Zachęcamy do korzystania z odnośników: "Publikacje" i "Polecane". Mamy nadzieję na stały rozwój strony dzięki aktywnej współpracy użytkowników. Z góry dziękujemy za materiały, uwagi, propozycje.
Prosimy kierować je na adres: lodz@katolickie.media.pl

Polecane

Ks.Adam Pawlaszczyk-Ideologie systemowe

Z ideologią zawsze tak jest – jeśli wypacza człowieczeństwo, automatycznie robi to samo z relacjami międzyludzkimi. Prawie pięć tysięcy dzieci w 2024 roku trafiło w Polsce do rodzinnej pieczy zastępczej. Dobrze, że są tacy, którym można zaufać i w kryzysowej sytuacji powierzyć im dzieci osób, które sobie nie radzą. Źle, że w praktyce rozeznawanie jednego i drugiego kuleje

– jak zauważa w tym numerze „Gościa Niedzielnego” Agata Puścikowska („Systemowa rzeczywistość skrzeczy” – s. 18). Teorię mamy na wysokim poziomie, podsumowuje, ale praktyka to już inna sprawa. Jako przykład podaje ostatnie wydarzenia, które miały miejsce w naszym kraju – w pierwszej mama urodziła dziecko, które jej od razu odebrano, bo porusza się na wózku. Rodzina jest co prawda pełna, ale zdaniem szpitalnego personelu ojciec musi się opiekować niepełnosprawną żoną, więc z dzieckiem nie da sobie rady. W drugim przypadku młoda matka została zabrana do więzienia, a jedno z dzieci, niemowlę, które zdecydowano się zabrać z domu (pomimo obecności prababci i możliwego powrotu babci) zmarło kilka dni później. Ile podobnych dramatów dzieje się obecnie? – pyta Puścikowska, słusznie, bo te akurat sytuacje zostały nagłośnione i ocenione jako jednoznaczne, co jednak z tymi, których uczestnicy cierpią za zamkniętymi drzwiami? I co z tymi, w których przypadku rozeznano źle, niewłaściwie, albo po prostu doszło do nieporozumienia pomiędzy opieką społeczną a na przykład policją? I choć w Konstytucji RP zapisana jest ochrona macierzyństwa (podobnie jak małżeństwa, o czym w dobie „ekspresowych rozwodów” większość, zdaje się, zapomina!) wydaje się, że o samym macierzyństwie system wie nie za wiele, a przynajmniej nie to, co najważniejsze. I trudno się dziwić, bo system nie jest nieomylny, ale ci, co go tworzą, ponoszą za niego odpowiedzialność. Jeśli w swoich działaniach kierują się jakąś wątpliwej proweniencji ideologią, zamiast dobrem człowieka, małżeństwa i rodziny, wychodzi, jak wychodzi. Niejednokrotnie pisaliśmy o tym w „Gościu”, przytaczając przypadki osób, które musiały wręcz uciekać z kraju, w którym chciano odebrać im dzieci z najróżniejszych powodów, zawsze jednak posądzając je przy tym o niezdolność do zapewnienia tym dzieciom prawidłowego wychowania i środowiska wzrostu. Z ideologią zawsze tak jest – jeśli wypacza człowieczeństwo, robi to samo z relacjami międzyludzkimi. Jeśli kłamie o człowieku, nie może mówić prawdy o podstawowych relacjach społecznych, jakimi są małżeństwo i rodzina, relacja rodzicielska, czy miłość macierzyńska. Nawet jeśli niedoskonała wedle kryteriów tejże ideologii, to jednak prawdziwa.

Przypomina mi się, rzecz jasna, Skandynawia. W iluż to powieściach z tamtych krajów pojawia się wątek spotkania towarzyskiego za… szczelnie zasłoniętymi oknami! Z jakiego powodu? Ze strachu, bo butelkę wina na stole w domu, w którym są dzieci, mógł zobaczyć ktoś nieprzyjazny i wykorzystać ten fakt dla jakichś osobistych porachunków. Nie, nie pochwalam picia alkoholu w obecności dzieci. Mówię jedynie o jakimś zakresie samostanowienia w przypadku dorosłych ludzi oraz manipulacji, których można się dopuszczać, gdy powszechnie rządzi ideologia (swoją drogą, wyobrażacie sobie te zasłonięte okna w takich na przykład Włoszech albo Hiszpanii? Coś mi mówi, że te ich dzieci biegające w porze wielogodzinnej kolacji pomiędzy babciami, ciociami i tatą mogą być autentycznie szczęśliwe!). Dorota Bojemska z Fundacji Instytut Pokolenia, cytowana przez Puścikowską, stwierdza w pewnym momencie, że „prapoczątkiem wielu patologii związanych z jakością działań wielu instytucji jest stan, w którym rodzina przestała być uważana za wartość. Jeśli rodzina nie jest najważniejsza i najcenniejsza, to w zasadzie można wszystko”. Trudno to lepiej ująć. I nie wyciągnąć tego samego wniosku, że rozdzielenie matki i małego dziecka, gdy nie ma rażących powodów, jest po prostu wielką zbrodnią.
==========================================
Ks. Adam jest redaktorem naczelnym "Gościa Niedzielnego"
kn

Copyright © 2017. All Rights Reserved.