Witamy serdecznie na stronie internetowej Oddziału Łódzkiego
Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy.

Mamy nadzieję, że ułatwimy Państwu docieranie do rzetelnej informacji. Tutaj chcemy prezentować wielkość oraz problemy naszego Kościoła, zagadnienia społeczne, cywilizacyjne, publikacje członków Stowarzyszenia, stanowiska w ważnych kwestiach. Nie będziemy konkurować w informacjach bieżących z innymi portalami (niektóre z nich wskazujemy w odnośnikach), natomiast gorąco zapraszamy do lektury wszystkich tekstów - ich aktualność znacznie przekracza czas prezentacji na stronie głównej. Zachęcamy do korzystania z odnośników: "Publikacje" i "Polecane". Mamy nadzieję na stały rozwój strony dzięki aktywnej współpracy użytkowników. Z góry dziękujemy za materiały, uwagi, propozycje.
Prosimy kierować je na adres: lodz@katolickie.media.pl

Polecane

Dr J. Hajdasz: Nowelizacja Ustawy o radiofonii i telewizji sankcjonuje bezprawie rządu Donalda Tuska wobec mediów publicznych

Dla ekipy Donalda Tuska uchwalenie nowelizacji Ustawy o radiofonii i telewizji w proponowanym przez nich kształcie jest jak prezent od Mikołaja. Sankcjonuje bezprawie, jakiego się dopuścili wobec mediów publicznych i wobec nas wszystkich. Dokument przewiduje m.in. jeszcze większe uzależnienie mediów publicznych bezpośrednio od polityków poprzez finansowanie wprost z budżetu państwa.

Przywróci także skandaliczną praktykę dotyczącą Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji z lat 90. – mówiła dr Jolanta Hajdasz, prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, w środowym felietonie z cyklu „Myśląc Ojczyzna” na antenie Radia Maryja.

9 stycznia prezydent Karol Nawrocki zawetował ustawę cenzorską. Dokument przewidywał m.in. możliwość blokownia przez urzędników państwowych treści, które arbitralnie uzna za sprzeczne z prawem. Cenzorzy mieli być wybierani na wniosek premiera przez Sejm.

    – Ona z całą pewnością ograniczyłaby swobodę funkcjonowania niezależnych mediów i portali internetowych. (…) Nowa ustawa miała dać rządowym urzędnikom prawo do politycznego cenzurowania internetu. Proszę nie wierzyć w wyjaśnienia rządzącej koalicji i ich zaplecza medialnego, iż chodziło tylko o szybkie usuwanie z sieci nielegalnych treści. Akurat do tego są już w naszym prawie odpowiednie narzędzia, wystarczy tylko chcieć je stosować – zaznaczyła dr Jolanta Hajdasz.

Jako przykład takiego stanu rzeczy podała proces przeciwko pani Izabeli z Torunia, która po opublikowaniu wpisu na mediach społecznościowych została oskarżona o groźby karalne wobec Jerzego Owsiaka.

    – W tym wypadku policji wystarczyły trzy dni, by zablokować tak groźny wpis, namierzyć tę tak bardzo niebezpieczną przestępczynię i aresztować ją o 6.00 rano. To byłoby nawet groteskowo śmieszne, ale pamiętajmy, że to nie jest zabawna sprawa. (…) Narzędzia do ścigania ludzi za wpisy w internecie już są – wskazała autorka felietonu.

Rządząca koalicja w grudniu ogłosiła konsultacje społeczne dotyczące nowelizacji Ustawy o radiofonii i telewizji. Prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich wyjaśniła, że jest to „jedna z dwóch – obok Prawa prasowego – najważniejszych ustaw dla wszystkich mediów w Polsce, na której opiera się nasz system medialny”.

