Witamy serdecznie na stronie internetowej Oddziału Łódzkiego
Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy.

Mamy nadzieję, że ułatwimy Państwu docieranie do rzetelnej informacji. Tutaj chcemy prezentować wielkość oraz problemy naszego Kościoła, zagadnienia społeczne, cywilizacyjne, publikacje członków Stowarzyszenia, stanowiska w ważnych kwestiach. Nie będziemy konkurować w informacjach bieżących z innymi portalami (niektóre z nich wskazujemy w odnośnikach), natomiast gorąco zapraszamy do lektury wszystkich tekstów - ich aktualność znacznie przekracza czas prezentacji na stronie głównej. Zachęcamy do korzystania z odnośników: "Publikacje" i "Polecane". Mamy nadzieję na stały rozwój strony dzięki aktywnej współpracy użytkowników. Z góry dziękujemy za materiały, uwagi, propozycje.
Prosimy kierować je na adres: lodz@katolickie.media.pl

Polecane

Polska bez dzieci: katastrofa czy zagłada?

Cały niemal świat mierzy się z demograficzną zapaścią. W Polsce jednak następuje ona z wyjątkowym przyspieszeniem.

W katastrofie promu Heweliusz w 1993 r. zginęło 56 osób, podczas epidemii ospy we Wrocławiu w 1963 r. zmarło 9 osób. Obie te tragedie zostały właśnie przypomniane przez popularne seriale. Tymczasem w 2025 r. w Polsce ubywa codziennie od 400 do 500 mieszkańców, to znaczy o tyle więcej ludzi w naszym kraju umiera, niż się rodzi. Codziennie dokonuje się katastrofa osiem razy większa od połączonych skutków tragedii Heweliusza i epidemii ospy. Proszę to sobie wyobrazić: to tak, jakby zderzyły się dwa wielkie samoloty pasażerskie. Codziennie. 410 tys. zgonów rocznie i 240 tys. urodzin żywych – tak to obecnie wygląda. Cały niemal świat mierzy się z demograficzną zapaścią. W Polsce jednak następuje ona z wyjątkowym przyspieszeniem. Mierzy tę katastrofę współczynnik dzietności, czyli liczba dzieci przypadająca na kobietę w wieku rozrodczym (15−49 lat). Żeby liczba ludności nie spadała, potrzebne jest minimum 2,1 dziecka na kobietę. W Chinach ten współczynnik obecnie niewiele przekracza 1. Nawet w takich krajach jak Iran (obecnie 1,7), Turcja (obecnie 1,5), Brazylia czy Meksyk (w obu 1,7) zaczyna się demograficzny problem. Polska zbliża się jednak do pozycji lidera w rankingu katastrofy. Jest nim Korea Południowa, gdzie ten współczynnik wynosi ok. 0,7. W Polsce schodzimy właśnie poniżej 1. Gdyby taki trend się utrzymał, liczba urodzeń spadałaby w Polsce o połowę co pokolenie. Teraz 240 tys., za 30 lat – 120 tys., za 60 lat – 60 tys., za 90 lat – 30 tys. ONZ opublikowała zaktualizowaną prognozę ludności świata. Jak lokuje się w tym Polska? W roku 1960 nasz kraj zajmował 19. miejsce w świecie pod względem liczby ludności. Wtedy Polska miała 29,5 mln mieszkańców, minimalnie mniej niż Hiszpania (30 mln), a więcej niż Turcja (28 mln) czy Egipt (27 mln). W 2000 r. zajmowaliśmy miejsce 25. Z 38,3 mln mieszkańców. W tym roku jest to miejsce 39., między Uzbekistanem a Marokiem. Polska ma 37,3 mln mieszkańców. Dla porównania: Hiszpania ma 49,5 mln, Turcja – 86 mln, Egipt – 107 mln. W roku 2100 Polska ma zajmować 79. miejsce – będzie nas 19 mln. Dwa razy mniej niż obecnie.Czy chodzi tutaj tylko o miejsce w rankingu? Nie, chodzi o życie. Bez życia nie ma przyszłości.

Jeden przykład: szkolnictwo. W 2010 r. urodziło się w Polsce 413 tys. dzieci. Teraz – 240 tys. Ile klas, ile szkół trzeba będzie zamknąć, ilu nauczycieli zwolnić w roku 2035? Takie zadanie matematyczne proponuję rozwiązać, zwłaszcza rządowi. Ilu będzie studentów w latach 2040–2045? To już bardzo niedługo. Obecnie w Krakowie jest ponad 100 tys. polskich studentów. Ich liczba będzie musiała drastycznie spaść, choćby nawet nikt już nie chciał studiować poza Warszawą i Krakowem… A co będzie z mieszkaniami? Dla kogo będą powstawać?

W 1967 r. Toni Keczer i zespół Czerwono-Czarni wyśpiewali przebój „17 milionów”. Tytuł i tekst odwoływał się do liczby dzieci i młodzieży szkolnej w ówczesnej Polsce. Teraz ta liczba spadła wyraźnie poniżej 4 mln. Dwukrotnie więcej jest ludzi w wieku emerytalnym.

Jak dzisiejsze dzieci utrzymają tłum starców?

Kto z kolei utrzyma tę dzisiejszą dziatwę, kiedy sama przejdzie do kategorii seniorów, a dzieci mieć nie będzie?

Wszyscy demografowie świata zgodzili się już: migranci zarobkowi nie są żadnym rozwiązaniem tych problemów. Gdzie szukać ratunku? Są dwa kraje rozwinięte, które wymykają się tej katastrofie: Izrael oraz Węgry. 

prof. Andrzej Nowak


www.gosc.pl

Copyright © 2017. All Rights Reserved.