Polecane
Warszawa: pogrzeb szczątków Ofiar Zbrodni Katyńskiej
W katedrze polowej odbył się w środę pogrzeb szczątków Ofiar Zbrodni Katyńskiej. Mszy św. z udziałem Prezydenta RP Karola Nawrockiego przewodniczył biskup polowy Wiesław Lechowicz. W homilii podkreślił znaczenie pamięci i prawdy, które - jak mówił - są fundamentem wolności i życia wspólnotowego narodu. W krypcie świątyni złożono 15 czaszek oraz materiał kostny zebrany podczas badań ekshumacyjnych prowadzonych w latach 90.
Przed ołtarzem umieszczono 16 urn ze szczątkami Ofiar Zbrodni Katyńskiej. Stanął przy nich posterunek honorowy żołnierzy Wojska Polskiego, funkcjonariuszy Straży Granicznej, Policji i Służby Więziennej. Obecne były poczty sztandarowe udekorowane kirem. Oprawę muzyczną zapewnił Chór Reprezentacyjnego Zespołu Wojska Polskiego. Dla wiernych i mieszkańców Warszawy przed świątynią ustawiono telebim.
- Pragniemy oddać najwyższą cześć tym, którzy oddali swoje życie w imię wolności i suwerenności naszej Ojczyzny, 16 Ofiarom Zbrodni Katyńskiej. Przeżyjmy tę uroczystość w duchu wdzięczności za ich ofiarę, która oby przynosiła jak najlepsze owoce dla teraźniejszości i przyszłości naszej Ojczyzny - zapowiedział rozpoczynając Mszę św. bp Wiesław Lechowicz.
Biskup polowy na początku homilii odwołał się do słów Maurycego Mochnackiego, przypominając, że utrata pamięci prowadzi do zagubienia i zniewolenia - zarówno jednostki, jak i całego narodu. - Brak pamięci to tragedia i dla człowieka, i dla narodu. (…) Dlatego pamiętamy o 17 września 1939 r. i o zagładzie elit naszego narodu wiosną 1940 r. - powiedział.
Bp Wiesław Lechowicz przypomniał tło historyczne i okoliczności podjęcia przez Politbiuro decyzji z 5 marca 1940 r. o likwidacji polskich oficerów, urzędników i przedstawicieli elit. - Rozkaz „ucięcia polskiej głowy” dotyczył jeńców z Kozielska, Ostaszkowa i Starobielska. W sumie zginęło z rąk sowieckich 25 700 obywateli polskich - przypomniał. Wskazał, że część ich szczątków wraca po latach badań na ojczystą ziemię i znajduje należne miejsce w podziemiach katedry.
Nawiązując do znajdującej się w katedrze Kaplicy Katyńskiej biskup przypomniał, że jest ona miejscem modlitwy i pamięci, gdzie przechowywane są relikwie, m.in. czaszka zamordowanego w Katyniu mjr. Ludwika Szymańskiego, guziki z polskich mundurów, a także wizerunek Matki Bożej Ostrobramskiej, wykonany na desce sosnowej z obozowej pryczy przez por. Henryka Gorzechowskiego, więźnia z Kozielska zamordowanego w Lesie Katyńskim. - Za chwilę nieopodal tego miejsca, w podziemiach katedry polowej złożymy kolejne szczątki naszych bohaterskich rodaków. Nie znamy ich z imienia i nazwiska; tym bardziej ta uroczystość jest przejmująca, bo rodzi nadzieję zwłaszcza u rodzin katyńskich, które jeszcze nie otrzymały dowodów rozpoznania bliskich, że właśnie dzisiaj odbywa się ich spóźniony o 85 lat pogrzeb - powiedział.