    – Nowelizacja ustawy jest fatalna. Zamiast rozwiązywać problemy, mnoży je, szczególnie w odniesieniu do mediów publicznych. (…) Co proponują nam dzisiaj politycy rządzącej Platformy Obywatelskiej? Przede wszystkim skandaliczne uzależnienie mediów publicznych bezpośrednio od polityków. W rządowym projekcie zmian w Ustawie o radiofonii i telewizji zakłada się likwidację abonamentu i finansowanie wprost z budżetu państwa kwotą 2,5 mld złotych. Takie finansowanie to jest jeszcze większe upolitycznienie tych mediów niż to, które obserwujemy obecnie – zwróciła uwagę publicystka.

Projekt rządzącej koalicji zakłada także likwidację Rady Mediów Narodowych i powrót do powoływania władz mediów publicznych przez Krajową Radę Radiofonii i Telewizji. Ta z kolei – według założeń – ma zmienić swój skład, który będzie liczył 9 osób, a co dwa lata jedna trzecia składu będzie wybierana na nowo.

    – Ten model już się nie sprawdził w przeszłości i koniecznie trzeba przypominać tę skandaliczną praktykę z lat 90. Wtedy Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji zajmowała się przede wszystkim sama sobą, bo praktycznie bez przerwy trwały targi i rozmowy, kto po kim obejmie w niej stanowisko i kogo we władzach mediów publicznych trzeba wyrzucić z pracy, by zrobił miejsce dla kolegów czy koleżanek tych, którzy będą powoływać „swojego” człowieka w mediach. (…) Dla tej ekipy uchwalenie ustawy w proponowanym przez nich kształcie jest jak prezent od Mikołaja. Sankcjonuje bezprawie, jakiego się dopuścili wobec mediów publicznych i wobec nas wszystkich, bo osłabiając je, naruszają prawo każdego z nas do wolności słowa i wolności w dostępie do informacji – zaznaczyła dr Jolanta Hajdasz.

Nowelizacja ustawy o radiofonii i telewizji to reanimacja medialnego trupa

Projekt nowelizacji ustawy o radiofonii i telewizji nie spełnia oczekiwań między innymi środowisk dziennikarskich oraz pracowników mediów – podkreślali uczestnicy dyskusji w siedzibie Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich na Foksal w Warszawie. Debatowali: prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich dyrektor Centrum Monitoringu Prasy SDP dr Jolanta Hajdasz, były przewodniczący Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji w latach 2007-2010 i 2016 – 2022 Witold Kołodziejski, członek Zarządu Głównego SDP i wieloletni prezes Stowarzyszenia oraz założyciel i szef Radia Wnet Krzysztof Skowroński oraz członek KRRiT jej przewodniczący w latach 2022 – 2025 Maciej Świrski. 

Rozpoczynając rozmowę z gośćmi prezes SDP Jolanta Hajdasz przypomniała, że 5 grudnia 2025 roku Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego przesłało do konsultacji społecznej projekt ustawy medialnej, czyli projektu zmiany ustawy o radiofonii i telewizji.

W sprawie zmian są poważne wątpliwości, dziennikarzy i pracownikó mediów oraz twórców cyfrowych prowadzących działalność w Internecie.

Komplikacje dla nadawców

„Ta dyskusja z udziałem dwóch przewodniczących KRRiT będą bardzo pomocne w ostatecznym kształcie stanowiska SDP w sprawie nowelizacji ustawy o radiofonii i telewizji” – podkreśliła prezes Hajdasz. Dodała, że nie można lekceważyć próby tej nowelizacji, bo sytuacja w polskich mediach jest bardzo poważna, wręcz niebezpieczna. Projekt nowej ustawy medialnej – zdaniem szefowej SDP – gdyby regulacja została przyjęta, pogorszy i skomplikuje sytuację na przykład małych nadawców, m.in. stowarzyszeń twórczych, np. SDP.

„Mamy kanał na YouTube. Stowarzyszenie nie jest bogate, ale według projektu musielibyśmy zatrudnić dodatkowych ludzi do sprawozdawczości. Tylko jednego kanału, który nie przynosi zysków” – argumentowała Hajdasz.

