Polecane
„Niemcy nie zrezygnowali ze swoich roszczeń terytorialnych”. Wojciech Reszczyński ostro o postępującej germanizacji północy Polski
„To jest moim zdaniem ideologiczna remilitaryzacja Prus, która dokonuje się przy niewiedzy, przy niechęci, czy również przy złej woli niektórych Polaków, którzy sprzyjają powrotowi idei Prus Wschodnich do obecnych czasów”, uważa red. Wojciech Reszczyński, znany dziennikarz i autor.
Wojciech Reszczyński odnosi się w swoim komentarzu do bieżących wydarzeń, takich jak skandal związany z prezentowaną w Gdańsku wystawą „Nasi chłopcy”.
„Ta wystawa jest krok od stwierdzenia, że to mieszkańcy Gdańska, że to Polacy, którzy obecnie są włodarzami Gdańska, odpowiadają za II wojnę światową. To jest jak gdyby powtórka tego filmu ‘Nasze matki, nasi ojcowie’, który był paszkwilem na Armię Krajową”, ocenia red. Reszczyński. „W Gdańsku mieszkali Niemcy, mieszkali Polacy; to były dwie najliczniejsze nacje. Mieszkali w zgodzie do momentu, w którym Hitler zaczął prowadzić Kulturkampf w drugim wydaniu i rugował Polaków”, przypomina.
„Czy Polacy wstępowali do armii III Rzeszy? Z pewnością nie. Wstępowali Niemcy. Ci, którzy utożsamiali się z Niemcami Adolfa Hitlera”, podkreśla red. Reszczyński.
„Gdańsk zadziwia nas już od dłuższego czasu. Weźmy choćby tapicerkę w miejskich tramwajach, gdzie pokazane są herby wolnego miasta Gdańska. To jest ‘zasługa’ prezydentów Gdańska, pani Dulkiewicz, której zabrakło wtedy, kiedy odkopywano szczątki obrońców Westerplatte… nie zrobiła też nic, żeby obronić Gedanię, stadion, który był symbolem Polski w Gdańsku. Jeszcze jeden dowód na to, że mieszkali tam Polacy, ale nie ‘nasi Polacy’ w mundurach Wehrmachtu”, tłumaczy Wojciech Reszczyński i wylicza jeszcze inne takie „zasługi” włodarzy Gdańska: uhonorowanie niemieckiego biochemika, który najprawdopodobniej pracował z doktorem Mengele, czy germanizację historycznego budynku Poczty Polskiej, której tak ofiarnie bronili Polacy w 1939 r. To jednak nie wszystko, dziennikarz wymienia dalej.
„Wydarzenie sprzed paru dni: w związku z remontem mostu Grunwaldzkiego pojawiły się pomysły, by powrócić do dawnej nazwy – mostu Wilhelma II Cesarza Niemiec. Odkryto dawną nazwę Kaiser Brücke i niektórym pseudo-Polakom zamarzyło się, żeby przywrócić dawną niemiecką nazwę, a więc most Grunwaldzki, bitwa pod Grunwaldem nie podoba się. Są tacy Polacy, którzy by chcieli to zastąpić nazwiskiem cesarza Wilhelma II. Miejmy nadzieję, że ten pomysł nie zostanie zrealizowany”. Jednak proces germanizacji nie dotyczy tylko Gdańska.
„Szczytno nazywało się Ortelsburg. Remontowano miejscowy dworzec PKP, odkryto dawną nazwę i zostawiono tę nazwę na budynku dworca kolejowego. Ktoś przyjeżdżający z zagranicy do Szczytna, a już szczególnie Niemcy mogą pokazać: to nasz dworzec, tutaj mieszkaliśmy, to były Prusy Wschodnie, tu były Niemcy. Naprawdę nie było miejsca na to, żeby umieścić współczesną nazwę Szczytno?”, gorzko pyta red. Reszczyński.
„I jeszcze jedna wiadomość z Morąga – ta najbardziej mnie zbulwersowała, dlatego że w dawnym Muzeum Gottfrieda Herdera, niemieckiego filozofa i pisarza, który żył w połowie XVIII wieku, otworzono nowe muzeum, Muzeum Prus Górnych w Morągu. Czy naprawdę Polacy muszą gloryfikować historię Prus, która tak haniebnie zapisała się w historii Polski, ale nie tylko w historii Polski, ale również w historii Europy?”, zastanawia się Wojciech Reszczyński.