Ordynariusz wojskowy wyraził wdzięczność wszystkim, którzy dbają o zachowanie pamięci o Katyniu, przypominając, że pamięć „mimo iż odnosi się do przeszłości, służy przyszłości”. Wskazał, że jej fundamentem jest prawda, „bo tylko ona wyzwala”. Odwołał się do kłamstwa katyńskiego, które miało być fundamentem powojennego państwa i które dowodzi, że kłamstwo zawsze prowadzi do kryzysu i rozpadu. - Mówiąc o prawdzie w pierwszym rzędzie myślimy o treściach, które słyszymy, które wypowiadamy, które do nas docierają. Ale prawda ma też wymiar relacyjny, to znaczy odnosi się do naszych wzajemnych relacji i oznacza autentyczność, wiarygodność, szczerość, jednoznaczność, uczciwość - czyli to wszystko, co sprzeciwia się hipokryzji, udawaniu, dwulicowości. Prawda zatem stoi na straży naszego zdrowia społecznego, na straży wspólnoty - podkreślił. Dodał, że historia kłamstwa katyńskiego to jeden z przykładów potwierdzających, że prawda czasami musi stoczyć gigantyczną walkę z kłamstwem. - Dlatego wciąż aktualne jest wezwanie Jezusa, które usłyszeliśmy dzisiaj: „czuwajcie” - powiedział.
W tym kontekście bp Lechowicz przywołał słowa homilii wygłoszonej przez św. Jana Pawła II na Westerplatte. Przypominając słowa Ewangelii o czuwaniu oraz wezwanie papieża wskazał, że każdy człowiek ma swoje zadania i wartości, których musi strzec i bronić. - Ci, którym dzisiaj przywracamy należną godność, przeprowadzając ich z dołów śmierci do katedry, przekazują nam testament: są obowiązki, od których nie można się uchylić; są miejsca, z których nie można zdezerterować; są wartości, które trzeba obronić i przekazać - powiedział.
Na zakończenie homilii bp Lechowicz wskazał trzy kluczowe słowa: „Pamięć, prawda, Polska”. - - Jeśli te trzy słowa będą blisko siebie, zwiększy się szansa, że dołączy do nich jeszcze jedno - pokój - mówił, modląc się o wieczny pokój dla Ofiar Katynia i o pokój dla współczesnego świata.
Eucharystię koncelebrowali m.in. ks. Jarosław Wąsowicz, kapelan Prezydenta RP, ks. płk SG rez. Zbigniew Kępa, postulator procesu beatyfikacyjnego Kapelanów Katyńskich i ks. płk Karol Skopiński, proboszcz katedry polowej.
We Mszy św. uczestniczył Prezydent RP Karol Nawrocki, podsekretarz stanu w Ministerstwie Obrony Narodowej Stanisław Wziątek, prezes Trybunału Konstytucyjnego Bogdan Święczkowski, zastępcy prezesa Instytutu Pamięci Narodowej Karol Polejowski, Krzysztof Szwagrzyk i Mateusz Szpytma, komendant główny Straży Granicznej gen. dyw. SG Robert Bagan, generałowie WP i przedstawiciele służb mundurowych. Obecni byli pracownicy Instytutu Pamięci Narodowej, środowiska katyńskie, przedstawiciele Stowarzyszenia Rodzina Katyńska w Warszawie i Poznaniu, kombatanci i młodzież.
Głos zabrał prezydent Karol Nawrocki. Wspominając Ofiary Zbrodni Katyńskiej, odniósł się do Kazania na Górze i wypowiedzianego przez Jezusa błogosławieństwa: „Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy królestwo niebieskie”(Mt 5,10). Podkreślił, że Ofiary wobec prześladowań NKWD „wybrali honor, wybrali wierność Rzeczpospolitej, wybrali wierność swoim wartościom”. - I gdy klękali nad dołami śmierci, pewnie po ludzku czuli strach, ale czuli też, że dokonali wyboru w obliczu sowieckiego okrucieństwa i chęci zniszczenia Rzeczpospolitej. O tym jest opowieść o tragedii narodu polskiego w wyniku ludobójstwa katyńskiego dokonanego przez sowietów - przekonywał.
