Witamy serdecznie na stronie internetowej Oddziału Łódzkiego
Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy.

Mamy nadzieję, że ułatwimy Państwu docieranie do rzetelnej informacji. Tutaj chcemy prezentować wielkość oraz problemy naszego Kościoła, zagadnienia społeczne, cywilizacyjne, publikacje członków Stowarzyszenia, stanowiska w ważnych kwestiach. Nie będziemy konkurować w informacjach bieżących z innymi portalami (niektóre z nich wskazujemy w odnośnikach), natomiast gorąco zapraszamy do lektury wszystkich tekstów - ich aktualność znacznie przekracza czas prezentacji na stronie głównej. Zachęcamy do korzystania z odnośników: "Publikacje" i "Polecane". Mamy nadzieję na stały rozwój strony dzięki aktywnej współpracy użytkowników. Z góry dziękujemy za materiały, uwagi, propozycje.
Prosimy kierować je na adres: lodz@katolickie.media.pl

Polecane

Dziennikarz za kratami. Coraz więcej pytań o polityczne tło sprawy

Areszt na trzy miesiące dla znanego dziennikarza śledczego Leszka Kraskowskiego wywołał prawdziwy wstrząs w świecie medialnym. 
Decyzja sądu i organów ścigania zjednoczyła dziennikarzy od prawa do lewa, a w mediach społecznościowych padają fundamentalne pytania o wolność słowa i bezpieczeństwo tajemnicy dziennikarskiej w Polsce.
„Czy to próba zastraszenia?” – pytają komentatorzy.

Tymczasowy areszt dla Leszka Kraskowskiego wywołał pytania wykraczające daleko poza samą treść zarzutów. 
Dlaczego prokuratura nie ujawnia maila, który stał się podstawą postępowania? 
Czy zastosowanie najsurowszego środka zapobiegawczego było konieczne? I wreszcie – czy sprawa dotyczy wyłącznie gróźb kierowanych wobec policjanta, czy także działalności dziennikarza publikującego materiały niewygodne dla ludzi związanych z obecną władzą?

Punktem wyjścia do całej sprawy są zarzuty dotyczące kierowania gróźb karalnych wobec komendanta policji w Piasecznie. 
Jak podkreślała na antenie Radia Wnet prokurator Iwona Tryfon-Wilkoszewska, bez znajomości akt postępowania trudno jednoznacznie oceniać zasadność zastosowania tymczasowego aresztowania.

– Nie wiemy, co znajduje się w aktach sprawy. 
Nie wiemy również, jaka była treść maila, który miał zostać skierowany do komendanta. 
To zasadnicza kwestia, bo właśnie ten materiał stanowi podstawę całego postępowania – mówiła.

Zwróciła przy tym uwagę, że w innych głośnych sprawach podobne wiadomości były publikowane przez organy ścigania lub media, natomiast w tym przypadku treść korespondencji pozostaje nieznana.

Najsurowszy środek zapobiegawczy

Rzecznik Prasowy Stowarzyszenia Ad Vocem przypomniała, że tymczasowe aresztowanie jest najbardziej dolegliwym środkiem zapobiegawczym przewidzianym przez polskie prawo.

– Zastosowanie aresztu wymaga spełnienia szeregu przesłanek. Jeżeli podstawą była obawa matactwa lub ucieczki, to pojawia się pytanie, jaki ma to związek z samymi groźbami, które miały zostać skierowane do funkcjonariusza – podkreślała.

Dodatkowe pytania budzi fakt, że oprócz zarzutu kierowania gróźb w sprawie pojawia się także wątek posiadania broni gazowej.

– Rzadko zdarza się, aby przy tego rodzaju zarzutach stosowano tymczasowe aresztowanie. To również wpływa na społeczny odbiór całej sprawy – oceniła.

Wbrew deklaracjom Ministerstwa Sprawiedliwości?

Tryfon-Wilkoszewska zwróciła uwagę na jeszcze jeden aspekt. Przypomniała, że przedstawiciele Ministerstwa Sprawiedliwości wielokrotnie deklarowali potrzebę ograniczania stosowania izolacyjnych środków zapobiegawczych.

– Ta sprawa stoi trochę obok publicznych deklaracji dotyczących zmniejszania liczby tymczasowych aresztowań. Dlatego pojawiają się pytania o proporcjonalność zastosowanego środka – mówiła.

Jednocześnie podkreślała, że jeśli rzeczywiście doszło do popełnienia przestępstwa, sprawca powinien ponieść konsekwencje, jednak reakcja państwa musi pozostawać współmierna do zarzucanego czynu.