„Chciałbym przypomnieć, jaka była decyzja Sojuszniczej Alianckiej Rady Kontroli Niemiec podjęta w 1947 roku: uchwała numer 46, w której to zlikwidowano Prusy. Stwierdzono, że państwo pruskie, które od dawnych czasów było kolebką militaryzmu i reakcji, w Niemczech i w Europie przestało istnieć. Skoro przestało istnieć, to przestały istnieć również instytucje tego państwa: szkoły pruskie, poczty pruskie, muzea pruskie. Państwo pruskie zostało zlikwidowane decyzją Sojuszniczej Alianckiej Rady Kontroli Niemiec i hańbą jest przywoływanie tej historii teraz, po tylu latach, jakby nie pamiętając o tym, do czego doprowadził pruski militaryzm”, uważa Wojciech Reszczyński.
„To, co obserwujemy, te przykłady, które tutaj podałem, a na pewno jest ich więcej, ja bym nazwał takim Kulturkampfem 2.0. To jest moim zdaniem ideologiczna remilitaryzacja Prus, która dokonuje się przy niewiedzy, przy niechęci, czy również przy złej woli niektórych Polaków, którzy sprzyjają powrotowi idei Prus Wschodnich do obecnych czasów”, ocenia dziennikarz. „Przestrzegam przed tym; Niemcy nie zrezygnowali ze swoich roszczeń terytorialnych! Tak sądzę – udało im się zjednoczenie Niemiec i Niemcy mają wkomponowane Drang nach Osten. Jestem o tym głęboko przekonany”, dodaje.
za:bialykruk.pl
***
Niemcom strzelają korki od szampana
We Wrocławiu nastąpiło usunięcie polskiego Orła Białego z uniwersyteckiej auli i zastąpienie go pruskim – „bo kiedyś tak było”.
W Gdańsku otworzyli wystawę o żołnierzach III Rzeszy, uznając za „naszych chłopców” nie tylko Polaków z Pomorza, ale też Niemców z Gdańska – czyli ludzi, którzy Polaków mordowali.
Zmiany nazw ulic i obiektów na nawiązujące do niemieckiej przeszłości, wprowadzanie proniemieckiej narracji w muzeach, wieszanie tablic ku czci bohaterów niemieckiej historii – władze miast w zachodniej Polsce robią to od kilkunastu lat.
Jednak to, co obserwujemy ostatnio, jest zupełnie nowym poziomem tych działań, ocierającym się o jawną hańbę. Niemcy przez lata płacili poprzez różne fundacje, darowizny, granty – a teraz cieszą się z efektów swojej długoterminowej inwestycji.
Paweł Rybicki
za:niezalezna.pl
***
Tak się robi "politykę historyczną" za KO. Są "Nasi chłopcy", a nie ma kata Obławy Augustowskiej Maksymiliana Schnepfa
Wiceprezes PiS Mateusz Morawiecki nie szczędzi słów krytyki pod adresem Instytutu Pileckiego, szacownej instytucji przejętej przez ludzi związanych z KO, za manipulowanie historię - na jej wystawie poświęconej Obławie Augustowskiej nie ma ani słowa o biorącym w niej udział - Maksymilianie Schnepfie - ojcu Ryszarda Schnepfa i teściu Doroty Wysockiej‑Schnepf.
Manipulowanie historią
Nie pozwolimy temu rządowi na cenzurę historii i niszczenie pamięci! Zapamiętajcie kata Obławy Augustowskiej Maksymiliana Schnepfa - nieobecnego na wystawie Instytutu Pileckiego. Naprawimy to "przeoczenie" - poseł Adam Andruszkiewicz dostarczy tę tablicę do Augustowa. Hańbą jest to, co obecny rząd robi zarówno z Instytutem Pileckiego, który do czasu zmiany władzy wykonywał fenomenalną pracę na arenie międzynarodowej, jak i całą polską polityką historyczną i kulturalną!
- napisał Mateusz Morawiecki.
Do sprawy tej dochodzi w momencie, gdy opinię publiczną oburzyła wystawa w Gdańsku o mieszkańcach Pomorza służących w armii III Rzeszy. Użytkownicy mediów społecznościowych zarzucają twórcom ekspozycji, że poprzez dobór tytułu i narracji sugerują współudział Polaków w zbrodniach nazistowskich Niemiec. W komentarzach pojawiają się porównania do niemieckiej polityki historycznej, której celem jest przerzucanie odpowiedzialności za II wojnę światową również na inne narody.
za:tvrepublika.pl
***
Nic nowego. Zawsze znajdowali się w dobrym narodzie ci, którzy... powiedzmy - pili mleko nie od tej Matki...
kn