Prezydent RP zwrócił uwagę na rodzącą się na przełomie XIX i XX w. myśl komunistyczną oraz jej rozwój w Europie, szczególnie w sowieckiej Rosji. Wskazał także na niemiecki nazizm i przypomniał zbrodnicze działania obu mocarstw. - Czy świat odrobił lekcję od czasów ludobójstwa katyńskiego i od czasu porozumienia Ribbentropa z Mołotowem? - zapytał. Przywołał słowa polskich oficerów, którzy komentowali napaść Niemiec i sowieckiej Rosji na Polskę w 1939 r.: „po 1 września musieliśmy asymilować się do myśli o wojnie. Po 17 września i po wejściu Związku Sowieckiego musieliśmy przyzwyczajać się do myśli o totalnym zniszczeniu Rzeczpospolitej” oraz: „Niemcy chcą zabrać nam ciało, a Sowieci chcą zabrać naszą duszę”. - Tym było ludobójstwo katyńskie - chęcią zabrania nam narodowej duszy, naszych elit, oficerów, oficerów rezerwy, policjantów, żołnierzy, funkcjonariuszy służby więziennej i Korpusu Ochrony Pogranicza. Tak, ludobójstwo katyńskie było próbą wymazania Rzeczpospolitej na zawsze z mapy Europy i świata - podkreślił.
Karol Nawrocki podziękował za troskę o prawdę o Katyniu Instytutowi Pamięci Narodowej, historykom, nauczycielom, a nade wszystko rodzinom katyńskim. Wspomniał także, że będąc prezesem IPN, kilkakrotnie brał udział w podobnych ceremoniach, „w których z jednej strony jest smutek, żal, głęboka refleksja o tym, co się wydarzyło, o ofiarach, o bohaterach, a z drugiej strony jest radość, że udało się ich odnaleźć, że państwo polskie po nich wróciło - żeby ich pochować, żeby się za nich pomodlić”. - To są zawsze wyjątkowe sytuacje, wyjątkowe pogrzeby, w czasie których żal łączy się z radością - zaznaczył.
Prezydent przy okazji wspomnienia Zbrodni Katyńskiej wezwał także do refleksji nad kwestią patriotyzmu oraz polskości. - Chciałbym także, abyśmy wszyscy spojrzeli na dzisiejszy pogrzeb przez pryzmat tego, kim my dzisiaj jesteśmy, kim jest naród polski. Kim są wolni, niepodlegli, suwerenni obywatele państwa polskiego? - zapytał. Przywołał wojnę polsko-bolszewicką i Bitwę Warszawską w 1920 r., II wojnę światową i Zbrodnię Katyńską, a także czas władzy komunistycznej w powojennej Polsce, które nie zdołały doprowadzić do upadku świadomości narodowej. - Pamiętamy i nigdy nie oddamy naszej wolności i niepodległości, ale musimy też zrobić wszystko, żeby Katyń nigdy się nie powtórzył. Precz z komuną, niech żyje wolna i niepodległa Polska - zakończył.
Pochówek w podziemiach katedry polowej
Trumny ze szczątkami ofiar zostały przeniesione przez żołnierzy oraz funkcjonariuszy Straży Granicznej, Służby Więziennej i Policji do krypty katedry polowej. Wieniec od narodu złożył prezydent Karol Nawrocki.
W podziemiach katedry polowej Wojska Polskiego zostało złożonych w szesnastu urnach 15 czaszek i materiał kostny Ofiar Zbrodni Katyńskiej. Dwanaście czaszek zostało wydobytych w 1991 r. podczas prac ekshumacyjnych w Charkowie, a następnie przesłane do Polski w celu przeprowadzenia badań. Trzy czaszki oraz materiał kostny znajdowały się w Muzeum Katyńskim. Całość materiału została zabezpieczona przez prokuratorów Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Warszawie do prowadzonego śledztwa. Pogrzeb doczesnych szczątków Ofiar jest możliwy w związku z zakończeniem ich badań.