Polityczne tło sprawy

Znaczną część komentarza poświęcono również szerszemu kontekstowi działalności Leszka Kraskowskiego. Jak wskazywała przedstawicielka Ad Vocem, dziennikarz od dłuższego czasu publikował materiały dotyczące osób związanych z obecną władzą oraz głośnych spraw gospodarczych.

– Nie można całkowicie tracić z pola widzenia faktu, że pan Kraskowski zajmował się tematami niewygodnymi dla części środowisk politycznych i prawniczych. Sam twierdził również, że był zastraszany i nakłaniany do zaprzestania publikacji – mówiła.

Jednocześnie zaznaczyła, że nie przesądza to o niewinności dziennikarza, ale powinno być brane pod uwagę przy ocenie całej sytuacji.

Czy prokuratura powinna ujawnić dowody?

W opinii prokurator ujawnienie treści maila mogłoby ograniczyć spekulacje i uspokoić część opinii publicznej.

– Jeżeli materiał dowodowy został już zabezpieczony i jego publikacja nie zagrozi postępowaniu, to prokuratura powinna bardzo poważnie rozważyć ujawnienie treści tej wiadomości – stwierdziła.

Podkreśliła przy tym, że nie jest to obowiązek organów ścigania, ponieważ postępowanie przygotowawcze ma charakter niejawny, jednak wyjątkowe zainteresowanie społeczne sprawą może przemawiać za większą transparentnością.

Dziennikarze apelują do ministra Żurka

Sprawa wywołała reakcję części środowiska dziennikarskiego. Głos zabrali m.in. Wojciech Czuchnowski oraz Paweł Reszka, którzy publicznie wyrazili wątpliwości dotyczące zasadności zastosowania tymczasowego aresztowania.

Paweł Reszka napisał, że jest gotów poręczyć za Leszka Kraskowskiego, natomiast Wojciech Czuchnowski zaapelował do ministra sprawiedliwości Waldemara Żurka o przyjrzenie się sprawie.

Na razie Ministerstwo Sprawiedliwości nie przedstawiło oficjalnego stanowiska. W najbliższych dniach kluczowe znaczenie może mieć ewentualne zażalenie obrony na decyzję o zastosowaniu tymczasowego aresztowania.

PROTEST SDP przeciwko bezprawnemu zatrzymaniu i aresztowaniu redaktora Leszka Kraskowskiego

SDP wyraża stanowczy i kategoryczny protest przeciwko zatrzymaniu oraz  tymczasowego aresztowania redaktora Leszka Kraskowskiego, dziennikarza śledczego. Zastosowanie tak drastycznego środka przymusu wobec przedstawiciela prasy  traktujemy jako bezpośredni atak na wolność słowa, niezależność mediów oraz prawo obywateli do informacji. – czytamy w oświadczeniu Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.

Radykalne środki

Redaktor Leszek Kraskowski  w swoich ostatnich materiałach podejmował kluczowe tematy dotyczące afery Polnordu  i  udziału w niej posła Romana Giertycha oraz  nadużyć w instytucjach publicznych.  Działania organów ścigania odbieramy jako próbę zastraszenia środowiska dziennikarskiego, uciszenia niewygodnego autora oraz wprowadzenia cenzury prewencyjnej.

7 czerwca b.r. został zatrzymany i tymczasowo aresztowany dziennikarz śledczy Leszek Kraskowski, który konsekwentnie zajmował się sprawami niewygodnymi dla wysokich przedstawicieli obecnej władzy. Red. Leszek Kraskowski prowadził śledztwa dziennikarskie, w których opisywał między innymi sprawę wyprowadzania pieniędzy ze spółki Polnord. Wśród osób, które uznawał za odpowiedzialne za dokonanie przestępstwa publicznie wymieniał wiceprzewodniczącego klubu parlamentarnego Koalicji Obywatelskiej Romana Giertycha. Uzasadnione jest podejrzenie, że sprawa aresztowania redaktora Kraskowskiego ma wymiar polityczny i jest zemstą za bezkompromisowe publikowanie materiałów kompromitujących wysokich przedstawicieli partyjnych.

Świadczą o tym poniższe fakty.

    W drugiej połowie maja redaktor Kraskowski odkrył informacje, że sąd wydał nakaz tymczasowego jego aresztowania i zobowiązał organy ścigania do doprowadzenia go do więzienia.
    Na początku czerwca po interwencji redaktora Kraskowskiego sąd wysłał pismo, w którym przyznawał się do pomyłki.
    Kilka dni po tym fakcie zupełnie pod innym pretekstem Leszek Kraskowski został aresztowany. Uważamy, że zastosowanie tymczasowego aresztu pod pretekstem posiadania przez redaktora Kraskowskiego pistoletu gazowego i kierowania gróźb pod adresem komendanta rejonowego policji jest represją nieuzasadnioną służącą zastraszaniu środowiska dziennikarskiego i atakiem na wolność słowa w Polsce.

