Polecane
TSUE odmówił sędziwemu żołnierzowi AK ws. niemieckiego serialu "Nasze matki, nasi ojcowie"
Czy były żołnierz Armii Krajowej może skutecznie walczyć o dobre imię AK przed sądami w całej Unii Europejskiej? TSUE wydał właśnie ważny wyrok dotyczący serialu „Nasze matki, nasi ojcowie”. Orzeczenie może mieć znaczenie nie tylko dla kombatantów, ale także dla przyszłych sporów o pamięć historyczną i wizerunek Polaków za granicą.
18 czerwca 2026 r. Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej wydał wyrok w sprawie C-232/25 [Idziski] dotyczącej serialu „Nasze matki, nasi ojcowie” (Unsere Mütter, unsere Väter). Choć sprawa wyrasta z wieloletniego sporu o sposób przedstawienia Armii Krajowej w niemieckiej produkcji, znaczenie wyroku wykracza daleko poza sam serial.
Spór rozpoczął się po emisji niemieckiego serialu przedstawiającego losy młodych Niemców w czasie II wojny światowej. Produkcja ukazywała Polaków w negatywnym świetle. Część środowisk kombatanckich i historycznych w Polsce uznała, że serial sugeruje antysemityzm i współudział żołnierzy Armii Krajowej w prześladowaniach Żydów, co narusza dobre imię tej formacji oraz pamięć jej członków.
Pozew przeciwko niemieckim producentom i nadawcom został wniesiony do polskich sądów, między innymi przez byłych żołnierzy AK, Zbigniewa Radłowskiego i Stanisława Zalewskiego. Inny były żołnierz AK - Karol Tendera - zmarł przed rozstrzygnięciem sprawy. Problem polegał jednak na tym, że serial był emitowany nie tylko w Niemczech i Polsce, ale również w innych państwach Unii Europejskiej oraz udostępniany online. Powstało więc pytanie: który sąd jest właściwy do rozpoznania roszczeń dotyczących szkody powstałej w wielu państwach jednocześnie?
Sprawa Zbigniewa Radłowskiego trafiła najpierw do Sądu Okręgowego w Krakowie, a ostatecznie do Sądu Najwyższego, który wystąpił z pytaniami prejudycjalnymi do TSUE.
TSUE uznał, że osoba fizyczna lub prawna, która twierdzi, że została poszkodowana przez treści rozpowszechniane w telewizji w wielu państwach członkowskich, nie może pozwać twórców przed sąd swojego „centrum interesów” w celu uzyskania odszkodowania za całość szkody poniesionej w całej Unii Europejskiej.
Oznacza to, że: sąd państwa, w którym program był emitowany, może rozpoznawać jedynie szkodę powstałą na jego terytorium;
roszczenia dotyczące całej szkody unijnej należy kierować zasadniczo do sądów państwa miejsca zamieszkania pozwanego lub siedziby producenta.
To istotne ograniczenie tzw. „forum shopping”, czyli wybierania przez powodów najbardziej korzystnego sądu w UE.
W odniesieniu do treści udostępnianych online Trybunał przyjął bardziej zniuansowane stanowisko.
Sąd państwa, w którym znajduje się centrum interesów poszkodowanego, może rozpoznawać roszczenie dotyczące całości szkody wywołanej publikacją internetową, ale tylko wtedy, gdy materiał pozwala na bezpośrednią lub pośrednią indywidualną identyfikację osoby lub podmiotu twierdzącego, że został naruszony.
Według TSUE były żołnierz Armii Krajowej nie spełnia tego kryterium. Sam fakt przynależności do formacji przedstawionej w serialu nie oznacza jeszcze, że widz może zidentyfikować konkretną osobę.
Innymi słowy, obraźliwy lub fałszywy obraz całej grupy nie zawsze automatycznie przekłada się na naruszenie dóbr osobistych każdego jej członka.
Teraz sprawa wróci na wokandę Sądu Najwyższego (sygn. II CSKP 459/23), który zadawał pytania prejudycjalne sędziom w Luksemburgu.
Znacznie korzystniejsze stanowisko Trybunał przyjął wobec organizacji, której celem jest ochrona pamięci i dobrego imienia Armii Krajowej.
TSUE wskazał, że takie stowarzyszenie może dochodzić naprawienia całości szkody przed sądem państwa, w którym znajduje się jego centrum interesów, jeżeli treści internetowe odnoszą się konkretnie do reprezentowanej przez nie formacji i pozwalają na jej identyfikację.
To fragment wyroku, który może mieć znaczenie dla wielu organizacji społecznych, historycznych czy kombatanckich w przyszłych sporach dotyczących reputacji grup i instytucji.
Orzeczenie nie rozstrzyga jeszcze, czy serial rzeczywiście naruszył dobra osobiste powodów. O tym zdecydują polskie sądy.
Wyrok ma jednak duże znaczenie precedensowe, ponieważ:
doprecyzowuje zasady jurysdykcji w sprawach o ochronę dóbr osobistych w UE;
rozróżnia sytuację osób indywidualnych i organizacji reprezentujących określone grupy;
ogranicza możliwość dochodzenia „całości szkody” przed dowolnie wybranym sądem krajowym;
wyznacza nowe standardy dla sporów dotyczących treści internetowych i audiowizualnych, np. w kontekście innych produkcji ukazujących Polaków w świetle niezgodnym z prawdą historyczną.
W praktyce jest to jeden z ważniejszych wyroków TSUE ostatnich lat dotyczących zderzenia wolności wypowiedzi, pamięci historycznej oraz ochrony reputacji osób i organizacji w przestrzeni transgranicznej.
Wyrok może wpłynąć na przyszłe spory o dobre imię Polaków za granicą. Orzeczenie wyznacza zasady dochodzenia ochrony dóbr osobistych w sprawach transgranicznych.
za:tysol.pl