Pochowane dziś czaszki nie są jedynymi, jakie znajdują się w katedrze polowej. W niszy ołtarza Kaplicy Katyńskiej w 2008 r. umieszczono czaszkę mjr. Ludwika Szymańskiego. W 1943 r. czaszka została za sprawą członka Międzynarodowej Komisji Lekarskiej, dr Helge Tramsena, przebywającego na ekshumacji w Katyniu, przewieziona do Instytutu Medycyny Sądowej w Kopenhadze, skąd po latach trafiła do kraju i za zgodą oraz w obecności rodziny mjr. Szymańskiego, umieszczona została jako relikwia w katedrze.
Sojusz dwóch totalitaryzmów. Jak wyglądała współpraca Gestapo i NKWD po 17 września?
Wrzesień 1939 roku zapisał się na kartach historii Polski jako miesiąc tragiczny, symbolizujący IV rozbiór państwa, dokonany przez dwa zbrodnicze, totalitarne reżimy: nazistowskie Niemcy i komunistyczny Związek Sowiecki. Agresja z 1 i 17 września nie była jednak dziełem przypadku czy zbiegu okoliczności. Stanowiła precyzyjnie zaplanowaną operację, której fundamenty położono na miesiąc przed wybuchem wojny.
Sojusz Hitlera i Stalina, choć z ideologicznego punktu widzenia mógł wydawać się egzotyczny, w rzeczywistości był pragmatycznym przymierzem agresorów, których doraźnym celem stała się likwidacja niepodległej Rzeczypospolitej. Ta współpraca szybko zeszła z poziomu wielkiej polityki na poziom operacyjny, przeradzając się w ścisłą kooperację aparatów terroru – Gestapo i NKWD – których wspólnym celem stało się zniszczenie polskiego ducha oporu i eksterminacja polskich elit.
Traktatowy podział łupów i zobowiązanie do wspólnej walki
Podstawą tej zbrodniczej współpracy był tajny protokół do paktu Ribbentrop-Mołotow z 23 sierpnia 1939 roku. Dokument ten, oficjalnie będący paktem o nieagresji, w swojej tajnej części precyzyjnie dzielił Europę Środkowo-Wschodnią na strefy wpływów. Drugi punkt protokołu wprost przesądzał o losie Polski: „W wypadku terytorialnych i politycznych przekształceń na terenach należących do Państwa Polskiego granica stref interesów Niemiec i ZSRR przebiegać będzie w przybliżeniu po linii rzek Narwi, Wisły i Sanu”. Było to nic innego jak umowa dotycząca kolejnego rozbioru Polski, dająca obu stronom zielone światło do agresji.
Gdy wojska obu najeźdźców zajęły już terytorium Polski, a opór regularnej armii dogasał, sojusznicy spotkali się w Moskwie, by doprecyzować warunki podziału łupów. 28 września 1939 roku podpisano „Traktat o granicach i przyjaźni”, nazywany też drugim paktem Ribbentrop-Mołotow. Zmieniał on nieco przebieg linii demarkacyjnej – w zamian za przekazanie Niemcom Lubelszczyzny i części Mazowsza, Sowieci otrzymali wolną rękę w kwestii Litwy.
Kluczowe dla dalszej współpracy Gestapo i NKWD były jednak tajne protokoły dodatkowe do tego traktatu. Jeden z nich zawierał zapis, który stał się formalną podstawą dla wspólnych działań przeciwko Polakom. Brzmiał on następująco:
„Obie strony nie będą tolerowały na swych terytoriach jakiejkolwiek polskiej agitacji, która dotyczy terytoriów drugiej strony. Będą one tłumić na swych terytoriach wszelkie zaczątki takiej agitacji i informować się wzajemnie o środkach przedsięwziętych w tym celu”.
Ten krótki, lecz jednoznaczny w swej wymowie tekst był de facto wyrokiem wydanym na polski ruch oporu i stanowił fundament dla ścisłej współpracy aparatów bezpieczeństwa obu okupantów.
Od wspólnych defilad do wymiany jeńców
Zanim jeszcze ostygły lufy karabinów, sojusznicy manifestowali swoje „braterstwo broni”. Symbolicznym obrazem tej współpracy stała się wspólna parada zwycięstwa Wehrmachtu i Armii Czerwonej, która odbyła się 22 września 1939 roku w Brześciu nad Bugiem. Był to jednak tylko propagandowy wstęp do znacznie głębszej i bardziej złowrogiej kooperacji.