Przypominamy, że wolne media są fundamentem każdego demokratycznego państwa prawnego. Dziennikarze mają nie tylko prawo, ale i społeczny obowiązek patrzeć władzy na ręce i ujawniać nieprawidłowości. Ściganie i izolowanie autorów za ich dociekliwość oraz rzetelną pracę śledczą drastycznie obniża standardy debaty publicznej i budzi najgorsze skojarzenia z systemami autorytarnymi.

Domagamy się:

  -  natychmiastowego uchylenia decyzji o tymczasowym areszcie wobec redaktora Leszka Kraskowskiego; 
   - zagwarantowania pełnego poszanowania tajemnicy dziennikarskiej w toku dalszych czynności;
   - przeniesienia postępowania na transparentne i w pełni legalne tory, pozbawione politycznych nacisków.

Informujemy, że Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich SDP zawiadomi międzynarodowe organizacje dziennikarskie oraz organizacje pozarządowe zajmujące się prawami człowieka o tym bulwersującym zdarzeniu. Apelujemy do całego środowiska dziennikarskiego o solidarność, szczegółowe przyglądnie się sprawie i nieuleganie bezkrytycznemu podejściu do informacji płynących z sądu, prokuratury i organów ścigania.

W imieniu ZG SDP

Jolanta Hajdasz – prezes SDP

Mariusz Pilis  – wiceprezes SDP

Wanda Nadobnik – wiceprezes SDP

Krzysztof Skowroński – skarbnik SDP

Hubert Bekrycht –  sekretarz generalny SDP
 
                                                  ***

Prezes PiS: Weszliśmy na drogę Łukaszenki i Putina

 Prezes Prawa i Sprawiedliwości opublikował wpis, w którym stwierdza, że mamy do czynienia z polowaniem na niezależnych dziennikarzy.

„Jeżeli władza urządza polowanie na niezależnych dziennikarzy i zamyka ich w więzieniach, to jest to przejaw nie siły, lecz słabości. Weszliśmy na drogę Łukaszenki i Putina”. Aresztowanie dziennikarza śledczego na trzy miesiące w wolnym kraju to sytuacja ekstremalna, która musi budzić najwyższy niepokój. Nie ma zgody na policyjne standardy wobec ludzi mediów!

„Dziennikarzy śledczych, którzy w tej sprawie nie zabiorą głosu…”- Świetlik bardzo ostro ws. aresztowania Kraskowskiego

Głos zabrał również publicysta i dziennikarz Wiktor Świetlik, który w opublikowanym wpisie na Facebooku przedstawił bardzo krytyczną ocenę działań wymiaru sprawiedliwości oraz reakcji części środowiska dziennikarskiego.

„Dziennikarzy śledczych, którzy w tej sprawie nie zabiorą głosu, uważam, pardon my French, za ku*wy na usługach, a nie dziennikarzy” – napisał na Facebooku.

Publicysta przyznał jednocześnie, że nie zawsze zgadzał się z działalnością Kraskowskiego. „Miałem spory dystans do jego metod i działań” – zaznaczył. Mimo to uznał okoliczności aresztowania za wyjątkowo niepokojące. „Ale ta akcja wygląda na formę zbrodni sądowej. Ewidentnie zrobiono to po to, by dokonać zemsty bądź obronić bliskiego współpracownika i powiernika Tuska, czyli Giertycha” – ocenił.

Dziennikarz wyraził również obawy dotyczące przyszłości państwa prawa w Polsce. „Niestety po czymś takim obecna ekipa, także podległe jej sądownictwo będzie musiało brnąć w tego rodzaju przestępstwa dalej. Coraz więcej mam wątpliwości, czy ten rząd odda władzę pokojowo” – napisał.

Kluczowe pytanie Wiktora Świetlika: „Czy mieszkanie zostało wyczyszczone?”

To właśnie z tego powodu wiele osób ze środowiska medialnego, co ważne - niezależnie od codziennych afiliacji politycznych - włącza się w dyskusję o tej sprawie. Wszyscy dość jednoznacznie domagają się od prokuratury co najmniej większej transparentności w podejmowanych działaniach.

Takie głosy w mediach społecznościowych zabrali m. in. W. Czuchnowski, W. Jurasz czy M. Majewski. Jednym z najgłośniejszych i najbardziej przejmujących głosów w dyskusji o tej sprawie jest wpis znanego publicysty Wiktora Świetlika na portalu X.