Współprowadzący dyskusję Krzysztof Skowroński z Zarządu Głównego SDP, założyciel Radia Wnet zwrócił uwagę, że po bezprawnym przejęciu przez rząd mediów publicznych i ich fikcyjnej likwidacji, sytuacja TVP, PR i PAP staje się katastrofalna. „Wydaje się, że to wielkie zagrożenie dla tych państwowych spółek i odbiorców. Ten stan jest dramatyczny i niebezpieczny dla tzw. misji publicznej. Największy chyba w historii spadek słuchalności całego Polskiego Radia, a w szczególności Trójki to symbol upolitycznienia radiofonii” – dodał Skowroński.

Czy prezydent zawetuje nowelizację?

„Mam nadzieję, że, o ile nowe prawo uchwali parlament, prezydent Nawrocki nie podpisze tej ustawy” – powiedział szef Radia Wnet. „Ten projekt, na przykład w kwestii wyboru władz mediów publicznych, jest tak skomplikowany, że może należałoby wprowadzić wybór prezesa TVP w wyborach powszechnych” – zażartował Skowroński.

Członek KRRiT i do niedawna jej szef Maciej Świrski powiedział, że projekt nowelizacji jest archaiczny, ale może spowodować chaos. „Rynek pod rygorem nowej ustawy może być zupełnie inny. Propozycja zmian z ministerstwa kultury to 47 stron przepisów, ale to nie jest tekst jednolity, scalony. Wszystko po to, aby się obywatel nie zorientował” – przekonywał Świrski.

Nowelizacja = reanimacja medialnego trupa

„Taka zmiana systemu medialnego pociąga za sobą zmiany ustrojowe. Bez zmiany Konstytucji. W tym mieści się ogromny koszt dla obywateli mających do czynienia z mediami” – powiedział były szef KRRiT. Dodał, że według nowych przepisów KRRiT organ podległy władzy wykonawczej, co jest sprzeczne z ustawą zasadniczą. Poza tym, jego zdaniem, ustawa wprowadza po prostu kontrolę polityczną aktualnych władz państwowych. „Ustawę tę uszyto pod wielkie mainstreamowe, duże media” – dodał Świrski.

„Na przykład niewielki nadawca internetowy jest na straconej pozycji, bo po nowelizacji, będzie musi zgłosić do KRRiT zmiany programowe, a tam się w ciągu godzin potrafi zmienić ramówka” – mówił Świrski „Trzeba więc zatrudnić nowych pracowników. Taka nowelizacja to zabicie rynku medialnego” – podsumował.

Stanowisko ZG SDP ws. nowelizacji Ustawy o radiofonii i telewizji

Ustawa o radiofonii i telewizji to jedna z dwóch obok Prawa prasowego najważniejszych ustaw regulujących polski system medialny. 5 grudnia ub. roku Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego skierowała do konsultacji publicznych projekt nowelizacji tej ustawy. Jako uzasadnienie tej zmiany wskazano wdrożenie postanowień rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) z dnia 11 kwietnia 2024 r. na temat tzw. europejskie aktu o wolności mediów (EMFA). Termin na zgłaszanie uwag do tego projektu mija 23 stycznia 2026 r.

W związku z tym Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich przedstawia swoje stanowisko na temat projektu. Jest ono krytyczne w stosunku do zaproponowanych rozwiązań. Projekt zawiera zmiany wprowadzające chaos, destabilizację i polityczną kontrolę polskiego systemu medialnego, zarówno w odniesieniu do mediów publicznych, koncesjonowanych nadawców prywatnych, jak i wszystkich, który tworzą treści w Internecie. Część tych zmian jest wyjątkowo kontrowersyjna, zamiast wzmacniać pluralizm i wolność mediów uzależnia je od bieżących interesów politycznych aktualnie sprawujących władzę partii. Świadczy o tym skala i charakter proponowanych zmian w prawie mediów.