Gdy front militarny zamarł, rozpoczęła się faza policyjnego zabezpieczania zdobytych terytoriów. Jednym z pierwszych przejawów praktycznej współpracy była wymiana jeńców wojennych. Już 13 października 1939 roku Biuro Polityczne KC WKP(b) zatwierdziło propozycję Ławrientija Berii, by przekazać Niemcom około 33 tysiące jeńców – żołnierzy pochodzących z terenów Polski okupowanych przez III Rzeszę. Ostatecznie do 23 listopada Sowieci przekazali Niemcom ponad 42 tysiące jeńców, w zamian otrzymując ponad 13 tysięcy. Akcja ta dowodziła, że kanały komunikacji i logistyka współpracy między oboma reżimami działały sprawnie już od pierwszych tygodni okupacji.
Jednak głównym polem tej kooperacji miało stać się wspólne zwalczanie polskiego podziemia, które oba totalitaryzmy trafnie postrzegały jako największe zagrożenie dla stabilności swoich rządów na okupowanych ziemiach. W tym celu zorganizowano serię konferencji i spotkań roboczych, podczas których funkcjonariusze Gestapo i NKWD mieli wymieniać się doświadczeniami i koordynować działania wymierzone w polskie elity i organizacje niepodległościowe. Pierwsze takie spotkanie odbyło się już 27 września 1939 roku, również w Brześciu nad Bugiem, a jego głównym tematem były metody tłumienia polskiej konspiracji w zarodku. Pod koniec listopada 1939 roku w Przemyślu odbyła się kolejna konferencja, na której poszerzono tematykę rozmów o metodykę eksterminacji ludności polskiej.
Te wczesne spotkania stanowiły preludium do bardziej metodycznych i szeroko zakrojonych działań, które miały zostać uzgodnione na osławionych konferencjach w Zakopanem i Krakowie na początku 1940 roku. To właśnie tam sojusz dwóch totalitaryzmów miał w pełni ujawnić swoje ludobójcze oblicze, a współpraca Gestapo i NKWD wejść w najbardziej tragiczną dla narodu polskiego fazę.
Kuźnie terroru
Seria konferencji Gestapo-NKWD, które odbyły się w latach 1939-1941, miała na celu wymianę informacji oraz doświadczeń w zwalczaniu polskiego podziemia, a przede wszystkim w planowej eliminacji polskich elit. Najważniejsza z nich, trzecia z kolei, rozpoczęła się 20 lutego 1940 roku w Zakopanem, w willach „Pan Tadeusz” i „Telimena” w Dolinie Białego. Było to spotkanie robocze, pozbawione dyplomatycznej fasady, gdzie funkcjonariusze obu zbrodniczych systemów mogli wprost rozmawiać o „technicznych” aspektach eksterminacji. Delegacji niemieckiej, według niektórych źródeł, przewodził Adolf Eichmann, specjalista od „rozwiązywania kwestii żydowskiej”, a sowieckiej – Grigorij Litwinow.
Przedmiotem obrad było wypracowanie wspólnych metod pacyfikacji Polski. Sowieci, posiadający bogate doświadczenie w masowym terrorze, od operacji polskiej NKWD w latach 1937-1938 po niedawne deportacje, dzielili się swoją wiedzą z Niemcami. Jak donosił później generał Tadeusz Bór-Komorowski, komendant Obszaru Związku Walki Zbrojnej Kraków-Śląsk, którego wywiad rozpracowywał spotkania:„W marcu 1940 roku sztab mój otrzymał wiadomość, że do Krakowa przybyła specjalna komisja NKWD, aby uzgodnić z Gestapo wspólne działania przeciwko polskiemu ruchowi podziemnemu. (...) Narady trwały kilka tygodni”.