To potencjalna sekwencja zdarzeń, która dotyka sedna tej bulwersującej sprawy:

    Sekwencja niestety wygląda na typową dla mafijnych państw w rodzaju Rosji (ale jednak tej sprzed 20 lat), PRL lub Am. Śr. - Kraskowski zajmuje się brudnymi interesami otoczenia @donaldtusk, w tym Giertycha i jego gangusów - Zaczynają mu grozić i regularnie go nękać - Kraskowski alarmuje policję, ale ta oczywiście nie reaguje - Zdesperowany pisze wściekłego mejla do komendanta, pokazuje mu "jak to jest" - prokuratura, sąd i policja robią blyskawiczną sklejkę. Doczepiają do tego pistolet gazowy czy jakieś foto z bronią z czasów wojny a La Cybulski sprzed 20 czy 30 lat. Aresztują Kraskowskiego - Przy okazji w mieszkaniu jest rewizja i czyszczone są papiery na Giertycha - pisze Świetlik.

Czy służby uderzyły bezpośrednio w istotę niezależnego dziennikarstwa śledczego - w świętość, jaką jest ochrona materiałów informacyjnych oraz anonimowość informatorów?

Sprawa Kraskowskiego budzi zainteresowanie również dlatego, że dziennikarz od dłuższego czasu publikował materiały dotyczące Romana Giertycha i sprawy Polnordu. Sam mecenas wielokrotnie odrzucał kierowane pod swoim adresem oskarżenia. W środowisku medialnym natychmiast pojawiło się podejrzenie, że tak drastyczny środek, jak trzymiesięczne pozbawienie wolności, może w rzeczywistości stanowić pretekst dla służb do przejęcia twardych dysków, komputerów oraz wieloletnich archiwów zgromadzonych przez Kraskowskiego.

Na obecnym etapie postępowania nie są znane pełne motywy decyzji sądu o zastosowaniu tymczasowego aresztu. Obrona prawdopodobnie będzie składać zażalenie na to postanowienie.

Agnieszka Romaszewska: Uwolnić Kraskowskiego!

„To już kolejne przegięcie, od którego mnie całkiem skręciło” – pisze Agnieszka Romaszewska, była dyrektor telewizji Biełsat i publicystka. Odniosła się tym samym do aresztowania dziennikarza śledczego Leszka Kraskowskiego.

„Właśnie do kryminału został wsadzony dziennikarz śledczy   Leszek Kraskowski, który od dłuższego czasu zajmował się sprawą Romana Giertycha, jego kierowcy/ochroniarza i zausznika «Foki» , z nieznanych przyczyn operującego nagle  milionami złotych, Prokomu Ryszarda Krauzego i jego transakcjami z firmą Polnord obsługiwanymi przez pana mecenasa G.  Innymi słowy grubą aferą z wyprowadzaniem pieniędzy ze spółki giełdowej.  Aferą, w której śledztwo zostało przez prokuraturę ostatecznie umorzone po dojściu do władzy obecnej koalicji” – pisze Romaszewska na Facebooku.

Dodała, że ten właśnie dziennikarz został najpierw zatrzymany, a potem aresztowany przez sąd:„[…] za rzekome groźby pod adresem policji  w Piasecznie pod Warszawą(?) i rzekome nielegalne posiadanie broni gazowej. Kraskowski pisał na X/TT, że domaga się od piaseczyńskiej policji by zajęła się anonimowymi groźbami, jakie otrzymywał… Pisał też, że jeśli nie, to będzie musiał wziąć sprawy w swoje ręce. Jakiś jego mail do policji został uznany  za… groźbę, godną aresztowania upierdliwego dziennikarza.  Nieco wcześniej  już był rozesłany za nim list gończy w innej sprawie ( tak, tak, nic nie zmyślam)”.

Dalej autorka wpisu dodaje, że:

„Wtedy pan sędzia Ptasiewicz z Warszawy Śródmieście zarządził aresztowanie (sic!) w sprawie z oskarżenia prywatnego niejakiego Pińskiego nieformalnego rzecznika Giertycha o zniesławienie (a w takich sprawach sądy nie  stosują aresztu). Potem okazało się, że decyzja o zastosowaniu aresztu i zarządzenie poszukiwań było taką ot pomyłka, bo w papierach zamiast zniesławienia Pińskiego  zapisano posiadanie narkotyków. Pomyłka pisarska…”.

