Polecane
Decyzja rządu o wygaszeniu Elektrowni Dolna Odra to cios w bezpieczeństwo energetyczne państwa
"Solidarność” w Elektrowni Dolna Odra sprzeciwia się działaniom zmierzającym do wyłączenia bloków węglowych w zakładzie, który jest ważnym elementem systemu bezpieczeństwa energetyczne kraju. Związkowcy chcą rozmów w Ministerstwie Aktywów Państwowych z pełnomocnikiem rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej. Liczą też na wysłuchanie ich postulatów i przeanalizowanie ryzyka przez resorty energii oraz obrony narodowej.
Związkowcy wskazują na zmanipulowane informacje dot. rzekomego wydłużenia czasu pracy elektrowni. Zarząd PGE podał, że zgodnie z nowym planem dwa bloki zostaną wycofane z końcem br., a dwa pozostałe będą pracować do końca sierpnia 2026 roku. Odniosła się do tego na antenie Radia Maryja Anna Grudzińska, przewodnicząca Międzyzakładowej Organizacji Związkowej NSZZ „Solidarność” Elektrowni Dolna Odra.
– Podawanie informacji, że pozostawiane są w działalności dwa bloki – celem zapewnienia produkcji ciepła – jest informacją przekłamaną. Ta data była projektowana i przewidywana w ubiegłym roku przy składaniu wypowiedzenia. Nie ma tutaj żadnego przedłużenia o 8 miesięcy. Nie ma tutaj żadnej łaskawości, żadnej próby wyjścia z sytuacji ze strony grupy. Wiadomo było, że wyłączenie, zaprzestanie produkcji ciepła, nie będzie możliwe wcześniej, jak w 2026 r. z końcem sierpnia, bo tyle trwa wypowiedzenie – podkreśliła Anna Grudzińska przewodnicząca Międzyzakładowej Organizacji Związkowej NSZZ „S” Elektrowni Dolna Odra.
Przewodnicząca dodała, że przedstawiano propozycje rozwiązań technicznych możliwych do wdrożenia w Elektrowni Dolna Odra m.in. przebudowa bloków do spalania biomasy i węgla, a w przyszłości biomasy i gazu. Przeprowadzono analizy, ich wyników nie przedstawiono związkom, ale zakomunikowano, że jest to ryzykowne i nieopłacalne dla Grupy.
Związkowcy alarmują, że wyłączanie bloków stwarza także zagrożenie dla bezpieczeństwa energetycznego państwa i ewentualne uzależnianie się od importu energii m.in. z Niemiec. Kolejną kwestią są zwolnienia, które mogą dotknąć prawie 1 tys. osób. Wiele z nich to wykwalifikowani pracownicy, którym ciężko będzie znaleźć taką pracę na Pomorzu.
za:www.tysol.pl