Konferencje te, kontynuowane później w Krakowie, nie były jedynie teoretyczną wymianą poglądów. Ich celem była koordynacja działań i wymiana konkretnych danych wywiadowczych. Obie strony przekazywały sobie listy osób „niepożądanych” – działaczy niepodległościowych, oficerów, intelektualistów, księży i urzędników państwowych. Tworzono wspólną kartotekę polskiego patriotyzmu, która wkrótce miała stać się listą proskrypcyjną.
Współpraca obejmowała wspólne zwalczanie polskiej konspiracji, plany eliminacji elit przywódczych i inteligencji oraz działania mające na celu wynarodowienie Polaków poprzez germanizację i rusyfikację.
Skoordynowana zbrodnia: Akcja AB i Katyń
Uderzająca jest zbieżność w czasie decyzji o przeprowadzeniu dwóch największych zbrodni na polskich elitach wiosną 1940 roku. Choć historycy wciąż dyskutują nad stopniem bezpośredniej koordynacji i brakuje jednoznacznych dokumentów, które wprost łączyłyby ustalenia z Zakopanego z rozkazami o mordach, sekwencja wydarzeń nie pozostawia złudzeń co do istnienia związku przyczynowo-skutkowego. Wspólny cel – dekapitacja polskiego narodu – został uzgodniony, a metody jego realizacji stały się przedmiotem roboczych ustaleń.
Po niemieckiej stronie owocem tych ustaleń była "Ausserordentliche Befriedungsaktion" (Nadzwyczajna Akcja Pacyfikacyjna), znana jako Akcja AB.
Decyzja o jej przeprowadzeniu zapadła 2 marca 1940 roku. Była to masowa, zaplanowana operacja, w ramach której zamordowano około 6500 Polaków – profesorów, prawników, lekarzy, działaczy społecznych i politycznych. Niemcy wykorzystali do tego celu m.in. dane wywiadowcze uzyskane od NKWD. Symbolem tej zbrodni stały się masowe egzekucje w podwarszawskich Palmirach.
Zaledwie trzy dni po niemieckiej decyzji, 5 marca 1940 roku, Biuro Polityczne KC WKP(b) w Moskwie, na wniosek Ławrientija Berii, podjęło uchwałę o rozstrzelaniu polskich jeńców wojennych przetrzymywanych w obozach w Kozielsku, Starobielsku i Ostaszkowie oraz więźniów z terenów wschodniej Polski. Była to decyzja o Zbrodni Katyńskiej, w wyniku której zamordowano blisko 22 tysiące oficerów Wojska Polskiego, policjantów, funkcjonariuszy państwowych i przedstawicieli inteligencji.
Choć nie ma dowodu, że w Zakopanem padł bezpośredni rozkaz „rozstrzelać Polaków”, to właśnie tam stworzono polityczny i operacyjny klimat dla ludobójstwa. Obie strony upewniły się, że dążą do tego samego celu i nie będą sobie wzajemnie przeszkadzać w jego realizacji. Synchronizacja obu akcji – niemieckiej Akcji AB i sowieckiej Zbrodni Katyńskiej – jest najbardziej przerażającym dowodem na skuteczność sojuszu dwóch totalitaryzmów.
Była to zbrodnia przeprowadzona na dwa fronty, ale wymierzona w jeden organizm – w serce i mózg narodu polskiego. Ta skoordynowana akcja terroru stanowi najczarniejszą kartę współpracy Gestapo i NKWD, pokazując, jak pragmatyczny sojusz polityczny przerodził się w pakt ludobójców.
Handel ludźmi, ideologiczna zdrada i walka z Polakami
Poza wymianą jeńców wojennych jesienią 1939 roku kluczowym elementem współpracy niemiecko-sowieckiej stały się masowe przesiedlenia ludności.
Na mocy umów zawartych na przełomie 1939 i 1940 roku, III Rzesza zorganizowała akcję „Heim ins Reich” (Powrót do Rzeszy), w ramach której z terenów okupowanych przez ZSRR przesiedlono ponad 120 tysięcy volksdeutschów. W zamian Sowieci uzyskali możliwość przesiedlenia na swoje terytorium Ukraińców i Białorusinów z obszarów zajętych przez Niemców.