Podsumowała, że Kraskowski jest postacią „oryginalną”, jednak w sprawę Giertycha „wgryzł się, jak bulterier ze szczękościskiem i nie puszczał”. Oceniła, że aresztowanie go, to kolejny po umorzeniu sprawy Giertycha skandal. Zaapelowała o zwrócenie uwagi na sytuację dziennikarza.

Czy to zemsta na dziennikarzu? Dorota Kania o sprawie Kraskowskiego

„Aresztowanie Leszka Kraskowskiego wywołało falę komentarzy, protestów i pytań o granice wolności słowa w Polsce” – pisze Dorota Kania na swojej stronie internetowej. Dodaje też, że wielu dziennikarzy, prawników i byłych urzędników państwowych zastanawia się, „czy mamy do czynienia wyłącznie ze zwykłym postępowaniem karnym, czy też ze sprawą, która może mieć znacznie szerszy wymiar”.

Autorka przypomina, że Kraskowski od lat należał do najbardziej rozpoznawalnych dziennikarzy śledczych w kraju. Pracował m.in. dla „Życia Warszawy”, „Życia” i „Rzeczpospolitej”, publikując materiały dotyczące wielkich afer gospodarczych, działalności służb specjalnych, polityki oraz świata biznesu.

Kania zwraca uwagę, że Kraskowski był laureatem prestiżowych nagród dziennikarskich. Otrzymał Nagrodę Wolności Słowa za publikację „Operacja Kongo”, Nagrodę Watergate za śledztwo dotyczące komputeryzacji ZUS oraz Grand Press za materiał „Zabójcze lekarstwo”, opisujący nieprawidłowości związane z lekiem Corhydron.

W swoim artykule Kania podkreśla, że w ostatnich miesiącach dziennikarz zajmował się m.in. sprawą Polnordu, Romanem Giertychem oraz tematami związanymi z Najwyższą Izbą Kontroli. To właśnie ten kontekst sprawia, że zatrzymanie budzi dodatkowe pytania.

Autorka przypomniała również okoliczności publikacji zdjęcia Kraskowskiego z bronią, które po zatrzymaniu zaczęło pojawiać się w przestrzeni publicznej. W tej sprawie głos zabrał dziennikarz śledczy Cezary Gmyz.

„Zdjęcie pochodzi z pierwszej połowy lat 90., kiedy w »Życiu« zorganizowaliśmy prowokację dziennikarską w odpowiedzi na twierdzenia komendanta policji, że w Warszawie nie da się nielegalnie kupić broni. Leszek Kraskowski poszedł na Różyc i od ręki kupił karabin oraz amunicję. Następnie przekazał broń komendantowi policji podczas konferencji prasowej” – przypomniał Gmyz.

Znaczną część tekstu Kania poświęciła również sprawie Polnordu. Przypomniała, że w styczniu 2025 roku Prokuratura Regionalna w Lublinie umorzyła postępowanie wobec Romana Giertycha w części dotyczącej czterech zarzutów związanych z tą spółką. Decyzja ta spotkała się z krytyką części środowiska prawniczego i politycznego.

Autorka przytoczyła również wypowiedzi prokuratorów Michała Ostrowskiego i Jerzego Ziarkiewicza, którzy wcześniej prowadzili postępowanie. Ostrowski stwierdził podczas posiedzenia parlamentarnego zespołu ds. przeciwdziałania bezprawiu: „To jest osoba, która sobie zadrwiła z prawa”. Ziarkiewicz podkreślał natomiast, że celem wcześniejszych działań było doprowadzenie do przesłuchania podejrzanego i odebrania od niego wyjaśnień.

Po decyzji sądu o zastosowaniu tymczasowego aresztu wobec Kraskowskiego pojawiły się kolejne głosy krytyczne. Kania przywołuje m.in. stanowisko Wiktora Świetlika, który napisał, że „aresztowanie Leszka Kraskowskiego wygląda jak nadużycie władzy i przestępstwo sądowe”.

W tekście opublikowanym na swoim portalu Dorota Kania nie przesądza o winie ani niewinności dziennikarza, jednak wskazuje na szereg pytań dotyczących proporcjonalności zastosowanych środków i przejrzystości całego postępowania. Symboliczny tytuł publikacji – „Rosja już tu jest” – stanowi publicystyczną ocenę autorki i wyraża jej obawy dotyczące kierunku, w jakim mogą zmierzać standardy debaty publicznej oraz traktowania niewygodnych dziennikarzy.

    Apel byłego prezesa NIK do RPO

    Do sprawy włączył się również były prezes Najwyższej Izby Kontroli i były komisarz Unii Europejskiej Janusz Wojciechowski. W liście otwartym skierowanym do Rzecznika Praw Obywatelskich Marcina Wiącka zaapelował o pilną interwencję.