Sprzeciw oraz szczególny niepokój budzą przepisy dotyczące finansowania i powoływania władz mediów publicznych, zmiana sposobu powoływania członków KRRiT i funkcjonowania tej instytucji oraz sposób implementacji przepisów zawartych w EMFA, który świadczy o pozornej chęci rządzących do ich wprowadzenia do porządku prawnego RP. Projekt pomija bowiem część koniecznych rozwiązań wynikających z tego rozporządzenia.

SDP krytycznie ocenia przede wszystkim następujące obszary tematyczne zaproponowanych zmian w Ustawie o radiofonii i telewizji:

    Media publiczne:

Likwidacja opłaty abonamentowej bez przedstawienia realnego i niezależnego od rządu mechanizmu finansowania mediów publicznych; proponowane finansowanie bezpośrednio uzależnia media publiczne od decyzji politycznych ugrupowań mających w danym czasie większość w Sejmie i Senacie; projekt zakłada zastąpienie abonamentu dotacją budżetową, ustalaną corocznie przez ministra finansów określoną w projekcie ustawy jako „nie mniej niż 2,5 mld zł” rocznie, co oznacza w praktyce uzależnienie nadawców publicznych od decyzji rządu. Jest to sprzeczne z przepisami EMFA, w których wyraźnie zaznaczono, iż wymaga się skutecznych gwarancji niezależności mediów publicznych od władzy wykonawczej.

    Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji

Zmiana sposobu wyłaniania członków Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji i likwidacja Rady Mediów Narodowych; projekt nowelizacji zakłada powiększenie składu KRRiT z 5 do 9 osób, co nie jest uzasadnione merytorycznie i co nie wynika z EMFA; oznacza to także znaczny wzrost kosztów funkcjonowania KRRiT oraz komplikację i wydłużenie procesów decyzyjnych Rady np. przy przyznawaniu nowych koncesji. Zaproponowane rozwiązania powoływania członków KRRiT (co 2 lata wybór 1/3 składu KRRiT) są skomplikowane i  w praktyce paraliżują skuteczność funkcjonowania Rady, a kryteria wyboru wymagane wobec kandydatów do władz mediów publicznych oraz KRRiT mają znamiona dyskryminacji, ściśle określone są np. kierunki studiów i doświadczenia zawodowe.

Nowelizacja obniża rangę jedynego konstytucyjnego organu regulacyjnego dla środków masowej komunikacji w Polsce, jakim jest Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji poprzez sprowadzenie jej roli jedynie do kontroli procedur zamiast usankcjonowania jej pozycji jako realnego regulatora rynku medialnego w Polsce

    Europejski Akt o Wolności Mediów

EMFA jest jedynie pretekstem do zmiany przepisów, a tym samym do zmiany ładu medialnego w Polsce, w/w projekt nowelizacji zawiera rozwiązania, które mogą utrudnić, a nawet zahamować transformację cyfrową i funkcjonowanie mediów internetowych w naszym kraju np. przez rozbudowany system sprawozdań. Twórcy programów internetowych wg projektu będą obarczeni uciążliwym obowiązkiem sprawozdawczym, który wykracza nawet poza obowiązki nakładane na ustawodawcę przez rozporządzenie EMFA. Nakładanie na małe podmioty administracyjnych obowiązków, jakie przewiduje nowelizacja Ustawy  o radiofonii i telewizji w ocenie SDP może doprowadzić do ograniczenia ich liczby i nadmiernej ich kontroli ze strony organów władzy państwowej.