W cieniu tych masowych migracji krył się jednak znacznie bardziej złowrogi proceder. NKWD, realizując wolę Stalina, przekazywało Gestapo niemieckich i austriackich komunistów oraz antyfaszystów, którzy wcześniej szukali schronienia w „ojczyźnie proletariatu”. Uciekając przed terrorem hitlerowskim, wpadli wprost w ręce stalinowskiej policji politycznej, by ostatecznie zostać wydanym swoim oprawcom. Na mocy rozkazu Stalina przekazano Hitlerowi między innymi około 150 niemieckich komunistów. Był to akt niewyobrażalnej zdrady ideologicznej, który obnażał cynizm obu totalitaryzmów. Dla Stalina lojalność partyjna nie miała żadnego znaczenia w obliczu taktycznego sojuszu z Hitlerem. Dla Gestapo była to okazja do łatwego przejęcia poszukiwanych przeciwników politycznych.
Nowa granica na Bugu i Sanie nie stała się żelazną kurtyną, lecz raczej przestrzenią roboczej kooperacji. Funkcjonariusze Gestapo i NKWD utrzymywali regularne kontakty, wymieniając informacje wywiadowcze dotyczące struktur i działalności polskiego podziemia. Wspólne patrole i skoordynowane działania przeciwko „polskim bandytom”, jak obie propagandy określały żołnierzy niepodległościowej partyzantki, były na porządku dziennym. Obie strony zobowiązały się do tłumienia „na swych terytoriach wszelkich zaczątków polskiej agitacji” i wzajemnego informowania się o podjętych w tym celu środkach. Ta codzienna, policyjna praca była równie ważna dla pacyfikacji Polski, co wielkie, zaplanowane operacje eksterminacyjne.
Koniec sojuszu i dziedzictwo zbrodni
Sojusz dwóch totalitaryzmów, choć dla Polski tragiczny w skutkach, od początku był związkiem taktycznym. Hitler nigdy nie porzucił swoich planów zdobycia „przestrzeni życiowej” (Lebensraum) na wschodzie. Już 18 grudnia 1940 roku podpisał Dyrektywę nr 21, której nadano kryptonim „Operacja Barbarossa” – plan ataku na Związek Sowiecki. Współpraca, w tym dostawy sowieckich surowców dla niemieckiej machiny wojennej, trwała jednak niemal do ostatniej chwili, stanowiąc doskonały kamuflaż dla przygotowań do inwazji.
O świcie 22 czerwca 1941 roku III Rzesza zaatakowała swojego dotychczasowego sojusznika. Współpraca Gestapo i NKWD została zerwana w sposób gwałtowny i krwawy. Dawni partnerzy w zbrodni stali się śmiertelnymi wrogami. Jednak ten fakt w żaden sposób nie umniejsza ich wspólnej odpowiedzialności za zbrodnie popełnione w latach 1939-1941.
Współpraca Gestapo i NKWD po 17 września 1939 roku była czymś więcej niż tylko elementem politycznego sojuszu Hitlera i Stalina. Stanowiła ona operacyjne ramię paktu Ribbentrop-Mołotow, którego celem była nie tylko aneksja terytorium Polski, ale biologiczne wyniszczenie jej elit i zniszczenie ducha narodu. Od wspólnych defilad, przez konferencje metodyczne w Zakopanem i Krakowie, aż po skoordynowane akcje ludobójcze – Akcję AB i Zbrodnię Katyńską – oraz codzienną, policyjną współpracę, oba systemy totalitarne działały w przerażającej synergii.
Był to sojusz dwóch ideologicznie wrogich, lecz strukturalnie i metodycznie podobnych reżimów, które znalazły wspólnego wroga w postaci niepodległej Polski. Dla narodu polskiego pakt ten oznaczał skoordynowany terror na niespotykaną dotąd skalę, uderzający w jego przywódców, inteligencję i wszystkich tych, którzy odważyli się stanąć w obronie wolności.
za:www.niedziela.pl