Dziś wokół sprawy Leszka Kraskowskiego pojawia się coraz więcej pytań.

Czy zastosowany środek zapobiegawczy był proporcjonalny?

Czy wszystkie prawa procesowe podejrzanego zostały zachowane?

Czy istnieje jakikolwiek związek pomiędzy prowadzonymi przez niego publikacjami a decyzjami organów ścigania?

A może mamy do czynienia wyłącznie ze standardowym postępowaniem karnym, które nie powinno być interpretowane w kategoriach politycznych?

Na razie odpowiedzi na te pytania nie ma.

Jedno pozostaje jednak bezsporne. Aresztowanie Leszka Kraskowskiego stało się jedną z najgłośniejszych spraw dotyczących wolności słowa, działalności dziennikarzy śledczych i granic działania państwa wobec osób publikujących materiały niewygodne dla wpływowych uczestników życia publicznego.

 RPO zabrał głos po aresztowaniu Leszka Kraskowskiego. "Mając na uwadze fundamenty demokracji..."

Szczególnym przypadkiem jest sytuacja, gdy dochodzi do aresztowania dziennikarza. Wówczas, mając na uwadze fundamentalne zasady demokracji, do których należy wolność prasy, organy państwa powinny wyjaśnić opinii publicznej przyczyny aresztowania - na tyle, na ile jest to możliwe z uwagi na dobro postępowania – tak do kwestii tymczasowego aresztowania dziennikarza śledczego Leszka Kraskowskiego odniósł się Rzecznik Praw Obywatelskich, prof. Marcin Wiącek.

RPO zaznaczył, że "nadużywanie tymczasowego aresztowania w Polsce jest od lat problemem systemowym".

"Szczególnym przypadkiem jest sytuacja, gdy dochodzi do aresztowania dziennikarza. Wówczas, mając na uwadze fundamentalne zasady demokracji, do których należy wolność prasy, organy państwa powinny wyjaśnić opinii publicznej przyczyny aresztowania – na tyle, na ile jest to możliwe z uwagi na dobro postępowania. W szczególności konieczne jest rozwianie wszelkich wątpliwości co do tego, czy wniosek o tymczasowe aresztowanie nie był pretekstem do zastosowania represji za krytykę formułowaną przez dziennikarza względem władzy i jej organów" - czytamy w komunikacie biura Rzecznika Praw Obywatelskich.

Rzecznik zaapelował o reformę prawa w zakresie tymczasowego aresztowania, "uwzględniającej standardy państwa demokratycznego". Zwrócił się także z apelem do prokuratury o "przedstawienie opinii publicznej podstaw prawnych i faktycznych, które zostały uznane za uzasadniające wniosek o zastosowanie tymczasowego aresztowania, a także przyczyn, dla których nie uznano za wystarczające zastosowanie innego typu środków zapobiegawczych" w sytuacji dziennikarza śledczego.

Brutalny ruch prokuratury ws. Kraskowskiego. Ekspert: „Zastosowali ten sam manewr, co u ks. Olszewskiego”
– Prawo do obrony zostało całkowicie sparaliżowane – ujawnia w rozmowie z Radiem Wnet dr Michał Skwarzyński. Adwokat wskazuje na podobieństwa między sprawą zatrzymanego dziennikarza Leszka Kraskowskiego a głośnym procesem sercanina. W tle pojawiają się zarzuty o łamanie Europejskiej Konwencji Praw Człowieka i polityczne zlecenia.

– Prawo do obrony zostało całkowicie sparaliżowane – ujawnia w rozmowie z Radiem Wnet dr Michał Skwarzyński. Adwokat wskazuje na podobieństwa między sprawą zatrzymanego dziennikarza Leszka Kraskowskiego a głośnym procesem sercanina. W tle pojawiają się zarzuty o łamanie Europejskiej Konwencji Praw Człowieka i polityczne zlecenia.

Strach przed mailem komendanta

Opinia publiczna w Polsce przeciera oczy ze zdumienia po decyzji sądu o trzymiesięcznym areszcie dla Leszka Kraskowskiego. Dziennikarz śledczy, który od miesięcy bezkompromisowo prześwietlał powiązania m.in. Romana Giertycha, nagle trafił za kraty. Powód? Prokuratura zarzuca mu wysłanie obraźliwego maila do komendanta policji w Piasecznie oraz nielegalne posiadanie broni gazowej.

