Witamy serdecznie na stronie internetowej Oddziału Łódzkiego
Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy.

Mamy nadzieję, że ułatwimy Państwu docieranie do rzetelnej informacji. Tutaj chcemy prezentować wielkość oraz problemy naszego Kościoła, zagadnienia społeczne, cywilizacyjne, publikacje członków Stowarzyszenia, stanowiska w ważnych kwestiach. Nie będziemy konkurować w informacjach bieżących z innymi portalami (niektóre z nich wskazujemy w odnośnikach), natomiast gorąco zapraszamy do lektury wszystkich tekstów - ich aktualność znacznie przekracza czas prezentacji na stronie głównej. Zachęcamy do korzystania z odnośników: "Publikacje" i "Polecane". Mamy nadzieję na stały rozwój strony dzięki aktywnej współpracy użytkowników. Z góry dziękujemy za materiały, uwagi, propozycje.
Prosimy kierować je na adres: lodz@katolickie.media.pl

Polecane

Upór euroentuzjastów

„Sukces hejtu na euro. Rośnie ryzyko polexitu. Skrajna prawica może zacierać ręce: dwie trzecie Polaków nie chce wspólnej waluty nawet za 10 lat. To znak, że bardzo wzrosło ryzyko polexitu, równie przypadkowego jak brexit” – tak zatytułowała „Rzeczpospolita” komentarz jednego ze swoich autorów do własnego sondażu na temat przyjęcia euro.

W sondażu zapytano, czy Polska powinna przyjąć euro w ciągu najbliższych 10 lat. Chce tego jedynie 28,5 proc. respondentów, przeciw opowiada się ponad 62 proc., a ok. 10 proc. nie ma zdania. Przewagę zwolennicy euro mają tylko wśród wyborców obozu władzy – 66 proc. w tej grupie (nic dziwnego – to jeden z poglądów sprzedawanych w tej grupie w pakiecie). W obozie zwolenników opozycji jest ich zaledwie 8 proc., a w grupie niedeklarujących poparcia dla żadnego politycznego obozu – tylko 15 proc. Sondaż przeprowadzono w grudniu, a przypomnieć trzeba, że od stycznia euro zastąpi bułgarskiego lewa.

Wynik niespecjalnie zaskakuje, bo zwolennicy wspólnej waluty nigdy nie byli w Polsce w większości. Jednak warto zwrócić uwagę na histeryczny tytuł komentarza do niego, pokazuje on bowiem, że obóz prounijny robi wszystko, aby przyspieszyć zmianę poglądów Polaków na UE.

Zadziwiające jest, że publicysta ekonomiczny, analizując sondaż, pisze o „hejcie na euro”. Żadnego „hejtu na euro” w Polsce nie było. Podobnie zadziwiająca jest teza, że „skrajna prawica może zacierać ręce”. Ten sposób mówienia o nastrojach wokół UE ma na celu zdyskredytowanie osób o przeciwnych poglądach. Jesteś przeciwko przyjęciu euro? Jesteś ze „skrajnej prawicy”.

Żenujące jest, że komuś trzeba tłumaczyć, iż kwestia przyjęcia euro to temat przede wszystkim ekonomiczny, ale i polityczny, w przypadku którego ścierają się w pełni uprawnione przeciwne spojrzenia, i etykietowanie jednego z nich jako należącego do „skrajnej prawicy” nie służy niczemu poza wzmocnieniem poglądów radykalnie antyunijnych.

W sprawie euro jest jeden zasadniczy argument przeciwko jego przyjmowaniu: jednakowe stopy procentowe dla całej strefy euro ustala Europejski Bank Centralny we Frankfurcie nad Menem. Wystarczy rudymentarna wiedza z makroekonomii, aby wiedzieć, że nie da się ustalić tego parametru tak, aby był optymalny dla gospodarek o mocno odmiennych potencjałach, wielkościach i konstrukcjach. Dlatego w niedawnym okresie, gdy wysoka inflacja była potężnym problemem, jej poziom radykalnie różnił się w państwach strefy euro. W Niemczech w 2022 r. średnioroczna inflacja wyniosła niecałe 9 proc., a we Francji nawet poniżej 6 proc., w krajach bałtyckich wahała się w okolicach 15 proc. Polska, wszedłszy do euro, pozbawiłaby się jednego z podstawowych instrumentów prowadzenia polityki monetarnej przez NBP.

Lecz jest w tym także oczywiście aspekt polityczny. Euro od początku miało być nawet bardziej instrumentem tworzenia więzów politycznych niż rozwiązaniem czysto ekonomicznym. Tu wątpliwości są największe – nie dlatego, że w naszym kraju przewagę uzyskuje jakaś „skrajna prawica”, ale dlatego, że Unia w coraz mniejszym stopniu jest organizacją, do której przystępowaliśmy w 2004 r. Polacy zaczynają mieć dość agresywnej polityki klimatycznej i wiążących się z nią kosztów, narzucania rozwiązań takich jak pakt migracyjny czy uzurpowania sobie przez Trybunał Sprawiedliwości UE prawa do orzekania w sprawach, w których nigdy nie miał prawa orzekać, w tym światopoglądowych. 25 proc. zwolenników wystąpienia naszego kraju z UE – więcej niż kiedykolwiek – w dwóch niezależnie od siebie przeprowadzonych badaniach nie wzięło się z niczego. Jednak euroentuzjaści nie są w stanie zrozumieć, że jedynym sposobem na uratowanie UE jest przywrócenie jej do wymiaru, jaki miała jeszcze jako Europejska Wspólnota Gospodarcza, przed traktatem z Maastricht.

Łukasz Warzecha

za:idziemy.pl

Copyright © 2017. All Rights Reserved.