Witamy serdecznie na stronie internetowej Oddziału Łódzkiego
Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy.

Mamy nadzieję, że ułatwimy Państwu docieranie do rzetelnej informacji. Tutaj chcemy prezentować wielkość oraz problemy naszego Kościoła, zagadnienia społeczne, cywilizacyjne, publikacje członków Stowarzyszenia, stanowiska w ważnych kwestiach. Nie będziemy konkurować w informacjach bieżących z innymi portalami (niektóre z nich wskazujemy w odnośnikach), natomiast gorąco zapraszamy do lektury wszystkich tekstów - ich aktualność znacznie przekracza czas prezentacji na stronie głównej. Zachęcamy do korzystania z odnośników: "Publikacje" i "Polecane". Mamy nadzieję na stały rozwój strony dzięki aktywnej współpracy użytkowników. Z góry dziękujemy za materiały, uwagi, propozycje.
Prosimy kierować je na adres: lodz@katolickie.media.pl

Polecane

Koń trojański pani Nowackiej

Quidquid id est, timeo Danaos et dona ferentes – „Cokolwiek to jest, obawiam się Greków, nawet gdy przynoszą prezenty”. To słynny wers z Wergiliuszowej „Eneidy”. Słowa, jakie w pozornie zwolnionej z oblężenia Danaów Troi miał wypowiedzieć Laokoon, ujrzawszy stojącego pod bramą miasta drewnianego konia. O genialnym podstępie przemyślnego Odysa wspomina również Homer w Księdze ósmej „Odysei”. 

Ostrożność Laokoona okazała się, jak wiadomo, ze wszech miar uzasadniona, ale jego ostrzeżenie nie zostało wysłuchane, skutkując upadkiem miasta i klęską jego obrońców. Są to jednak słowa, których mądrość przekracza wieki i które można zinterpretować następująco: jeżeli twój wróg niespodziewanie czymś cię obdarowuje, podchodź do tego z największą nieufnością. 

Nie ma najmniejszych wątpliwości, że obecna minister edukacji, pani Barbara Nowacka, jest zaprzysięgłym wrogiem Polaków o konserwatywnych poglądach. Dlatego zapowiedź podzielenia edukacji zdrowotnej na kontrowersyjny komponent, dotyczący wychowania seksualnego, który ma pozostać nieobowiązkowy, oraz rzekomo nieszkodliwą część zawierającą pozostałe treści, która już miałaby być obowiązkowa – należy traktować jak podstawienie drewnianego konia z wrogimi żołnierzami ukrytymi wewnątrz pod bramy miasta. 

Problem z odbiorem edukacji zdrowotnej polega na tym, że jej krytyka skupiała się prawie wyłącznie na tej części programu, który pani Nowacka chce pozostawić jako nieobowiązkowy. To sprytne zagranie. Szefowa MEN będzie mogła teraz twierdzić, że skoro to, co budziło największe negatywne emocje, jest fakultatywne, to nie ma już o co się handryczyć. To jednak oszustwo: poza wątkiem edukacji seksualnej przedmiot ten zawiera mnóstwo treści, które ze zdrowiem sensu stricto nie mają nic wspólnego, za to są rodzajem skumulowanej manipulacji psychologicznej, brutalnie wkraczającej na pole, które powinno pozostać wyłączną domeną rodziców. Uważna lektura podstawy programowej pozwala wyłowić takie wątki. 

Jest tam zatem np. bardzo mocno wybijana kwestia bezwarunkowej samoakceptacji ucznia – w imię dobrego samopoczucia psychicznego oczywiście. Pojawia się postulat „przyjmowania perspektywy innej osoby” i trenowania „empatii” – co można odczytywać jako nacisk na relatywizację własnych opinii i osłabianie przekonania o własnej racji. Jest też mowa o „różnych modelach rodziny”. W wymaganiach fakultatywnych pojawia się postulat: uczeń „z szacunkiem formułuje komunikaty dotyczące decyzji innych osób związane z życiem rodzinnym, partnerskim i rodzicielskim, w tym dotyczące decyzji o związku formalnym, nieformalnym, niepozostawaniu w związku, separacji, rozwodu, rozstania, rodzicielstwa, rodzicielstwa adopcyjnego i zastępczego, bezdzietności”. Co to w praktyce oznacza? Czytając między wierszami, nietrudno zrozumieć: zakaz krytyki, powstrzymywanie się od wyrażania własnego zdania. 

Jest także miejsce na indoktrynację klimatystyczną. W szkole średniej uczeń „rozpoznaje dezinformację dotyczącą zmian klimatu oraz ich wpływu na zdrowie i rozpoznaje wiarygodne i rzetelne źródła informacji na ten temat”.

 Wreszcie mój ulubiony punkt: uczeń „rozpoznaje manipulację w środowisku społecznym i rodzinnym oraz asertywnie na nią reaguje”. Rozpoznawanie manipulacji w środowisku rodzinnym i „asertywna reakcja” na nią – to brzmi jak instruktaż dla współczesnego Pawki Morozowa.

 Kiedy edukacja zdrowotna pojawiła się w pierwszej wersji, ogromna część rodziców miała dla pani minister jasny komunikat: wara od naszych dzieci! – który potwierdzili, masowo wypisując potomstwo z tego przedmiotu. Ten komunikat powinien pozostać w mocy. 

Łukasz Warzecha

za:idziemy.pl

Copyright © 2017. All Rights Reserved.