– Pan komendant policji postawił swój autorytet na szali, bo mówi, że jak ktoś napisał do niego maila, to on się bardzo boi. Ja nie chcę mieć takiej policji. Komendant powinien zajmować się gangusami, przemytem, zorganizowaną przestępczością i terroryzmem, a nie bać się wiadomości elektronicznej – skomentował sprawę na antenie Radia Wnet dr Michał Skwarzyński, znany adwokat i współtwórca stowarzyszenia „Veritas et Ius w służbie narodowi”.

Prawnik zwraca uwagę na gigantyczną dysproporcję środków zastosowanych wobec dziennikarza. Sprawy o charakterze prywatnoskargowym niezwykle rzadko kończą się karą pozbawienia wolności, a tymczasem wobec Kraskowskiego uruchomiono najcięższy kaliber aparatu państwowego.

Pułapka na legalną broń

Kolejnym argumentem śledczych przeciwko dziennikarzowi jest rzekomo nielegalna broń gazowa i amunicja. Mecenas Skwarzyński, który sam jest aktywnym strzelcem i członkiem stowarzyszeń kolekcjonerskich, obnaża tutaj rażący absurd polskiego prawa. Wskazuje, że przepisy w tej kwestii są tak skomplikowane, że zwykły obywatel nie ma szans na ich prawidłową interpretację.

– W Polsce bardzo często stawia się zarzuty nielegalnego posiadania broni ludziom, którzy kupili ją zupełnie legalnie w sklepie. Do broni hukowej doprodukowano później amunicję gazową, która formalnie może spełniać definicję broni wymagającej pozwolenia, ale zwykły użytkownik nie ma prawa o tym wiedzieć – tłumaczy dr Michał Skwarzyński.

Ekspert podkreśla, że prokuratura musiała powołać specjalnego biegłego, aby w ogóle ocenić status techniczny pistoletu. W takiej sytuacji przypisywanie podejrzanemu umyślnego popełnienia przestępstwa jest rażącym nadużyciem, ponieważ wymagałoby to od niego wiedzy specjalistycznej.

Scenariusz księdza Olszewskiego

Sprawa aresztowania dziennikarza budzi głęboki niepokój ze względu na jawne naruszanie standardów praw człowieka. Według relacji obrońców, policja i prokuratura od samego początku skutecznie blokowały Kraskowskiemu dostęp do profesjonalnej pomocy prawnej. Mecenas Skwarzyński widzi w tym celową i powtarzalną praktykę obecnych organów ścigania.

– Dokładnie taki sam manewr zastosowano w sprawie księdza Michała Olszewskiego, gdzie także uniemożliwiono nam zapoznanie się z aktami aresztowymi i swobodną rozmowę z klientem przed posiedzeniem – alarmuje dr Michał Skwarzyński.

Adwokat przypomina, że według orzecznictwa Europejskiego Trybunału Praw Człowieka (ETPC) prawo do obrońcy przysługuje od momentu zatrzymania. Tymczasem w Polsce coraz częściej prokuratorzy eliminują adwokatów z pierwszych, kluczowych godzin postępowania, co wprost uderza w fundamenty państwa prawa.

Gra o uciszenie krytyków Giertycha

W kuluarach nikt nie ma wątpliwości, że prawdziwym powodem uderzenia w Kraskowskiego była jego aktywność dziennikarska. Reporter w ostatnim czasie drobiazgowo badał i opisywał słynną aferę Polnordu, w którą uwikłany jest Roman Giertych.                              Zdaniem dr. Skwarzyńskiego, aresztowanie to element szerszego planu politycznego.

– Chodzi o to, żeby uciszyć i spacyfikować dziennikarza, który bardzo mocno krytykował Romana Giertycha i nagłaśniał sprawę Polnordu. Proszę zauważyć, że ścigany jest także legalny prokurator regionalny z Lublina, Jerzy Ziarkiewicz, który również zajmował się tą sprawą – podkreśla gość Radia Wnet.

Zdaniem mec. Skwarzyńskiego, Roman Giertych wyrasta obecnie na „nadministra sprawiedliwości”, a cała akcja to pokaz siły i próba oczyszczenia jego wizerunku przed ewentualnym wejściem do rządu. Prawnik ostrzega, że jeśli środowisko dziennikarskie nie zareaguje solidarnie, władza posunie się jeszcze dalej, a ofiarą autorytarnych zapędów rządu padną ostatecznie zwykli obywatele.