Komentarz dodatkowy

Ten projekt jest wyjątkowo kontrowersyjny i bulwersujący, bo jest sprzeczny ze wszystkim zapowiedziami i politycznymi deklaracjami obecnej koalicji rządzącej na temat mediów publicznych, z jakimi tworzące ten rząd partie polityczne – Platforma Obywatelska i jej koalicjanci, czyli PSL, Polska 2050 i Lewica – szły do wyborów w 2023 roku. Konieczność odpolitycznienia mediów publicznych była na ustach wszystkich, nie trafiały do tych polityków ani ich zaplecza medialnego żadne racjonalne argumenty, ani wyjaśnienia. Media publiczne były wg nich tylko tępą propagandą, bezwolną marionetką w rękach rządzącej prawicy. Potępiane były zaproponowane rozwiązania prawne typu powołanie Rady Mediów Narodowych i potępiany był program TVP 1 czy TVP Info i pozostałych anten. Dziennikarze i prezesi tych mediów byli nie fachowi i nie dostatecznie wykształceni, a ich pomysły programowe nie zasługiwały na jakąkolwiek pozytywną ocenę. Powszechnie krytykowano sposób powoływania rad nadzorczych i prezesów tych mediów oraz model ich finansowania, czyli abonament i rekompensowanie z budżetu zwolnionych z jego płacenia np. ludzi starszych i inwalidów czy rencistów.

Można było oczekiwać, że gdy tylko Koalicja Obywatelska dojdzie do władzy to pokaże wszystkim jak bardzo niezależne od władzy, czyli od niej będą media publiczne i że opracuje bardzo racjonalny, ekonomiczny model ich funkcjonowania

I co proponują nam dzisiaj politycy rządzącej koalicji w stosunku do mediów publicznych?  Przede wszystkim projekt nowelizacji pogłębia uzależnienie tych mediów bezpośrednio od polityków. W rządowym projekcie zmian w ustawie o radiofonii i telewizji zakłada się likwidację abonamentu i finansowanie ich wprost z budżetu państwa kwotą „nie mniejszą niż dwa i pół miliarda złotych”.  Takie finansowanie to jest jednoznaczne jeszcze większe upolitycznienie tych mediów niż to, które obserwujemy obecnie. Łatwo domyślić się, jak bardzo każdy prezes TVP i Polskiego Radia będzie wdzięczny tym politykom, którzy uchwalą korzystny dla niego budżet i jak bardzo będzie chciał się im odwdzięczać odpowiednimi programami i audycjami. Projekt zakłada także likwidację Rady Mediów Narodowych i powrót do powoływania władz mediów publicznych przez Krajowa Radę Radiofonii i Telewizji. Ona sama zresztą ma zmienić swój skład, ma ponownie liczyć 9 osób, ale co dwa lata 1/3 składu tej Rady ma być tak jak w przeszłości wybierana na nowo. Ten model już się nie sprawdził w przeszłości i koniecznie trzeba przypominać tę kontrowersyjną praktykę z lat 90-tych, gdy Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji zajmowała się przede wszystkim sama sobą, bo praktycznie bez przerwy trwały targi i rozmowy, kto po kim obejmie w niej stanowisko i kogo we władzach mediów publicznych trzeba wyrzucić z pracy, by zrobił miejsce dla kolegów czy koleżanek tych, którzy będą powoływać nowego „swojego” człowieka w mediach. To w tamtym czasie „Krajowa Rada tego i owego” jak złośliwie zwali ją dziennikarze nie interweniowała, gdy prywatne stacje telewizyjne łamały przepisy i nadawały programy niezgodnie z koncesją, gdy informacja stała się towarem i liczyła się tylko oglądalność czy słuchalność, a przy czynnym udziale największych telewizji niszczono niewygodnych polityków, ich wizerunek i życie np. takich osób jak choćby Romuald Szeremietiew czy Andrzej Kern. Powrót do tego modelu jest jak koszmar z dawno nieoglądanego filmu grozy. Dla rządzącej koalicji, która przejęła media publiczne siłowo i bezprawnie po objęciu rządów i która postawiła je w stan pozornej likwidacji trwającej już dwa lata, dla tej ekipy uchwalenie ustawy w proponowanym przez nich kształcie sankcjonuje bezprawie, jakiego się dopuścili wobec mediów publicznych i wobec nas wszystkich, bo osłabiając je naruszają prawo każdego z nas do wolności słowa i wolności w dostępie do informacji.

za:www.radiomaryja.pl

Copyright © 2017. All Rights Reserved.