Polecane
Eksplozja niezidentyfikowanego obiektu na Lubelszczyźnie. Do Polski prawdopodobnie wleciał dron Shahe
Trudno w tej chwili powiedzieć, czy reakcja służb była w pełni adekwatna. Na pewno wiadomo, że miejsce zdarzenia jest dobrze zabezpieczone – mówi Janusz Janiszewski, ekspert rynku lotniczego.Ekspert zwraca uwagę na konieczność zbudowania przez Polskę neutralizacji zagrożeń powietrznych, po uprzedniej ich identyfikacji.
Do zdarzenia doszło 0 2 w nocy w miejscowości Osiny w województwie lubelskim.
Do zdarzenia doszło w nocy z wtorku na środę we wsi Osiny w powiecie łukowskim, w województwie lubelskim.
– Za pięć dwunasta w nocy była, huk był przeogromny – relacjonuje Kazimierz Sudowski, mieszkaniec Fiukówki koło Osin.
Eksplozja była na tyle silna, że w pobliskich domach wybiła szyby.
– Z mojej wiedzy wynika, że w dwóch gospodarstwach zostało uszkodzone mienie, czyli budynki. Nie ma żadnych ofiar w mieszkańcach, w ludziach, więc to jest bardzo dobra informacja – powiedziała Kinga Szerszeń, wójt gminy Wola Mysłowska.
Huk słyszeli nawet mieszkańcy pobliskich wsi – mówił pan Paweł, który mieszka we wsi Fiukówka, położonej około czterech kilometrów od Osin.
– Na początku myślałem, że może mi okno po prostu się zamknęło od przeciągu jakoś tak mocno, ale wstaję, patrzę, jest otwarte jak było. Myślę więc, że może jakiś wypadek, ale od wypadku to by mi się cały dom nie zatrząsnął – stwierdził Paweł Sudowski.
Na polu kukurydzy znaleziono metalowe szczątki maszyny, w tym silnik.
Jak się okazało, to elementy wojskowego, rosyjskiego drona.
Wiemy, że systemy radarowe, obrony powietrznej i identyfikacji zagrożonego powietrznego nie wykryły żadnego ruchu czy też żadnego niezidentyfikowanego statku powietrznego w okresie nocnym. Natomiast z najnowszych wiadomości, jakie chyba wszyscy śledzimy, wynika fakt, który podaje Rzeczpospolita, że najprawdopodobniej polską przestrzeń powietrzną naruszył dron typu Shahed 136, czyli najbardziej popularny statek powietrzny, bezzałogowy statek powietrzny używany w wojnie w Ukrainie przez Federacji Rosyjskiej.
– Ujawnione części drona wskazują na użycie materiałów wybuchowych. Nie jesteśmy w stanie wskazać, jakie były to materiały wybuchowe, nie jesteśmy w stanie wskazać ich ilości i składu. Natomiast istnieje bardzo wysokie prawdopodobieństwo, graniczące z pewnością, że doszło do wybuchu – przekazał Grzegorz Trusiewicz, prokurator okręgowy w Lublinie.
Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych informuje, że dron nie miał głowicy bojowej, a prawdopodobnie ładunek autodestrukcyjny. Niewykluczone, że był to tzw. wabik. System radiolokacyjny nie zarejestrował naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej.
„Poderwano śmigłowce w celu sprawdzenia, czy w rejonie nie wystąpiły dodatkowe wybuchy bądź miejsca charakterystyczne dla katastrof lotniczych lub uderzeń dronami. Takich miejsc nie potwierdzono. Obecnie grupy naziemne prowadzą intensywne działania w celu odnalezienia pozostałych szczątków tego drona. Z naszej oceny wynika, że dron ten został zaprojektowany tak, aby był bardzo trudny do wykrycia” – przekazał gen. Dariusz Malinowski, zastępca Dowódcy Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych.
Profesor Krzysztof Kubiak wskazał, że zdolność wykrycia obiektu powietrznego zależy od jego pułapu.
– Mówiąc najprościej, im niżej obiekt leci, tym trudniej jest go wykryć. Obserwując przestrzeń z góry, zdecydowanie łatwiej wykryć jest obiekt na niskim pułapie niż rozmieszczając antenę na ziemi – zaznaczył prof. Krzysztof Kubiak z Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach.
Minister obrony narodowej, wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz, powiedział, że to nie przypadek, a rosyjska prowokacja.
za:wnet.fm