Transparentne śledztwo

Tymczasowe aresztowanie Leszka Kraskowskiego powinno zapalić czerwone lampki środowisku dziennikarskiemu. Trudno oczywiście zakładać w ciemno, że prokuratura w czasach kierowania nią przez Dariusza Korneluka nigdy nie ma racji. Jednak zarzut nielegalnego posiadania broni gazowej przez Kraskowskiego jest bardzo słaby, zupełnie „niearesztowy”. Groźba pozbawienia życia komendanta policji, którą miał kierować, dokonała się za pośrednictwem maila. Pytanie, czy Kraskowski nie padł tu ofiarą cyberprowokacji, jest zasadne i otwarte. Były prezes stowarzyszenia prokuratorów Lex Super Omnia Krzysztof Parchimowicz w 2019 r., stojąc przed Pałacem Prezydenckim, pohukiwał, że „obywatele mają prawo nie ufać tak działającej prokuraturze”. Dziś słowa te można powtórzyć, bo lista skandalicznych kroków podwładnych Dariusza Korneluka jest długa. Środowisko dziennikarskie powinno stanowczo domagać się transparentnego prowadzenia postępowania. Dotyczy to przede wszystkim opinii biegłych informatyków w zakresie autorstwa maila, rzekomo wysłanego przez Leszka Kraskowskiego. A przecież wiemy, że cyberataki i fałszywe alarmy to codzienność od kilku dobrych tygodni.

Jakub Pilarek

ZEMSTA NA WOLNOŚCI SŁOWA. Aresztowano dziennikarza LESZKA KRASKOWSKIEGO, który pisał o Polnordzie i Giertychu

Ataki na dziennikarzy niezależnych przeszły już w decydującą fazę. Niestety teraz rozpoczęły się kolejne represje. Tym razem bezpośrednie. Zatrzymano a następnie – jak wynika z informacji Radia Wnet – aresztowano dziennikarza Leszka Kraskowskiego. Reporter od lat opisywał tzw. aferę Polnordu w związku z działalnością posła KO mec. Romana Giertycha.

To przecież nie przypadek, że Kraskowski właśnie teraz został aresztowany. Rząd przy pomocy policji i prokuratury chce złamać dziennikarza, który otwarcie pisał o Polnordzie i krytykował w związku z tym Romana Giertycha.  Chodzi także o zastraszenie całego środowiska, które sprzeciwia się tłamszeniu wolności słowa przez rząd 13 grudnia.

Policja zatrzymała Leszka, bo, podobno, komendant policji w Piasecznie miał być zastraszany przez dziennikarza, który ujawniał aferę Polnordu. We wpisach internetowych dominuje przekaz, że szef policji w podwarszawskim miasteczku obawiał się określenia, że dziennikarz „weźmie sprawy w swoje ręce”. Chodziło o to, że Kraskowskiemu grożono, a policja – jak podał dziennikarz – nie chciała się sprawą zająć. Wobec tego reporter napisał, co napisał…

Czy to powód do zatrzymania i wniosku o areszt dla niezależnego dziennikarza? Nie, bo kontekst tej sprawy jest dla każdego myślącego obywatela oczywisty. Kraskowski będzie jednym z przykładów na represje wobec niezależnych i konserwatywnych mediów po dojściu do władzy ekipy premiera Donalda Tuska oraz wspierających ją przedstawicieli wymiaru sprawiedliwości.

Gdyby Kraskowski nie pisał o Polnordzie i związkach z tą firmą posła KO, nie groziłoby mu aresztowanie. Prorządowe media są tego przykładem, bo ich pracownicy mogą bezkarnie krytykować wszystko i wszystkich, byleby tylko nie narazić się koalicji.

Sprawa Leszka Kraskowskiego to początek końca władz liberalno-lewackich skupionych wokół premiera Tuska. Tu już nie chodzi o to, aby aresztowaniem dziennikarza „przykryć” jakąś aferę. To atak na niezależnych, konserwatywnych dziennikarzy i ich redakcje. Rząd chce ich zastraszać. Konsekwencjami finansowymi, więzieniem, długotrwałymi procesami… Zgodnie ze stalinowską zasadą, że na każdego człowieka jakiś paragraf się znajdzie. Bo niektórzy mają przecież np. niezapłacony mandat, skomplikowane rozliczenie z Urzędem Skarbowym lub ZUS, mogą mieć broń, chociażby na kapiszony, bywają emocjonalni wobec policji, są odważni.

No właśnie, najbardziej rządzący z KO obawiają się odwagi dziennikarzy spoza sprzyjającego im kręgu medialnego. Nie damy się zastraszyć. A SDP i CMWP SDP nadal będą monitorować takie sprawy jak aresztowanie red. Kraskowskiego i protestować przeciwko bezprawiu.

Leszku, trzymaj się! Precz z komuną!

Hubert Bekrycht sekretarz generalny SDP

za:wnet.fm

Copyright © 2017. All Rights Reserved.