Polecane
Murem za biskupami
Coś się bowiem Ministerstwu Spraw Zagranicznych pomyliło, coś się komuś pomieszało albo ktoś coś źle przeczytał, a może czegoś nie dosłyszał – i mamy nowy skandal z dyplomacją w tle.
Tym razem nie spodobały się słowa wygłoszone przez biskupów Wiesława Meringa i Antoniego Długosza na Jasnej Górze.
Pewnie gdyby hierarchowie powiedzieli to, co powiedzieli, „w innych okolicznościach przyrody”, to wszystkie mainstreamowe media przemilczałyby ich wypowiedzi i nigdzie by się one nie przebiły.
Jednak, niestety, padły w czasie pielgrzymki Rodziny Radia Maryja.
Natychmiast zatem pojawiło się oburzenie, oskarżenia o mowę nienawiści oraz o odejście od nauczania Kościoła.
Na straży tegoż nauczania stanął skwapliwie przedstawiciel wyjątkowo walczącego z Kościołem rządu, czyli minister spraw zagranicznych.
Napisał list do Watykanu z wnioskiem o ukaranie biskupów za te wszystkie niecne rzeczy. Protestował, że biskupi publicznie poparli „Ruch Obrony Pogranicza Roberta Bąkiewicza” (sic! – błąd w nazwie, bo chodzi o Ruch Obrony Granic) i wskazali na zagrożenia dla polskich granic, zarówno ze wschodu, jak i zachodu, oraz skrytykowali politykę rządu, która ich zdaniem zmierza w kierunku podporządkowania Polski interesom niemieckim.
Pismo do Watykanu to ohydny donos w PRL-owskim stylu, który jest zaprzeczeniem zasady rozdziału Kościoła od państwa i uderza w wolność wyznawania religii i wolność słowa.
Ale nie chodzi tylko o to, bo każdy myślący człowiek dostrzega przecież absurdalność działania MSZ i bezskuteczność takich wystąpień z pozorną troską.
List ten uruchomił jednak medialną nagonkę, której celem jest niszczenie pozytywnego wizerunku naszych biskupów i naszego Kościoła.
A na to nie ma i nie będzie naszej zgody.
Przecież biskupi mają prawo myśleć to, co myślą, i mówić to, co mówią – bez obawy o kary i medialną nagonkę.
Mają prawo, jak wszyscy polscy obywatele, komentować sprawy publiczne i analizować działania polityków w oparciu o wartości, którymi kierują się w swoim życiu.
Odbieranie im tego prawa, próba karania ich za wygłaszane publicznie treści to nieakceptowalna w demokratycznym państwie cenzura wypowiedzi publicznych.
Biskupi wyrazili zresztą zdanie wielu z nas.
Wielu z nas bowiem w ten sam sposób pojmuje troskę o dobro Ojczyzny, podobnie ocenia wydarzenia na zachodniej granicy Polski.
I tak samo wielu z nas oburza promowanie interesów Niemiec kosztem polskich podmiotów gospodarczych czy bierność rządu w sytuacji, gdy nasilają się kłamstwa o Polsce za granicą i w kraju, gdy wypacza się naszą historię, co ma miejsce ostatnio w Gdańsku i Wrocławiu.
Biskupi mają rację, a my jako wierni czekamy na taki stanowczy głos Kościoła.
Biskupom Antoniemu Długoszowi i Wiesławowi Meringowi dziękuję za odwagę głoszenia niewygodnej dla rządzących prawdy i zapewniam o wsparciu tysięcy katolików, którzy myślą dokładnie tak jak oni.
W czasach zamętu i niepokoju jesteście dla nas oparciem i siłą.
Jolanta Hajdasz
za:idziemy.pl